Kilogram wołowiny za 80 euro? Niemcy gotowi płacić podatek od mięsa, ale mają pewien warunek

niemcy-mieso-wolowina-wwf-agrounia-kolodziejczak-zwierzeta-dobrostan-klimat-emisje-co2-metan

Niemieckie społeczeństwo popiera wzrost cen mięsa, ale pod pewnym warunkiem. / Foto via unsplash [@anniespratt]

Cena mięsa w Niemczech może znacznie wzrosnąć. Specjalny podatek ma mieć wpływ na poprawę nawyków żywieniowych naszych zachodnich sąsiadów, ale także wpłynąć na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych.

 

 

Przemysł mięsny jest jednym z istotniejszych – poza produkcją energii za pomocą spalania paliw kopalnych – producentów gazów cieplarnianych na świecie.

Ranking produktów spożywczych, zostawiających po sobie najwyższy ślad węglowy, otwiera wołowina; produkcji 100 gramów białka wołowego towarzyszy emisja niemal 50 kilogramów dwutlenku węgla.

Na następnym miejscu znajdują się baranina z jagnięciną, jednak ich produkcja jest o ponad połowę mniej emisyjna niż w przypadku wołowiny.

Rolnictwo węglowe: Rolnicy chcą wyrównania kosztów i szczegółów ws. zachęt finansowych

Rolnictwo węglowe jest metodą, zmierzającą do redukcji emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Niebezpieczny metan

Ostatnie 7 lat było najgorętszymi w historii pomiarów – alarmują naukowcy z unijnego Copernicus Climate Change Service. Nieprzerwanie od 2015 r. trwa fala gorąca, zwiastująca nieuchronne przegrzanie klimatu. Wpływ na to mają m.in. wysokie emisje metanu, będącego drugim – po dwutlenku węgla – najczęściej uwalnianym do atmosfery gazem cieplarnianym. CH4 ma ponadto większy wpływ na ogrzewanie klimatu niż CO2.

Hodowla zwierząt jest nierozłączna z emisją metanu, powstającym w zwierzęcych organizmach. Statystyczna krowa mleczna produkuje rocznie ok. 120 kg metanu, uwalnianego do atmosfery. Biorąc pod uwagę, że globalne pogłowie bydła w 2021 r. przekroczyło miliard, nietrudno zrozumieć, czemu w Niemczech pod uwagę brane są środki mające ograniczyć spożycie mięsa.

Metan jest na tyle skuteczny w ogrzewaniu atmosfery, że według europejskich naukowców redukcja jego emisji od 45 proc. wzwyż miałaby wpływ na spowolnienie podwyższania średniej globalnej temperatury aż o 0.3 °C

Nieograniczenie emisji CH4 do 2030 r. wiązać się będzie z utratą milionów ton żywności rocznie przez susze i inne katastrofy naturalne. Więcej informacji na ten temat znajduje się w artykule poniżej.

Ostatnie siedem lat było najgorętsze w historii globu. Coraz więcej metanu w atmosferze

Ostatnie siedem lat było zdecydowanie najcieplejszymi latami w historii.

Ekologiczna perspektywa podatku mięsnego

W wyniku konsultacji społecznych za Odrą powstał projekt przepisu, wprowadzającego wysoki podatek na mięso. 70 proc. obywateli Francji, Niemiec i Holandii popiera podatek rzędu 10 eurocentów za 100 gramów mięsa, jeśli pieniądze zostaną przekazane na obniżkę emisji gazów cieplarnianych, wsparcie dla rolników czy podwyżki dla pracowników rzeźni.

W lipcu ubiegłego roku w Niemczech powołana została rządowa komisja, mająca zająć się podwyższeniem cen mięsa. Według ich projektu kilogram wołowiny miałby kosztować aż 80 euro – dla porównania, obecnie kosztuje około 13 euro. Dodatkowo wzrosłyby koszty produktów mlecznych.

Wzrost cen produktów odzwierzęcych nie dziwi rzeczniczki WWF Polska, Katarzyny Karpy-Świderek. Jej zdaniem obecna cena mięsa nie oddają tego, ile tak naprawdę kosztuje jego produkcja.

„Hodowla zwierząt i produkcja z nich mięsa odpowiada za 14,5 proc. wszystkich emisji gazów cieplarnianych. Ponadto przemysł mięsny zużywa 62 proc. całego terenu, wykorzystywanego w agrokulturze, a także 70 proc. wykorzystywanej w rolnictwie wody. To wielkie koszty środowiskowe i gospodarcze, jak na produkcję żywności, która dostarcza tak małą ilość kalorii”, tłumaczy nasza rozmówczyni.

„Ograniczenie ilości jedzonego mięsa oczywiście przyczyni się do obniżenia emisji gazów cieplarnianych, a jest to obecnie bardzo istotna kwestia. Podatek od mięsa byłby skuteczny, przy okazji urzeczywistniając koszty jego produkcji. Kiedy coś jest zbyt tanie, nie szanujemy tego. 1/3 żywności na świecie – w tym mięsa, do którego pozyskania trzeba zabić zwierzę, zużyć wodę – marnuje się”, podkreśla ekspertka.

„Kluczowym jest jednak, żeby pieniądze z takiego podatku nie były przeznaczane na dalszy rozwój przemysłu mięsnego, bo to by było bez sensu. Konsumenci by na tym jedynie tracili. Jeśli chcemy podwyższać opłaty, to powinny one być obwarowane pewnymi regułami. Mianowicie takimi, które zapewniałyby wykorzystanie tych pieniędzy na wsparcie dla rolników czy modernizację wsi”, dodaje.

„Warto zwrócić uwagę, że na globalnej północy spożywa się dwukrotnie za dużo mięsa, niż zaleca Światowa Organizacja Zdrowia. Mięso jest także jednym z głównych czynników kancerogennych, a mięsna dieta może prowadzić do wielu chorób. Gdybyśmy dostosowali spożycie produktów odzwierzęcych do naszych rzeczywistych potrzeb, tj. ilości zalecanych przez lekarzy, emisje CO2 mogłyby zostać obniżone o 18 proc. Natomiast, gdybyśmy w ogóle przestali jeść mięso, co oczywiście jest niemożliwe, obniżka emisji dwutlenku węgla sięgnęłaby 34 proc”, wylicza Katarzyna Karpa – Świderek.

„Nigdy w historii nie jedliśmy tyle mięsa co teraz. Dopiero od kilku dekad jest to towar powszechnie dostępny; wcześniej zajadali się nim jedynie arystokraci i ludzie zamożni”.

„W latach 90. przetrwaliśmy transformację ustrojową. Zapomniano wtedy niestety o mieszkańcach wsi i skupiono się na zamieszkałych w miastach poszkodowanych pracownikach przemysłu ciężkiego. Przy transformacji energetycznej nie możemy popełnić tego błędu”, podsumowuje ekolożka.

Lider AgroUnii za podatkiem, ale tylko dla największych firm rolniczych

Odmienne zdanie w kwestii podwyższenia cen mięs wyraził w rozmowie z EURACTIV.pl Michał Kołodziejczak, lider stowarzyszenia AGROunia. Według niego, podatek od mięsa, jeśli w ogóle, powinien zostać nałożony na największe farmy i duże korporacje rolnicze.

„Takie podatki powinny być nakładane jedynie na duże przedsiębiorstwa. Częstym zjawiskiem jest przejmowanie przez takie zakłady kolejnych małych farm, hodowli wieprzowych. Rolnicy są w nich jedynie pracownikami. I rzeczywiście – działalność takich gigantycznych korporacji jest szkodliwa dla środowiska. Jednak tradycyjna hodowla zwierząt, należąca do rolnika, ma nieporównywalnie mniejszy wpływ na otoczenie i klimat. Ponadto, takie farmy już i tak obłożone są różnego rodzaju restrykcjami”, opowiada polityk.

„Żenimy temat ocieplania klimatu z hodowlą zwierząt. Oczywiście, wysoko przemysłowa hodowla nie ma pozytywnego oddziaływania na środowisko, ale naturalna hodowla rolnicza nie może być do niej przyrównywana. Traktowanie wszystkich farm jako równie szkodliwych jest niesprawiedliwe”, tłumaczy prezes AGROunii.

„Co do Niemiec – wytyczają oni nowe zachowania w ekologii, zielonym rolnictwie. Podchodzą do transformacji energetycznej bardzo świadomie, chociażby powołując osobne ministerstwo tylko do tej kwestii. Niemcy do europejskich programów transformacji energetycznej i zielonego nowego ładu byli już wcześniej przygotowani. Nie mają takiego kompleksu, jaki mamy w Polsce – nie boją się wyznaczać trendów. Dodatkowo, w ich kraju każdą, nawet najgłupszą zmianę podpiera się konsultacjami społecznymi. U nas tego nie ma. Jednakże, uważam, że planowany podatek mięsny mógłby pogłębić niechęć ludzi do małych hodowli. Już teraz rolników traktuje się jak osoby trędowate – wytyka się ich palcami i uważa za z natury złych ludzi, ponieważ zajmują się hodowaniem zwierząt. Nie dajmy się zwariować, a to przewrażliwienie niech nie przełoży się na histeryczne podejście do tego wszystkiego. Nie możemy chcieć wyciągać konsekwencji od zwykłych rolników, nie zwracając uwagi na to co dzieje się na farmach wielkich korporacji”, tłumaczy.

„Negatywnie oceniam pomysł wprowadzania dodatkowych opłat na mięso, a jeśli już chcielibyśmy je wprowadzać – zacznijmy od dużych przedsiębiorstw”, kończy lider AGROunii.

Produkcja żywności bez rolnictwa – wizja bliższa, niż nam się wydaje?

Firma Solar Foods opracowała metodę wytwarzania białka z dwutlenku węgla i przy wykorzystaniu energii elektrycznej. Może ono posłużyć do produkcji sztucznego nabiału i mięsa.

Fatalna jakość polskiego mięsa

Najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wykazał, że polska żywność jest najniebezpieczniejszą w całej Unii Europejskiej. W 2020 r. do RASFF – europejskiego systemu ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach wpłynęły 273 skargi na produkty z Polski.

Raport NIK nie obejmuje nawet całego 2020 r., ale wynik naszych produktów spożywczych i tak jest najgorszy w całej UE. Do RASFF w ciągu pierwszych trzech kwartałów 2020 r. wpłynęło 2 101 zgłoszeń, co znaczy, że przypadki oflagowania polskiej żywności wynoszą 13 proc. całości.

219 z 273 zgłoszeń dotyczyło zatrucia produktów bakterią Salmonella. Stwierdzono także 15 przypadków zakażenia bakterią Listeria monocytogenes. Zakażenie polskiego mięsa wydaje się jednak wręcz niemożliwe, przy ilości antybiotyków, jaką faszerowane są zwierzęta w naszym kraju. Polska zajmuje drugie miejsce w Europie pod względem zużycia w hodowli zwierząt najsilniejszych antybiotyków stosowanych w leczeniu chorób u ludzi.

Poza tymi zarzutami wobec polskich produktów spożywczych NIK stwierdza w swoim raporcie również przypadki: zanieczyszczenia żywności (złej jakości żywności), fałszowania żywności, niewłaściwych warunków przechowywania i sprzedaży żywności, niewłaściwych warunków utrzymania zwierząt (niewłaściwe żywienie zwierząt – mączka kostna, przenoszenie na człowieka chorób odzwierzęcych) oraz nielegalnej działalności w zakresie produkcji żywności.

Jako jeden z istotniejszych powodów zatrważających wyników jakości polskich produktów odzwierzęcych NIK wskazuje brak personelu weterynaryjnego, mogącego zajmować się kontrolą jakości mięs i żywności oraz procesu ich produkcji.

Powód braku kontrolerów jest prozaiczny – niewystarczająco wysokie pensje, przez które starzy pracownicy urzędów kontroli rezygnują z posad, a potencjalni nowi urzędnicy nie są zainteresowani ich przejmowaniem.

Finlandia sprawdza, czy do kraju trafiło podejrzane mięso z Polski

Władze w Helsinkach zwróciły się do Warszawy z zapytaniem w celu wyjaśnienia, czy do Finlandii mogło trafić podejrzane mięso. To efekt doniesień mediów o rzekomym uboju chorych krów w Polsce. Główny Lekarz Weterynarii RP już wcześniej zarządził przeprowadzenie kontroli w tej …