Niemcy spierają się o szczepienia. Szef urzędu kanclerskiego zapowiada ograniczenia dla odmawiających preparatu przeciwko COVID-19

Niemcy, Merkel, szczepienia, pandemia, certyfikat. COVID19

Niemcy z coraz większym niepokojem spoglądają na dane dotyczące nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Nasilają się apele o szczepienie się, a eksperci kreślą czarne scenariusze na okres powakacyjny i jesień. / Foto via flickr (CC BY 2.0) [Marco Verch Professional Photographer]

Helge Braun, szef Urzędu Kanclerza Federalnego Niemiec ostrzegł wczoraj (25 lipca), że w przypadku braku szczepień większej liczby osób, jesienią w Niemcy może uderzyć czwarta fala pandemii COVID-19, a to oznacza, że odmawiający szczepień napotkają ograniczenia. Opozycja przekonuje, że poprzez wywieranie presji władze próbują przeforsować program obowiązkowych szczepień. W Niemczech liczba zakażeń koronawirusem każdego dnia rośnie. Najwięcej wśród osób w wieku od 15 do 34 lat.

 

 

Niemcy z coraz większym niepokojem spoglądają na dane dotyczące nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Nasilają się apele o szczepienie się, a eksperci kreślą czarne scenariusze na okres powakacyjny i jesień.

Coraz większe rozpowszechnienie wariantu Delta koronawirusa w połączeniu z powrotami z urlopów, poluzowaniem restrykcji pandemicznych i coraz mniejsza gotowość do szczepień wśród społeczeństwa powodują obawy, że czwarta fala pandemii może uderzyć w Niemcy z wielką siłą.

Znaczny wzrost liczby zakażeń. Najczęściej chorują młodzi

Z danych przekazanych w sobotę (24 lipca) przez Instytut Roberta Kocha wynika, że w ciągu 24 godzin stwierdzono w Niemczech 1919 nowych zachorowań. Jeszcze tydzień wcześniej było to 1608 przypadków. Równie wysokie statystyki zakażeń odnotowano w niedzielę.

Z kolei wskaźnik zapadalności, obrazujący liczbę zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu tygodnia, wzrósł do poziomu 13,6. Na początku lipca wynosił 4,9. RKI zwraca uwagę, że wskaźnik wzrósł dwukrotnie w ciągu ostatnich 11 dni.

Niemiecka minister oświaty Anja Karliczek zaapelowała do osób dorosłych o szczepienie się przeciwko koronawirusowi. Jak powiedziała gazetom grupy medialnej Funke, będzie to miało wpływ na to, czy jesienią będą odbywać się normalne zajęcia w szkołach.

„Akurat teraz, kiedy liczba infekcji znowu rośnie, wszyscy dorośli powinni okazać solidarność z dziećmi i młodzieżą, poprzez skorzystanie z oferty szczepień”, powiedziała. Minister podkreśliła, że im mniej wirusa krąży wśród dorosłych, tym mniejsze jest zagrożenie dla najmłodszych.

Bo od kilkunastu dni liczba nowych przypadków koronawisusa w Niemczech systematycznie rośnie, a ze statystyk wynika, że zarażają się przede wszystkim młodzi ludzie. „Aktualny wzrost zapadalności można zaobserwować w grupach wiekowych od 15 do 34 lat” – poinformował niemiecki Instytut Roberta Kocha (RKI) w raporcie o sytuacji pandemicznej, opublikowanym w czwartkowy wieczór.

Jak informują niemieckie media, w minionym tygodniu siedmiodniowy wskaźnik zapadalności na 100 tys. mieszkańców wyniósł wśród osób od 15. do 24. roku życia 32, czyli niemal dwa razy więcej niż w tydzień wcześniej. W grupie mieszkańców Niemiec w wieku od 25 do 29 lat wskaźnik ten wynosił 25, zaś w grupie osób od 30 do 34 lat – 18.

Szef urzędu kanclerskiego ostrzega

Na tym tle coraz częściej w niemieckiej debacie publicznej pojawiają się wypowiedzi, takie jak ta z niedzieli opublikowana na łamach bulwarówki „Bild”, w której Helge Braun, szef Urzędu Kanclerza Federalnego Niemiec, ostrzegł że jeśli nie zaszczepi się więcej osób, liczba nowych przypadków koronawirusa może wzrosnąć w ciągu około 2 miesięcy do 100 tys. dziennie, a to oznacza, że odmawiający szczepień napotkają ograniczenia.

Według najnowszych danych w pełni zaszczepionych na COVID-19 jest 48,6 proc. mieszkańców Niemiec, czyli około 40 mln. Przynajmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało 60,6 proc. Tempo szczepień w Niemczech, podobniej jak w wielu innych krajach, spada. Dlatego lekarze i politycy apelują do mieszkańców RFN, by nie lekceważyli szczepień.

Jednak sugestia Braun spotkała się z oporem wysokich rangą polityków, w tym Armina Lascheta, kandydata CDU/CSU na następcę kanclerz Angeli Merkel we wrześniowych wyborach do Bundestagu.

„Nie myślę wiele o obowiązkowych szczepieniach lub pośredniej presji na ludzi. Mieliśmy zasadę, że musisz zostać przebadany, zaszczepiony, lub wyleczony i uważam, że jest ona dobra”, powiedział w rozmowie z telewizją ZDF.

Ale wypowiedź Brauna spotkała się także z reakcją opozycji, która sugeruje, że tego typu zapowiedzi są próbą przeforsowania przymusowych szczepień tylnymi drzwiami, stwierdził zastępca lidera liberałów (FDP) Wolfgang Kubicki.

Braun powiedział gazecie „Bild am Sonntag”, że tygodniowo liczba przypadków koronawirusa wzrasta o 60 proc., choć połowa populacji jest już zaszczepiona.

„Gdyby wariant Delta w dalszym ciągu rozprzestrzeniał się w tym tempie, a nie przeciwdziałamy temu bardzo wysokim wskaźnikiem szczepień lub zmianą naszego zachowania, w ciągu zaledwie dziewięciu tygodni mielibyśmy zachorowalność na poziomie 850 na 100 tys. osób”, oświadczył. A to – jak dodał – doprowadziłoby do kwarantanny wielu osób i chaosu w gospodarce.

Apelując do Niemców o zaszczepienie się, Braun uprzedził, że ci, którzy odmówią, mogą spotkać z pewnymi ograniczeniami. „Może to znaczyć, że takie rzeczy jak wizyty w restauracji, kinie i na stadionie nie byłyby dostępne dla przetestowanych osób niezaszczepionych, gdyż ryzyko jest zbyt duże”, oznajmił.