NATO apeluje do Rosji

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO// Źródło: NATO

NATO wezwało Rosję do pomocy na Ukrainie. Ma to powstrzymać nową falę starć w tym kraju.

 

Wczoraj (1 lutego) sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zaapelował do Rosji o „użycie jej znacznych wpływów” wśród prorosyjskich bojowników we wschodniej Ukrainie. Stoltenberg liczy na to, że Moskwa pomoże przywrócić rozejm na granicy separatystycznych obwodów. O powrócenie do warunków rozejmu zaapelowały wczoraj także Rada Bezpieczeństwa ONZ oraz Unia Europejska.

Nowe starcia

Rozejm zakłada m.in. wycofanie z linii frontu miedzy Ukrainą a prorosyjskimi, separatystycznymi obwodami donieckim i ługańskim ciężkiego sprzętu, w tym artylerii. Od weekendu natomiast na froncie znowu trwa ostrzał artyleryjski.

Według danych szefa NATO, w ostatnich dniach doszło do 5,6 tys. naruszeń warunków rozejmu między separatystami a siłami rządowymi. Pozostawiły on ok. 20 tys. bez dostępu do elektryczności, wody i ogrzewania w obwodach, gdzie temperatury utrzymują się poniżej 0 st. Celsjusza.

>> Czyt. więcej o zaostrzeniu sytuacji na Ukrainie

Konflikt trwa głównie w okolicy miasta Awdijiwka, położonego w pobliżu Doniecka. Z uwagi na odcięcie mediów oraz trwający ostrzał, Ukraina prowadzi ewakuację ludności cywilnej.

Strona rządowa informuje, że w starciach zginęło co najmniej 16 żołnierzy, ze strony separatystów brakuje oficjalnych danych. Łącznie w konflikcie na Ukrainie zginęło już prawie 10 tys. osób, a 1,7 mln zostało zmuszonych do migracji, zgodnie z danymi ONZ.

Wzajemne oskarżenia

Obie strony konfliktu – ukraińska i wspierana przez Rosję separatystyczna – oskarżają się wzajemnie o rozpoczęcie nowej fali starć. Kijów, do którego przyłączyła się także Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, twierdzą, że ataki rozpoczęły siły separatystyczne przy wsparciu Rosji, które mają chcieć zmusić Ukrainę do odwetu i tym samym zaprzepaścić dalsze trwanie rozejmu.

Natomiast rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał wydarzenia na Ukrainie „prowokacją” zainspirowaną przez Kijów. Podobne informacje przekazało Radio Wolna Europa z Ukrainy, które w swoim raporcie twierdzi, że Ukraińcy chcą popchnąć linię frontu bardziej na Wschód.

Efekt Trumpa

Zaostrzenie konfliktu przypada na niepewność wywołaną zeszłorocznymi wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych. Poprzednia administracja prezydenta Baracka Obamywspierała Ukrainę w trwającym od trzech lat konflikcie z Rosją, ale teraz sytuacja uległa zmianie.

Wybrany w listopadzie na prezydenta Donald Trump już w trakcie kampanii wypowiadał się koncyliacyjnie w stosunku do Rosji i prezydenta Władimira Putina, a także krytycznie wobec NATO. Mimo że od objęcia władzy niecałe dwa tygodnie temu nie poczynił żadnych konkretnych kroków w stronę urzeczywistnienia praktycznych efektów swoich wypowiedzi, w wielu państwach europejskich jego zachowanie zrodziło obawy, że Stany Zjednoczone zmniejszą swoje zaangażowanie w Europie, w tym wsparcie dla Ukrainy, by naprawić relacje z Rosją.

Członkostwo w NATO

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko poinformował wczoraj w wywiadzie dla niemieckiej grupy medialnej „Funke Mediengruppe”, że planuje przeprowadzenie na Ukrainie referendum ws. członkostwa w NATO. Plany te mają wynikać z tego, że według prezydenta obecnie 54 proc. Ukraińców popiera dołączenie do Sojuszu, w porównaniu do 16 proc. w 2013 r.

Referendum na Ukrainie nie miałoby w tym momencie efektu innego niż symboliczny. Decyzję o akcesji muszą wpierw podjąć członkowie NATO, a mimo że NATO i Ukraina blisko ze sobą współpracują, Sojusz do tej pory unikał czynienia jakichkolwiek kroków w stronę ukraińskiej akcesji. Rosja bardzo negatywnie zareagowała na akcesję Polski i państw bałtyckich, spodziewane jest więc, że ewentualna akcesja Ukrainy spotkałaby się z jeszcze ostrzejszą reakcją ze strony Moskwy.