Austria wprowadza całkowity lockdown i obowiązkowe szczepienia

Alexander Schallenberg, Austria

Kanclerz Austrii Alexander Schallenberg / © European Union 2021 - Source : EUCO [EUCO Newsroom]

Austria wprowadza całkowity lockdown i nakaz szczepienia się na koronawirusa. To pierwszy kraj w UE, który zdecydował się objąć takim obowiązkiem całą populację.

 

 

Jak zapewnił kanclerz Alexander Schallenberg, lockdown potrwa maksymalnie 20 dni. W tym czasie Austriacy w miarę możliwości mają pracować z domu, sklepy (oprócz tych oferujących towary pierwszej potrzeby, np. sklepów spożywczych czy aptek) i lokale usługowe zostaną zamknięte, a uczniowie powrócą do edukacji zdalnej.

Nakaz szczepień na COVID-19 dotyczy natomiast całej populacji. Wszyscy mieszkańcy kraju będą mieli prawny obowiązek zaszczepienia się do lutego przyszłego roku. Rząd pracuje obecnie nad odpowiednią ustawą, regulującą ten nakaz.

Austria: OIOM-y w salzburskich szpitalach bliskie przeciążenia. Powodem COVID-19

Dyrektor salzburskich placówek powołał już specjalny zespół, który będzie decydował, kogo trzeba umieścić na oddziale intensywnej terapii.

Lockdown „ostatnią deską ratunku”

Austria należy do krajów Europy Zachodniej o najniższym odsetku zaszczepionych obywateli. Na koronawirusa zaszczepiło się ok. dwie trzecie Austriaków. Natomiast pod względem wskaźnika zakażeń kraj znajduje się w europejskiej czołówce, z tygodniową średnią na poziomie 991 osób zakażonych na 100 tys. mieszkańców.

„Polityczny konsensus, że nie chcemy obowiązkowych szczepień, obowiązywał przez długi czas. Teraz obowiązuje inny konsensus. Jeśli ludzie nie dają przekonać się do dobrowolnych szczepień, trzeba sięgnąć po inne środki”, ocenił Schallenberg na konferencji prasowej.

Minister zdrowia Wolfgang Mückstein stwierdził natomiast, że pełny lockdown to „ostatnia deska ratunku”, aby ograniczyć rozwój pandemii. „Lockdown jest nieprzyjemny, ale konieczny. Dzięki niemu opanujemy sytuację w szpitalach i będziemy ratować ludzkie życie”, powiedział.

Rząd już w poniedziałek (15 listopada) wprowadził całkowity lockdown dla osób niezaszczepionych. Osoby niezaszczepione mogą opuszczać dom tylko z ważnych powodów, na przykład udając się po podstawowe zakupy, w celach służbowych czy do lekarza. Z ograniczeń wyłączone są dzieci poniżej 12. roku życia i osoby, które w ciągu ostatnich 180 dni wyzdrowiały z COVID-19.

Choć w reakcji na tę decyzję władz Austriacy masowo ruszyli do punktów szczepień, to było już za późno, a dzienne wartości nowych potwierdzonych przypadków COVID-19 pozostały na wysokim, a wręcz rekordowym poziomie. Najgorsza sytuacja epidemiczna panuje w Górnej Austrii i Salzburgu. „Nie chcemy piątej fali pandemii”, zaznaczył Schallenberg po spotkaniu ze starostami dziewięciu krajów związkowych, najbardziej dotkniętych w ostatnim czasie dużą liczbą zakażeń.

Koronawirus: Austria wprowadziła lockdown dla osób niezaszczepionych

Osoby niezaszczepione przeciw COVID-19, z wyjątkiem dzieci poniżej 12. roku życia i ozdrowieńców, mogą wychodzić z domu tylko w ważnej życiowo sprawie.

Szpitale na skraju przeciążenia podejmują trudne decyzje

Oddziały intensywnej terapii w niektórych regionach są niemal przepełnione. We wtorek dyrektor szpitali w Salzburgu Paul Sungler przedłożył władzom w Wiedniu raport o przeciążeniu placówek i zaapelował o wsparcie – nie tylko rządu federalnego, ale też innych krajów związkowych, a w skrajnej sytuacji, gdyby zabrakło miejsc dla ciężko chorych, nawet o pomoc z zagranicy.

Niemal równie dramatyczna jest sytuacja w sąsiednim Tyrolu. „Grozi nam konieczność rozpoczęcia triażu (segregacja chorych wymagających pomocy w zależności od ciężkości schorzeń – red.)”, alarmowała już w środę (17 listopada) Barbara Friesenecker, lekarka na jednym z tyrolskim OIOM-ów. „Już teraz nie dajemy rady udzielać pacjentom potrzebnej opieki. Trzeba będzie decydować, który pacjent ma największą szansę na przeżycie”, stwierdziła.

„Osoby z małymi szansami na przeżycie nie będą już trafiać na OIOM. Dotyczyć to będzie również innych pacjentów. Chodzi o to, u kogo prawdopodobieństwo przeżycia jest większe: u pacjenta z COVID-19 czy na przykład u pacjenta z zawałem serca”, wyjaśniła Friesenecker. „To dla nas trudna decyzja i emocjonalne obciążenie”, przyznała.