Waszczykowski: Podpalenie flagi Ukrainy to wandalizm lub prowokacja

Szef MSZ Witold Waszczykowski

MSZ, minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w rozmowie ze swoim ukraińskim odpowiednikiem wyjaśnił, że spalenie ukraińskiej flagi w czasie Święta Niepodległości było jednostkowym aktem wandalizmu albo prowokacją, która miała na celu wywołanie napięć w relacjach polsko-ukraińskich .

 

Szef polskiej dyplomacji poinformował wczoraj (16 listopada), że strona polska odpowiedziała na notę Ukrainy w tej sprawie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w dokumencie tym wyrażono ubolewanie i nadzieję na znalezienie sprawców.

Chodzi o incydent, do którego doszło 11 listopada w Warszawie, kiedy to uczestnicy marszu w dniu Święta Niepodległości podpalili flagę Ukrainy. Zajście zostało sfilmowane, a nagranie upublicznione w mediach i w internecie. W reakcji na to wydarzenie strona ukraińska wystosowała notę dyplomatyczną do MSZ.

Zniszczenie flagi bez wpływu na polsko-ukraińskie relacje

Minister Witold Waszczykowski poinformował w środę, że dzień wcześniej osobiście rozmawiał z szefem ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkinem, który dzwonił do polskiego ministra w innych sprawach, ale przy okazji zapytał również o incydent z flagą. „Wyjaśniliśmy sobie, że incydent z flagą ukraińską to wydarzenie, które nie będzie rzutowało na nasze relacje. Strona ukraińska jest zadowolona z szybkiej reakcji, wie, że sprawa jest przekazana policji, trwa intensywne śledztwo” – powiedział w środę w TVN24 szef polskiego MSZ. „Wytłumaczyłem, że ten incydent był jednostkowy” – dodał.

„Dziwny charakter” incydentu z ukraińską flagą

Waszczykowski zwrócił jednak uwagę na „dziwny charakter” tego wydarzenia. „Wyjaśniamy ten incydent, bo to jest jednak bardzo dziwne, że na dziesiątki tysięcy osób, które demonstrowały w Warszawie pod różnymi hasłami niosąc różne transparenty, nagle przed jedną kamerą znalazła się grupa zamaskowanych młodych, którzy dokonali aktu spalenia flagi Ukrainy” powiedział minister. Podkreślił przy tym, że nie było innych tego typu incydentów choć te marsze odbywają się od lat. „Więc albo to był jednostkowy akt wandalizmu, za co wyraziliśmy ubolewanie, albo to był jednak akt prowokacyjny, aby doprowadzić do napięć w relacjach polsko-ukraińskich” – uważa szef polskiej dyplomacji.

Prokuratura wszczęła już śledztwo

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Praga Południe poinformowała tego samego dnia (16 listopada), że wszczęła już śledztwo w tej sprawie. „W jego toku będziemy wyjaśniać, czy w myśl przepisów Kodeksu karnego doszło do popełnienia przestępstwa, czy rzeczywiście została zniszczona flaga Ukrainy. Zebrany dotychczas materiał nie pozwala jednoznacznie rozstrzygnąć, czy jest to rzeczywiście flaga Ukrainy” – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Łukasz Łapczyński.

Na nagraniu z Marszu Niepodległości widać grupę osób, część z nich ma polskie flagi. Jeden z uczestników zajścia depczący flagę Ukrainy, ma na plecach przewiązaną flagę Polski. W tle nagrania słychać okrzyki: „Bóg, Honor i Ojczyzna”, „J….ć UPA i Banderę”, „To my, to my, Polacy”.

Nota dyplomatyczna Ukrainy

W piątek charge d’affaires ambasady Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz oświadczył, że Ukraina oczekuje od Polski reakcji na spalenie ukraińskiej flagi. Wyraził nadzieję, że sprawcy tego aktu wandalizmu zostaną odnalezieni i ukarani, a do podobnych incydentów nie będzie dochodziło w przyszłości.

Media przywołują Kodeks karny, zgodnie z którym „kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku”.