Będzie specustawa ws. odstrzału dzików roznoszących ASF

Dzik, źródło: pixabay:nidan

Dzik, źródło: pixabay/nidan

Rząd chce zmobilizować służby do masowego odstrzału dzików roznoszących ASF. Jednocześnie nie ma nadzoru nad rozwlekaniem szczątek zwierząt przez myśliwych, co jest główną przyczyną epidemii wirusa.

 

Afrykański pomór świń (ASF) to choroba zakaźna i zaraźliwa. Nie ma na nią lekarstwa ani szczepionki. Dlatego kluczowe znaczenie ma postawienie barier do rozprzestrzeniania się wirusa.

W zeszłym tygodniu wykryto ASF w Wielkopolsce, największym zagłębiu produkcji wieprzowiny (36 proc. całej krajowej produkcji). Wkrótce może dotrzeć także do Niemiec. Może to oznaczać kryzys w eksporcie wieprzowiny.

– Jest ryzyko, że na rynku zostanie dużo wieprzowiny, która miała być sprzedawana za granicę. A jeśli przypadki ASF zostaną stwierdzone w Niemczech, problem nadpodaży będzie jeszcze bardziej dotkliwy – mówił nam w zeszłym tygodniu Jakub Olipra z Credit Agricole. Może to przełożyć się na gwałtowny spadek cen świń.

KE chce od Polski więcej informacji na temat ASF

Po tym jak w Polsce stwierdzono zaledwie 80 km od granicy z Niemcami dwa przypadki afrykańskiego pomoru świń (ASF), Komisja Europejska poprosiła Warszawę o więcej informacji na temat walki z tym wirusem w naszym kraju.

 

ASF to silnie zakaźna choroba zwierzęca, …

Przymusowy odstrzał

Żeby zatrzymać ASF, minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zaproponował specustawę, która ma przymusić myśliwych do odstrzału dzików. Jak mówił kilka dni temu, obecnie można tylko naciskać na lokalne koła łowieckie od odłowu dzików, ale rząd nie nie ma wpływu na myśliwych.

– Dłużej nie można czekać. Bez odstrzału dzików nie poradzimy sobie z wirusem – powiedział Ardanowski na antenie Radia Polskiego.

Według niego grodzenie zapowietrzonych obszarów nie jest rozwiązaniem, bo sporo dzików jest poza nim. Świnie w hodowlach nadal będą więc zagrożone. Prócz przymuszenia myśliwych do odstrzału specustawa ma uprawnić do niego także wojsko i policję.

Do tego mają też być kary za przeszkadzanie w takich polowaniach, o co oskarżani są ekolodzy.

Ale wybijaniu dzików sprzeciwiają się też naukowcy. Według nich najważniejsza jest bioasekuracja: rolnicy muszą odpowiednio zabezpieczyć gospodarstwo, monitorować i zwalczać gryzonie, zabezpieczyć chlewnie przed dostępem zwierząt domowych. Ważne jest też to, żeby osoby postronne nie wchodziły do chlewni, a rolnicy używali odzieży i i obuwia ochronnego. Bo dziki nie wchodzą do chlewni, a wirusa może wnieść człowiek, który miał kontakt z krwią chorego zwierzęcia, na przykład grzybiarz czy myśliwy.

Według naukowców z Instytutu Ochrony Przyrody PAN bioasekuracja i nadzór nad nią to lepsze rozwiązanie niż, jak pisali już w styczniu 2019 roku, „bezsensowne wybijanie dzików”.

Wtedy też 1119 naukowców Nauki Dla Przyrody apelowało w liście otwartym do premiera „o uchronienie kraju od fatalnych konsekwencji gospodarczych i środowiskowych decyzji Ministra Środowiska o maksymalnym obniżeniu liczebności dzików w całej Polsce jako głównej strategii walki z ASF”.

Naukowcy wzywają do zmian w unijnej polityce rolnej

Wspólna polityka rolna (WPR) powinna zostać zreformowana, aby powstrzymać intensyfikację rolnictwa i zmniejszyć stosowanie pestycydów w UE – apeluje 2,5 tys. naukowców z państw członkowskich UE.

 

 

Polityka rolna UE wymaga pilnych reform, przekonują naukowcy z państw członkowskich UE w liście do …

Zasady na polowaniach

Na terenach wskazanych przez Głównego Lekarza Weterynarii rolnicy muszą stosować się do ścisłych reguł w zakresie bioasekuracji. Obowiązują one też myśliwych, którzy na obszarze objętym ograniczeniami np. nie mogą patroszyć dzików w miejscu, w którym je upolowali, a środki transportu powinny być odpowiednio uszczelnione w celu zapobiegania możliwości wyciekania krwi.

Tymczasem zasady sobie, a życie sobie. Myśliwi nagminnie nie przestrzegają zasad bioasekuracji, co udokumentowało kilka ruchów antyłowieckich w różnych miejscach Polski.

– Jak dzik mocno farbuje, to lepiej to zrobić [patroszyć] na miejscu właśnie, niż ciągnąć dzika przez pół lasu – tłumaczy na facebookowej dyskusji na profilu Warszawskiego Ruchu Antyłowieckiego jedna z myśliwych. A wtórują jej koledzy po strzelbie.

W miniony weekend w okolicach Warszawy aktywiści sfilmowali myśliwych, którzy patroszyli dziki w środku lasu, nie używając przy tym żadnych folii ani środków dezynfekujących, a działo się to pośrodku obszaru objętego ograniczeniami.

Na Lubelszczyźnie, w okolicach Kocka, na obszarze zagrożenia wirusem, myśliwi przewozili zastrzelone dziki na przyczepie ciągniętej za prymitywnym traktorkiem, a z przyczepy na drogę kapała krew.

15 krajów spoza UE chce odszkodowań za brexit

Przedłużające się niepewności wokół brexitu szkodzą nie tylko państwom członkowskim Unii Europejskiej, ale także krajom pozostającym poza Wspólnotą. Niektóre z nich za zaistniałą sytuację chcą się domagać rekompensat finansowych.

 

Brexit początkowo miał nastąpić 29 marca, ale moment wyjścia Wielkiej Brytanii z …

Kto się stosuje do zaleceń ws. ASF?

Wirus roznosi się także wtedy, gdy szczątki padłych dzików nie są natychmiast usuwane, dlatego Główny Lekarz Weterynarii opublikował zasady postępowania w przypadku znalezienia martwych zwierząt. Jednak kontrola realizacji tego przepisu przez niedoinwestowaną inspekcje weterynaryjną pozostawia wiele do życzenia.

– We wrześniu, będąc na Warmii, znalazłam w lesie martwego dzika. Natychmiast zgłosiłam to do inspekcji weterynaryjnej oraz nadleśnictwa Nowe Ramuki, wysyłając koordynaty miejsca. Sprzątnięcie dzika zajęło służbom tydzień. Wtedy to nie był jeszcze obszar występowania wirusa, obecnie, niestety, już jest – mówi Agata Orłowska, która w warmińskich lasach obserwowała rykowisko jeleni.

Podobne doświadczenia miała również mieszkanka warszawskiego Tarchomina, która kilkukrotnie znalazła niedaleko własnego domu szczątki zastrzelonych dzików. Dopiero po kilku interwencjach przyjechała firma utylizacyjna i zabrała resztki zwierzęcia. A w Warszawie ASF jest.

Może być więc tak, że lekceważenie zasad bioasekuracji przez myśliwych oraz odpowiedzialne służby przyczynia się do rozprzestrzenia wirusa.

– Minister Ardanowski wciąż bagatelizuje fakt, że strategia walki z ASF polegająca na intensywnym odstrzale dzików tylko pogarsza sytuację. Wektorem przenoszenia wirusa do hodowli, na duże odległości oraz jego intensywne rozprzestrzenianie w terenie, jest człowiek, głównie myśliwi – tłumaczy Tomasz Zdrojewski z koalicji Niech Żyją.

Jak dodaje, niebezpieczeństwo jest w tym, że za intensywnymi polowaniami może pójść powszechny brak przestrzegania zasad bioasekuracji przez myśliwych, masa rannych zwierząt, które nieodnalezione przez długi czas są źródłem wirusa, polowania zbiorowe, w tym wielkie hubertusy myśliwskie, urządzane w strefach występowania epidemii oraz brak jakiejkolwiek kontroli polowań przez inspekcję weterynaryjną.

– Olbrzymia dysproporcja środków przeznaczonych przez rząd w 2019 na walkę z ASF – 10 mln zł na odstrzał i niewiele ponad 0,5 mln na bioasekurację i wynajdywanie padłych dzików – to prosta droga do ekspansji wirusa. A do tego zapaść służby weterynaryjnej, której brakuje kilkuset wakatów i pieniędzy. Kto ma kontrolować myśliwych w terenie? Rząd zamiast depopulować dziki o trzy czwarte, powinien zająć się priorytetowo 74 proc. niezabezpieczonych gospodarstw, które wykazała NIK w zeszłym roku – podkreśla Zdrojewski.

Norbert Lins: UE nie powinna zmniejszać wydatków na rolnictwo

„Zanim będziemy dyskutować na forum Parlamentu o szczegółach Wspólnej Polityki Rolnej na kolejne lata, powinniśmy wiedzieć, ile realnie będzie na nią pieniędzy” – mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Norbert Lins*.
 

Karolina Zbytniewska, EURACTIV.pl: Jak zmieni się Wspólna Polityka Rolna (WPR) w …

Disclaimer: Projekt sfinansowano przy wsparciu Komisji Europejskiej. Niniejsza publikacja odzwierciedla wyłącznie poglądy autora, a Komisja nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji zawartych w tym tekście.