W 2017 r. z rolnictwa utrzymuje się 10,5 proc. Polaków, a w 1989 było to 18 proc. To pokazuje skalę przemian, jakie w tym czasie dokonały się na polskiej wsi. Wieś bardziej niż miasto odczuła zmiany, jakie zaszły w kraju po 1989 r. To właśnie ją jako pierwszą dotknęło „zwijanie się” państwa w pierwszym etapie transformacji ustrojowej, kiedy drastycznie ograniczono wspieranie produkcji żywności, a rolników rzucono na głęboką wodę konkurencji na rynku kapitalistycznym, konkurencji z dotowanym rolnictwem zachodnim – wynika z najnowszego raportu Fundacji Wspomagania Wsi. W rezultacie w momencie naszej akcesji, czyli w 2004 r., Polska subsydiowała rolnictwo na poziomie 5-8 proc. przy średniej unijnej wynoszącej 44 proc.

Jednocześnie w latach „przedunijnych” na wsi rozpadały się lub ulegały likwidacji tradycyjne instytucje społeczne, jak koła gospodyń wiejskich, domy kultury, ograniczono sieć transportu.

Unijne fundusze dzielą wieś

Momentem przełomowym dla Polski okazał się rok 2002 – wtedy na wieś zaczęły płynąć fundusze przedakcesyjne. Po 2004 r., kiedy Polska stała się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej, były to już gigantyczne kwoty. Na dodatek zniknęły cła na produkty rolne, pozwalając na swobodną sprzedaż na Zachód naszej żywności. W ramach Wspólnej Polityki Rolnej Polska w latach 2004-15 dostała 39 mld euro, głównie na dopłaty dla rolnictwa i rozwój obszarów wiejskich. Większość z tych pieniędzy trafiła do największych gospodarstw, co dodatkowo przyspieszyło polaryzację rolnictwa. Zadziałał tu efekt skali – im większe gospodarstwo, tym więcej dostawało dopłat, tym chętniej mogło inwestować w dalszy rozwój.

Małe gospodarstwa potraktowały dopłaty do hektara jak zasiłek socjalny, przeznaczały je na przeżycie, a nie na rozwój. W efekcie, choć dopłaty dostaje u nas ok. 1,35 mln gospodarstw, to zaledwie 300 tys. z nich utrzymuje się z rolnictwa. Zdaniem wielu ekspertów w następnych latach „socjalni” rolnicy nadal będą trzymali swoje malutkie gospodarstwa dla dopłat, natomiast największe farmy będą się rozwijać kosztem średnich, ok. 30-hektarowych, które są w najtrudniejszej sytuacji – już nie socjalne, ale jeszcze niezdolne do rozwoju.

Będziemy więc mieli rolnictwo dwubiegunowe – bardzo duże i bardzo małe gospodarstwa.

Unia Europejska bez znaczenia

Zdaniem ekspertów wielu liderów samorządowych – sołtysów i wójtów – nie łączy pozytywnych zmian, jakie zaszły w ich miejscowościach z faktem przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Uważają też, że przynależność do Unii będzie miała małe znaczenie dla dalszego rozwoju wsi. Badane osoby są zresztą przekonane o stopniowej dezintegracji Unii w perspektywie 20-30 lat. Wśród wyborców, którzy zagłosowali na PiS, w ostatnich wyborach zaledwie 18 proc. uważa, że przyszłość Wspólnoty ma kluczowe znaczenie dla rozwoju ich miejscowości. Wśród wyborców Platformy Obywatelskiej ten odsetek jest niemal dokładnie dwa razy wyższy – wynosi 35 proc.

Kolonizacja wsi

Od 2002 r. cały czas rośnie liczba mieszkańców wsi kosztem liczby mieszkańców miast. Są to jednak procesy selektywne, które przebiegają różnie w różnych częściach kraju. Małe miejscowości wokół dużych miast stają się sypialniami, przybywa tu ludzi zamożniejszych i lepiej wykształconych niż dotychczasowi mieszkańcy, powstaje średnia klasa wiejska. Mamy tu proces wymiany tradycyjnych elit na nowe, który ulegnie gwałtownemu przyspieszeniu, jeśli zostanie wprowadzona kadencyjność w wyborach samorządowych.

Ale paradoksalnie im bardziej zacierają się różnice między wsią a miastem, tym bardziej rośnie wewnętrzne zróżnicowanie wsi. Nowi przybysze są bardziej przedsiębiorczy, ale często alienują się, kompletnie nie integrują się z wiejską społecznością, często też działają we własnym, a nie grupowym interesie. Jeśli włączają się w życie wsi, to przechwytują instytucje polityczne, samorządowe i społeczne, narzucając własne priorytety, np. walkę z zanieczyszczaniem środowiska.

Eksperci mówią o swoistej kolonizacji wsi. Nie dotyczy to jednak miejsc położonych na peryferiach, w dużej odległości od miast. Tu poziom ubóstwa jest wyższy niż w miastach, choć mniej jest przykładów skrajnej biedy. Ale też dynamicznie rośnie grupa młodych ludzi, którzy nie uczą się, nigdzie nie pracują, nie angażują się też w życie społeczne wsi. Ta grupa ma też poglądy skrajnie autorytarne.

Wybory samorządowe: być albo nie być PSL

Do tej pory mieszkańcy wsi chętniej niż miastowi brali udział w wyborach samorządowych, za to rzadziej chodzili do urn wyborczych w wyborach parlamentarnych, prezydenckich czy europejskich. Ludność wiejska mniej się po prostu interesuje światem zewnętrznym, a bardziej życiem lokalnym, tym, co jej bezpośrednio dotyczy. Jednak wraz ze zmianą struktury mieszkańców wsi i napływem ludności z miasta rośnie zainteresowanie udziałem w wyborach ogólnokrajowych, np. parlamentarnych.

Na tym tle wyraźnie, jak piszą autorzy raportu, widać kryzys Polskiego Stronnictwa Ludowego. „PSL nie zdołało przekształcić się w nowoczesną partię ludową i pozostaje instytucją schyłkowej klasy społecznej”. Co więcej, Prawo i Sprawiedliwość wedle autorów raportu obrało skuteczną strategię walki z ludowcami, przejmując szybko wszystkie agencje rolne dysponujące funduszami, podporządkowując sobie w ten sposób lokalne centra władzy.

– Zniszczenie rywala jest elementem politycznej strategii PiS, które planuje przejąć elektorat wiejski wraz z kluczowymi dla uprawiania polityki na wsi systemem powiązań lokalnych – czytamy w raporcie.

Wniosek ekspertów jest taki, że najbliższe wybory samorządowe to „być albo nie być” dla PSL. Jeśli ludowcy przegrają, będzie to oznaczać koniec dla tej partii. A w miejsce tradycyjnie zajmowane przez działaczy Stronnictwa wejdzie PiS oraz partia antyestablishmentowa, np. Kukuiz’15. Bo mieszkańcy wsi, a szczególnie rolnicy, są bardziej prawicowi, autorytarni i wykazują mniejsze poparcie dla demokracji niż mieszkańcy miast.

Całościowy raport o zmianach na polskiej wsi opracowała pozarządowa Fundacja Wspomagania Wsi. Raport nie koncentruje się na zamożności mieszkańców ani opłacalności czy dochodowości rolnictwa. Badanie dotyczy przede wszystkim aktywności gospodarczej, kulturalnej, społecznej i politycznej mieszkańców wsi.

Prace badawcze prowadzone były od września 2016 do lipca 2017 r. i polegały na analizie książek, raportów i artykułów poświęconych przemianom na wsi po 1989 r., wywiadach z socjologami, ekonomistami, etnografami, a także przeprowadzeniu ankiet wśród liderów społeczności wiejskich.

wspolna polityka rolna
Artykuł publikowany w ramach współpracy medialnej Gazety Wyborczej z EURACTIV.pl
Źródło: Gazeta Wyborcza