Koronawirus: Polskie norki też zagrożone?

Ferma norek. Źródło: Network For Animal Freedom [flickr]

Ferma norek. Źródło: Network For Animal Freedom [flickr]

Ministerstwo Rolnictwa zleciło przeprowadzenie badań u norek na fermach w różnych regionach Polski pod kątem występowania wśród tych zwierząt koronawirusa SARS-CoV-2. Wcześniej, rząd Danii zdecydował się wybić wszystkie norki w kraju ze względu na wykrycie wirusa, który przenosi się z norek na ludzi. Jednak trzy dni temu okazało się, że ta decyzja nie ma podstaw prawnych.

 

Natomiast Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zapowiedziała, że sprawdzi biobezpieczeństwo na fermach norek na całym świecie, co ma zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się zmutowanego koronawirusa.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie. Rekord liczby zgonów w Polsce – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Minister Puda: Zbadać polskie norki

“Priorytetem obecnie jest sprawdzenie stanu zdrowia zwierząt na fermach. W tym celu minister Grzegorz Puda zlecił Głównemu Lekarzowi Weterynarii (Bogdanowi Konopce) przeprowadzenie badań w kierunku możliwości występowania tego wirusa u norek na fermach w różnych regionach Polski” – głosi wtorkowy (10 listopada) komunikat resortu rolnictwa. Minister zlecił mu również przeprowadzenie analizy ryzyka i ewentualnie podjęcie badań diagnostycznych w kierunku możliwości występowania tego wirusa u polskich norek.

Ponadto w Państwowym Instytucie Weterynarii PIB w Puławach został powołany zespół z diagnostami w składzie, przygotowany do wykonywania podobnych badań u zwierząt gospodarskich i towarzyszących człowiekowi, gdyby wśród hodowców norek stwierdzono objawy COVID-19.

Apel szefa resortu rolnictwa do hodowców norek

Minister Puda zaapelował także do właścicieli ferm o bieżące monitorowanie zdrowia norek oraz zdrowia pracowników obsługujących te zwierzęta. Każdy podejrzany przypadek wśród ludzi ma być niezwłocznie zgłoszony do Inspekcji Sanitarnej, a u norek – do Inspekcji Weterynaryjnej.

Natomiast Główny Lekarz Weterynarii zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa o informacje czy potwierdzono zakażenie SARS-CoV-2 lub COViD-19 u hodowców norek lub osób pracujących w gospodarstwach prowadzących hodowlę tych zwierząt.

Najpierw Holandia, teraz Dania. Masowe wybijanie norek ze strachu przed koronawirusem

U norek hodowanych na jednej z ferm w Danii wykryto koronawirusa SARS-CoV-2, który jest odpowiedzialny za obecną pandemię. Duńskie władze weterynaryjne zadecydowały więc o wybiciu 11 tys. tych zwierząt.

Duńska premier: Musimy wybić wszystkie norki

„Musimy zabić wszystkie norki w Danii” – oświadczyła stanowczo duńska premier Mette Frederiksen na środowej (5 listopada) konferencji prasowej. Decyzja ta  oznaczała, że Dania jak najszybciej ma wybić 15-17 mln norek. Ponieważ nowa mutacja koronawirusa przenosiła się ze zwierząt na ludzi, premier poinformowała o zamknięciu (do 3 grudnia) Jutlandii Północnej, gdzie mieszczą się największe w kraju hodowle tych zwierząt, a tamtejsze służby weterynaryjne poinformowały o zagrożeniu także inne kraje.

Jednak we wtorek okazało się, że – wbrew zapowiedziom szefowej rządu – w Danii nie dojdzie do wybicia wszystkich norek, bo decyzja rządu nie ma podstaw prawnych. Przedstawiciele opozycyjnych centroprawicowych i prawicowych partii udowodnili bowiem, że zeszłotygodniowa decyzja premier Frederiksen o wybiciu wszystkich norek bez względu na to, czy są one zdrowe, czy chore może być tylko apelem.

“Nie można wprowadzać tak drastycznych kroków, nie mając podstawy prawnej ani głębszej refleksji” – przekonywał przewodniczący klubu parlamentarnego prawicowej Duńskiej Partii Ludowej Peter Skaarup. Według obowiązujących w Danii przepisów sanitarnych uśmiercone mogą być tylko zwierzęta na fermach, na których wykryto ognisko choroby lub na tych, które znajdują się  w odległości  kilku kilometrów od nich.

Duńska premier przeprasza

W odpowiedzi na zarzuty premier Frederiksen przeprosiła i parlamentarzystów i hodowców norek. “Żałuję, że rząd nie miał jasnego mandatu prawnego” – oświadczyła w parlamencie. Tymczasem opozycja domaga się dymisji ministra ds. żywności Mogensa Jensena, który tłumaczył, że nie wiedział o braku podstaw prawnych decyzji szefowej rządu ws. norek. Niektórzy politycy zapowiadają wobec tego wniosek o wotum nieufności wobec Frederiksen. Natomiast duńscy naukowcy w dalszym ciągu prowadzą badania, które mają ustalić sposób, w jaki norki zostały zakażone koronawirusem, a także czy mogą przenosić go na ludzi.

Czy psy i koty mogą zakażać ludzi koronawirusem?

W kilku krajach na świecie poinformowano o przypadkach zainfekowania się koronawirusem SARS-CoV-2 przez zwierzęta domowe lub przebywające w zoo. Zakaziły się od swoich opiekunów. Nie ma jednak dowodów, że ponownie mogą one zakazić ludzi. Co innego z… fermami norek.

 

Zajmująca się …

Uśmiercono już 2,5 mln norek

W połowie października w Danii rozpoczęto jednak proces uśmiercania miliona norek, który miał trwać nawet kilka miesięcy. Duńscy weterynarze i rolnicy podjęli się tego zadania w związku z zakażeniami, do których doszło u zwierząt na 63 fermach. Natomiast hodowcy, którzy mają niezainfekowane norki w promieniu ośmiu kilometrów od fermy z zakażonymi zwierzętami, mieli zająć się ich wybijaniem samodzielnie.

Tamtejszy Urząd Weterynarii i Żywności ma wypłacić rolnikom rekompensaty. Za zdrowe zwierzęta otrzymają 100 proc. stawki, natomiast za zakażone – odpowiednio mniej. Po apelu premier hodowcy wybili 2,5 mln norek (już na przełomie wiosny i lata w Danii zabito około 11 tys. tych zwierząt), m.in. na fermach, na których nie było epidemii. Teraz jednak nie ma pewności czy również ci ostatni będą mieli prawo do zapowiedzianej rekompensaty.

Dania jest jednym z największych eksporterów norek na świecie. Roczna produkcja futer wynosi tam około 17 milionów sztuk na 1,5 tys. ferm, a za 40 proc. światowej produkcji odpowiada Kopenhagen Fur, spółdzielnia zrzeszająca 1,5 tys. duńskich hodowców. Kraj ten eksportuje rocznie około 17 mln skór, z czego większość do Chin i Hongkongu.

Koronawirus: Dania wybije kilkanaście milionów norek, aby walczyć z SARS-CoV-2?

Koronawirus SARS-CoV-2 mutuje w organizmach zwierząt, przez co może zagrażać skuteczności przyszłej szczepionki?

Również w Holandii wybito już setki tysięcy norek zakażonych koronawirusem

Na początku zeszłego miesiąca przypadki zakażenia SARS-CoV-2 odnotowano na fermie norek w Egchel w południowej Holandii. Przekazując te informacje rząd  zwrócił uwagę, że  jest to już 59. ferma w tym kraju, na której wykryto koronawirusa.

Zakażenia wśród tych zwierząt wykrywane są dzięki cotygodniowym badaniom na obecność tego wirusa. W wypadku stwierdzenia infekcji na fermie zwierzęta są wybijane – tylko w Egchel było to 5750 norek. Kolejne fermy, na których odnotowano zakażenia zlokalizowane są w prowincji Limburgia na południu kraju. Wiele hodowli, na których potwierdzono infekcje, znajduje się w sąsiedniej Brabancji Północnej. W całej Holandii wybito już setki tysięcy norek, żeby ograniczyć możliwości dalszego przenoszenia się wirusa.

Już w kwietniu holenderskie ministerstwo rolnictwa informowało bowiem o kwarantannie na dwóch fermach norek w prowincji Brabancja Północna, w których zwierzęta były zakażone koronawirusem. Resort uspokajał jednak wtedy, że prawdopodobieństwo transmisji wirusa z zakażonych norek na inne zwierzęta lub ludzi było minimalne. Zalecono, by nie zbliżać się do ferm na odległość mniejszą niż 400 metrów.

Na przełomie wiosny i lata w Holandii wybito jednak kilkaset tysięcy norek. Na części ferm zwierzęta zakaziły się bowiem od swoich opiekunów, ale potem – w co najmniej dwóch przypadkach – to pracownicy ulegli zakażeniu od norek.

Brabancja Północna była na wiosnę największym ogniskiem SARS-CoV-2 w Holandii, a norki z tej prowincji pierwszym w Holandii przypadkiem zakażenia koronawirusem wśród zwierząt, jednak nie pierwszy na świecie. Nieco wcześniej wykryto bowiem obecność tego wirusa u tygrysicy z nowojorskiego ZOO.

Komisja Europejska wzmocni uprawnienia UE ws. ochrony zdrowia?

Ochrona zdrowia to jeden z tych obszarów, który pozostaje głównie w gestii państw członkowskich.

WHO sprawdzi fermy norek na całym świecie

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zamierza sprawdzić biobezpieczeństwo na fermach norek na całym świecie, po to, by zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się zmutowanego koronawirusa.

Dyrektor techniczna WHO ds. COVID-19, ekspertka ds. chorób wirusowych i epidemii Maria van Kerkhove przyznała tydzień temu, że przenoszenie wirusa między zwierzętami i ludźmi budzi niepokój. Zastrzegła przy tym, że mutacje w wirusach są normalne. “Tego typu zmiany w wirusie śledzimy od początku” – dodała na konferencji prasowej w Genewie. „Współpracujemy z biurami regionalnymi (WHO) (…) tam, gdzie są fermy norek, i przyglądamy się bezpieczeństwu biologicznemu oraz zapobieganiu zjawiskom rozprzestrzeniania się” – przekazała van Kerkhove.

W swoim stanowisku WHO nie przesądza, że człowiek może zakazić się od zwierzęcia, ale też nie wyklucza, że wirus może przenosić się z norki na człowieka. Organizacja przyznaje, że dostępne dowody sugerują, że tak właśnie jest, ale podkreśla jednocześnie, że konieczne są dalsze badania. Inny ekspert tej organizacji zwrócił natomiast uwagę, że norki wydają się być znacznie bardziej podatne na infekcje, więc ryzyko zakażenia u innych zwierząt hodowlanych powinno być znacznie niższe.

Pierwszy kot zarażony koronawirusem we Francji

To już piąty kot z COVID-19 na świecie. Pozostałe koty-nosiciele SARS-CoV-2 żyją w Belgii, Hong Kongu i w Nowym Jorku. Zarazili ich najprawdopodobniej właściciele.

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała też, że podobne zjawisko do tego w Danii i  w Holandii, zaobserwowano również w Szwecji, Hiszpanii, USA i we Włoszech.