Czechy: Trwa dyskusja o przyszłości rolnictwa ekologicznego po wojnie w Ukrainie

dylan-de-jonge-9SjCXUq_qSE-unsplash [Photo via Unsplash]

Duże czeskie firmy z branży agrobiznes sprzeciwiają się planowi UE, przewidującemu rozszerzenie rolnictwa ekologicznego na 25 proc. krajowych gruntów. Zwracają uwagę na ryzyko z tym związane.

 

 

W ramach strategii „Od pola do stołu” UE zakłada, że do 2030 r. co najmniej 25 proc. wszystkich gruntów rolnych będzie uprawami ekologicznymi.

Obecnie w Czechach ok. 15 proc. gruntów rolnych stanowią uprawy ekologiczne. Ambitny cel zwiększenia tego odsetka budzi niezadowolenie krajowych rolników. „Nie zgadzamy się z ustaleniem obowiązkowego procentu ekologicznych gruntów rolnych w państwach członkowskich” – zauważył w rozmowie z EURACTIV.cz Jan Doležal, prezes Izby Rolnej Republiki Czeskiej.

Zdaniem Izby, UE powinna stworzyć inne pozytywne zachęty dla rolników i skupić się na zabezpieczeniu sprzedaży. Dodatkowo Doležal zwrócił uwagę na ostatnie badania, według których ekspansja rolnictwa ekologicznego w UE może doprowadzić do ograniczenia produkcji rolnej, a tym samym do wzrostu produkcji zwierzęcej o nawet 25 proc.

Inni krytycy planu zwracają uwagę na to, że jest on mało możliwy z uwagi na to, że popyt na produkty ekologiczne jest obecnie zbyt niski.

Odmienne zdanie na ten temat mają drobni czescy rolnicy. „Osiągnięcie 25 proc. powierzchni pod uprawę ekologiczną zgodnie z planem działań UE jest absolutnie realistyczne” – uważa Jan Štefl, wiceprezes Związku Prywatnego Rolnictwa Republiki Czeskiej.

Zdaniem Štefla, wojna w Ukrainie i jej konsekwencje nie zagrożą ambicjom ekologicznym, a rosnące ceny pestycydów i nawozów, produkowanych głównie z rosyjskiego gazu ziemnego, mogą skłonić rolników do poszukiwania innych alternatyw.