Mołdawia odżegnuje się od NATO

Igor Dodon, prezydent Mołdawii, i Rose Gottemoeller, zastępca sekretarza generalnego NATO// Źródło: NATO

Mołdawski prezydent Igor Dodon obrał prorosyjski kurs. Po wcześniejszych zapewnieniach o dążeniu do zbliżenia z Moskwą, wczoraj odciął się od pomysłów zacieśniania współpracy z NATO.

 

Igor Dodon od momentu zwycięstwa w mołdawskich wyborach prezydenckich 13 listopada 2016 r. prowadzi intensywną kampanię dyplomatyczną w celu zbliżenia z Rosją. Jest to zgodne z jego zapowiedziami wyborczymi, w których argumentował, że Mołdawii jest bardziej po drodze z Moskwą niż z Unią Europejską – jak przekonywała jego rywalka Maia Sandu.

>> Czytaj więcej o zwycięstwie Dodona

Działania prezydenta

By rozpocząć proces umacniania mołdawsko-rosyjskich więzi, Dodon w zeszłym miesiącu udał się z pierwszą wizytą zagraniczną swojej prezydentury do Moskwy. Zaczął też podejmować kroki mające na celu rozluźnienie  współpracy Mołdawii z Sojuszem Północnoatlantyckim.

>> Czytaj więcej o polityce Dodona w naszym wywiadzie z Kálmánem Mizsei

W tej dziedzinie podstawowym celem prezydenta jest powstrzymanie stworzenia w Kiszyniowie biura łącznikowego NATO. Już niecały miesiąc po wyborach, 6 grudnia 2016 r. Dodon wyraził swój sceptycyzm wobec tej idei.

Prezydent stwierdził wówczas, że mołdawski proeuropejski rząd Pavla Filipa celowo opóźnił wybory prezydenckie i jego inaugurację, by zatwierdzić kilka projektów, na które on by się nie zgodził.

Wśród nich było właśnie utworzenie biura łącznikowego, które wzbudziło oburzenie prezydenckiej Partii Socjalistów i również prorosyjskiej Partii Komunistów. Argumentowali oni, że bliższe więzi z Sojuszem naruszą neutralność kraju. Ustępujący wówczas prezydent Nicolae Timofti odpowiedział na te zarzuty, stwierdzając, że „nic tak nie narusza naszej neutralności, jak nielegalna obecność wojsk rosyjskich na naszym terytorium”. Odniósł się tym samym do kwestii Naddniestrza, które oderwało się od Mołdawii na początku lat 90., ale jego niepodległość nie została uznana. Ono samo istnieje tylko dzięki rosyjskiemu wsparciu, choć Moskwa również oficjalnie nie uważa Naddniestrza za niepodległe państwo.

Spotkanie z NATO

Wczoraj (7 lutego) sprawa biura łącznikowego wróciła na spotkaniu Dodona z Rose Gottemoeller, zastępcą sekretarza generalnego NATO. Gottemoeller podkreśliła, że biuro będzie funkcjonowało analogicznie do biur otwartych przez Sojusz w innych państwach, np. w Rosji czy na Ukrainie, i nie będzie w niej pracował żaden wojskowy personel, a wyłącznie cywile. Miałoby posłużyć zwiększeniu transparentności w relacjach między NATO a Mołdawią.

Gottemoeller podkreśliła, że NATO rozumie, że Mołdawia nie chce dołączyć do Sojuszu i chce zachować swoją neutralność. Jednak, jak dodała, „neutralność nie oznacza izolacji” i wyraziła nadzieję, że obie strony będą mogły w przyszłości współpracować.

Jednak rozmowa z nią nie zmieniła stanowiska prezydenta w tej sprawie. „Dla mnie otwarcie tego biura nie poprawi bezpieczeństwa narodowego. Jest to prowokacja przygotowana przez poprzedni rząd” – stwierdził Dodon.