MSZ Ukrainy: Rosja nasila represje polityczne na Krymie

Flaga Ukrainy

Flaga Ukrainy

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy oskarżyło Rosję o nasilanie represji politycznych na zaanektowanym przez nią Krymie przed zaplanowanym na 26 lutego tzw. Dniem Oporu dla Rosyjskiej Okupacji Krymu. Tymczasem ulicami Kijowa przeszedł wczoraj marsz nacjonalistów domagających się zerwania stosunków dyplomatycznych z Rosją, blokady handlowej separatystów w Donbasie i wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Na terytorium Donbasu wjechał natomiast 60. już konwój „humanitarny”.

MSZ Ukrainy: „Trwałe represje” na Krymie

W ostatnich dniach rosyjskie władze na zajętym w 2014 r. półwyspie zatrzymały ponad 20 Tatarów krymskich protestujących przeciwko rewizjom w ich domach. „MSZ Ukrainy wyraża kategoryczny protest wobec działań Federacji Rosyjskiej w związku z trwałymi represjami, bezprawnymi zatrzymaniami, przeszukaniami i aresztami, a także torturami, którym poddawani są obywatele Ukrainy na okupowanym półwyspie” – cytuje rzeczniczkę resortu Marianę Becę agencja Interfax-Ukraina. Zgodnie z prawem międzynarodowym Krym pozostaje częścią terytorium Ukrainy. „To jasne, że okupant nasila represje polityczne przed 26 lutego, Dniem Oporu dla Rosyjskiej Okupacji Krymu” – uznała Beca.

W niedzielę trzecia rocznica demonstracji Tatarów w Symferopolu

W niedzielę przypada bowiem trzecia rocznica wielkiej demonstracji Tatarów w Symferopolu. 26 lutego 2014 r. nie dopuścili oni do posiedzenia parlamentu Autonomicznej Republiki Krymu obawiając się głosowania nad odłączeniem półwyspu od Ukrainy. Dzień później uzbrojeni ludzie w nieoznakowanych mundurach (tzw. zielone ludziki) zajęli siedzibę krymskiego parlamentu, a kontrole nad miastem przejęła tzw. rosyjska samoobrona.

Rosja zajęła należący do Ukrainy Krym w 2014 r. po przeprowadzeniu interwencji militarnej i referendum, którego wyników nie uznały ani władze w Kijowie, ani Zachód. Tatarzy krymscy, stanowiący 12-15 proc. ludności na Krymie, zbojkotowali referendum.

W Kijowie marsz nacjonalistów

Około 7 tys. osób przeszło ulicami Kijowa w marszu ukraińskich ugrupowań nacjonalistycznych domagając się zerwania stosunków dyplomatycznych z Rosją, blokady handlowej separatystów w Donbasie i wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Według policji tym razem nie doszło do incydentów.

W niedzielę (19 lutego), w rocznicę walk na Majdanie w lutym 2014 r., w Kijowie doszło bowiem do starć zwolenników blokady terenów kontrolowanych przez separatystów w Donbasie z siłami porządkowymi. Wśród protestujących byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, wielu z nich było w mundurach i kominiarkach. Po kilku godzinach sytuacja się uspokoiła.

Środowy marsz zorganizowały trzy nacjonalistyczne partie: Swoboda, Prawy Sektor i Korpus Narodowy. „Chcemy wyborów do parlamentu i wyborów prezydenckich. Nacjonaliści żądają całkowitej wymiany władzy” – przemawiał do zgromadzonych przywódca Swobody Ołeh Tiahnybok. Nacjonaliści przeszli z Majdanu Niepodległości przez miejsca, gdzie w lutym 2014 roku od kul milicyjnych snajperów ginęli uczestnicy Majdanu, do siedziby Rady Najwyższej Ukrainy. Szli z flagami państwowymi i partyjnymi wykrzykując antyrządowe hasła oraz odpalając petardy i race.

Marsz był częścią obchodów trzeciej rocznicy zwycięstwa rewolucji godności z przełomu 2013 i 2014 r., która – po krwawych wydarzeniach na kijowskim Majdanie Niepodległości – doprowadziła do obalenia ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza i wymusiła jego ucieczkę do Rosji.

Kolejny konwój „humanitarny” z Rosji na terytorium Donbasu

Na terytorium Donbasu z Rosji nielegalnie wjechał 60 już tzw. „biały konwój” z pomocą dla prorosyjskich separatystów. Strona ukraińska utrzymuje, że w tych transportach, oprócz pomocy dla ludności cywilnej, Rosjanie przesyłają pomoc militarną, a nawet żołnierzy do zbrojnych oddziałów separatystów. Wracając natomiast do Rosji niekiedy transportują też ciała zabitych w Donbasie rosyjskich żołnierzy.

>> Czytaj więcej o zastrzeżeniach Ukrainy wobec rosyjskich konwojów

Ukraińskie służby graniczne poinformowały, że w tym tygodniu do Donbasu wjechało z Rosji 25 samochodów ciężarowych. Ponieważ, tak jak poprzednio, przejechały przez odcinek granicy pozostający poza kontrolą Kijowa, ukraińscy pogranicznicy również tym razem nie mogli sprawdzić przewożonego ładunku. Obserwowali jednak ten transport na odległość i zauważyli, że wraz z konwojem wwieziono specjalistyczny wóz wojsk obrony chemicznej. Ukraińskie służby graniczne przypominają, że wysyłając takie transporty na Ukrainę Rosja łamie zarówno prawo ukraińskie, jak i międzynarodowe.