Polska sprzeda szczepionki na koronawirusa, którym mija data ważności

Polska rozmawia o odsprzedaży części szczepionek na koronawirusa (Photo by Daniel Schludi on Unsplash)

Polska rozmawia o odsprzedaży części szczepionek na koronawirusa (Photo by Daniel Schludi on Unsplash)

Ponieważ część Polaków nie chce się szczepić przeciw COVID-19, w magazynach rośnie liczba niewykorzystanych dawek, którym niedługo minie termin ważności. Jak ustalił „Dziennik Gazeta Prawna”, polski rząd chce więc sprzedać część z nich krajom, które mają kłopoty z kupnem preparatów.

 

Według ustaleń „DGP” chodzić ma na razie o transzę 4 mln dawek preparatów, których termin ważności minie w lipcu i sierpniu. Należy je więc podać pacjentom w ciągu najbliższych kilku tygodni.

Polacy coraz mniej chętnie się szczepią

Tymczasem zainteresowanie Polaków zaszczepieniem się przeciw COVID-19 ma być coraz mniejsze. Istnieje więc duże ryzyko, że dawki te się zmarnują. A szczepionek nie powinno zabraknąć dla chętnych, bo wciąż przywożone są w ramach kontraktów wynegocjowanych w imieniu państw członkowskich przez Komisję Europejską nowe dawki.

Wczoraj (12 lipca) dotarło na przykład do Polski 1,5 mln świeżych dawek szczepionki Pfizer/BioNTech, a jeszcze w tym tygodniu planowana jest dostawa około 260 tys. dawek preparat AstraZeneca oraz 222 tys. dawek szczepionki firmy Moderna.

Jak informował prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych (RARS) Michał Kuczmierowski, na bieżący tydzień polskie punkty szczepień zamówiły 600 tys. dawek, a w magazynach jest ich już 5 mln. Dodał, że rozważana jest możliwość odsprzedaży tych dawek, które inaczej mogłyby się zmarnować.

Decyzję w tej sprawie ma podjąć pełnomocnik polskiego rządu ds. szczepień przeciw COVID-19 Michał Dworczyk. Według ustaleń „DGP” decyzja jednak już zapadła. Dworczyk miał potwierdzić tej gazecie, że rozmowy na temat sprzedaży szczepionek już się toczą.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Pierwsze szczepionki kupią Ukraina i Gruzja?

Pierwsi chętni to według informacji „DGP” Ukraina i Gruzja, a więc kraje stowarzyszone z UE i objęte programem Partnerstwa Wschodniego. Jeszcze w tym tygodniu miałyby do nich trafić 4 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19. Chodzi o preparaty Pfizer/BioNTech oraz AstraZeneca.

Zainteresowanie zakupem szczepionek z Polski wyraziły także Wietnam i Australia, ale Polska miała priorytetowo rozmawiać z krajami europejskimi, a w szczególności z tymi, które są aktywnymi członkami Partnerstwa Wschodniego.

Pod uwagę ma być także brana sprzedaż szczepionek do kandydujących lub starających się o status kandydata do UE krajów Bałkanów Zachodnich. Intensywną szczepionkową dyplomację prowadzić tam obecnie Serbia, która nie tylko szczepi u siebie obywateli państw sąsiednich, ale także dzieli się regionalnie szczepionkami.

Francja: Obowiązkowe szczepienia dla medyków. Transport publiczny oraz rozrywka dostępne dla posiadających certyfikat

Władze chcą przekonać Francuzów do korzyści płynących z przyjęcia preparatu przeciwko COVID-19.

Część Polaków unika drugiej dawki

Szczepionki jakie otrzymuje Polska są wykorzystywane zgodnie z terminem ważności. Jeśli do kraju trafiają nowe dawki – zwykle z długą na 4-5 miesięcy datą ważności – to trafiają do magazynu, a do punktów jadą te, które mają już krótki termin, ale wciąż są w pełni wartościowe.

Dzięki temu – poza sporadycznymi przypadkami – udało się uniknąć marnowania dawek. Działać miało to jednak tak długo jak chętnych do szczepienia było więcej niż dostępnych dawek i terminów szczepień. Teraz jednak sytuacja ma się odwracać. I to grozi już tym, że niektóre ampułki utkną w magazynach do końca terminu swojej przydatności do użycia.

Jak przyznał w rozmowie z „DGP” Michał Dworczyk spadek zainteresowania szczepieniem się nowych osób spada z tygodnia na tydzień nawet w tempie 40 proc. Ponadto, co ustaliła m.in. „Gazeta Wyborcza”, część Polaków nie zgłasza się na drugą dawkę – albo nie pamiętając, że powinna, albo świadomie, ale (zdaniem naukowców i lekarzy) lekkomyślnie, z niej rezygnując.

Tymczasem według danych przedstawionych w ubiegłym tygodniu przez ministra zdrowia Adam Niedzielskiego aż 98,8 proc. osób przyjmowanych do szpitala z powodu ciężkiego przebiegu COVID-19 to osoby niezaszczepione.

KE zarzuca Malcie, że wpuszczając tylko zaszczepione osoby zastosuje dyskryminację

Od najbliższej środy Malta zamierza wpuszczać na swoje terytorium tylko w pełni zaszczepione przeciw COVID-19 osoby.

Odsprzedamy nawet kilkadziesiąt milionów dawek?

Jeszcze maju liczba osób, które przyjęły pierwszą dawkę szczepionki przyrastała o 1 mln w ciągu niecałego tygodnia, ale na przełomie czerwca i lipca trzeba było na to 9 i 14 dni. W sumie w Polsce podano już ponad 31,5 mln dawek szczepionek przeciw COVID-19. Po obu dawkach lub po podaniu jednodawkowej szczepionki Johnson&Johnson jest już w Polsce 14,5 mln osób. Oznacza to, że w pełni zaszczepionych jest 39,9 proc. Polaków.

Do końca roku do naszego kraju ma trafić w ramach umów zawartych przez KE jeszcze prawie 100 mln dawek szczepionek. Nawet jeśli postanowiliby się zaszczepić wszyscy Polacy, to i tak zostanie wiele dawek, bo Bruksela kupował szczepionki z naddatkiem.

Polski rząd ma jednak szacować, że biorąc pod uwagę tempo szczepień Polaków, przyjdzie nam odsprzedać nawet kilkadziesiąt milionów dawek szczepionek na COVID-19. Według umów jakie KE zawierała z producentami preparatów przeciw koronawirusowi, można przeprowadzić taką odsprzedaż, ale jest jeden warunek – nie można na tym zarobić.

Szczepionki mogą być więc sprzedane krajom trzecim po takiej cenie, jaką zapłacił dany kraj członkowski UE. Jak jednak powiedział „DGP” prezes RARS, możliwe jest doliczenie do ceny kosztów transportu czy przechowania ampułek. „Być może zastosowana będzie zasada >>cash and carry<<, według której to odbiorca pokrywa pokrywa koszty odbioru i przewozu towaru” – powiedział Michał Kuczmierowski.

Ewentualną odsprzedażą szczepionek przeciw COVID-19 zagranicę ma się zajmować RARS. Pieniądze uzyskane w ten sposób mają trafić do Funduszu Covidowego.