Węgry: W Budapeszcie stanie pomnik ofiar gwałtów w czasie wojen

Żołnierze Armii Czerwonej w Budapeszcie, 1945 r. [Wikimedia Commons, Rlevente, CC BY-SA 3.0]

Żołnierze Armii Czerwonej w Budapeszcie, 1945 r. [Wikimedia Commons, Rlevente, CC BY-SA 3.0]

W stolicy Węgier ma powstać monument poświęcony pamięci kobiet, które padały ofiarą gwałtów w czasie wojen. Chodzi przede wszystkim o zbrodnie dokonywane przez radzieckich żołnierzy przy „wyzwalaniu” Węgier. Budowa zakończy się prawdopodobnie za ponad dwa lata. Szacuje się, że żołnierze Armii Czerwonej mogli zgwałcić do 800 tys. węgierskich kobiet.

 

Jak zapowiedział wiceburmistrz Budapesztu Gábor Kerpel-Fronius, do lata przyszłego roku zostanie ogłoszony przetarg na wykonawcę pomnika. Jego odsłonięcie, zaplanowane na wiosnę 2023 r. zostanie poprzedzone międzynarodową konferencją oraz serią wykładów na temat zbrodni wojennych na tle seksualnym.

Kerpel-Fronius wyraził żal, że na Węgrzech niewiele wspomina się o ofiarach gwałtów w okolicznościach wojennych, mimo tak dużej skali tego zjawiska w tym kraju. „Kobiety gwałcone w czasach wojen zostały same ze swoimi ciężkimi przeżyciami. Nie dano im szansy, aby mogły o tym powiedzieć i ten fakt (konieczność milczenia – red.) bardzo wpłynął na ich życie, życie ich rodzin oraz los całego społeczeństwa”, powiedział.

Wiceburmistrz miasta podkreślił, że ofiarom gwałtów dokonanych przez żołnierzy należy się hołd. Jak stwierdził, należy również pamiętać o tym, że społeczeństwo przez wiele lat milczało na temat tego rodzaju zbrodni wojennych. Wyraził również przekonanie, że pomnik, który ma powstać, jest o wiele bardziej potrzebny niż „kolejny monument narzucony społeczności przez partię rządzącą (Fidesz – red.)”.

Rada miasta Budapeszt przeznaczyła na budowę pomnika 35 mln forintów (ok. 101 mln euro). Celem powstania pomnika jest „stworzenie przestrzeni do refleksji nad tragicznymi przeżyciami (gwałconych w czasie wojen kobiet – red.) oraz przypomnienie następnym pokoleniom o wydarzeniach, które nigdy nie powinny się powtórzyć”, napisano we wniosku o wzniesienie pomnika, który podpisał burmistrz Budapesztu Gergely Karácsony.

Przełamać temat tabu. Projekt na rzecz pamięci o ofiarach gwałtów w okolicznościach wojny

Budowa pomnika jest elementem programu „Pamięć o gwałtach w czasie wojen: Kobiety jako ofiary przemocy seksualnej”, w który włączyło się miasto Budapeszt, wraz z Muzeum Historycznego w Budapeszcie i stołecznym archiwum.

„Wśród wszystkich aktów przemocy wobec ludności cywilnej w czasie wojen, które powinny być przedmiotem zbiorowej pamięci, najmniej wiemy o aktach przemocy wobec kobiet. Temat ten nadal stanowi pewne tabu, rzadko poruszany jest w kulturze i dyskursie społecznym”, stwierdził dyrektor Muzeum Historycznego w Budapeszcie Noémi Népessy. Jak wyjaśnił, „celem programu jest zachęcenie do dialogu na ten temat na poziomie społecznym, w oparciu o badania historyczne i z pomocą dzieł sztuki”.

W ramach programu gromadzone są źródła historyczne, w których znajdują się informacje na temat gwałtów wojennych, od średniowiecza do XX wieku. Analizowane są również badania naukowe na ten temat. Uruchomiona została specjalna strona internetowa (dostępna w językach węgierskim i angielskim), na której można znaleźć m.in. zebrane dokumenty, opisy wydarzeń, prace naukowe, wywiady czy filmy.

Ponadto program przewiduje serię wykładów i konferencji na temat kobiet jako ofiar wojennych zbrodni seksualnych oraz inne inicjatywy, m.in. międzynarodowy konkurs plastyczny na dzieło sztuki prezentujące współczesne spojrzenie na kwestię pamięci o zbrodniach gwałtów w czasach wojennych. Projekt został zainaugurowany w ubiegły wtorek (4 sierpnia), a zakończy się wiosną 2023 r. odsłonięciem pomnika. Więcej informacji o programie można znaleźć tutaj.

Trianon: Czego Węgry szukają w wydarzeniach sprzed stu lat?

Dziś przypada setna rocznica Traktatu z Trianon. Ponad 90 proc. Węgrów uważa go za „niesprawiedliwy”.

Gwałty na kobietach w czasie II wojny światowej: zapomniana zbrodnia

Armia Czerwona, która przejęła ziemie węgierskie pod koniec II wojny światowej z rąk Niemców, traktowana była w komunistycznych Węgrzech jako wyzwoliciele. Okazuje się jednak, że radzieccy żołnierze w tamtym okresie dokonywali masowych zbrodni gwałtów na węgierskich kobietach, o których przez wiele lat nie wspominano.

Szacunki dotyczące liczby gwałtów popełnionych w tamtym czasie na węgierskich ziemiach w są bardzo rozbieżne. Zdaniem zajmującej się tym tematem węgierskiej badaczki, prof. Andrei Petö w samej stolicy kraju zgwałcono między 50 tys. a 200 tys. kobiet. W swoim artykule „Silencing and Unsilencing Sexual Violence in Hungary” ekspertka Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego podkreśla jednak, że liczby te mogą być zaniżone, gdyż nie wszystkie kobiety chorowały później na choroby weneryczne, nie wszystkie chore zgłaszały się do lekarzy. Jednocześnie nie u wszystkich kobiet choroby weneryczne były skutkiem gwałtu. Poza tym występowały problemy z klasyfikacją tego typu czynów: czy jeśli dana kobieta została zgwałcona jednej nocy więcej niż raz przez tego samego żołnierza, to czy należy analizować to jako jeden akt gwałtu czy każdy akt liczyć oddzielnie.

Dowódcy na ogół nie reagowali na przestępstwa seksualne, jakich dopuszczali się ich żołnierze. „Spotkałam się tylko z jedną sytuacją, gdy sowiecki żołnierz został odpowiednio ukarany za swój czyn. Jego dowódca zastrzelił go, gdy się dowiedział, co zrobił jego podkomendny. Niestety, był to absolutny wyjątek od reguły”, mówi Fruzsina Skrabski, autorka filmu dokumentalnego o sowieckich gwałtach na węgierskich kobietach „Uciszony wstyd” w wywiadzie dla miesięcznika „Historia Do Rzeczy”.

Najbardziej narażone na gwałty były kobiety z miejsc, o które toczyły się ciężkie walki i które przechodziły z rąk do rąk, takich jak Budapeszt czy Székesfehérvár. Nagromadzona przemoc często odbijała się na kobietach, zauważa reżyserka. Znany jest przypadek ulicy Logodi w Budapeszcie, gdzie według szacunków zgwałconych przez Sowietów mogło zostać nawet około 90 proc. kobiet.

Jak tłumaczy reżyserka, kobiety podejmowały różne działania, aby uchronić się przed gwałtami. Większość z nich starała się wyglądać tak, żeby odstręczać żołnierzy i przypominać stare kobiety: nosiła stare i wytarte ubrania oraz futra na lewą stronę, brudziły sobie twarze popiołem. Niektóre nie myły się, aby odstraszyć oprawców brzydkim zapachem lub pchłami. Wiele z nich przez długi czas ukrywało się w piwnicach, na strychach czy w ciasnych ziemiankach. Często jednak i te zabiegi niewiele pomagały, a kobiety i tak padały ofiarą gwałtów.

Nawet po wojnie skrzywdzone kobiety nie uzyskały należnej im sprawiedliwości. Co więcej, ich dramatyczne doświadczenia długo pozostawały tajemnicą ze względu na relacje łączące komunistyczne władze z ZSRR. „Nad tragedią setek tysięcy kobiet zapadła zasłona milczenia”, mówi Fruzsina Skrabski.

Mátyás Rákosi (od 1945 r. sekretarz generalny Węgierskiej Partii Robotniczej – red.). poinstruował innych węgierskich komunistów, żeby w przypadku jakichkolwiek pytań o tę sprawę mówić, że każda armia tak się zachowuje. Powiedział też, że prawdziwy problem z gwałtami to dopiero mają paryżanki w związku z zachowaniem amerykańskich żołnierzy”, dodaje autorka filmu „Uciszony wstyd”.

Jak jednak wyjaśnia reżyserka, te instrukcje okazały się zbędne, gdyż na Węgrzech i tak nie wspominano o zbrodniach przeciwko tamtejszym kobietom. Utrzymanie zmowy milczenia przez komunistów nie było zbyt trudne. Same ofiary nie miały ochoty opowiadać o swoich traumatycznych doświadczeniach „Nawet w dotkniętych tym dramatem rodzinach nie rozmawiano na ten temat. Wstydzono się losu, który spotkał węgierskie kobiety”, mówi Skrabski.

Węgry: Protesty w obronie wolnych mediów. Z niezależnego dotąd portalu Index odchodzi większość dziennikarzy

Kilka tysięcy osób protestowało w Budapeszcie w obronie wolności mediów. Manifestacja, która zakończyła się pod siedzibą premiera Viktora Orbána, związana była z sytuacją wokół niezależnego dotąd portalu Index.hu.

Czy Niemcy nie gwałcili węgierskich kobiet?

Według oficjalnej narracji niemieccy żołnierze, którzy okupowali Węgry w 1944 r., w odróżnieniu od Sowietów, nie byli winni zbrodni gwałtów wojennych. Armia III Rzeszy w czasie II wojny światowej przebywała na terytorium Węgier dość krótko. Oba narody oficjalnie były sojusznikami, więc wkroczenie okupanta na węgierskie ziemie 19 marca 1944 r. nie spotkało się z większym oporem.

Jak zauważa profesor Petö, zarówno krótki czas okupacji, jak i więź sojusznicza między Węgrami a III Rzeszą wpłynęły na ukształtowanie się mitu, że znani powszechnie z przestrzegania dyscypliny członkowie Wehrmachtu, w przeciwieństwie do znanych z masowych gwałtów żołnierzy radzieckich, nie zniżali się do zbrodni na tle seksualnym.

Jedną z przyczyn powszechnego przekonania, że niemieccy żołnierze nie gwałcili węgierskich ani żydowskich kobiet jest polityka Rassenschande, która nie zezwalała na stosunki seksualne osób rasy aryjskiej z „niearyjczykami”. Ponadto, wskazuje Petö, niemiecki kodeks karny wojskowy penalizował wówczas zarówno gwałt, jak i działania powodujące mieszanie się rasy aryjskiej z innymi rasami, będące złamaniem „ustawy o ochronie krwi” (Blutschutzgesetz), jednak prawo to okazywało się nieefektywne.

Kwestie związane z zachowaniem czystości rasy aryjskiej były dla niemieckich dowódców równie ważne, co dyscyplina wojskowa, a stosunki seksualne traktowane były jedynie jako akt służący reprodukcji. Jak jednak zauważa badaczka, cytując tezy postawione przez Annette Timm, dla żołnierzy męska seksualność często traktowana była jako narzędzie manifestacji zwierzchności militarnej jednego narodu nad drugim.

Kobiety gwałcone przez żołnierzy Wehrmachtu na wschodnim froncie wojny nie mogły liczyć na żadną formę ochrony prawnej, zaś na froncie zachodnim nawet zgłaszanie tego typu zbrodni było zakazane, przypomina badaczka.

Współpraca między niemieckim okupantem a węgierską administracją teoretycznie przewidywała zapobieganie przypadkom gwałtów na ludności cywilnej. Z indywidualnych świadectw można było jednak wnioskować, że do takich przestępstw ze strony żołnierzy III Rzeszy dochodziło i że często gwałcone były kobiety żydowskiego pochodzenia, pisze Petö.

Główny problem: brak źródeł

Informacji dotyczących zbrodni gwałtów na Węgierkach dokonanych zarówno przez żołnierzy Wehrmachtu, jak i przede wszystkim Armii Czerwonej, jest bardzo mało. Przyczyną takiego stanu rzeczy była przede wszystkim przez lata otaczająca te wydarzenia zmowa milczenia. Nawet zresztą, gdyby źródeł dokumentujących zbrodnie gwałtów było więcej, to i tak zapewne większość z nich nie zachowałaby się w okolicznościach wojny.

Ponadto dostęp do źródeł wojskowych i medycznych Armii Czerwonej jest zastrzeżony przez Rosję. W budapeszteńskim państwowym archiwum można znaleźć listy ze skargami na okrucieństwo żołnierzy radzieckich wobec węgierskich cywilów, jednak wspominają one o odosobnionych przypadkach, trudno zatem na ich podstawie analizować zjawisko w szerszym kontekście.

Dokumentacja medyczna z tamtego okresu nie pozwala na pełną rekonstrukcję konsekwencji masowych gwałtów na kobietach, takich jak dane o chorobach wenerycznych czy statystyki dotyczące przeprowadzonych aborcji. Niektóre dane, takie jak te dotyczące liczby sierot czy adopcji, nie są powszechnie dostępne ze względu na politykę ochrony prywatności. Informacje ze źródeł kościelnych wskazują jednak na podstawie zeznań księży, że wiele kobiet miało dylematy moralne związane z chęcią przerwania ciąży, do których doszło na skutek zbrodni wojennych.

Węgry: Redaktor naczelny największego niezależnego portalu zwolniony. Co z wolnością mediów?

Redaktor naczelny największego węgierskiego niezależnego portalu informacyjnego index.hu Szabolcs Dull został zwolniony. Miesiąc wcześniej Dull ostrzegał, że niezależność medium jest zagrożona.

 

 

„Kierownictwo index.hu przeanalizowało najnowsze wydarzenia i prezes zarządu zainicjował rozwiązanie umowy o pracę z redaktorem naczelnym Szabolcsem Dullem w ramach …

Zbrodnie gwałtów wojennych w kulturze

Kwestia gwałtów dokonywanych przez żołnierzy w czasach II wojny światowej na ludności cywilnej była tematem kilku książek filmów dokumentalnych i fabularnych. Jedną z takich produkcji to „Uciszony wstyd” Fruzsiny Skrabski z 2013 r., pokazująca opowiadania świadków o dramatycznych przeżyciach węgierskich kobiet gwałconych przez żołnierzy Armii Czerwonej. Ten sam temat porusza także m.in. wydana w 2012 r. powieść „Megtagadva” autorstwa Judit Kováts oraz świadectwo Alaine Polcz, wydane w wersji angielskiej pod tytułem „One Woman in the War: Hungary 1944-1945”, ale problem znajduje swoje odzwierciedlenie w literaturze innych krajów, m.in. w „Przyczynku do historii radościRadki Denemarkovej.

Zbrodnie gwałtów żołnierzy na kobietach w czasie II wojny światowej przedstawiane były także w polskich produkcjach filmowych, m.in. w filmie „Róża” Wojciecha Smarzowskiego z 2012 r. oraz – jakby nigdy nic – w melodramacie „Jak być kochaną” Wojciecha Jerzego Hasa z 1962 r., opartym na opowiadaniu Kazimierza Brandysa pod tym samym tytułem. To „jakby nigdy nic” stanowi sedno problemu – to była norma, o której jednak po wojnie było cicho. Gwałt na byłej koleżance z klasy oglądamy też w „Naszej klasie” – dramacie Tadeusza Słobodzianka, jako tylko jeden epizod w całym paśmie zła spowodowanego przez wojnę i politykę.

Pomnik ku czci zgwałconych przez Sowietów kobiet w Gdańsku

W 2013 r. przy głównej ulicy Gdańska, obok stojącego tam czołgu T-34 upamiętniającego wjazd Armii Czerwonej do miasta w 1945 r., stanął pomnik „Komm Frau” (niem. „chodź, kobieto) autorstwa studenta ostatniego roku gdańskiej ASP Jerzego Szumczyka, przedstawiający żołnierza radzieckiego gwałcącego ciężarną kobietę. Rzeźba została jednak po kilku godzinach usunięta.

Oburzenie czynem gdańskiego studenta wyraził ówczesny ambasador Rosji w Warszawie Aleksandr Aleksiejew, który nazwał akcję „przejawem chuligaństwa”. „Jestem głęboko oburzony wybrykiem studenta gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, który poprzez swoją pseudosztukę znieważył pamięć ponad 600 tys. żołnierzy radzieckich poległych w walce o wolność i niepodległość Polski”, stwierdził. Sama ASP odcięła się od akcji.

Z dokumentów Miejskiej Służby Sanitarnej w Gdańsku wynika, że w czasie przejmowania Gdańska przez Sowietów zgwałconych zostało około 40 proc. gdańszczanek do 50. roku życia.

 

 

Informacje na temat gwałtów żołnierzy radzieckich i niemieckich na węgierskich kobietach pochodzą z artykułu prof. Andrei Petö „Silencing and Unsilencing Sexual Violence in Hungary”, opublikowanym w książce Continued Violence and Troublesome Pasts: Post-war Europe between the Victors after the Second World War wydanej w 2017 r. pod redakcją Ville Kivimäkiego i Petriego Karonena przez Towarzystwo Literatury Fińskiej (fiń. Suomalaisen Kirjallisuuden Seura, SKS) w ramach serii Studia Fennica: Historica.