Dlaczego potrzebujemy agroekologii?

Dlaczego potrzebujemy Agroekologii? Źródło: Meriç Tuna [Unsplash]

Dlaczego potrzebujemy Agroekologii? Źródło: Meriç Tuna [Unsplash]

This article is part of our special report Zmiany klimatyczne i wyzwania środowiskowe w polskim rolnictwie.

Rolnicy ekologiczni potrzebują zaufania dla ich pracy. Złej jakości produkt zostanie bardzo szybko zweryfikowany przez rynek, a urzędnicy niejednokrotnie są przekonani zza biurka, że lepiej wiedzą jak wyglądają nasze codzienne zmagania, mówi w rozmowie z EURACTIV.pl Monika Styczek-Kuryluk ˗ która prowadzi wraz z mężem ekologiczne gospodarstwo rolne we wsi Holeszów w województwie lubelskim.

 

Mateusz Kucharczyk, EURACTIV.pl: Agroekologia kojarzy się z dążeniem do wyłamania się z przemysłowego modelu produkcji i dystrybucji żywności oraz dążeniu – wbrew globalnemu systemowi społeczno-gospodarczemu – do zaniechania eksploatacji zasobów naturalnych.

W jaki sposób na agroekologię patrzy certyfikowany rolnik, który od lat prowadzi wraz z mężem gospodarstwo ekologiczne?

Monika Styczek-Kuryluk: Agroekologia to coś znacznie szerszego niż tylko dążenie do zaniechania przemysłowej eksploatacji zasobów naturalnych. To szersza koncepcja, która dostrzega także aspekt społeczny zagadnienia: więzi międzypokoleniowych, ale także dbałości o zastaną ziemię – potrzeby utrzymywania jej w dobrej kondycji.

Celem osób takich jak ja i mąż jest bowiem utrzymanie ziemi w co najmniej tak dobrej kondycji, w jakiej znajdowała się ona za czasów naszych poprzedników kilkadziesiąt lat temu. Celem jest również zachowanie ciągłości pokoleniowej, a więc tradycji miejsca.

Kiedy zdecydowali się Państwo na wybór ekologicznych metod uprawy?

Mąż zaprzestał stosowania środków ochrony roślin w 1993 r. Od tego czasu w każdym roku pobierane są próbki glebowe z każdej z naszych działek. Sprawdzana jest ilość azotu, fosforu, potasu, poziom próchnicy gleby oraz kilka innych mikro i makro elementów.

Z każdym rokiem – zgodnie z pomiarami badań stacji rolniczo-chemicznej – wynika, że udaje nam się poprawiać jakość gleby. To ważne, ponieważ im gorsza gleba, tym gorsza absorpcja wody.

Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu gospodarstwa ekologicznego od niemal 30 lat?

Zdecydowanie najtrudniejszy jest początek: rozpoczęcie prowadzenia gospodarstwa w sposób ekologiczny. Zdarza się, że wielu rolników rezygnuje w ciągu pierwszych kilku tygodni lub miesięcy, ponieważ – jak twierdzą – nie są w stanie radzić sobie z codziennymi wyzwaniami w inny sposób niż w przypadku rolnictwa konwencjonalnego, gdzie z chwastami i grzybami „walczy” się za pomocą środków chemicznych.

Dlatego, co niektórych może zdziwić, na początku liczy się determinacja. Mój mąż powtarza przy różnych okazjach, że rolnictwo konwencjonalne jest gwałtem na matce ziemi, a rolnikom brakuje refleksji i pokory. Przekonanie o nadrzędności zysku powoduje, że większość osób woli wybrać drogę na skróty.

Poruszyła Pani kwestie ekonomiczne. Czy rolnictwo ekologiczne jest opłacalne?

W warunkach polskich nie jest łatwo. Z mężem nie pracujemy dodatkowo nigdzie na etacie. Poświęcamy się całkowicie gospodarstwu. Wydaje mi się, że każdy rozpoczynający przygodę z agroekologią powinien poszukać produktu, w którego uprawę zaangażuje się, a następnie nauczyć się go oferować na rynku.

Jest to bardzo istotne – niektórych moje słowa mogą zdziwić, ponieważ nie mówię tylko o utopijnej wizji rolnictwa ekologicznego i jego dobroczynnym wpływie na środowisko i bioróżnorodność – ponieważ w Polsce funkcjonujemy w rzeczywistości rynkowej, gdzie sieci handlowe wolą sprowadzić produkty z zagranicy niż nabywać je u rodzimych dostawców.

Niedowiarków zachęcam do przeprowadzenia mini testu. Odwiedzenia dowolnego sklepu. Wybrania kilkunastu produktów i sprawdzenia ich etykiet. W znakomitej większości – mogę o tym zapewnić – będzie można znaleźć informację o innym niż Polska kraju produkcji.

Taka sytuacja, brak zainteresowania sieci handlowych zmusza rolników do szukania innych niestandardowych sposobów zbytu.

Czytałem, że z powodu pandemii koronawirusa zainteresowanie i obroty rolników ekologicznych zwiększyły się chociaż początkowo istniały poważne obawy o rezygnację przez klientów z, co tu ukrywać droższych produktów, z powodu kryzysu gospodarczego.

To prawda, ale szkoda że dopiero taka sytuacja spowodowała zwiększenie zainteresowania naszą pracą. Na większe zainteresowanie konsumentów złożyło się kilka czynników: początkowe przerwanie globalnych łańcuchów dostaw, problem z zakupem ulubionych produktów czy w końcu poświęcanie większej uwagi na zakup zdrowych i bezpiecznych produktów.

W jaki sposób sprzedają Państwo plony?

W polskich warunkach o sukcesie komercyjnym rolników ekologicznych decyduje ich sprawność także w posługiwaniu się nowymi technologiami. Przykład pandemii koronawirusa dobrze ilustruję tę zależność.

Jeżeli rolnik nie będzie utrzymywał własnej sieci kontaktów, platformy za pośrednictwem której będzie w kontakcie z klientem, może mu się nie powieść. Zainteresowanie produktami ekologicznymi wciąż rośnie, jednak rynek jest niewielki w porównaniu z plonami pozyskiwanymi w konwencjonalny sposób.

A kooperatywy i innego rodzaju stowarzyszenia, które ułatwiają kontakt rolników z konsumentami?

Oczywiście. Od kilku lat również współpracujemy z kilkoma kooperatywami z Warszawy, Krakowa czy Lublina. Działają one w różny sposób. Różna jest skala ich możliwość i zapotrzebowanie na lokalnym rynku na nasze produkty.

A jak wygląda współpraca rolników ekologicznych? Istnieją inicjatywy, które ułatwiają współpracę?

Należymy do Stowarzyszenia „EKOLAND” – najstarszej tego typu organizacji w Polsce, zarejestrowanej we wrześniu 1989 r. EKOLAND jako pierwszy wydawał atesty produkcji dla producentów żywności metodami ekologicznymi – i mimo że w kilka lat później pojawiły się pierwsze jednostki certyfikacyjne – nadal to robi.

Dla rolników ekologicznych oraz tych wszystkich, którzy zaangażowani są w agroekologię najważniejsza jest wymiana doświadczeń i wiedzy.

W czasach przedpandemicznych jeździliśmy np. do Niemiec, aby wymieniać się doświadczeniami z niemieckimi kolegami. Na co dzień uczestniczymy w targach, promujemy nasze plony oraz prowadzimy działalność edukacyjną.

A w jaki sposób wygląda współpraca z partnerami instytucjonalnymi?

Z ministerstwem rolnictwa i rozwoju wsi jesteśmy w dobrych relacjach na poziomie wymiany informacji lub w przypadku gdy jesteśmy proszeni o opiniowanie różnego rodzaju projektów. Nieco gorzej jest ze wsparciem finansowym dla stowarzyszeń, które dzięki wsparciu mogłoby prowadzić swoją działalność na większą skalę.

Wydaje mi się, że w Polsce nadal brakuje pomysłu na odpowiednie zagospodarowanie ludzi zaangażowanych w agroekologię. Stanowimy mniejszość i nie znajdujemy się w centrum zainteresowania władzy.

Wydaje się jednak, że zmiany nadchodzą nieuchronnie. Unia Europejska ogłosiła niedawno nową strategię rolniczą (Od pola do stołu) w ramach Zielonego Ładu. Wśród wielu istotnych postulatów zakłada się m.in. dążenie do wspierania rozwoju obszarów użytkowych w ramach rolnictwa ekologicznego, tak aby stanowiły one 25 proc powierzchni gruntów rolnych w 2030 r.

Dziesięć lat temu, gdy rozpoczynałam moją przygodę z rolnictwem była bardzo optymistycznie nastawiona do wszelkich unijnych strategii i proponowanych zmian. Widziałam w nich szansę na zmianę nawyków na poziomie makro.

Jednak wraz z upływem czasu zaczęłam dostrzegać, że wraz z kolejnymi koncepcjami niewiele się zmienia w podstawowej dla rolników niekonwencjonwalnych sprawie: zbytu produktów.

Rolnictwo ekologiczne wciąż przegrywa z nastawionymi na masową produkcję wielkimi przedsiębiorstwami, które prowadzą działalność rolniczą w ekstensywny sposób, a więc nieprzyjazny bioróżnorodności i przyrodzie.

Wspólna Polityka Rolna (WPR) UE nie poprawia sytuacji rolników ekologicznych?

WPR ma swoje dobre i złe strony. Te pierwsze to otwarcie granic dla przepływu towarów i usług wewnątrz UE; podniesienie poziomu życia rolników; przekazywanie dotacji; stworzenie systemu odszkodowań za klęski żywiołowe; wprowadzenie obowiązku etykietowania żywności, co ma pewne przełożenie na jakość żywności; poprawa jakości produkcji roślinnej w rolnictwie ekologicznym i wreszcie podniesienie poziomu życia rolników.

Istnieją jednak także wady. A to przede wszystkim przerośnięta biurokracja; brak ograniczeń powierzchniowych dla dotacji obszarowych; brak praktycznych ułatwień dla tzw. przetwórstwa farmerskiego (czyli na poziomie gospodarstwa rolnego); przepisy sanitarne niesprzyjające przetwórstwu na poziomie gospodarstwa; brak praktycznej ochrony wspólnego rynku przed napływem taniego towaru ze wschodu; sztuczne regulowanie produkcji; wypłacanie dotacji od hektara (co niewłaściwie wspiera gospodarstwa ekologiczne); postępująca koncentracja ziemi; zróżnicowanie wysokości stawek dotacji w różnych krajach; wyraźny spadek bioróżnorodności w rolnictwie; dotowanie przemysłowej hodowli zwierząt czy zbyt małe wsparcie dla rolnictwa ekologicznego.

Na czym polega wzrost biurokracji?

Jesteśmy kontrolowani przez różnego rodzaju instytucję pod kątem wypełniania norm i standardów. Co kilka lat zmieniają się przepisy, które nakładają na nas coraz to nowe obowiązki.

To niewłaściwa droga. Rolnikom ekologicznym potrzeba przede wszystkim „oddechu” i zaufania dla ich działalności, a nie szukania na siłę – jak często ma to miejsce w przypadku jednostek certyfikacyjnych – problemów. Złej jakości produkt zostanie bardzo szybko zweryfikowany przez rynek, a urzędnicy niejednokrotnie są przekonani zza biurka, że lepiej wiedzą jak wyglądają nasze codzienne zmagania.

Niestety nie mamy czasu ani zwyczajnie chęci na ciągłe śledzenie zmian w prawie, a urzędnicy niekoniecznie nam pomagają.

W jaki sposób na agroekologię wpływają zmiany klimatyczne?

Z perspektywy rolników zmiany klimatycznej wyglądają nieco inaczej niż w przypadku innych mieszkańców planety. Rolnicy od zawsze zmagali się – i zmagają z różnymi wyzwaniami klimatycznymi. Dziś są to susze i wysokie temperatury.

Kilka lat temu musieliśmy walczyć z powodziami, brakami zimy lub gradobiciami. Co pewien czas problemy są inne. Nie chce przez to powiedzieć, że nie powinniśmy bić na alarm z powodu zmian klimatycznych, jednak nasza perspektywa jest inna.

Czy agroekologia pomaga w prowadzeniu gospodarstwa? 

Agroekologia nie tylko pozytywnie wpływa na środowisko i bioróżnorodność. Kluczem do sukcesu w rolnictwie jest jakość gleby. Agroekologia lepiej chroni glebę niż rolnictwo konwencjonalne. Przy ekologicznych metodach gleba dłużej odpoczywa dzięki dłuższemu płodozmianowi.

 

Disclaimer: Projekt sfinansowano przy wsparciu Komisji Europejskiej. Niniejsza publikacja odzwierciedla wyłącznie poglądy autora, a Komisja nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek wykorzystanie informacji zawartych w tym tekście.