Wielka Brytania wycofuje wojskowe patrolowce z okolic wyspy Jersey. Koniec sporu z francuskimi rybakami o łowiska?

Rybołówstwo to jeden z trzech głównych elementów PKB wyspy Jersey (Photo by Jacob Meissner on Unsplash)

Rybołówstwo to jeden z trzech głównych elementów PKB wyspy Jersey (Photo by Jacob Meissner on Unsplash)

Brytyjskie władze poinformowały o wycofaniu dwóch uzbrojonych wojskowych statków patrolowych z wód okalających wyspę Jersey. Posłano je w tę okolicę z powodu protestu francuskich rybaków, którzy zablokowali główny port na wyspie będącej brytyjskim terytorium zależnym.

 

Ponad 100 francuskich łodzi i kutrów rybackich zablokowało wejście do portu Saint Helier – głównym mieście wyspy Jersey. To będąca dependencją korony brytyjskiej część archipelagu Wysp Normandzkich położonych na kanale La Manche i niedaleko wybrzeża francuskiej Normandii.

Zamieszkała przez niemal 108 tys. osób wyspa nie stanowi części Zjednoczonego Królestwa ani nie jest brytyjską kolonią. Nie należy też formalnie do Unii Europejskiej. Podlega bowiem bezpośrednio – jako tzw. dependencja – brytyjskim monarchom. Na wyspie formalnie nazywany są oni jednak „książętami normandzkimi”.

Choć wyspa Jersey – podobnie jak sąsiednia Guernsey – ma formalnie swój odrębny samorząd i lokalnych gubernatorów, to jednak od czasów Wilhelma Zdobywcy, czyli od niemal tysiąca lat Anglia, a potem Wielka Brytania, utrzymuje nad nią kontrolę. Jest tak nawet mimo utraty na początku XIII w. kontroli nad resztą Normandii przez angielskiego króla Jana Bez Ziemi.

Dziś niemal połowa mieszkańców deklaruje się jako „Jersejczycy”, a 1/3 jako Brytyjczycy. Trzy największe grupy imigranckie to zaś Portugalczycy (ok. 7 proc.), Polacy (ok. 3 proc.) oraz Irlandczycy (ok. 2 proc.). W spisie powszechnym z 2011 r. tylko mniej niż 1 proc. mieszkańców określił siebie jako Francuzów.

Wielka Brytania: Rybacy ofiarami brexitu? Przekonują, że Boris Johnson ich oszukał

Powodem są skomplikowane procedury celne wprowadzone po brexicie.

Pobrexitowe spory o ryby i małże

Mimo bliskich związków z Londynem Jersey utrzymuje obecnie pewną neutralność, a ponadto m.in. osobny kodeks podatkowy co sprawiło, że w XX w. zrobiła karierę jako podatkowy raj i dziś – mimo prób ograniczenia tego przez UE – aż 60 proc. PKB Jersey przynoszą usługi finansowe. Kolejne 25 proc. to natomiast turystyka. Za resztę odpowiada m.in. rybołówstwo.

Z zasobnych w ryby wód wokół Jersey korzystają jednak nie tylko miejscowi czy brytyjscy rybacy, ale także Francuzi. Odległość od wyspy do wybrzeży Normandii to zaledwie około 22 kilometrów. Do wybrzeży brytyjskich jest zaś około 137 kilometrów.

Do tej pory połowy w okolicy Jersey regulowały między innymi przepisy unijne, a ewentualne spory były szybko rozwiązywane. Wynikały głównie z odmienności przepisów brytyjskich  i francuskich odnośnie okresów ochronnych wobec niektórych gatunków ryb czy owoców morza (głównie małży z gatunku przegrzebków).

Ale po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE sprawy się skomplikowały. Kwestię dostępu do łowisk w rejonie kanału La Manche teoretycznie uregulowała pobrexitowa unijno-brytyjska umowa handlowa – kwestie rybołówstwa były jedną z najważniejszych kości niezgody podczas negocjacji – ale problemy rodzi dziś często odmienna interpretacja zapisów przez Londyn i np. Paryż.

Francuscy rybacy mogą się bowiem starać o specjalne licencje na połowy w wodach okalających terytoria brytyjskie. Trzeba jednak udowodnić, że dana jednostka zajmowała się tym już wcześniej, czyli jeszcze przed brexitem. Wykazanie przez Francuzów historii połowów na kanale La Manche jest dla Brytyjczyków kluczowe.

Bliżej rekompensat dla rybaków za zakaz połowu dorsza na wschodnim Bałtyku

Unijni ministrowie odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa uzgodnili szczegóły pomocy dla rybaków dotkniętych zakazem połowu dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego.

 

Odpowiedzialni za rybołówstwo ministrowie z państw członkowskich w październiku ustalili nowe limity połowowe, które będą obowiązywać od przyszłego roku. Podjęto wówczas …

Kłopoty z systemem licencji dla rybaków

Szczegółowe wymogi określać ma specjalny regulamin, który jednak dotąd nie został przez Londyn przekazany do Brukseli. Brytyjskie licencje połowowe dla Francuzów więc obowiązują, ale są obecnie trudne do uzyskania. Te dotyczące łowisk w okolicy Jersey wydają władze wyspy.

Paryż stoi jednak na stanowisku, że skoro regulamin dot. licencji nie został jeszcze oficjalnie przekazany do Brukseli, a stamtąd do zainteresowanych unijnych stolic, to przepisy jeszcze nie obowiązują, więc łowić na wodach wokół Wysp Normandzkich mogą wszyscy francuscy rybacy.

Z tym nie zgadzają się ani Londyn, ani władze w stolicy Jersey – Saint Hellier. Do tej pory wydano 41 licencji dla francuskich łodzi łowiących w okolicy Wysp Normandzkich, a 17 wniosków odrzucono. Ale kutrów chętnych do zarzucania sieci jest o wiele więcej.

Zniecierpliwieni francuscy rybacy ogłosili więc wczoraj (6 maja) morską blokadę Saint Hellier. Ponad 80 francuskich jednostek rybackich zastawiło wejście do głównego portu na Jersey w akcie protestu przeciw – w ich rozumieniu – wypychaniu ich z łowisk, z których korzystali od lat.

KE proponuje pomoc finansową dla rybaków

Komisja Europejska przedstawiła propozycję pomocy finansowej dla rybaków, których dotknął zakaz połowów dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego. Głównym odbiorcą takiej pomocy byliby polscy rybacy.
 

W połowie października odpowiedzialni za rybołówstwo ministrowie z państw członkowskich ustalili nowe limity połowowe, które będą …

Marynarka wojenna postawiona na nogi

Władze Jersey wezwały więc na pomoc Londyn, a lokalny szef ministrów (odpowiednik premiera) John Le Fondré spotkał się z brytyjskim premierem Borisem Johnsonem. Po tej rozmowie władze brytyjskie zadecydowały o wysłaniu w sporny rejon dwóch uzbrojonych wojskowych statków patrolowych – HMS Severn i HMS Tamar. Są one wyposażone zarówno w pokładową broń maszynową, jak i w nieduże działa artyleryjskie.

W odpowiedzi na to Francja wysłała w tę samą okolicę dwa swoje uzbrojone patrolowce. Oficjalnie wszystkie cztery jednostki znalazły się w rejonie sporu, aby „obserwować sytuację”, ale stały one przez ponad dobę w odległości zaledwie 20 kilometrów od siebie, co było najpoważniejszym morskim incydentem między Wielką Brytanią a Francją od dziesięcioleci. „Brytyjskie manewry nie powinny nas zastraszyć” – powiedział francuski sekretarz stanu do spraw europejskich Clément Beaune.

Dodatkowo francuska minister ds. morskich Annick Girardin zagroziła odcięciem Jersey dostaw prądu, jeśli rybacy z jej kraju nie będą mogli wrócić na łowiska w kanale La Manche. To Francja dostarcza bowiem energię elektryczną na Wyspy Normandzkie.

Z kolei szef stowarzyszenia rybackiego z Jersey Don Thompson oświadczył, że blokada francuskich kutrów nie pozwoliła nie tylko wyjść w morze jersejskim rybakom, ale również utrudniła komunikację promową, a tym samym dostawy żywności czy paliwa. „To już niemal akt wojny” – powiedział Thompson.

Włochy: Uniewinniono tunezyjskich rybaków oskarżonych o przemyt ludzi

Sześciu tunezyjskich rybaków, których włoska straż przybrzeżna zatrzymała na początku września pod zarzutem szmuglu ludzi, zostało przez sąd oczyszczonych z zarzutów. Oskarżeni tłumaczyli, że nikogo nie przemycali, a jedynie podholowali uszkodzoną łódź w miejsce, gdzie jej pasażerów – migrantów z …

Brytyjskie okręty wracają do portu

Ostatecznie po kilku godzinach blokada została zakończona, a francuskie łodzie i kutry wróciły do Normandii. „Pokaz siły się skończył. Teraz to politycy muszą przejąć inicjatywę” – powiedział prezes normandzkiego francuskiego stowarzyszenia rybackiego Dimitri Rogoff.

W zaistniałej sytuacji brytyjska marynarka wojenna odwołała z rejonu Jersey HMS Severn i HMS Tamar. „Biorąc pod uwagę, że sytuacja jest w tej chwili rozwiązana, przybrzeżne okręty patrolowe Royal Navy powracają do portu w Wielkiej Brytanii” – powiedział Johnson.

Nie wiadomo jednak kiedy Francja i Wielka Brytania dojdą do porozumienia w sprawie dostępu do łowisk w okolicy Wysp Normandzkich.