Nowy włoski wymóg oznakowania produktów zbożowych niepokoi Komisję Europejską i producentów makaronów

Włoski makaron, źródło Pixabay

Włoski makaron, źródło Pixabay

Włoski sąd zatwierdził w dniu 22 listopada rozporządzenia wydane przez włoskie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Gospodarczego, a dotyczące oznaczania kraju pochodzenia zbóż na etykietach ryżu i makaronów. Ruch ten został przyjęty z zadowoleniem przez Coldiretti, największy związek rolników we Włoszech, ale stał się powodem do zmartwienia dla Komisji Europejskiej i producentów makaronów.

 

Aidepi, stowarzyszenie handlowe reprezentujące ponad 20 producentów makaronów, w tym światowego giganta Barilla, starało się o uchylenie rozporządzenia, które od lutego 2018 r. nakazuje umieszczanie na etykiecie informacji o pochodzeniu pszenicy durum. Włoski trybunał odrzucił jednak tę skargę, argumentując, że „interesy konsumentów powinny mieć pierwszeństwo”.

„Nasze działanie zostało zinterpretowane jako sygnał, że producenci makaronów nie chcą większej przejrzystości. Ale tak nie jest” – powiedział EURACTIV rzecznik Aidepi.

Włochy to największy producent makaronów na świecie. Wytwarza około 3,4 miliona ton makaronu rocznie, z czego połowę eksportuje. Każdego roku włoskie fabryki makaronów zużywają 6 mln ton pszenicy durum. Jednak Włochy produkują jedynie 4 mln tony pszenicy durum, co oznacza, że ​​muszą importować dodatkowe 2 mln ton.

Z drugiej strony, w myśl ustawy z 1957 r. nie każda pszenica uprawiana we Włoszech może być wykorzystywana do produkcji do makaronu. Musi ona spełniać szczegółowe wymagania dotyczące koloru, rozmiaru ziaren, zawartości białka oraz glutenu. W rzeczywistości, około 30 proc. włoskiej pszenicy nie spełnia tych standardów. Tak informuje Ministerstwo Rolnictwa.

Włoscy producenci makaronu są prawnie zobowiązani do zapewnienia wysokiej jakości i muszą w tym celu importować surowiec, ale jednocześnie czują, że są skrzywdzeni przez przepisy, które wzmacniają ich zdaniem fałszywe stereotypy.

„Jedynym sposobem na uratowanie włoskiego rolnictwa jest skupienie się na jakości. Stwierdzenie, że pszenica jest włoska, niekoniecznie musi oznaczać wysoka jakość” – oświadczył przedstawiciel Aidepi.

Włoska tożsamość jest tak ściśle związana z żywnością, a zwłaszcza z makaronem, że wszelkie działania mające na celu ochronę marki „made in Italy” – nawet jeśli są zdaniem branży nierozsądnie – mogą zyskać poparcie.

Dyrektywa UE w sprawie informacji o żywności dla konsumentów oferuje producentom swobodę oznaczania kraju lub miejsca pochodzenia niektórych rodzajów żywności. Komisja opowiada się za tym niewiążącym podejściem, aby nie obciążać nadmiernie producentów.

KE pozwoliła jednak niektórym państwom członkowskim, w tym Włochom, Francji, Hiszpanii i Grecji, na testowanie wymogu dołączania informacji o pochodzeniu mięsa i przetworów mlecznych. Programy te mają charakter tymczasowy i powinny służyć Komisji jako podstawa do oceny, czy „istnieje potrzeba zbadania wszelkich nowych zmian polityki w tej dziedzinie, biorąc pod uwagę wartość dodaną dla konsumentów” – powiedział EURACTIV rzecznik KE.

Jednak Włochy poszły o krok dalej, decydując się na nałożenie nowych zasad etykietowania na makarony, ryż i produkty na bazie pomidorów bez powiadamiania Komisji, jak wymaga prawo UE.

„Komisja jest zaniepokojona i oczekuje od władz włoskich dalszych informacji dotyczących nowych przepisów” – podkreślił rzecznik Komisji Europejskiej w rozmowie z EURACTIV.

Włoski minister rolnictwa Maurizio Martina prowadzi jednoosobową walkę, aby chronić produkty „made in Italy”. Martina twierdzi, że podejmuje próbę rozpowszechnienia w Brukseli opinii włoskich rolników.

„W celu ochrony włoskiej produkcji i certyfikowania pochodzenia zbóż żądamy odpowiednich przepisów UE” – napisał włoski minister rolnictwa na Twitterze po tym, gdy trybunał podtrzymał ministerialne rozporządzenia.