Środki ochrony roślin w Polsce: Jak realizować unijną strategię „Od pola do stołu”?

Polska, rolnictwo, od polsa do stołu, Unia europejska, komisja europejska, wojciechowski, pestycydy, srodowisko, klimat, nawozy

W ramach przygotowanej przez KE strategii w UE ma być używanych mniej pestycydów. Naukowcy wskazują, że są one m.in. szkodliwe dla środowiska, a mogą być także dla żywności [maxmann]

Ogłoszona przez Komisję Europejską strategia „Od pola do stołu” ma na celu poprawę jakości i bezpieczeństwa żywności produkowanej przez rolnictwo w Unii Europejskiej.  Bruksela alarmuje, że nadmierne stosowanie pestycydów w rolnictwie ma wpływ nie tylko na samą żywność, ale także na środowisko, a przede wszystkim na bioróżnorodność.

 

 

Komisja Europejska szacuje bowiem, opierając się na danych z 2017 r., że nawet 950 tys. zgonów w Unii Europejskiej spowodowanych było niezdrową dietą. To aż co piąty ze wszystkich zgonów w tym okresie.

W ramach przygotowanej przez KE strategii w UE ma być używanych mniej pestycydów. Naukowcy wskazują, że są one m.in. szkodliwe dla środowiska, a mogą być także dla żywności. Alternatywy są jednak wciąż drogie i mało promowane w Polsce.

Jak będzie wyglądać przyszłość zrównoważonego rolnictwa w UE?

Po latach negocjacji zbliża się koniec negocjacji w sprawie reformy unijnej wspólnej polityki rolnej (WPR).

Nie tylko mniej nawozów, ale i mniej pestycydów

W ramach strategii „Od pola do stołu” zmniejszone ma być w najbliższej dekadzie użycie nawozów sztucznych, przy jednoczesnym ograniczaniu strat składników pokarmowych już znajdujących się w glebie; zmniejszenie użycia antybiotyków w hodowli zwierząt; zwiększaniu udziału rolnictwa ekologicznego w ogólnej powierzchni gruntów oraz ograniczenie stosowania pestycydów.

W tym ostatnim przypadku założenia są ambitniejsze niż w przypadku ograniczenia używania nawozów sztucznych, których do 2030 r. ma być stosowanych w UE mniej o 20 proc.

W tym samym czasie stosowanie środków ochrony roślin ma zostać ograniczone o połowę. Dzięki temu ryzyko związane z nimi również powinno zostać zredukowane o połowę.  Ograniczenia najbardziej mają dotyczyć tych pestycydów, które dziś uważa się za najmniej bezpieczne. Ostatecznie będą mogły stanowić tylko połowę używanych w UE środków ochrony roślin.

Chorwacja: Prawo forsowane przez rząd zagrozi ekologicznej produkcji rolnej?

Chorwackie ministerstwo rolnictwa proponuje przepisy, które zdaniem krytyków zagrażają m.in. bioróżnorodności w rolnictwie.

Pestycydy mogą bardzo szkodzić

Nadmierne stosowanie pestycydów w rolnictwie ma wpływ nie tylko na samą żywność, ale także na środowisko, a przede wszystkim na bioróżnorodność. Jak wskazują naukowcy problemem jest ich mieszanie przez niektórych rolników.

O ile jakaś substancja sama w sobie nie jest szkodliwa dla innych organizmów niż to przewidziano, o tyle w zbiorniku maszyny do oprysków dochodzi do interakcji z innymi używanymi substancjami, co może sprawić, że końcowa mieszanka stanie się szkodliwa.

Badania wskazują też, że trwałość pestycydów może być w danym środowisku większa niż wykazana w badaniach laboratoryjnych, a to z kolei prowadzi do ich akumulowania się w środowisku i powstawania po pewnym czasie stężeń na niebezpiecznym poziomie.

Ponadto pestycydy, choć dzielą się na środki zwalczające różne szkodliwe dla upraw organizmy, np. chwasty (herbicydy), grzyby (fungicydy), gryzonie (rodentycydy) czy ślimaki (moluskocydy) często nie działają już selektywnie w ramach dedykowanej im grupy organizmów.

Przykładem są zwalczające owady insektycydy, które zabijają nie tylko owady niszczące uprawy, ale również te, które są dla nich neutralne, a nawet pożyteczne.

Prof. Józef Chojnicki z Wydziału Rolnictwa i Biologii Katedry Nauk o Środowisku Glebowym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie dodał jeszcze w rozmowie z EURACTIV.pl do tego wszystkiego kwestię erozji gleb, do której przyczyniają się nie tylko sztuczne nawozy, ale także środki ochrony roślin.

Bułgaria: Zrównoważone rolnictwo może być impulsem dla społeczności wiejskich

Zrównoważone rolnictwo może być udanym przedsięwzięciem biznesowym i służyć do ożywienia najbiedniejszych regionów UE.

Alternatywą mogą być środki biologiczne

Strategia „Od pola do stołu” nie dąży do całkowitego wyeliminowania pestycydów z rolnictwa, ale jej celem jest właśnie dostosowanie ilości użytych substancji do potrzeb oraz wprowadzenie ograniczeń tak, aby unikać zanieczyszczania środowiska czy negatywnego wpływu na produkt końcowy – żywność, którą wszyscy spożywamy.

A bezpieczeństwo żywności wiąże się przecież także z ochroną plonów przed grzybami, pleśniami czy innymi szkodliwymi dla nas czynnikami naturalnego pochodzenia. Można to jednak osiągnąć nie tylko metodami opierającymi się na opryskiwaniu pól dużą ilością środków chemicznych.

Rolnicy do dyspozycji mają bowiem jeszcze środki ochronne pochodzenia biologicznego oraz agrotechnicznego. Można bowiem stosować m.in. tzw. integrowaną ochronę roślin, która opiera się na zastosowaniu wszystkich metod ochrony przy jednoczesnym przyznaniu pierwszeństwa środkom nie chemicznym, tak aby zminimalizować ryzyko dla ludzi, zwierząt oraz środowiska. Ponadto działanie to jest nakierowane na wszystkie organizmy szkodzące uprawom (tzw. agrofagi).

Można tu sięgać po różnego rodzaju metody, takie jak instalowanie pułapek feromonowych wabiących owady żerujące na drzewkach owocowych czy stosować tzw. paratyzoidy, czyli organizmy pasożytujące na… organizmach szkodliwych dla roślin uprawnych.

W zwalczaniu szkodzących uprawom tytoniu larw nocnego motyla zwisaka tytoniowego sprawdzają się niektóre gatunki owadziarek, czyli błonkoskrzydłych owadów, których larwy są pasożytami innych owadów. Obie te metody sprawdzają się też np. do ochrony bawełny przed chrząszczem kwieciakiem bawełnianym. 

Innowacyjność w rolnictwie: "UE nie może pozostać w tyle"

Europosłowie wyrażają obawy czy unijne strategie wystarczająco odpowiadają na wyzwanie, jakim jest zrównoważone rolnictwo.

ETO wytyka zaniedbania w sprawie pestycydów

Obowiązek szerszego stosowania w europejskim rolnictwie także integrowanej ochrony roślin nałożyła w UE obowiązująca od 2014 r. dyrektywa, a także wcześniejsza z 2009 r. Ale w ramach nowej strategii takie rozwiązania mają być lepiej promowane, powszechniej wdrażane, wspierane i preferowane legislacyjnie.

Tyle, że – jak wytknął Komisji Europejskiej w lutym ubiegłego roku Europejski Trybunał Obrachunkowy – dotąd Bruksela słabo egzekwowała od państw członkowskich wdrażanie tego typu reguł.

Analitycy Trybunału uznali, że winny był brak dokładnych danych przekazywanych przez państwa członkowskie. Wytknęli także stolicom, że nie tylko to, że nie wdrażają do krajowego prawa wymogu stosowania integrowanej ochrony roślin, ale także brak pośpiechu w ocenie środków ochrony roślin pod względem ryzyka ich stosowania sprawia, że sami rolnicy często nie wiedzą po którą substancję mogą sięgnąć, jeśli chcą zwiększyć bezpieczeństwo żywności, a zmniejszyć szkody dla środowiska.

KE oberwało się natomiast nie tylko za brak egzekwowania dyrektyw, ale także za niestosowanie zachęt do wdrażania zmian, np. poprzez system dopłat bezpośrednich dla rolników.

O takie działania zwrócił się zresztą w grudniu do ministra rolnictwa Grzegorza Pudy, jak i komisarza UE ds. rolnictwa i rozwoju wsi Janusza Wojciechowskiego zespół naukowców z zajmujących się rolnictwem i środowiskiem na polskich uczelniach i w instytutach badawczych i branżowych.

„Konieczna jest ingerencja państwa, czyli stworzenie konkretnych instrumentów polityki, które pomogą zmienić zachowania rolników, prowadzące do zmniejszenia stosowania pestycydów” – przekonywała w przesłanym liście prof. Małgorzata Bzowska-Bakalarz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie.

Wskazano w nim, że środki biologiczne to w Polsce tylko 2 proc. wszystkich zarejestrowanych środków ochrony roślin, podczas gdy na rynku globalnym stanowią one już 4 proc.

Przyszłość francuskiego rolnictwa: Agroekologia?

Agroekologia ma szansę przyczynić się do transformacji w sektorze rolniczym.

Zużycie pestycydów w Polsce rośnie, ale w UE jesteśmy poniżej średniej

Tymczasem zużycie chemicznych środków ochrony roślin w Polsce w poprzedniej dekadzie rosło. Według danych Eurostatu ich sprzedaż w 2016 r. była o 12,3 proc. wyższa niż w 2011 r., choć w okresie 2011-2017 powierzchnia upraw roślinnych wzrosła tylko o 1,5 proc.

Z drugiej strony, wcale nie jesteśmy w czołówce ich największych użytkowników. W Polsce średnie zużycie substancji czynnej to rocznie 2,5 kilograma na hektar. Średnia dla całej UE to zaś 3,5 kilograma.

Problem w tym, że zachodnia część UE (jak choćby zużywająca najwięcej pestycydów w przeliczeniu na hektar Holandia) może swoje zużycie ograniczyć szybciej niż Polska. Barierą w stosowaniu środków biologicznych jest bowiem ich cena. Stosowanie środków biologicznych jest 3-5 razy droższe na jeden hektar niż stosowanie środków chemicznych.

W Polsce środki biologiczne najczęściej wykorzystywane są w uprawach szklarniowych, ale tam na ich korzyść gra możliwość regulowania panujących pod osłonami warunków, której nie ma w przypadku upraw otwartych. Dlatego bez dopłat w ramach Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2021-2027 raczej się nie obejdzie.

Będą unijne środki na zmniejszanie zużycia pestycydów

O celach nowej WPR debatowano pod koniec lutego w polskim Sejmie na posiedzeniu komisji ds. rolnictwa. Posłowie zwracali wówczas uwagę na to, że cele te będą trudne do pogodzenia. „KE chce wzmocnić dochody rolników, ale jednocześnie zmniejszyć użycie nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, co może doprowadzić do zmniejszenia produkcji rolnej” – podkreśliła Dorota Niedziela z Platformy Obywatelskiej.

Z kolei Mirosław Maliszewski z Polskiego Stronnictwa Ludowego zwrócił uwagę, że wciąż za mało dostępne (także z powodu swoich cen) są w Polsce nie chemiczne środki ochrony roślin czy nowe technologie upraw.

Wiceminister rolnictwa Ryszard Bartosik zapewnił jednak, że zmiany będą wprowadzane stopniowo. „Jeżeli chodzi o nawozy i środki ochrony roślin to nie będzie to tak, że jakimiś decyzjami z dnia na dzień będziemy zabraniać stosowania takich substancji czy takiej ilości nawozów, ale będziemy skłaniać rolników do tego, by stosować środki jak najbardziej przyjazne środowisku, by stosować nawozy w sposób precyzyjny”.

Obiecał przy tym, że na ten cel polski rząd będzie przeznaczał środki uzyskane z budżetu UE.