Protest rolników wobec “bezsilności państwa”

protest rolników lipiec`18, plakat, źródło facebook

protest rolników lipiec`18, plakat, źródło facebook

W proteście wobec bardzo niskich cen płodów rolnych oraz trzody chlewnej, a także wobec “bezsilności państwa”, w piątek (13 lipca) do Warszawy przyjechali rolnicy domagając się od rządu poprawy ich sytuacji. Zapowiedzieli też, że szóstego sierpnia wręczą szefowi rządu listę postulatów polskiej wsi.

 

Rolnicy demonstrowali swoje niezadowolenie również wczoraj (15 lipca) w Kraśniku zagłuszając wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego podczas niedzielnych uroczystości odsłonięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego i pozostałych ofiar katastrofy smoleńskiej.

Resort rolnictwa zapewnia tymczasem, że przygląda się sytuacji na rynku i przygotowuje umowę kontraktową, która ma zabezpieczyć interesy zarówno producentów, jak i przetwórców. Dokument ma zostać przedstawiony w przyszłą środę (25 lipca).

Protest ok. dwóch tysięcy rolników w Warszawie

Do Warszawy przyjechało w piątek około 1,5-2 tysięcy rolników – wyjątkowo dużo, jak zauważają media, z uwagi na intensywne prace na polach, plantacjach i w sadach o tej porze roku. Powodem protestu producentów są wyjątkowo niskie skupu, na co nałożyły się rosnące koszty pracy pracowników sezonowych zatrudnianych w sadach, na polach czy na plantacjach.

UE pomoże polskim rolnikom?

Polska wystąpiła do Brukseli o pomoc w związku z katastrofalną suszą. Resort rolnictwa stara się o wsparcie argumentując swój wniosek nie tylko zasięgiem suszy, ale również jej wpływem na całą unijną gospodarkę.

Ceny oferowane w tym roku w skupie nie pokrywają bowiem nawet kosztów produkcji: np. za maliny przetwórcy płacą od 1,7 zł za kilogram owoców na przetwory, do 2 zł za maliny deserowe, a za kilogram wiśni mniej niż złotówkę (za zebranie kilograma trzeba pracownikom zapłacić od 70 groszy do złotówki). Czarna porzeczka staniała w skupie do 20-30 groszy, a czerwona – do 1 zł za kilogram.

Tymczasem sklepach te owoce są nawet kilkakrotnie droższe, co wzburzyło ich producentów. W efekcie braku opłacalności tego typu produkcji część plantatorów w ogóle nie rozpoczęła zbiorów.

Cyfrowy rynek rolny

Dziś rolnicy otrzymują zaledwie 21 proc. ceny detalicznej, którą klienci płacą w supermarketach. Cyfrowe rynki rolne mają szansę zagwarantować lokalnym rolnikom i producentom znacznie sprawiedliwsze warunki niż zdominowany przez większe firmy handlowe “wolny” rynek. A konsumentom większy wybór i lepszą …

Zebrani na placu Konstytucji uczestnicy protestu przeszli ulicami Piękną i  Alejami Ujazdowskimi do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Protestujący producenci warzyw i mleka, sadownicy oraz hodowcy trzody chlewnej nieśli transparenty z napisami: “Chcemy żyć i pracować dla Polski, a nie być niewolnikami obcego kapitału we własnym kraju”, “`Wolni` w niewoli. Zniewoleni przez UE i Ukrainę”, “Nasza żywność, nasze państwo”, czy “Rolnictwo to nie zabawa, nasze problemy to nie fikcja”.

Piątkowy protest w stolicy zorganizowało Stowarzyszenie Polskich Producentów Ziemniaków i Warzyw, a przyłączyły się do niego również Związek Sadowników RP i rolnicze OPZZ. Już wcześniej rolnicy blokowali drogi w różnych regionach kraju, a na szóstego sierpnia zapowiedzieli wręczenie szefowi rządu listy postulatów polskiej wsi.

List otwarty do premiera

Na razie protestujący rolnicy ograniczyli się do wystosowania listu otwartego do premiera Morawieckiego.

„My, 1/3 polskiego społeczeństwa, produkujący na polskie stoły, na których jeszcze królują polskie mięsa, polskie owoce i polskie warzywa, dzisiaj wyszliśmy na ulicę” – ogłosili protestujący” – napisali rolnicy.

“Protestujemy przeciwko bezsilności państwa, od którego nie chcemy jałmużny, a tylko spełnienia swoich podstawowych funkcji, w tym kontroli nad monopolistycznymi praktykami, których nie jesteście w stanie wykazać” – tłumaczyli. “Od 30 lat to my ponosimy konsekwencje nieprzemyślanej polityki polegającej na wysprzedawaniu polskiego kapitału” – oświadczyli przedstawiciele Unii Warzywno-Ziemniaczanej (pisownia oryginalna).

“Żarty się skończyły! Żądamy zmian i wprowadzimy je, skoro wy nie potraficie lub nie chcecie tego zrobić” – zapowiadają rolnicy. “Mamy prawo żyć godnie, mamy prawo sprzedawać dobre polskie produkty za godziwą cenę i zdrowo żywić polskie społeczeństwo” – przekonują w swoim liście. Zapewniają, że to nie oni zawyżają sklepowe ceny, nie oni też „produkują ten syf, przez który chorują (konsumenci), a który dominuje na półkach supermarketów, bo zachodni konsument nie chce go jeść”.

Lokalne smakuje lepiej: Krótkie łańcuchy dostaw w Europie

Rozwój krótkich łańcuchów dostaw żywności – a więc bez pośredników między rolnikiem i konsumentem – to zdrowsze jedzenie od lokalnych producentów oraz sprawiedliwsze wynagrodzenie dla rolnika. Dziś, na rynku konwencjonalnym otrzymuje on zaledwie 21 proc. ceny płaconej przez klienta supermarketu.
Drobni …

Apel sadowników

Wcześniej apel do premiera o „o natychmiastową reakcję i bardzo pilne spotkanie” w związku „z dramatyczną sytuacją sadowników spowodowaną katastrofalnie niskimi cenami owoców” wystosował Związek Sadowników RP. „Niskie ceny owoców do przetwórstwa, poczynając od maliny poprzez jabłka, wiśnie i inne owoce miękkie są niezrozumiałe i niczym nieuzasadnione” – oświadczyli w swoim piśmie.

Ich zdaniem “jest to ze strony przetwórców bezzasadne wykorzystywanie przewagi nad sadownikami, którzy potrzebują pieniędzy np. na zapłacenie za rwanie”.  Sadownicy oceniają, że jest to “sytuacja patologiczna, która służy czerpaniu nadmiernie wygórowanych korzyści podmiotom przetwarzającym owoce”.

Za tę sytuację obwiniają przemysł przetwórczy, który ich zdaniem należałoby zrepolonizować. “Od lat walczymy o uregulowanie rynku owoców do przetwórstwa, niestety bez większego skutku. W ostatnich latach kolejne przetwórnie trafiają w ręce obcego kapitału, tym razem ukraińskiego i chińskiego. Stanowią później bazę do importu słabej jakości mrożonek i koncentratów z zagranicy, które po zmieszaniu z polskim doskonałym surowcem sprzedawane są jako nasz produkt” – alarmuje Związek Sadowników RP podkreślając, że rząd nie realizuje zapowiadanej repolonizacji.

Przyszłość miejskiego rolnictwa – akwaponika

Rolnictwo konwencjonalne odpowiada za 70 proc. wody wycofanej z globalnego obiegu oraz za 24 proc. emisji gazów cieplarnianych. Jednocześnie aż 77 proc. światowych zasobów rybnych jest albo wyczerpanych, albo bliskich wyczerpaniu. Akwaponika może temu zaradzić – raportuje EURACTIV.com.

 

Akwaponika (aquaponics) to …

Z tą diagnozą zgadza się minister rolnictwa. Jan Krzysztof Ardanowski zapowiedział, że wspólnie z rolnikami chce szukać „rozwiązań problemu, który został stworzony w latach 90. poprzez sprzedaż przetwórni firmom zagranicznym”. “Drobni producenci owoców i warzyw zostali zmuszeni do rywalizowania z silnymi podmiotami. W tej grze rynkowej nie mieli szans z koncernami” – przypomniał w wywiadzie dla wPolityce.pl . “Jak się rolnikom nie podoba cena, zagraniczni przetwórcy pokazują naszym rolnikom gest Kozakiewicza i straszą tym, że, ściągną owoce i warzywa z innych krajów” – dodał szef resortu rolnictwa.

Tymczasem przedstawiciele przemysłu przetwórczego wyjaśniają, że niskie ceny skupu są wynikiem nadprodukcji w kraju i rosnącej konkurencji zagranicznej, zwłaszcza Ukrainy i Serbii. Koszty pracy są tam bowiem niższe, a warunki do uprawy równie dobre. Plantatorzy dziwią się w związku z tym, że polskie MSZ przekazało w marcu Zachodnioukraińskej Kooperatywie Ogrodniczo-Sadowniczej dotacją w wysokości 261 tysięcy złotych.

UOKiK sprawdza sytuację rynku owoców miękkich

UOKiK sprawdza, czy ceny owoców miękkich na rynku były kształtowane niezgodnie z prawem. Od czerwca pracownicy urzędu sprawdzali umowy dostaw owoców wraz z terminami płatności i listą dostawców. Wyjaśnienia złożyli również szefowie skontrolowanych firm oraz osoby odpowiedzialne za realizację współpracy z rolnikami.

“W tej chwili analizujemy materiał zgromadzony w trakcie kontroli. Niezależnie od wyników możemy dziś stwierdzić, że jednym z problemów jest niska pozycja negocjacyjna rolników, którzy uprawiają owoce. Dlatego niezbędne jest żeby zrzeszali się w większe grupy producenckie. Dzięki temu będą mogli skuteczniej pertraktować z dużymi odbiorcami, m.in. w sprawie korzystniejszych dla siebie cen” – przekonywał prezes UOKiK Marek Niechciał.

Kooperatywy spożywcze: Jedzenie nie musi podróżować dalej niż Ty

Zaczęło się od jednej uczulonej na konserwanty dziewczynki, a skończyło na nowatorskim start-upie, który łączy ze sobą 150 farmerów ze 100 tys. osób, które chcą jeść zdrową żywność prosto od jej wytwórców. Projekt „Lokalny rolnik” cieszy się w Polsce rosnącą popularnością, ale …

Minister rolnictwa rozumie niezadowolenie

“Rozumiem niezadowolenie rolników, którzy są producentami wiśni, malin czy truskawek” – powiedział minister Ardanowski. „Protesty są w jakiejś mierze gestem desperacji oszukiwanych i okradanych od lat rolników” – dodał w wywiadzie dla wPolityce.pl przyznając, że rolnicy mają problem ze sprzedażą owoców i są okradani przez skupujących. Podkreślił też, że dla resortu kluczowym działaniem w odpowiedzi na protesty rolników jest „stabilizacja produkcji i cen w kolejnych latach”.

Ardanowski przyznał także, że “do irytacji” doprowadzają go  działacze i posłowie PSL stojący na czele protestów. “To oni przez osiem lat rządów PO-PSL i przez większość okresu wolnej Polski byli na rządowych i ministerialnych stołkach odpowiedzialnych za polskie rolnictwo” – tłumaczył swoją irytację.

Minister zapewnił także, że jest w stałym kontakcie z rolnikami, a część postulatów zgłoszonych przez protestujących ocenił jako “sensowne”. “Dla przykładu przekazane na proteście postulaty Związku Zawodowego „Solidarni” oceniam jako bardzo rozsądne propozycje zmian dotyczących polityki rynkowej. Natomiast postulaty Unii Warzywno-Ziemniaczanej, głównego obok PSL-u, organizatora protestów, są, przepraszam za ostrość, stekiem wyzwisk wobec wszystkich, którzy dotychczas w Polsce rządzili” – podkreślił.

Niedzielny protest w Kraśniku

Niezadowoleni z cen skupu rolnicy protestowali równiez w niedziele w Kraśniku (woj. lubelskie) zakłócając wystąpienie premiera Morawieckiego podczas uroczystości odsłonięcia pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ofiar katastrofy smoleńskiej w Kraśniku. Wystąpieniu szefa rządu towarzyszyły bowiem okrzyki i dźwięk syren, które mieli protestujący w okolicy pomnika. Premier apelował o uciszenie syreny, gdyż – jak tłumaczył – „chcielibyśmy w godny sposób uczcić tę uroczystość odsłonięcia tego pomnika”.

“Lech Kaczyński wraz z elitą Polski, która udawała się do Smoleńska, aby uczcić rocznicę zamordowania naszych oficerów, naszych wielkich patriotów w Katyniu, uosabiał pewną ideę Polski. Zupełnie odmienną ideę Polski, ideę Rzeczypospolitej – od tej, którą uosabiali dotychczasowi władcy III RP” – ocenił Morawiecki podczas uroczystości.

Zgromadzeni wokół barierek oddzielających miejsce uroczystości mieli ze sobą transparenty: „Protest malinowy. Tak dalej być nie może. Ceny płacone za skupowane maliny to 50 proc. poniesionych kosztów. Żądamy rekompensat”, „Wy ludziom nie musicie dawać, tylko przestańcie im zabierać”, „Żądamy ograniczenia importu owoców z zagranicy”, „Za naszą pracę chcemy godnej zapłaty”,  „Niszczycie polskie rolnictwo”, „Depczecie naszą ciężką pracę!” czy „Żądamy ograniczenia importu owoców z zagranicy!”. Słychać było także m.in. wielokrotnie powtarzane słowo „Złodzieje”. “Panie premierze, pan się chyba nie boi. Chcemy porozmawiać tylko” – krzyczeli w stronę szefa rządu.