Węgry: Referendum ws. LGBT nieważne. Węgrzy zbojkotowali głosowanie

LGBT

Niedzielne referendum było odpowiedzią węgierskiego rządu na wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania przeciwko Węgrom o naruszenie prawa unijnego w związku z ustawą o ochronie dzieci, którą UE uznała za „naruszenie praw podstawowych osób LGBTQ”. / Zdjęcie: Unsplash [daniel james]

Przy okazji wyborów na Węgrzech odbyło się także referendum ws. tzw. „ochrony dzieci”. Wskutek bojkotu nie zebrano jednak wystarczającego odsetka głosów ważnych, by uznać głosowanie.

 

 

Wraz z wyborami do Zgromadzenia Krajowego, jednoizbowego węgierskiego parlamentu, przeprowadzono także długo zapowiadane kontrowersyjne referendum, dotyczące ochrony nieletnich przed treściami związanymi ze społecznością LGBT, które to treści, jak argumentują władze, mogą szkodzić psychice dzieci.

Głosującym zadano cztery pytania: o zgodę na „nauczanie o orientacji seksualnej nieletnich w publicznych placówkach edukacyjnych bez zgody rodziców”, na „promowanie terapii zmiany płci u nieletnich?”, „pokazywanie nieletnim treści medialnych o charakterze seksualnym, które mogą mieć wpływ na ich rozwój” oraz na „pokazywanie nieletnim treści medialnych dotyczących zmiany płci”.

Orbán: Zwycięstwo widać nawet z księżyca [Wybory na Węgrzech]

Sondaże przedwyborcze prognozowały zwycięstwo rządzącej koalicji konserwatywnego Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP).

Odpowiedź na kroki prawne UE

Referendum zostało powszechnie skrytykowane, nie tylko przez organizacje zajmujące się prawami osób LGBT, ale i przez unijnych polityków. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała inicjatywę „hańbiącą” oraz uderzającą w prawa społeczności LGBT.

Głosowanie było odpowiedzią węgierskiego rządu na wszczęcie przez Komisję Europejską postępowania przeciwko Węgrom o naruszenie prawa unijnego w związku z ustawą o ochronie dzieci, którą UE uznała za „naruszenie praw podstawowych osób LGBTQ”.

Zgodnie z ową ustawą szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować kwestii korekty płci ani nieheteronormatywności, a państwo ma chronić prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia.

Węgry: Nieliberalna demokracja to oksymoron [Karolina Zbytniewska]

Redaktor naczelna EURACTIV.pl Karolina Zbytniewska pisze o nieustannej walce mocarstw o dominację i strefy wpływów.

Zbyt dużo nieważnych głosów

Przed głosowaniem do jego bojkotu poprzez oddawanie głosów nieważnych wzywały organizacje na rzecz praw człowieka, w tym węgierski oddział Amnesty International.

W Budapeszcie i innych węgierskich miastach odbywały się też demonstracje nawołujące do umyślnego oddawania nieważnych głosów, np. zaznaczając „X” w obu kratkach (zarówno przy „TAK”, jak i przy „NIE”).

„To dyskryminujące, propagandowe referendum (…) jedynie nasili podziały w społeczeństwie i uprzedzenia wobec osób LGBTQ”, mówił Luca Dudits, rzecznik grupy Hatter Tarsasag, cytowany przez agencję Reutera.

Apele najwyraźniej odniosły skutek, gdyż we wczorajszym referendum rzeczywiście nie oddano wystarczającego odsetka głosów ważnych, by głosowanie można było uznać za wiążące.

Według wyników po podliczeniu 99 proc. głosów za edukacją dotyczącą orientacji seksualnej w szkołach publicznych opowiedziało się 3 proc. wyborców. Przeciwko było 41 proc. Na pozostałe pytania „TAK” (czyli „zgadzam się”, „aprobuję”) odpowiedziało 2 proc. głosujących, a „NIE” – 42 proc. Natomiast aż 56 proc. wyborców albo nie zagłosowało, albo oddało głos nieważny.

Rysunki na kartach, zarzuty wobec Fideszu

Jednym z obserwatorów na węgierskich wyborach i referendum była posłanka Koalicji Obywatelskiej Agnieszka Pomaska. Potwierdziła ona, że duża część spośród oddanych głosów była nieważna.

„W naszym lokalu w Budapeszcie dokładnie połowa”, napisała na Twitterze. Do wpisu dołączyła zdjęcie zamazanych długopisem kart do głosowania. Na jednej z nich napisano „FIDESZ = PUTYINISTA”, co nawiązuje do zarzutów wobec partii rządzącej i premiera Viktora Orbána o sympatyzowanie z Władimirem Putinem.