„Dzień wolności” od restrykcji w Anglii. Firmy narzekają na „pingdemię”

Londyn, pandemia, COVID-19, koronawirus

Znak na londyńskiej ulicy, nawołujący do przestrzegania dystansu społecznego. / Fot. Dagny Reese, Unsplash [@dagny_2020]

Poniedziałek (19 lipca) miał być w Anglii wielkim „dniem wolności”. To właśnie wczoraj przestały obowiązywać niemal wszystkie restrykcje związane z pandemią. Premier zaleca jednak ostrożność, a przedsiębiorstwa zmagają się ze zjawiskiem określonym jako „pingdemia”.

 

Dzień szumnie nazwany „dniem wolności”, na który brytyjski gabinet zapowiedział zniesienie w Anglii niemal wszystkich restrykcji związanych z pandemią, przypadł na czas nagłego wzrostu zakażeń.

Od początku miesiąca liczba wykrywanych w całej  Wielkiej Brytanii zakażeń koronawirusem wzrosła dwukrotnie (od ok. 26 tys. 30 czerwca do ponad 54 tys. szczytowego jak dotąd 17 lipca). To duży wzrost w porównaniu z początkiem czerwca, gdy dzienne wartości stwierdzanych zakażeń oscylowały w granicach 3-5 tys.

Co z podróżowaniem do Wielkiej Brytanii? Londyn nie uznaje jeszcze unijnych certyfikatów COVID-19

Dziś (19 lipca) w Anglii mają zostać zniesione niemal wszystkie przeciwepidemiczne restrykcje.

Angielska gospodarka się otwiera

Wielka Brytania jest jednak jednym z tych krajów, gdzie na COVID-19 zaszczepiło się już znacznie powyżej połowy populacji. Według agencji Reutera przynajmniej jedną dawkę szczepionki przyjęło 87 proc. obywateli, zaś w pełni zaszczepionych zostało 68 proc.

Dlatego mimo wspomnianego wzrostu premier Boris Johnson podjął decyzję o odmrożeniu gospodarki. Tak odważny krok poparty jest dotychczasowymi analizami, które wskazują, że masowe szczepienia nawet jeśli nie zapobiegają wzrostowi liczby zakażeń, to poprzez łagodzenie objawów choroby wpływają na liczbę przypadków ciężkiego rozwoju choroby oraz liczbę zgonów z powodu COVID-19.

„Jeśli nie zrobimy tego teraz, to kiedy?”, pytał Johnson, odnosząc się do otwarcia gospodarki. „To właściwy moment, ale trzeba to zrobić ostrożnie”, ocenił, przypominając, że „wirus niestety wciąż nam towarzyszy”.

Od północy z niedzieli na poniedziałek (18/19 lipca) mieszkańcy Anglii nie muszą już nosić maseczek, nawet w sklepach i innych zamkniętych lokalach. Zniesione zostały też limity osób, jakie mogą jednocześnie przebywać w lokalach gastronomicznych. Wspomniane rozluźnienie restrykcji dotyczy jedynie Anglii, gdyż tylko tam brytyjski gabinet ma kompetencje w tym zakresie. Szkocja, Walia i Irlandia Północna ustalają własne zasady.

Wielka Brytania: Luzowanie obostrzeń w Anglii mimo wzrostu liczby zakażeń. "Czas na życie z koronawirusem"

W związku z rozprzestrzenianiem się w Wielkiej Brytanii wariantu Delta koronawirusa ostatni etap znoszenia obostrzeń w Anglii został opóźniony o miesiąc.

„Pingdemia” paraliżuje pracę przedsiębiorstw

Tymczasem przedsiębiorstwa zmagają się ze zjawiskiem, które zyskało już nazwę „pingdemii”. Chodzi o niedobór pracowników zdolnych do pracy, spowodowany otrzymywaniem przez nich za pomocą aplikacji NHS powiadomień (ang. „ping”) o kontakcie z osobą, u której potwierdzono zakażenie koronawirusem. Otrzymanie powiadomienia nakłada na odbiorcę obowiązek 10-dniowej kwarantanny. Fala „pingdemii” zdziesiątkowała już kadry m.in. w supermarketach.

„To poważny problem, z którym zmagają się obecnie wszystkie gałęzie przemysłu”, stwierdził prezes firmy Marks & Spencer Steve Rowe. „Liczba zakażeń koronawirusem wśród naszych pracowników z każdym tygodniem ulega podwojeniu, a na jedno zakażenie przypadają średnio trzy osoby, które otrzymują powiadomienie o kontakcie z osobą chorą. Widać zatem rosnącą skalę zjawiska”, wyjaśnił, cytowany przez agencję Reutera.

Zdradził też, jak koncern odzieżowy zamierza poradzić sobie z problemem. „Jeśli pojawi się niedobór (w kadrach – red.), będziemy próbowali mu zaradzić poprzez zmianę godzin pracy sklepów lub skrócenie pracy”, powiedział prezes Marksa & Spencera.

Wielka Brytania podpisała umowy handlowe z Norwegią, Islandią i Lichtensteinem

Umowa ma na celu pomoc sektorom cyfrowym, finansowym i profesjonalnym usługom biznesowym oraz obniży cła na brytyjski eksport.

Różne opinie na temat działań władz

Angielskie społeczeństwo jest podzielone, jeśli chodzi o ocenę działań rządu w kwestii restrykcji. Niektórzy są zdania, że władze powinny jeszcze utrzymać ograniczenia. Obawiają się oni, że wraz z ich zniesieniem dojdzie do kolejnego wzrostu liczby zgonów w związku z COVID-19 i przeciążenia służby zdrowia. Inni deklarują zniecierpliwienie ostrymi i obowiązującymi już długo restrykcjami.

Ogromną popularnością w pierwszych godzinach od zniesienia obostrzeń cieszyły się dyskoteki i kluby nocne, które zgromadziły zmęczonych ograniczeniami imprezowiczów. „Przez tyle czasu nie mogłam wyjść potańczyć, że wydawało się to wiecznością”, stwierdziła 31-letnia Georgia Pike, która wybrała się do londyńskiego Oval Space.