Walki w Donbasie grożą katastrofą humanitarną

www.mil.gov.ua/news/2016/12/29/

25 tys. mieszkańców Awdijiwki, miasta położonego na wschodzie Ukrainy, zostało wczoraj (30 stycznia) odciętych od wody, prądu i ogrzewania, podczas gdy temperatura wynosiła tam wieczorem -18 stopni. To wynik trwających tam od dwóch dni walk sił rządowych i prorosyjskich separatystów.

 

Władze w Kijowie alarmują, że miastu grozi katastrofa humanitarna.

Prezydent Poroszenko przerwał wizytę w Niemczech

„Prezydent (Petro Poroszenko) przerwał wizytę w Niemczech w związku z ostrzałem Awdijiwki przez bojowników rosyjskich, co doprowadziło do nadzwyczajnej sytuacji, graniczącej z katastrofą humanitarną” – cytuje agencja Interfax-Ukraina rzecznika prezydenta, Swiatosława Cehołko. Poroszenko zdążył jednak spotkać się z kanclerz Angelą Merkel, którą poinformował, że separatyści dokonują ostrzałów z artylerii umieszczonej w cywilnych dzielnicach Doniecka i Jasinuwatej po to, żeby ukraińskie wojsko nie mogło odpowiedzieć ogniem. „To są barbarzyńskie metody prowadzenia wojny” – ocenił.

Przed spotkaniem z prezydentem Ukrainy niemiecka kanclerz określiła sytuację wzdłuż linii kontaktowej jako niepokojącą „W minionych godzinach dowiedzieliśmy się znowu, że zawieszenie broni nie istnieje” – podkreśliła odnosząc się do informacji o kolejnych ofiarach walk w Donbasie. W ocenie Merkel należy nadal – „chociaż jest to bardzo trudne” – wdrażać porozumienie z Mińska.

Jej zdaniem właściwą drogą do pokoju na Ukrainie stabilizacji sytuacji politycznej i zachowania integralności terytorialnej kraju jest format normandzki. Merkel zapewniła też, że Niemcy będą nadal wspierać Ukrainę i podkreśliła, że doceniają reformy, jakie ten kraj realizuje. Zwróciła przy tym uwagę, że ukraińska gospodarka po trudnych latach wykazuje tendencje wzrostowe.

Poroszenko zapewnił ze swej strony, że Kijów „wspiera porozumienie z Mińska” i że „nie ma wobec tego porozumienia alternatywy”. „Dziękujemy Niemcom, które są wiodącym krajem UE, za udzielane nam wsparcie” – powiedział. Poniedziałkowa wizyta ukraińskiego prezydenta w Berlinie miała na celu przede wszystkim zwrócenie uwagi społeczności międzynarodowej na nasilające się ataki prorosyjskich separatystów, w wyniku których cierpi również ludność cywilna.

>> Czytaj więcej o walkach w Donbasie

Gubernator alarmuje

Gubernator obwodu donieckiego Pawło Żebriwski obarczył winą za tę sytuacją prorosyjskich separatystów, których nazwał „raszystami”. „Raszyści zniszczyli przed chwilą ostatnią linię elektryczną do Awdijiwki. Od prądu odcięta została stacja filtrująca wodę i zakłady koksownicze (które dostarczały ciepło temu miastu). Miasto jest bez wody, prądu i bez ogrzewania” – napisał na Facebooku.

Na tym samym portalu społecznościowym naczelnik policji w obwodzie donieckim Wiaczesław Abroskin zapewnił, że władze robią wszystko co możliwe, żeby nie dopuścić do katastrofy, zastrzegł jednak, że konieczne jest szybkie przywrócenie miasta do normalnego funkcjonowania. „Jeśli w najbliższym czasie nie zostaną wznowione dostawy prądu, wstrzymane będą dostawy ogrzewania do domów mieszkalnych i obiektów socjalnych. W mieście nadal mieszka 25 tysięcy cywilów. Temperatura spadła do minus 18 stopni. Ludzie są w stanie krytycznym” – zaalarmował.

Minister spraw zagranicznych Pawło Klimkin poinformował, że prezydent Poroszenko polecił poinformowanie o sytuacji w Awdijiwce Radę Bezpieczeństwa ONZ, OBWE oraz Radę Europy.

Walki w Awdijiwce trwają od niedzieli nad ranem

Rzecznik sztabu generalnego armii w Kijowie Ołeksandr Motuzianyk poinformował, że walki rozpoczęły się w niedzielę (29 stycznia), nad ranem od ostrzału artyleryjskiego na pozycje sił rządowych, po którym separatyści przeszli do szturmu. Dodał, że starcia trwały nieprzerwanie przez 19 godzin i były kontynuowane w poniedziałek.

W walkach zginęło już co najmniej ośmiu ukraińskich wojskowych, a ponad 30 zostało rannych. Według ukraińskiej policji bojownicy ostrzelali także dzielnicę mieszkalną Awdijiwki, gdzie ranni zostali dwaj cywile. To największe straty od grudnia zeszłego roku, gdy w walkach o tzw. łuk switłodarski w pobliżu miasta Debalcewe zginęło pięciu żołnierzy.

Należące do separatystów media informowały natomiast w niedzielę, że ich siły zabiły co najmniej 20 ukraińskich żołnierzy. Tymczasem Główny Zarząd Wywiadu Wojskowego Ukrainy poinformował, że zginęło też 15 bojowników tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, a rannych zostało 24.

Dzień wcześniej Motuzianyk informował ponadto o trudnej sytuacji na linii rozdziału na tzw. odcinku mariupolskim, czyli na obszarach na północ od Mariupola nad Morzem Azowskim w kierunku Doniecka. Ocenił także, że „ta prowokacja ma nie tylko militarne, ale i polityczne zadanie”, gdyż „jest próbą oskarżenia ukraińskich wojsk o złamanie porozumień mińskich”.

W wyniku trwającego na Ukrainie konfliktu, od kwietnia 2014 r. śmierć poniosło ponad 9,7 tys. ludzi.