Sektor usług publicznych w UE potrzebuje inwestycji. Kryzys pokazał, że jego rola jest kluczowa

usługi-publiczne-kryzys-COVID19-CESI-pandemia-praca-zdalna-home-office-usługi-publiczne-ubezpieczenia-społeczne

Uczestnicy webinaru CESI, EPC i EURACTIV.pl, źródło: CESI

Rola usług publicznych w czasie pandemii COVID-19 była kluczowa dla utrzymania stabilności społeczno-gospodarczej w Europie. Ale jednocześnie ten największy kryzys zdrowotny w historii UE ujawnił wiele słabości tego sektora, a przede wszystkim jego niedofinansowanie i braki kadrowe.

 

 

Nad dokładną diagnozą problemu oraz rozwiązaniami zastanawiali się uczestnicy konferencji „Jak (od)budować odporną, socjalną Europę po pandemii COVID-19” zorganizowanej przez Europejską Konfederację Niezależnych Związków Zawodowych (CESI) i think tank European Policy Centre (EPC) pod patronatem medialnym EURACTIV.pl.

Pandemia COVID-19 okazała się być nie tylko wielkim wyzwaniem dla systemów ochrony zdrowia w państwach członkowskich Unii Europejskiej, ale także poważnym ciosem dla krajowych gospodarek. W pandemicznym kryzysie szczególnie ucierpiały najbardziej wrażliwe grupy społeczne.

Sytuacja ta po raz kolejny pokazała jak ważną rolę odgrywają w UE usługi publiczne oraz wsparcie socjalne, jakie oferują instytucje państwowe oraz unijne. Ale także jak wiele jest wciąż słabości w tym sektorze, takich jak niedofinansowanie, niedoinwestowanie, brak odpowiednich kwalifikacji wśród pracowników czy wreszcie zbyt mała koordynacja działań oraz ich nienajlepsze dostosowanie do wymogów współczesności.

Sekretarz generalny Europejskiej Konfederacji Niezależnych Związków Zawodowych (CESI) Klaus Heeger zwracał też uwagę na istniejące obawy o to, że trudna sytuacja gospodarcza wymusi oszczędności i ograniczenie inwestycji w usługi publiczne. „To wielkie pytanie czy odtworzenie fiskalnego buforu nie odbędzie się kosztem właśnie inwestycji w usługi publiczne” – podkreślał.

Pracownicy sektora publicznego najbardziej ryzykowali podczas pandemii

Dyrektor ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego w Komisji Europejskiej Barbara Kauffmann podkreśliła natomiast, że pracownicy sektora usług publicznych – pielęgniarki, personel domów opieki czy urzędnicy wydziałów spraw społecznych – w czasie pandemii okazali się być kluczowi dla utrzymania nie tyko gospodarki, ale także dobrostanu unijnych społeczeństw. „To oni przecież wykonywali zadania wymagające kontaktu z ludźmi, podczas gdy głównym zaleceniem medycznym było: Unikać kontaktów!” – powiedziała.

Dodała, że kryzys dał nam kilka lekcji na przyszłość, w tym tę, aby wzmocnić sektor usług publicznych. „Musimy więcej myśleć o ludziach i ich potrzebach. Widzimy też, że zielona i cyfrowa rewolucja w Europie jest z tym wszystkim powiązana” – zaznaczyła. Podkreśliła także wagę Europejskiego Filaru Praw Socjalnych, czyli dokumentu podpisanego wspólnie przez Parlament Europejski, Komisję Europejską i Radę Unii Europejskiej na Szczycie Społecznym na rzecz Sprawiedliwego Zatrudnienia i Wzrostu Gospodarczego w Göteborgu w Szwecji i zakładającego działania na rzecz poprawy egzekwowania przysługujących już obywatelom UE praw w obszarach takich jak równe szanse i dostęp do zatrudnienia, uczciwe warunki pracy czy ochrona socjalna i integracja. Całość stanowi wskazówki dla państw członkowskich co do kierunków ich legislacji.

Przedstawicielka Komisji Europejskiej zwróciła także uwagę, że choć wygląda na to, że kryzys związany z pandemią COVID-19 nie przyczynił się do wzrostu poziomu ubóstwa w UE, to jednak trzeba wziąć pod uwagę, że nie są to jeszcze twarde dane, a jedynie symulacje, a ponadto to tylko ujęcie uśrednione, ponieważ są pewne najbardziej wrażliwe grupy, w których widać sygnały, że mogło dojść do znaczącego pogorszenia sytuacji ekonomicznej.

Zapewniła jednak, że w ramach Europejskiego Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności (RRF) są przewidziane ogromne środki nie tylko na cele społeczne, ale także na poprawę sytuacji takich branż jak ochrona zdrowia, opieka społeczna czy inne służby publiczne.

„Państwa członkowskie mogły włączyć w konsultacje nad swoimi krajowymi planami odbudowy także partnerów społecznych. Wiele z nich to zrobiło, choć docierają do nas głosy, że sektor usług publicznych jest trochę rozczarowany, że zbyt mało go słuchano. To powinno się na przyszłość poprawić” – stwierdziła Kauffmann.

Przypomniała też, że KE w marcu przedstawiła plan działań na rzecz Filaru Praw Socjalnych, który przywódcy państw członkowskich zaaprobowali na majowym Szczycie Społecznym w Porto. Zakłada on do 2030 r. zwiększenie zatrudnienia wśród osób w wieku 20-64 lata do 78 proc.; zapewnienie, że co najmniej 60 proc. dorosłych obywateli będzie mieć co roku dostęp do szkolenia zawodowego oraz zmniejszenie liczy osób w ubóstwie oraz wykluczonych społecznie o przynajmniej 15 milionów.

W UE zabraknie pracowników sektora usług publicznych?

W Unii Europejskiej trwa jednak także debata na temat tego jak docenić pracę osób, które na pierwszej linii frontu zmagają się z naszymi codziennymi problemami, także w czasie kryzysów takich jak pandemia COVID-19.

Tadas Leončikas z Europejskiej Fundacji na rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy (Eurofund) wymienił przykład Irlandii, a więc kraju, w którym znajduje się siedziba Eurofound. „Pojawiały się tu zarówno propozycje dodatków do pensji, jak i przyznawania takim osobom dodatkowych dni wolnych. Wiele państw członkowskich wprowadziło już zresztą tego typu rozwiązania. Pamiętamy owacje dla pracowników ochrony zdrowia czy innych służb publicznych z pierwszych dni pandemii. Ale teraz istotne jest, aby pójść krok dalej i zastanowić się na strukturalnymi zmianami, które poprawią sytuację sektora usług publicznych i uczynią nasze państwa i społeczeństwa odporniejszymi na ewentualne przyszłe kryzysy” – powiedział ekspert Eurofound.

Jego zdaniem, aby dobrze przeprowadzić takie zmiany, należy zrozumieć to jak usługi publiczne wpisują się w szerszy kontekst gospodarczy oraz czym różnią się od innych sektorów. Leončikas wskazał, że zdecydowana większość zawodów w usługach publicznych wymaga bardzo bliskiego kontaktu z ludźmi i niesie ze sobą dodatkowe ryzyko w czasie pandemii.

„Według danych Komisji Europejskiej aż 45 proc. pracy w UE nie mogła być wykonywana zdalnie. W dużej części to właśnie zawody związane z usługami publicznymi. A jednocześnie w tym sektorze wiele stanowisk wiąże się z pensjami poniżej średniej. W pandemii więc dodatkowo w czasie lockdownów te osoby były jeszcze zagrożone utratą możliwości zarobkowania” – mówił ekspert Eurofound.

Podkreślił, że należy wziąć pod uwagę powyższy aspekt w planowaniu zwiększenia na przyszłość odporności sektora usług publicznych na kryzysy. Już teraz bowiem w niektórych państwach członkowskich widać brak pracowników, którzy podjęliby się zadań związanych z kwestiami społecznymi.

Leončikas wskazał, że analizy Eurofound pokazały, że największy spadek zatrudnienia dotyczył tych grup zawodowych, w których zarobki są najniższe, a dotyczy to także wielu zawodów w usługach publicznych, a przede wszystkim administracji publicznej oraz edukacji. „Spodziewaliśmy się, że pandemia COVID-19, a więc kryzys zdrowotny, zwiększy zatrudnienie w ochronie zdrowia, ale tu widać było bardzo niewielkie zmiany. Osiągnięto to jednak kryzysowymi metodami, takimi jak wzywanie do pracy emerytowanych lekarzy i pielęgniarek, korzystaniem z wolontariuszy czy przyspieszaniem wejścia do zawodu studentów uczelni medycznych” – dodał.

Ta sytuacja jest więc ogromnym wyzwaniem, bo zatrudnienie w ochronie zdrowia i opiece społecznej w UE będzie musiało wzrosnąć o 11 mln osób do 2030 r., aby sprostać wymaganiom starzejącej się populacji (według badanie Joint Research Centre, jednostki analitycznej Komisji Europejskiej).

Potrzeba lepszego uregulowania pracy zdalnej

Przewodniczący komisji ekspertów ds. administracji publicznej w CESI Otto Aiglsperger zwrócił natomiast uwagę na to, że prawo pracy nie było dostosowane do sytuacji jaka wydarzyła się w czasie pandemii COVID-19, która zmusiła wiele osób do pracy z domu.

„Wiele państw członkowskich przygotowywało więc na szybko nową legislację. Trzeba ją jeszcze dopracować i wdrożyć. Kwestia służb publicznych jest tu bardzo ważna. Większość prac biurowych można bowiem było bez większego problemu wykonywać zdalnie, ale pracownicy ochrony zdrowia, opiekunowie osób starszych czy policjanci nie tylko musieli dalej pracować w kontakcie z innymi, ale często mieli też dużo więcej pracy niż wcześniej” – powiedział ekspert CESI.

Wskazał przy tym na policjantów, których służba była często wydłużona o dodatkowe godziny, bo nie tylko musieli wykonywać swoje standardowe obowiązki, ale także pozostawać w dodatkowej gotowości na wypadek, gdyby trzeba było zabezpieczać liczne i często spontaniczne demonstracje uliczne.

Według Aiglspergera pewne zmiany i tak już zaszły na stałe, bo część osób będzie łączyć pracę w biurze z pracą w domu, a wideokonferencje stały się już częścią naszej rzeczywistości, choć nie zawsze zastąpią spotkania twarzą w twarz.

„Ale to ma też swoje pozytywne aspekty. Mniej podróży na długie dystanse czy zwykłych dojazdów do pracy zmniejszy emisję CO2 i pomoże osiągnąć cele klimatyczne. Ponadto możliwość łączenia się z dowolnego miejsca na świecie wzmocni regiony dotąd pozostające na uboczu. Potrzeba nam jednak bardzo jasnych przepisów i chroniących pracowników regulacji odzwierciedlających tę nową sytuację”  – zastrzegł ekspert CESI.

I podkreślił jednoczesną konieczność doinwestowania sektora usług publicznych i zwiększenia w nim zatrudnienia, a także stworzenia w tym celu długookresowych strategii. „Pracownicy tego sektora muszą być zarówno dobrze przeszkoleni, jak i godziwie opłacani. Swój apel kieruję zarówno do Unii Europejskiej, jak i rządów państw członkowskich. Wszyscy zyskamy na silnym sektorze usług publicznych, bo on wzmacnia całą gospodarkę” – zaznaczył Aiglsperger.

Usługi publiczne są nie tylko państwowe

Sekretarz generalna SGI Europe Valeria Ronzitti upomniała się natomiast o to, aby poprzez usługi publiczne rozumieć nie tylko te świadczone na rzecz obywateli przez instytucje państwowe czy samorządowe, ale także prywatne. „Pracownicy tych ostatnich też zasługują na uwagę państw członkowskich i instytucji unijnych. Oni także starali się dostarczać wszelkie swoje usługi bez względu na występujące poważne trudności, a na wiele z tych usług popyt rósł” – dodała.

I podkreśliła, że „sytuację sektora w czasie pandemii można podsumować jednym słowem – niedoinwestowanie”. „Wzywamy do zwiększenia dofinansowania usług publicznych już od 2008 r., czyli od czasu kryzysu finansowego. Państwa członkowskie popełniają błąd niedostatecznego inwestowania w ten sektor od wielu lat” – powiedziała Ronzitti.

Przekonywała też, że to właśnie owo niedoinwestowanie spowodowało, że państwa członkowskie nie były w stanie odpowiednio szybko i skutecznie reagować na tamten gwałtowny kryzys. „Obecny kryzys związany z pandemią COVID-19 jest kolejnym dowodem na to, że mamy ogromny problem. Dla nas to nie było niespodzianką. Ale trzeba też powiedzieć, że członkowie naszego zrzeszenia bardzo dużo pracowali, aby zapewnić obywatelom całodobowy dostęp do swoich usług” – mówiła sekretarz generalna SGI Europe.

Zaznaczała też, że choć w temacie pandemii wszyscy ze zrozumiałych powodów skupiają się głównie na ochronie zdrowia, pomocy społecznej czy edukacji, to jednak nie należy zapominać także o podstawowych usługach związanych z tzw. fizyczną infrastrukturą. „Chodzi o zapewnianie energii, wody czy transportu. Utrzymanie transportu w czasie pandemii było niezwykle ważne dla tych, którzy nie mogli wykonywać swoich obowiązków zdalnie. W mieście Nantes we Francji stworzono nawet specjalny publiczny transport dla pracowników służby zdrowia. Do placówek medycznych woziły ich przeznaczone tylko dla nich autobusy i tramwaje, a przejazd był bezpłatny” – opowiadała Ronzitti.

Powiedziała także, że zachodzi potrzeba – zarówno na poziomie europejskim, jak i krajowym – stworzenia długookresowych rozwiązań dla poprawy sytuacji usług publicznych.

Więcej komunikacji z pracownikami socjalnymi

O wielkich wyzwaniach jakie stanęły przed służbami socjalnymi w czasie pandemii mówiła natomiast Heather Roy, członkini zarządu Social Services Europe. Podkreśliła nie tylko niedoinwestowanie, ale także braki kadrowe w instytucjach oferujących pomoc społeczną.

„Szybko okazało się, że kwarantanny, na jakie trafiali pracownicy socjalni, to wielki kłopot. Nie było kim ich zastąpić. Nie było też środków, aby kogokolwiek dodatkowo zatrudnić. W naszej branży w ogóle nie ma żadnych wolnych funduszy. Nie mamy skąd czerpać dodatkowych środków, jeśli przydarzy się jakiś kryzys” – powiedziała.

I dodała, że okazało się, że zarówno władze lokalne, regionalne, jak i krajowe nie były odpowiednio przygotowane, aby radzić sobie z obecnym kryzysem. „Wielu członków naszej organizacji zwracało uwagę na to, że niektóre procedury czy instrukcje działania były ze sobą sprzeczne, co prowadziło do zagubienia pracowników socjalnych, którzy przeżywali duży stres i często nie mieli pewności czy robią wszystko tak jak trzeba” – mówiła.

Relacjonowała też, że opracowywanie przez władze samorządowe czy krajowe kolejnych rozwiązań doprowadzało do sytuacji, w których pracownicy socjalni nie byli na bieżąco z sytuacją. „Ten brak komunikacji wynikał właśnie z braku przygotowania na sytuację kryzysową” – zaznaczała.

Inwestycje w usługi publiczne muszą być inteligentne

Brukselski think-tank European Policy Centre bliżej przyjrzał się sytuacji sektora usług publicznych w UE w swoim raporcie pt. „Dobrze działające usługi publiczne na rzecz sprawiedliwego i odpornego europejskiego społeczeństwa”. Współautor dokumentu Mihai Palimariciuc informował, że analiza potwierdziła nie tylko konieczność dofinansowania tego sektora, ale także wdrożenia w nim innowacji, w tym tych cyfrowych.

„Ale rzeczywiście, to kwestia pieniędzy jest w centrum zainteresowania wszystkich. Nawet w takich branżach jak ochrona zdrowia, gdzie pandemia wymusiła zwiększenie nakładów, widzimy spadek liczby inwestycji. Chodzi nam o wydatki na modernizację, takie jak zakup sprzętu, remonty budynków czy budowa nowych jednostek, a więc o wydatki na środki trwałe” – mówił ekspert EPC.

Jak dodawał, pandemia doprowadziła tak naprawdę do zmniejszenia dostępności do usług medycznych, co było szczególnie odczuwalne w Europie Południowej oraz Europie Wschodniej. Wskazał w tym przypadku najmocniej na Bułgarię i Cypr.

Brakuje środków na profilaktykę oraz opiekę prewencyjną, więc de facto większość osób korzysta tam z pomocy medycznej dopiero w szpitalu, co dodatkowo obciąża służbę zdrowia. Widać więc, że potrzebujemy inwestycji inteligentnie kierowanych tam, gdzie staną się najbardziej efektywne dla całego systemu” – podkreślał Palimariciuc.

I wyjaśniał, że choć pandemia pokazała braki w wyposażeniu szpitali, to jednak zdjęcie z nich ciężaru świadczenia pomocy mniej potrzebującym pacjentom, mogłoby się przyczynić do zmniejszenia presji na szpitale i większej dostępności znajdującego się tam sprzętu.

„Jeśli problemy zdrowotne będą wykrywane wcześniej, to ludzie nie będą potrzebowali korzystać ze szpitali, a to zmniejszy ich obłożenie, a zwiększy dostępność dla poważniej chorych osób. Problem z brakiem profilaktyki, a potem brakiem sprzętu ratującego życie był widoczny bardzo wyraźnie w czasie pandemii w moim ojczystym kraju, czyli w Rumunii” – zaznaczał analityk EPC. I dodawał, że niezbędne jest zwiększenie rządowej pomocy, do którego może dojść, jeśli UE będzie przekazywać więcej środków kierowanych na te cele.

Z kolei Peter Urlich ze Wspólnego Centrum Badawczego (JRC) Komisji Europejskiej poinformował, że jednostka, w której pracuje przygotowała na początku pandemii krótkie rekomendacje dla decydentów na szczeblu politycznym, które oparto o wcześniej przeprowadzone badania i analizy.

Według ustaleń JRC pandemia pokazała niedostatek rozwiązań cyfrowych w sektorze publicznym. „Musimy jednak pamiętać, że sektor usług publicznych wytwarza bardzo ważne wartości dla obywateli. To musi znajdować się w centrum jego działania. Cyfrowa transformacja tego sektora powinna zatem być pełna. Nie możemy po prostu biurokracji papierowej przerobić na cyfrową. Musimy natomiast wykorzystać tę szansę, aby na nowo przemyśleć wszystkie procedury i przemyśleć same usługi społeczne, aby zaproponować coś całkiem nowego, lepszego, efektywniejszego i skuteczniejszego” – mówił ekspert.

Wskazał jednak na poważne wyzwanie, jakie ujawniło się w rozmowach z pracownikami sektora usług publicznych czy przedstawicielami ministerstw i urzędnikami. Chodzi o brak wystarczającego wsparcia ze strony najważniejszych decydentów politycznych. ,,Takie reformy nie udadzą się bez poparcia z samej góry. I wydaje mi się, że osoby wybierane na najwyższe urzędy państwowe nie zawsze dobrze rozumieją, o co w tym wszystkim chodzi. Dlatego zarekomendowaliśmy, aby bardziej się w to zaangażowali i więcej konsultowali ze swoimi ekspertami czy z zaangażowanymi w ten obszar organizacjami” – wyjaśniał Urlich.

Wśród 12 rekomendacji przygotowanych przez JRC znalazły się m.in. stworzenie dynamicznych strategii działania, inwestowanie raczej w ludzi niż w technologie, tworzenie rozwiązań wielokrotnego użytku, utrzymywanie stałego kontaktu z interesariuszami, zwiększanie interoperacyjności czy wspieranie kultury innowacyjności.

UE musi okazać więcej społecznej solidarności

Podsumowujący debatę rumuński europoseł Dragoș Pîslaru, który w Parlamencie Europejskim zasiada w Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych, podkreślił natomiast znaczenie Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększenia Odporności.

Ocenił także, że jeśli Unia Europejska chce wzmocnić umowę społeczną ze swoimi obywatelami, to musi tym samym wzmocnić sektor usług publicznych, ponieważ to on wydatnie pomaga budować zaufanie do projektu europejskiego.

„Rok 2020 był rokiem wielkiego wyzwania społeczno-ekonomicznego dla UE, ale rok 2021 jest rokiem wielkiej szansy, abyśmy stali się bardziej odporni. Pandemia bez wątpienia obnażyła wszystkie nasze słabości i niedostatki. Musimy więc pracować na rzecz większej spójności społecznej, terytorialnej czy regionalnej. To zatem także przykład europejskiej siły i możliwości. Obywatele UE pokazali w chwili próby wiele solidarności. Teraz UE musi także pokazać solidarność. Nowa umowa społeczna musi być bardziej inkluzywna” – mówił członek liberalnej europarlamentarnej frakcji „Odnowić Europę”.

Natomiast dyrektor wykonawczy European Policy Centre Fabian Zuleeg zwrócił uwagę, że sektor usług publicznych znajdował się w trudnej sytuacji już przed pandemią COVID-19. „Zmiany demograficzne, ewolucja rynku pracy, działania władz krajowych w celu konsolidacji finansów. To wszystko były w ostatnich latach ważne strukturalne wyzwania, które wytworzyły wiele nierówności. Dlatego potrzeba zmian i nowego podejścia do umowy społecznej, opieki zdrowotnej, edukacji czy cyfryzacji. Pandemia jeszcze wiele tych zjawisk nasiliła” – mówił ekspert.

Ale zapewnił też, że można to widzieć jako szansę na pokazanie tego jak ważny jest sektor usług publicznych i jak dużą wartość dodaną przynosi. „On może być naszą przewagą w nowej globalnej sytuacji. Potrzebujemy jednak – że tak to ujmę – większej europeizacji tego tematu. Musimy więcej współpracować zarówno w kwestii odbudowy i zwiększania odporności, jak i wdrażania Filaru Spraw Socjalnych” – podkreślił.

Wskazał tu także na przykład rynku pracy, który w UE działa transgranicznie, więc tylko wspólnie można go przygotować na takie wyzwania jak coraz większy brak wykwalifikowanych pracowników.

Uczestnicy konferencji zgodzili się też, że wydatki na sektor usług publicznych nie są po prostu wydawaniem pieniędzy, ale inwestycją w stabilność i zrównoważony rozwój unijnych społeczeństw.