25-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską i Ukrainą

http://www.president.gov.ua

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko oświadczył wczoraj (4 stycznia), w 25. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polska i Ukrainą, że docenia poparcie Polski i wraził wdzięczność za pomoc, jakiej udziela jego państwu w trudnych czasach rosyjskiej agresji. Tego samego dnia ukraiński minister obrony Stepan Połtorak poinformował, że w Donbasie walczy obecnie pięć tysięcy rosyjskich żołnierzy.

Polska uznała niepodległość Ukrainy 2 grudnia 1991 roku, a stosunki dyplomatyczne oba państwa nawiązały już 4 stycznia następnego roku. Kilka miesięcy później – w maju 1992 roku – Polska i Ukraina zawarły traktat o dobrym sąsiedztwie, przyjaznych stosunkach i współpracy.

Poroszenko: Nie ma alternatywy dla partnerstwa z Polską

W depeszy przesłanej prezydentowi Andrzejowi Dudzie, ukraiński prezydent napisał, że w ostatnim 25-leciu udało się zbudować silny fundament partnerskich relacji, a oba kraje wielokrotnie udowodniły, że wspólnie pragną działać na rzecz europejskiej przyszłości w zjednoczonej Europie. W ocenie Petra Poroszenki ukraińsko-polskie partnerstwo strategiczne nie ma alternatywy i będzie się rozwijało w duchu wzajemnego zaufania i wsparcia.

Prezydent Ukrainy zapewnił, że bardzo wysoko ceni poparcie Polski, która – przypomniał – jako pierwsza na świecie uznała niepodległość i suwerenność Ukrainy. Szczególną wdzięczność wyraził za konsekwentne starania Polski o umacnianie międzynarodowej jedności i solidarności z Ukrainą w tych trudnych czasach, wymagających przeciwstawiania się rosyjskiej agresji. „Dzisiejszy wysoki poziom stosunków ukraińsko-polskich zawdzięczamy mądrości i dojrzałości naszych narodów, które po doświadczeniach tragicznej historii nauczyły się cenić wzajemną przyjaźń i braterstwo – oświadczył w środę Poroszenko.

Szef ukraińskiego MON: W Donbasie jest 5 tys. rosyjskich żołnierzy

Tego samego dnia ukraiński minister obrony Stepan Połtorak poinformował, że po stronie prorosyjskich separatystów walczy w Donbasie pięć tysięcy rosyjskich żołnierzy zawodowych. „Rosyjskie ugrupowanie terrorystyczne w strefie operacji antyterrorystycznej stanowi około 40 tysięcy ludzi. Pięć tysięcy z nich to regularne wojska Federacji Rosyjskiej – powiedział w telewizji 5. Kanał. Dodał, że mimo ogłaszania kolejnych rozejmów, w zeszłym roku separatyści atakowali pozycje sił rządowych ponad 16 tysięcy razy. Według danych ukraińskiego MON w walkach zginęło 211 ukraińskich żołnierzy, a 1,5 tys. zostało rannych.

Połtorak powiedział także, że bojownicy mają na wschodzie Ukrainy około 600 czołgów, 1,3 tys. wozów bojowych, 860 systemów artyleryjskich i 300 wyrzutni rakietowych. Minister poinformował też, że siły separatystów są w ciągłym ruchu i stale zmieniają miejsca dyslokacji na całej linii rozdziału w Donbasie. Ocenił ponadto, że rosyjscy wojskowi są dobrze przygotowani, a ich nastawienie wobec Ukrainy jest agresywne. Połtorak zapewnił, że – w odróżnieniu do strony przeciwnej – ukraińska armia przestrzega zapisów mińskich porozumień ws. uregulowania sytuacji w Donbasie.

>> Czytaj więcej o sytuacji w Donbasie

Oburzenie ukraińskiego MSZ wypowiedziami Le Pen ws. Krymu

Wypowiedź Marine Le Pen ws. aneksji Krymu wywołała oburzenie ukraińskiego MSZ. Kandydatka skrajnie prawicowego Frontu Narodowego na prezydenta Francji oświadczyła mianowicie, że dokonana przez Rosję aneksja Krymu nie była nielegalna. „Marine Le Pen pozwoliła sobie na poparcie tymczasowej okupacji i próby aneksji przez Rosję Autonomicznej Republiki Krymu (…)” – oświadczył resort ukraińskiej dyplomacji w komunikacie wydanym we wtorek wieczorem.

MSZ w Kijowie przypomniało, że te działania Rosji potępiły „wszystkie cywilizowane państwa świata”, UE, Rada Europy i NATO. „W odpowiedzi na przestępcze działania Kremla Francja, wraz z innymi partnerami z G7 i UE, wprowadziła wobec Rosji sankcje, których odwołanie możliwe jest wyłącznie w efekcie powstrzymania rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie oraz deokupacji Krymu i Donbasu” – przypomniał resort w oświadczeniu.

W ocenie ukraińskiego MSZ tymi wypowiedziami Le Pen okazała brak szacunku dla niepodległości Ukrainy i zignorowała podstawowe zasady prawa międzynarodowego. Ministerstwo ostrzegło jednocześnie, że podobne oświadczenia „z całą pewnością będą miały następstwa, jak to było w przypadku francuskich polityków, którym wydano zakaz wjazdu na Ukrainę”.  „Ukraina liczy, że społeczeństwo francuskie należycie oceni tę nieodpowiedzialną retorykę jednej z pretendentek na najwyższe stanowisko we Francji” – głosi oświadczenie ukraińskiego ministerstwa spraw zagranicznych.

Le Pen oceniła we wtorek, że dokonana w 2014 r. przez Rosję aneksja Krymu była legalna, gdyż odbyło się tam referendum, a mieszkańcy półwyspu „życzyli sobie przyłączenia na powrót do Rosji”. „Nie widzę powodu, by podważać to referendum” – oświadczyła Le Pen w wywiadzie radiowo-telewizyjnym. Dodała także, że uważa Krym za integralną część Rosji.

Wybory prezydenckie odbędą się we Francji w dwóch turach w kwietniu i maju br. Według sondaży Marine Le Pen znajdzie się w drugiej turze wraz z kandydatem prawicy, byłym premierem François Fillonem.