Wyzwania przed nową Wspólną Polityką Rolną

Debata EURACTIV.pl i Biura Parlamentu Europejskiego w Polsce "Przyszłość WPR: potencjał wzrostu gospodarczego a zwiększona wydajność rolnictwa"

Jaki kształt powinna przyjąć Wspólna Polityka Rolna UE w kolejnej dekadzie XXI wieku? Czy da się pogodzić zwiększanie efektywności produkcji rolnej w Europie z koniecznością zwiększonej ochrony środowiska naturalnego? Czy państwa członkowskie UE poradzą sobie z przejęciem od Brukseli większej odpowiedzialności za realizowanie WPR? Na te i inne pytania szukali odpowiedzi uczestnicy zorganizowanej przez EURACTIV.pl i Biuro Parlamentu Europejskiego w Warszawie debaty pt. “Przyszłość WPR: potencjał wzrostu gospodarczego a zwiększona wydajność rolnictwa.”

 

1 czerwca Komisja Europejska przedstawiła propozycję kształtu Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2020 r., a więc krótko po zaprezentowaniu projektu Wieloletnich Ram Finansowych UE na lata 2021-2027. KE założyła budżet WPR na poziomie 365 mld euro.

To zdecydowanie mniej niż w obecnym okresie finansowania, w którym przeznaczono na ten cel ponad 408 mld euro. Po uwzględnieniu m.in. wskaźnika inflacyjnego oznacza to realny spadek środków na WPR o ponad 10 proc.

Inaczej rozłożone akcenty w propozycji KE

Najwięcej unijnych środków – 265,2 mld euro – miałoby trafić do I filaru, czyli zostać przeznaczona na dopłaty bezpośrednie. 78,8 mld euro byłoby natomiast przeznaczone na rozwój obszarów wiejskich. Około 20 mld KE planuje natomiast zachować na różnego rodzaju mechanizmy wsparcia rynkowego.

Według propozycji Komisji Polska w ramach WPR otrzymałaby na lata 2021-2027 około 21,2 mld euro. To o wiele mniej niż w poprzedniej perspektywie finansowej na lata 2014-2020, w której przysługiwało nam około 32 mld euro.

KE chce także innego rozłożenia akcentów w ramach WPR. Więcej środków ma być przeznaczanych na cele środowiskowe i klimatyczne oraz na wprowadzanie do rolnictwa innowacji. Zmienić miałby się także sposób rozdzielania dopłat bezpośrednich, który ukierunkowano tak, by silniej wspierać małe i średnie gospodarstwa.

Ponadto, w ramach nowej perspektywy WPR państwa członkowskie mają otrzymać więcej swobody w rozdzielaniu środków.

Jak pogodzić ze sobą priorytety KE?

Podczas zorganizowanego przez EURACTIV.pl okrągłego stołu na temat przyszłości WPR, prowadząca debatę dr Iwona Nurzyńska przypomniała, że wiele elementów przewidzianych w nowej perspektywie (np. nacisk na ochronę środowiska) wynika z szerokich konsultacji społecznych, jakie KE przeprowadziła zanim przygotowała swoje propozycje. „Oczekiwania są takie, aby cały sektor rolny w Unii Europejskiej był coraz bardziej wydajny i konkurencyjny na arenie międzynarodowej i tym samym skuteczniej konkurował z rolnictwem z USA, Brazylii czy Australii. Pytanie brzmi jednak: >>Jak pogodzić zwiększanie konkurencyjności z jednoczesnym dalszym podnoszeniem jakości życia na wsi<<.”

W kwestii rozwoju obszarów wiejskich Polska i inne kraje naszego regionu wciąż znajdują się na innym etapie niż rolnictwo na zachodzie UE. Stąd niewątpliwa konieczność ciągłego inwestowania nie tylko w poprawę dochodów rolników (zwłaszcza tych, którzy prowadzą mniejsze gospodarstwa), ale także w polepszenie infrastruktury i innych możliwości zarobkowych na wsi. Konieczność uwzględnienia lokalnej specyfiki w poszczególnych regionach UE jest jedną z przyczyn tego, że KE chce zwiększyć rolę subsydiarności w KE i zostawić państwom członkowskim więcej swobody w kwestii planów strategicznych.

Obecny na debacie Dyrektor Departamentu Strategii, Analiz i Rozwoju Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi Waldemar Guba zwrócił natomiast uwagę na to, że polski sektor sukcesywnie zwiększa swoją konkurencyjność. „Widać to po tym, jak radzi sobie cały sektor rolno-spożywczy. Wejście Polski do UE mu nie zaszkodziło, jak to się niektórzy obawiali. Stało się wręcz całkowicie odwrotnie. Jednak ten potencjał zaczyna się powoli wyczerpywać. Szukamy wiec nowej formuły dla poprawy naszej konkurencyjności.”

Przedstawiciel resortu rolnictwa podkreślił, że w propozycjach KE widać ciągłość. „Widać, że WPR obroniła się jako wartość dodana dla polskiego rolnictwa. Budżet tej polityki jest utrzymany na dość wysokim poziomie, mimo że został ograniczony, zwłaszcza w II filarze. Unijne dofinansowanie jest potrzebne i potrzebne jest wsparcie dla rolnictwa. UE ma bowiem bardzo wysokie wymagania co do standardów produkcji. Tym bardziej, że wobec otwierania się rynku europejskiego pojawiają się obawy co do szans na skuteczne konkurowanie z rolnikami z innych części świata” – mówił Guba.

„Prawie połowa dochodów rolników, i to nie tylko w Polsce, ale w całej UE, pochodzi dziś z subsydiów” – dodał dyrektor Waldemar Guba.

Dyrektor zwrócił jednak uwagę na to, że „mamy mniejszy budżet i jednocześnie bardzo wysokie wymogi środowiskowe. Aż 30 proc. środków miałoby trafić właśnie na działania związane z kwestiami klimatycznymi. Tymczasem środki na działania modernizacyjne znajdują się w II filarze WPR, czyli tam, gdzie zaplanowane są największe cięcia” – powiedział przedstawiciel ministerstwa.

PE chciałby więcej środków na WPR

W przyjętym w połowie listopada przez Parlament Europejski stanowisku w sprawie dalszych negocjacji nad Wieloletnimi Ramami Finansowymi na lata 2021-2027 europosłowie wyrazili sprzeciw wobec planowanych przez KE cięć m.in. właśnie w WPR. Europoseł Czesław Siekierski (PSL, EPL), który przewodniczy w PE Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi (AGRI) spodziewa się trudnych negocjacji między Parlamentem a państwami członkowskimi, z których wiele opowiada się za cięciami w nowym unijnym budżecie.

„Zawsze chciałoby się więcej, ale trzeba rozumieć, że skala możliwości jest ograniczona.

„WPR nie zyskuje niestety przyjaciół, a raczej ich traci” – mówi Czesław Siekierski.

Coraz więcej jest głosów mówiących o tym, że WPR kosztuje UE za dużo, a podobne efekty produkcyjne można osiągnąć bez niej” – mówił Siekierski.

Europoseł zwrócił jednak uwagę na to, że w walce o większe środki na WPR pomaga przypominanie o roli, jaką od wielu lat odgrywa unijna polityka rolna i zadawanie pytań o to, jak złe skutki przyniosłaby rezygnacja z niej. „To studzi negatywne zapały. Dobrze, że WPR jest. Pamiętajmy też, że propozycje cięć były składane celem wywołania reakcji. Na początku proponowano jeszcze wyższe cięcia, nawet w wysokości 30 proc. Tymczasem obecna propozycja KE – jak na obecną sytuację, którą kształtuje brexit i inne wyznania, przed jakimi stoi Unia – jest w miarę rozsądna. Chciałoby się więcej, ale pamiętajmy, że mogło być gorzej” – mówił Siekierski.

Eurodeputowany podkreślił także, że WPR zachowuje swoją ciągłość, pojawiają się w jej ramach jedynie pewne przesunięcia. Wymusza je konieczność wzmożenia działań w kierunku ochrony klimatu, otwarcie się rynków rolnych na świat czy coraz intensywniejsza globalizacja. „WPR też musi się dostosowywać do sytuacji. Ale rewolucyjne zmiany możliwe są jedynie w kwestii jej wdrażania. Uważam, że rolnictwo europejskie jest tak zróżnicowane, że rzeczywiście trzeba dać więcej swobody państwom członkowskim. Nie da się stosować tych samych narzędzi w odniesieniu do rolnictwa na północy i na południu UE. W różnych regionach istnieją różne uwarunkowania społeczne, klimatyczne czy gospodarcze” – zaznaczył europoseł.

Jak dodał, istnieje jednak ryzyko, że WPR stanie się bardziej klimatyczna niż rolna. „Jednak nie musimy się tego obawiać. Pamiętajmy, że WPR ma dać możliwości rozwoju i utrzymania rolnikom, a także bezpieczeństwo żywnościowe krajom UE. Trzeba zatem pamiętać przy opracowywaniu planów strategicznych – co będą robić różne dyrekcje generalne w KE – o zachowaniu równowagi. Ważne więc, aby plany strategiczne były opiniowane – przez związki i organizacje rolnicze, czy komisje sejmowe, choć nie chciałbym, aby były to opinie wiążące dla Ministerstwa Rolnictwa” – powiedział przedstawiciel PE.

Czy państwa członkowskie wykorzystają swoją szansę?

Zdaniem wiceprzewodniczącej sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Doroty Niedzieli (PO) uelastycznienie WPR jest wielką szansą dla krajów członkowskich. Ma to jednak – według niej – zarówno dobre, jak i złe strony. „Te zmiany w WPR to wyraz zaufania KE do władz krajowych. Ale to też ogromne wyzwanie. Kraje członkowskie muszą bowiem dokładnie przeanalizować sytuację, stwierdzić co jest dla nich najważniejsze, tak aby stworzyć własne plany strategiczne, które najlepiej rozwiną obszary wiejskie i najlepiej się przysłużą rolnikom” – powiedziała.

Według posłanki PO strategie sektorowe muszą się wspierać: strategia rolna powinna się uzupełniać ze strategiami dotyczącymi rozwoju, edukacji czy ochrony zdrowia. „Bo właśnie to prawdziwie rozwija obszary wiejskie, ułatwiając dostęp do świadczeń” – podkreśliła.

W związku z cięciami WPR musimy być bardzo dokładni w wydawaniu pieniędzy. Nie wiem czy budżet krajowy sobie z tym poradzi. Bo w ostatnich latach nie było z tym najlepiej. Spada nasz własny budżet na rolnictwo. Spada też udział własny w stosunku do unijnego” – uważa Dorota Niedziela.

Posłanka zwróciła uwagę, że średni udział unijny to już z kolei aż 68 proc. wydatków na rolnictwo. Jej zdaniem „wdrożenie WPR na nowych zasadach jest potężnym wyzwaniem wymagającym skoordynowanego działania. Chciałbym ogólnokrajowej dyskusji na ten temat. Cieszy mnie, że europoseł Siekierski chce udziału Sejmu i Senatu w tym procesie”.

A co ze środowiskiem?

Prof. Zbigniew Karaczun, który jest kierownikiem specjalizacji Zarządzanie i technologie zrównoważonego rozwoju na Międzywydziałowym Studium Ochrony Środowiska w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie chwalił to, że KE w swoich propozycjach odnośnie WPR położyła tak mocny nacisk na kwestie klimatyczne.

„Zmiany klimatu to największe wyzwanie dla rolnictwa. Nie tylko w Polsce czy w UE, ale na całym świecie. Uderzają one w same podstawy rolnictwa” – ostrzega prof. Zbigniew Karaczun.

„Widzieliśmy w ostatnich 2 latach jak mocno gwałtownie zmieniające się warunki pogodowe wpłynęły na opłacalność rolnictwa, np. w branży sadowniczej. To, że rolnictwo będzie brać udział w walce ze zmianami klimatu, wydaje się bardzo sensowne” – cieszy się profesor.

Ekspert krytycznie ocenił dotychczasowe próby „zazielenienia WPR”. „Nie udało się bowiem osiągnąć żadnego celu. Dalej nie chronimy bioróżnorodności czy ekosystemów wodnych w zakresie, jaki sobie sami wyznaczyliśmy. Jest to spowodowane m.in. chemizacją rolnictwa i udziałem tego sektora w zanieczyszczaniu wód. W efekcie np. różnorodność gatunkowa ptaków spadła w całej UE o 30 proc., a w Polsce o 19 proc.” – mówił prof. Karaczun.

Jego zdaniem zestawianie konkurencyjności z ochroną środowiska nie da oczekiwanych rezultatów. „Postawienie na dochody rolników już dało efekt: tak dobrych czasów dla polskiego rolnictwa jak ostatnie kilkanaście lat nie było nigdy. Jestem jednak sceptyczny wobec pomysłu subsydiarności i dania większej swobody krajom członkowskim.

Gdy porównamy programy rolno-środowiskowe w Polsce i w Austrii czy Skandynawii, to tam one przynoszą efekty, a w Polsce nie – mówi prof. Karaczun.

Tak jak musimy dziś uwzględniać politykę klimatyczną w polityce rozwojowej, tak będziemy musieli to samo zrobić w polityce rolnej” – powiedział ekspert z SGGW.

Jak dodał, rolnictwo desperacko potrzebuje dziś programów adaptacyjnych do zmian klimatycznych, np. programów zapewniających dostęp do wody podczas miesięcy letniej suszy. „Bez wsparcia środków unijnych będzie bardzo trudno to zrobić. Nie tylko w Polsce, ale w całej UE. Rolnicy sami sobie nie poradzą. Trzeba też pamiętać, że rolnictwo to nie jest już tylko produkcja żywności, ale zestaw usług dla ekosystemu – np. w kwestii energetyki odnawialnej. Rolnicy ekologiczni to przecież także strażnicy naszych zasobów naturalnych” – podkreślił prof. Karaczun.

Potrzebne wsparcie dla rolników ekologicznych

Prowadząca wspólnie z mężem ekologiczne gospodarstwo rolne na Lubelszczyźnie Monika Styczek-Kuryluk przypomniała, że WPR już wspiera produkcję ekologicznej żywności. „Mamy na przykład wyższe dotacje. Ale wsparcie dla rolnictwa ekologicznego musi konkurować ze wsparciem dla rolnictwa konwencjonalnego. Obecnie jest tak, że to ja muszę zabezpieczyć swoją produkcje, gdy obok mam duże gospodarstwo konwencjonalne. Czyli to na mnie ciąży obowiązek zabezpieczenia mojego gospodarstwa przed pestycydami rozpylanymi na sąsiednich gruntach. A jeśli chodzi o zanieczyszczenie wody, to jesteśmy niemal bezbronni. Do tego jeszcze, jako mały przetwórca muszę spełniać dziś te same wymogi co wielkie zakłady” – mówiła.

Potrzebna jest też lepsza ochrona małych rolników przed napływem produktów ze świata. „Ja jestem bardzo dokładnie certyfikowana i kontrolowana jako producentka ekologicznej pestki dyni, ale setki ton płyną spoza UE przez Polskę i tu dostają certyfikat, że jest to rzekomo polska produkcja. My, uczciwi producenci pestki dyni nie mamy jak z tym konkurować. To samo jest z suszonymi warzywami czy owocami”.

„WPR niestety nie chroni nas wystarczająco przed napływem towarów z Chin, Ukrainy czy Tajwanu. Choć z drugiej strony otwarcie granic i ułatwienia handlowe, to coś, co nam bardzo pomogło. Łatwiejszy dostęp konsumenta do żywności czy poprawa jakości życia na wsi – to są ogromne plusy WPR” – powiedziała Monika Styczek-Kuryluk.

Zdaniem pani Styczek-Kuryluk potrzebne jest też lepsze premiowanie gospodarstw prowadzących zrównoważoną produkcję zarówno roślinną, jak i zwierzęcą. „Ważna jest bowiem jakość gleby, a w tym pomaga odpowiednie dostarczanie materii organicznej. Z dostępem do tej materii jest problem, więc posiadanie produkcji roślinnej i zwierzęciej by pomogło. Ale nie chodzi mi o premiowanie wielkich hodowli zwierzęcych” – zastrzegła.

Przyszłość WPR

Ekspert ds. polityki rolnej dr Roman Izdebski przypuścił z kolei falę krytyki na WPR. Przekonywał, że WPR nie zrealizowała żadnych z założonych przez siebie celów i służy dziś głównie wielkim koncernom rolnym. „Problemy o jakich tu dyskutujemy to sprawy czwartorzędne. Przecież w Europie wciąż dominują drobne gospodarstwa.

To nie polscy rolnicy konkurują z niemieckimi czy odwrotnie. To jest konflikt między drobnymi rolnikami a wielkimi koncernami” – przekonywał dr Roman Izdebski. Jego zdaniem należy więc całkowicie zmienić wszystkie główne założenia WPR.

Z kolei senator Jerzy Chróścikowski (PiS) podkreślił, że szczególną uwagę należy zwrócić na konkurencję rolnictwa unijnego ze światowym. „WPR musi chronić europejskich rolników. Bezpieczeństwo żywnościowe to podstawa. Dziś je mamy, nawet jesteśmy eksporterem, ale wystarczy jakieś większe zawirowanie międzynarodowe i tego bezpieczeństwa może już nie być. Potrzebne są nam rezerwy i stabilizowanie cen przez te rezerwy. Ten system dziś nie funkcjonuje, bo w ciągu nawet kilkunastu godzin można mieć dostawę z innego kontynentu. A to nie buduje bezpieczeństwa” – podkreślił.

Prof. Wojciech Jóźwiak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej podkreślił, że efektywność polskiego rolnictwa niestety spada. „Jedną z przyczyn tego zjawiska są coraz większe susze. Na 1/3 obszarów rolnych, czyli tam gdzie dociera susza, dochody rolników są o ¼ niższe niż na pozostałym obszarze kraju. Spadek dochodów wywołany suszami szacujemy na 3,4 mld złotych. A przecież zjawisko suszy się potęguje. Coś trzeba z tym zrobić. Sami rolnicy temu nie sprostają” – alarmował.

Natomiast rzeczniczka Polskiej Izby Żywności Ekologicznej Urszula Sołtysiak zwróciła uwagę na to, że z powodu braku produkcji zwierzęcej brakuje naturalnego nawożenia, a to wywołuje brak próchnicy w glebie. „I to jest jeden z czynników powodzi – brak substancji organicznych w glebie, które pomogłyby wchłaniać wodę. Poprawić to może wpisanie w nową WPR większego wsparcia łączonej produkcji roślinno-zwierzęcej” – mówiła.

Wskazała też na problem niewystarczającego doradztwa rolniczego dla gospodarstw ekologicznych w Polsce. „Oceniam, że tylko ok. 10-15 proc. doradców się na tym w ogóle zna. Jeśli chcemy mieć zrównoważone i bezpieczne rolnictwo, w którym prowadzona jest zarówno produkcja roślinna, jak i zwierzęca, to potrzebne jest dobre doradztwo dotyczące rolnictwa ekologicznego” – podkreśliła Sołtysiak.

Negocjacje nad wielkością i kształtem Wspólnej Polityki Rolnej po 2020 r. dopiero wchodzą w decydującą fazę. W dużej mierze debata nad unijnym wsparciem dla rolnictwa jest wypadkową szerszej debaty o tym, jaki powinien być budżet całej UE na lata 2021-2027. Coraz mniej pewne wydaje się zakończenie jej przed zaplanowanymi na 2019 r. wyborami do PE. Gdyby się to nie udało, ciężar debaty przeniesie się zapewne na ostatni rok obecnego finansowania. I dopiero wtedy dowiemy się, w jaki sposób UE będzie dalej wspierać swoje rolnictwo.

 

Debata „Przyszłość WPR: potencjał wzrostu gospodarczego a zwiększona wydajność rolnictwa” została zorganizowana przez EURACTIV.pl oraz Biuro Parlamentu Europejskiego w Polsce przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej. Patronat medialny objął portal AgroNews.