UE: Więcej kobiet w radach nadzorczych spółek giełdowych

UE-rowność-płci-kobiety-GPW-parytety-rada-parlamenta

Od lipca 2026 r. więcej kobiet będzie zasiadało w radach nadzorczych. / Foto via Canva.

Unia Europejska po dziesięciu latach sporów i negocjacji opracowała dyrektywę, zgodnie z którą co najmniej 40 proc. osób zasiadających w radach nadzorczych spółek giełdowych będą musiały stanowić kobiety. 

 

 

Mija dekada od czasu, gdy po raz pierwszy oficjalnie pojawił się pomysł zwiększenia parytetu płci we władzach spółek notowanych na giełdach. Komisja Europejska zaproponowała rozwiązanie już w 2012 r. Projekt trafił do Rady, w której utknął na dziesięć lat. 

W końcu we wtorek (7 czerwca br.) osiągnięto porozumienie pomiędzy reprezentantami krajów członkowskich i Parlamentu Europejskiego. Teraz Parlament i Rada muszą formalnie zaakceptować dyrektywę. Wtedy zostanie ona opublikowana w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej, a państwa członkowskie będą miały dwa lata na implementację odpowiednich rozwiązań.

„Najwyższy czas”, podkreśliła austriacka europosłanka Evelyn Regner, która reprezentowała Parlament w negocjacjach z Radą. 

„Jest wiele kobiet, które mają kwalifikacje do pracy na najwyższych stanowiskach i powinny mieć możliwość ich otrzymania”, dodała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Wniosek o wotum nieufności wobec szefowej KE bez poparcia większości liberałów

Ponad dwie trzecie europosłów z liberalnej frakcji Odnowić Europę w Parlamencie Europejskim nie popiera wniosku o wotum nieufności wobec przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.

Polska w środku stawki

Udział kobiet w radach nadzorczych i zarządach największych spółek giełdowych w Unii Europejskiej wynosi 30,6 proc. Najlepiej sytuacja wygląda we Francji gdzie odsetek ten wynosi ponad 45 proc. Najgorzej zaś prezentują się Estonia (9 proc.) i Cypr (8,5 proc.). W Polsce odsetek kobiet we władzach spółek wynosi ok. 19 proc. co plasuje nasz kraj w środku stawki. 

Najwięcej kobiet zasiada w radach nadzorczych w krajach, które już wcześniej wprowadziły odpowiednie kwoty do swojego prawa krajowego. Takich krajów jest jednak tylko osiem i należą do nich oprócz Francji, również Belgia, Holandia, Włochy, Niemcy, Austria, Portugalia i Grecja. 

W Polsce najlepiej pod względem parytetu płci wypadają spółki z WIG20 (20,8 proc. na koniec 2021 r.) czyli największe spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych. Najgorzej natomiast pod tym względem prezentują się spółki z sWIG80 (13,9 proc.).  

Nowa dyrektywa UE ochroni konsumentów, ale Polska jej jeszcze nie wdrożyła

Od soboty obowiązuje tzw. dyrektywa Omnibus, która ma wzmocnić ochronę konsumentów przed nieuczciwymi praktykami handlowymi. Tymczasem w Polsce  rząd zastanawia się dopiero nad projektem  nowelizacji obecnej ustawy. 

Co zakłada dyrektywa?

Do końca czerwca 2026 r. w radzie nadzorczej każdej spółki notowanej na giełdzie powinno zasiadać przynajmniej 40 proc. kobiet. Kraje członkowskie mogą wprowadzić parytet nie tylko w radach nadzorczych, ale również w zarządach.

W takiej sytuacji łączna kwota kobiet w radach i zarządach powinna wynosić co najmniej 33 proc. Jeśli kandydaci na dane stanowisko posiadają takie same kwalifikacje, zatrudniony powinien zostać ten kandydat, który należy do niedostatecznie reprezentowanej płci. 

„Taka kwota może sprawić, że firmy pójdą w dobrym kierunku jeśli chodzi o równość i różnorodność”, twierdzi holenderska europosłanka Lara Wolters. 

„Jednym z najważniejszych osiągnięć jest transparentność. Rekrutacja będzie musiała odbywać się w oparciu o przejrzyste i ustalone wcześniej kryteria. Wybór jedynie najlepszych kandydatów sprawi, że poprawi się ogólna jakość działań rad nadzorczych”, dodała Evelyn Regner. 

Przepisy dyrektywy nie dotyczą małych i średnich spółek, które zatrudniają mniej niż 250 pracowników. 

Chorwacja: KE zgadza się by kraj przyjął euro w 2023 r.

Jest to obecnie jedyne państwo, które spełnia konieczne ku temu warunki.

Będą kary za brak parytetu 

Za nieprzestrzeganie przepisów dyrektywy mają obowiązywać kary. Dyrektywa nie zawiera jednak żadnych konkretnych rozwiązań.

„Jako Parlament Europejski chcielibyśmy wyznaczenia wspólnego minimalnego progu kar, ale tego nie udało nam się osiągnąć w rokowaniach z Radą”, tłumaczy Lara Wolters. 

Oznacza to, że każdy z 27 krajów członkowskich powinien wraz z implementacją dyrektywy przyjąć własny system kar. Wśród zaleceń znalazły się m.in. kary grzywny czy anulowania nominacji.