Francja obawia się renacjonalizacji Wspólnej Polityki Rolnej

źródło Pxhere

We Francji, czyli kraju, który jest największym beneficjentem finansowania w ramach Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), politycy oraz związki rolników obawiają się nacjonalizacji tej polityki po 2020 r.

 

Po przedstawieniu przez Komisję Europejska propozycji reformy WPR na lata 2021-2027, związki zawodowe rolników i politycy francuscy martwią się zadeklarowanym celem, aby to państwa członkowskie i regiony kontrolowały wypłatę pomocy dla rolnictwa.

„Ten komunikat KE ukazuje mocne cele. Należy go przyjąć z zadowoleniem” – powiedział Frédéric Lambert, szef departamentu sprawa europejskich i międzynarodowych we francuskim Ministerstwie Rolnictwa podczas debaty zorganizowanej przez EURACTIV w Paryżu. „WPR musi jednak pozostać europejskim narzędziem, nawet przy zwiększonej elastyczności państw członkowskich” – ostrzegł Lambert. „Mamy jeszcze trochę czasu, aby dopracować tę kwestię, zanim KE przedstawi swoją propozycję legislacyjną w maju 2018 r.”.

Na razie Komisja Europejska zaznaczyła w swoim komunikacie na temat przyszłości WPR, że od 2021 r. państwa członkowskie i regiony będą decydować o tym, w jaki sposób fundusze unijne będą przekazywane rolnikom.

Komunikat, opublikowany 29 listopada, zawiera naszkicowane główne punkty dotyczące WPR po 2020 r., jednak konkretna propozycja legislacyjna jest wciąż opracowywana i powinnna zostać ogłoszony w maju 2018 r., pozostawiając państwom członkowskim kilka miesięcy na zaproponowanie w Brukseli własnych wizji.

Francja otrzyma w sumie około 9 mld euro w ramach WPR na lata 2014-2020, co czyni ją największym beneficjentem tej jednej z najstarszych wspólnych polityk w Europie. Dlatego kwestia przyszłości tej polityki jest bacznie obserwowana w Paryżu.

W kierunku ponownej nacjonalizacji?

Wśród propozycji przedstawionych przez KE kwestia „renacjonalizacji” WPR została mocno przez Paryż skrytykowana. Do tej pory budżet WPR podzielony był na dwa „filary”. Pierwszy określa dopłaty bezpośrednie dla rolników. Stanowią one około 80 proc. wysokości całkowitego budżetu. Do tej pory było to pilotowane przez Brukselę. Drugi filar opiera się na pomocy wspierającej unijną politykę rozwoju obszarów wiejskich, prowadzoną przez rządy.

W myśl zaproponowanej reformy Bruksela chce przekształcić pierwszy filar w przedłużenie drugiego, pozostawiając stolicom państw członkowskich możliwość ukształtowania własnych płatności bezpośrednich i programów środowiskowych. We Francji owa idea zmniejszenia „wspólnego” wymiaru polityki budzi niepokój. „Musimy przestać zwiększać subsydiarność WPR. Jeżeli nadal będziemy tak postępować to do 2026 r. nie zostanie zbyt wiele „wspólnotowości” w tej polityce” – ostrzega Patrick Ferrère z rolniczego think -anku Saf agr’iDées.

Obawy o renacjonalizację są szczególnie silne w kontekście presji fiskalnej na WPR. Wielka Brytania, która jest płatnikiem netto do budżetu unijnego, nie wniesie już swojego wkładu do WPR po 2020 r. Biorąc pod uwagę nowe priorytety UE (migracja, bezpieczeństwo, obrona), budżet na WPR, najdroższą politykę UE, mógłby zostać poddany przeglądowi z myślą o jego zmniejszeniu.

Jednak, we Francji w 2016 r. oszacowano, że bez obecnego poziomu subsydiów ponad połowa wszystkich gospodarstw rolnych nie osiągnie progu rentowności. „Nie zgadzamy się, że budżet przyszłej WPR powinien być niższy niż poprzedni. Zmniejszenie budżetu byłoby katastrofalne dla wielu rolników”- tłumaczy Franck Montaugé, socjalistyczny senator z departamentu Gers , czyli rolniczego regionu w południowo-zachodniej Francji.

Zwiększona nacjonalizacja celów WPR może również doprowadzić do renacjonalizacji części finansowania pierwszego filaru. Według FNSEA,  największej francuskiej organizacji rolniczego lobbingu, komunikat KE nie wyklucza takiej możliwości. “Musimy utrzymać 100 proc. Europejskiego finansowania”  – podkreśla Lambert.

Polityczna spójność

Kluczową kwestią jest również polityka handlowa. „Bardzo ważne jest, aby zachować spójność między tym, co robimy w zakresie polityki rolnej i polityki handlowej, brać pod uwagę wrażliwość większej liczby sektorów. Należy także docenić nasze mocne strony, takie jak wysokiej jakości produkcji czy oznaczenia geograficzne (GIs)” dodał Lambert .

Według szefa departamentu sprawa europejskich i międzynarodowych we francuskim Ministerstwie Rolnictwa „KE w różnego rodzaju negocjacjach mocno broni tej kwestii.” Bruksela rzeczywiście wynegocjowała uznanie szeregu oznaczeń geograficznych w ramach umowy handlowej CETA z Kanadą. Obecnie postępuje w ten sam sposób w toczących się negocjacjach z południowoamerykańską organizacją handlową Mercosur.

Jednak w przeszłości europejska polityka handlowa miała już trudniejsze momenty w kwestii ochrony co bardziej wrażliwych interesów rolników. „WPR musi lepiej uwzględniać kwestię handlu zagranicznrgo, szczególnie w sektorach wrażliwych, takich jak produkcja wołowiny i jej uwarunkowania w umowie CETA” – mówi Sandrine Le Feur, francuska poseł prezydenckiej partii „Naprzód Republiko!”, która z zawodu jest przedsiębiorcą rolnym.