Ukraińcy tracą wiarę

Petro Poroszenko (p), prezydent Ukrainy oraz Joe Biden, ustępujący wiceprezydent USA// Źródło: Kancelaria Prezydent Ukrainy

Ukraiński prezydent Petro Poroszenko jest zniecierpliwiony brakiem postępów w zbliżeniu jego kraju z Unią.  Stwierdził, że Ukraińcy z tego powodu mogą „stracić wiarę” w proeuropejski kurs swojego państwa.

 

Wczoraj (16 stycznia) ukraiński prezydent Petro Poroszenko spotkał się w Kijowie z ambasadorami. Spotkanie wykorzystał do omówienia relacji Ukrainy z Unią Europejską, a właściwie – by skrytykować stan tych relacji.

Utrata wiary

Poroszence nie podoba się mianowicie tempo otwierania się Unii Europejskiej na Ukrainę. Jako przykład prezydent podał kwestię zniesienia wiz dla Ukraińców – mimo że decyzja w tej sprawie, po problemach wywołanych przez Holandię, ostatecznie zapadła miesiąc temu, to do tej pory nie ma ona przełożenia na praktykę.

>> Czytaj więcej o sprawie wiz

„Opóźnianie zniesienia wiz byłoby jawnie niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę, jak wysoką cenę Ukraina za to zapłaciła. Byłoby to także niebezpieczne, ponieważ kolejne bezpodstawne opóźnienia ukruszą ukraińską wiarę w Europę, czyli dokonają tego, na czym zależy Rosji” – tłumaczył Poroszenko.

Relacje z Rosją

Ukraiński prezydent odniósł się także do relacji ukraińsko-rosyjskich. Oba państwa są skonfliktowane od czasu obalenia w 2014 r. poprzednika Poroszenko, Wiktora Janukowycza, który był faworytem Moskwy i dążył do zbliżenia Ukrainy i Rosji.

W marcu 2014 r. Rosja zaanektowała Krym. Wspiera także separatystów w obwodach donieckim i ługańskim, którzy nie uznają władzy w Kijowie i opowiadają się formalnie za niepodległością – choć ich istnienie bez rosyjskiego wsparcia byłoby trudne, jeżeli nie niemożliwe.

Między separatystami a rządem od dwóch lat trwają starcia, w których łącznie zginęło już prawie 10 tys. osób. Mimo porozumienia zawartego w Mińsku, do tej porty nie udało się wprowadzić pełnego zawieszenia broni między stronami.

>> Czytaj więcej o sytuacji na Ukrainie

Wizyta Bidena

Słowa Poroszenki do ambasadorów padły po, także wczorajszej, wizycie w Kijowie amerykańskiego wiceprezydenta Joe Bidena. Swoją ostatnią wizytę zagraniczną (w piątek władzę w USA obejmuje prezydent-elekt Donald Trump ze swoim wiceprezydentem Mike’m Pencem) Biden postanowił poświęcić właśnie na wsparcie Ukrainy w konflikcie z Rosją.

Wiceprezydent w Kijowie wezwał do stawiania czoła „przemocy i agresji”. Podkreślił, że nałożone przez USA i UE na Rosję sankcje gospodarcze i polityczne powinny zostać utrzymane do czasu zakończenia agresywnego zachowania Moskwy – w tym zaprzestania wspierania separatystów i „przywrócenia kontroli nad Krymem narodowi ukraińskiemu”.

>> Czytaj więcej o sankcjach

Biden nie wymienił go z nazwiska, ale odniósł się tutaj do słów Trumpa, który zapowiedzial, że rozważy złagodzenie amerykańskiego podejścia do Rosji, w tym zniesienie sankcji.

Korupcja

Słowa Bidena nie były jednak całkowicie pozytywne – stwierdził, że Ukraina potrzebuje więcej pracy w walce z korupcją. Odniósł się do wymogów, jakie Zachód stawia Kijowowi w zamian za wsparcie – czyli reform politycznych, zwłaszcza antykorupcyjnym.

>> Czytaj więcej o korupcji na Ukrainie

Biden apelował do Ukraińców o niepoddawania się w wysiłkach na rzecz zmian w ich systemie. Stwierdził, że walczą oni „z rakiem korupcji” i wezwał ich do wypełnienia zobowiązań na rzecz jej pokonania.