Pandemia dezinformacji: Jak nie stać się ofiarą fake newsów w dobie kryzysu zdrowotnego?

pandemia-dezinformacja-szczepienia-COVD19-fake-news-koronawirus-unia-europejska-AstraZeneca

Protestująca w Waszyngtonie z transparentem z napisem "SZCZEPIONKA NA COVID-19 = ŚMIERĆ", 21.12.2020 r. / Photo via flickr.com Elvert Barnes (CC BY-SA 2.0) [Elvert Barnes]

Dezinformacja na temat pandemii COVID-19 podkopuje zaufanie wobec naukowców oraz instytucji biorących czynny udział w walce z wirusem. W jaki sposób odróżnić pseudonaukowe teorie od wiarygodnych doniesień?

 

 

Od początku pandemii można zaobserwować wzrost liczby fałszywych wiadomości wykorzystujących strach opinii publicznej i niepewność związaną z pandemią koronawirusa. Obejmuje to zarówno celowo wprowadzające w błąd fake newsy oraz informacje przekazywane przez źle poinformowane lub wprowadzane w błąd osoby – a więc ofiary dezinformacji.

Ze zjawiskiem fake newsów w dobie pandemii COVID-19 próbowali zmierzyć się uczestnicy debaty pt. „PANDEMIA DEZINFORMACJI”, zorganizowanej przez przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce. Głównym celem było zwrócenie uwagi na to, w jaki sposób odróżnić pseudonaukowe teorie od wiarygodnych doniesień.

Spotkanie w formie wideokonferencji odbyło się z udziałem wirusologa dr hab. Tomasza Dzieciątkowskiego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, socjologa dr Tomasza Sobierajskiego z Uniwersytetu Warszawskiego i Piotra Świtalskiego z Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Rozmowę moderowali Aleksandra i Piotr Stanisławscy, dziennikarze prowadzący bloga „Crazy Nauka”.

Podczas debaty eksperci rozmawiali na temat źródeł dezinformacji i obalali najpopularniejsze mity dotyczące pandemii COVID-19.

How to break the vicious circle of disinformation and fake news? [PODCAST]

What are the best tools to break the vicious circle of constantly proliferating disinformation and fake news? Find out in the latest episode of Disinformation Series with Juliane von Reppert-Bismarck, Founder and CEO of Lie Detectors.

Dezinformacja dezorientuje Europejczyków na temat COVID-19

W przeciwieństwie do wydarzeń lokalnych lub regionalnych, takich jak wybory parlamentarne lub prezydenckie, które jak dotąd były celem kampanii dezinformacyjnych, obecnie to informacje związane z pandemią COVID-19 „cieszą się” największą popularnością podmiotów zainteresowanych sianiem dezinformacji wśród społeczeństw.

Rozprzestrzenianie się fałszywych wiadomości, nazywane „infodemiką” przez szefa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), jest szczególnie niepokojące, biorąc pod uwagę globalny kryzys zdrowotny, a rozpowszechnianie fałszywych danych może mieć bezpośredni wpływ na dobrostan ludzi.

Dezinformacja ma realny wpływ na decyzje obywateli państw UE, a najlepszym przykładem jest sprawa brytyjsko-szwedzkiej szczepionki AstraZeneca. Z analizy naukowców z Akademii Leona Koźmińskiego – prof. Dariusza Jemielniaka i Yaroslava Krempovycha wynika, że tweety o szczepionce AstraZeneca „obfitują w negatywne informacje oraz pochodzą ze źródeł medialnych znanych z dezinformowania”.

Badacze poddali analizie 50.080 anglojęzycznych tweetów pod hasztagiem #AstraZeneca. Okazało się, że portal RT.com (znany wcześniej jako Russia Today) jest jednym z najczęstszych udostępnianych źródeł informacji nt. szczepionki na Twitterze. Obok niego znalazła się witryna Al Arabiya, należąca do Arabii Saudyjskiej. W ten sposób realizowana kampania – obok informacji o przypadkach zakrzepów związanych ze szczepionką – wpływa na spadek zainteresowania preparatem.

Ponadto, wszechobecna dezinformacja jest na tyle szkodliwa, że część osób rezygnuje ze szczepień, obawiając się wręcz o swoje zdrowie i życie, a część nadal kwestionuje istnienie pandemii.

Rosyjskie media źródłem dezinformacji o AstraZenece?

Wpisy na Twitterze o szczepionce „obfitują w negatywne informacje oraz pochodzą ze źródeł medialnych znanych z dezinformacji”.

Dezinformacja: odpowiedź globalnych platform

Fałszywe informacje krążące w internecie obejmowały informacje dotyczące potencjalnych lekarstw na COVID-19, pochodzenia epidemii i reakcji władz na kryzys zdrowotny związany z COVID-19, a wiele platform społecznościowych, w tym Facebook, Twitter i YouTube, próbowało usunąć wprowadzające w błąd treści.

Celowa dezinformacja, mająca na celu zakłócenie porządku publicznego, jest jeszcze bardziej niebezpieczna podczas kryzysu. Fałszywe wiadomości docierają do dużo większej liczby osób dzięki social mediom, i zakwestionowanie lub przeciwdziałanie im jest utrudnione.

Podjęto bezprecedensowe kroki w celu rozwiązania tego problemu. Wpisy, które mogą spowodować szkody lub niepokoje społeczne, usunięto lub ukryto, a Twitter rozszerzył definicję „szkody” o „treści, które są bezpośrednio sprzeczne z wytycznymi z autorytatywnych źródeł globalnych i lokalnych informacji o zdrowiu publicznym”.

Pandemia COVID-19 pokazała więc, że argumenty platform dotyczące wolności słowa, przeciwko regulowaniu treści mogą zostać pominięte, gdy istnieje wyraźne, obiektywne zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Platformy mediów społecznościowych współpracowały również z organami ds. zdrowia, rządami i Komisją Europejską w celu promowania oficjalnych, a więc wiarygodnych, informacji przekazywanych przez instytucje zajmujące się zdrowiem.

Google wyeksponował w wyszukiwarce komunikaty przygotowane przez Światową Organizację Zdrowia oraz władze, a Twitter i Facebook wyświetlały wiadomości w kanałach informacyjnych użytkowników z linkami do stron odpowiednich organów. Kroki te stanowiły również istotne odejście od wcześniejszej normy, według której platformy internetowe generalnie opierały się jakiejkolwiek roli filtrowania treści, zasłaniając się wolnością słowa.

Koronawirus a media: Jak pandemia COVID-19 wpłynęła na wolność słowa i sytuację mediów w Europie Środkowo-Wschodniej?

Mieszkańcy Europy Środkowej i Wschodniej doświadczyli fali fałszywych informacji i teorii spiskowych, które zbiegły się w czasie z wybuchem pandemii koronariwusa.

Kto jest podatny na dezinformację?

Dezinformacja trafia na żyzny grunt w przypadku omawiania zjawisk skomplikowanych, mało znanych i budzących emocje u ludzi.

Jak podkreślił uczestnik debaty pt. „PANDEMIA DEZINFORMACJI” dr Tomasz Sobierajski, na początku warto odpowiedzieć na pytanie, kto jest podatny na fake newsy. „Czasami wydaje nam się, że akurat my jesteśmy ludźmi, którzy nie dadzą się nabrać na teorie spiskowe, ale może być taki moment psychologiczny, społeczny jak i biologiczny, który trafi również na nas i my w te teorie uwierzymy. (…) Nasz mózg kocha teorie spiskowe – bardzo proste wyjaśnienia bardzo skomplikowanego świata”.

Za wiarą w teorie spiskowe stoją silne czynniki psychologiczne: „Na pewno jest tak, że osoby, które wierzą w teorie spiskowe czują się wyjątkowo – posiadają wiedzę, której nie ma nikt inny. Oni tę wiedzę mogą sprzedawać i budować dzięki temu więzi społeczne. Osoby, które wierzą w teorie spiskowe przynależą do grupy i ta przynależność jest naszą społeczną potrzebą”, zaznaczył ekspert.

„W teorie spiskowe wierzą osoby, które deklarują w badaniach bardzo małe poczucie wpływu na rzeczywistość. To są te osoby, które nie chodzą na wybory, bo mówią, że ich głos nie ma znaczenia. Teorie spiskowe zapewniają to podstawowe poczucie bezpieczeństwa; pokazują, że w chaosie, w którym funkcjonujemy (…) są ludzie, którzy pandemię kontrolują”, dodał Sobierajski.

Dezinformacja w czasach pandemii. Jak wygląda i jak się z nią skutecznie zmierzyć?

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 przyniosła wzmożenie działań dezinformacyjnych wobec Unii Europejskiej, czy też szerzej Zachodu, m.in. ze strony Rosji i Chin

Unia Europejska: Jak było ze szczepionkami?

Piotr Świtalski z Komisji Europejskiej zwrócił z kolei uwagę na jeden z aspektów pandemii, wokół którego narosło dużo fałszywych informacji, czyli proces otrzymywania przez państwa członkowskie szczepionek.

„Warto cofnąć się do poprzednich epidemii. Tutaj doświadczenie państw członkowskich było takie, że często zdarzało się, że bogatsze kraje były w stanie wynegocjować dla siebie dużą ilość szczepionek, a te mniejsze państwa były w gorszej pozycji negocjacyjnej, przez co narażały swoich obywateli na ryzyko. Dlatego Komisja Europejska i państwa członkowskie postanowiły, że będziemy działać wspólnie. Na początku było to dofinansowanie kilkuset milionów euro dla koncernów farmaceutycznych, by zwiększyły swój potencjał do produkcji. Kolejnym krokiem były wspólne negocjacje Komisji z koncernami”, wytłumaczył Świtalski.

„Główną zaletą takiego podejścia jest, że państwa, które mają gorszą pozycję negocjacyjną też otrzymają swoje szczepionki, bo Komisja Europejska negocjuje w imieniu wszystkich. Zanim rozpoczęły się wspólne rozmowy z koncernami pod egidą UE, Dania, Holandia i Niemcy prowadziły już zaawansowane negocjacje z koncernami, które jednak zawieszono. Można sobie wyobrazić, że biedniejsze państwa UE nie miałyby możliwości konkurowania z Niemcami czy Francją na wolnym rynku. Ceny szczepionek są adekwatnie niższe, gdy negocjujemy w imieniu 500 mln obywateli państw UE”, stwierdził przedstawiciel Komisji Europejskiej.

Od początku pandemii porównywano skuteczność zakupów preparatów między UE a Wielką Brytanią i nie brakowało głosów krytycznych wobec działań realizowanych przez Brukselę. Piotr Świtalski stwierdził, że różnica pomiędzy Unią Europejską, a Wielką Brytanią polega na tym, że „Londyn zrzekł się jakiejkolwiek odpowiedzialności po stronie koncernów farmakologicznych. W przypadku kontraktów realizowanych przez KE koncerny ponoszą odpowiedzialność za niepożądane sytuacje”.

Dezinformacja: "W czasie pandemii łatwiej wykorzystać społeczną niepewność w niecnych celach"

Jakie formy przybiera dezinformacja w trakcie pandemii COVID-19?

Skąd mamy szczepionki?

Z kolei dr hab. Tomasz Dzieciątkowski odniósł się do kwestii bezpieczeństwa szczepionek i częstych obaw związanych z szybkością pojawienia się preparatów na rynku. Jakoby zbyt szybkiego w porównaniu do prac nad szczepionkami w przeszłości, co również jest częstym argumentem pojawiającym się w kampaniach dezinformacyjnych.

„Nie ma procedury medycznej, która daje nam stu procentową gwarancję bezpieczeństwa (…) W przypadku SARS-CoV-2 bilans jest jasny. Prawdopodobieństwo ograniczenia ciężkich przypadków choroby COVID-19 jest na tyle wysokie, że nie warto czekać, tylko się zaszczepić”, zapewniał Dzieciątkowski.

„Kolejna kwestia to tempo szybkości prowadzenia badań publicznych. (…) Mamy dwa czynniki, które wpłynęły na to, że dysponujemy szczepionkami tak szybko. Pierwszy to finanse. Zazwyczaj, wbrew pozorom, firmom farmaceutycznym nie jest tak prosto zebrać środki, by przeprowadzić kompletne badania kliniczne. W obliczu powszechnego zagrożenia udało się jednak wyasygnować znaczne kwoty – począwszy od rządów, do funduszów prywatnych. Kolejną sprawą są ochotnicy. W dobie powszechnego zagrożenia zdrowotnego nie można było narzekać na brak chętnych do wzięcia udziału w badaniach”.

Trzecim powodem przyspieszenia prac są działania organów zajmujących się dopuszczaniem szczepionek do użytku. W dobie kryzysu zdrowotnego związanego z COVID-19 oszczędza się czas ze względu na brak podróży zagranicznych, co było dla naukowców codziennością w rzeczywistości przedpandemicznej. „W trakcie pandemii nie podróżujemy, w związku z czym wszystkie posiedzenia naukowe zostały przerzucone do rzeczywistości wirtualnej”. To także oszczędność czasu.

Jednak czy takie argumenty okażą się wystarczające dla nieprzekonanych?