Szwecja: Policja omyłkowo zastrzeliła człowieka z karabinem zabawką

Dzielnica Vasatan w Sztokholmie, źródło: Wikipedia, fot. Gagarinone

Dzielnica Vasastan w Sztokholmie, źródło: Wikipedia, fot. Gagarinone

Do tragicznego zdarzenia doszło w Sztokholmie. Policja została powiadomiona w nocy przez mieszkańców dzielnicy Vasastan w Sztokholmie o mężczyźnie, który z bronią maszynową chodzi po ulicach. Przybyły na miejsce patrol zastrzelił mężczyznę, który nie odpowiadał na wezwania do rzucenia broni. Okazało się, że był nim niepełnosprawny umysłowo 20-latek, który uzbrojony był w… zabawkę.

 

Dramatyczne wydarzenia miały miejsce w czwartek (2 sierpnia) o godzinie 4:00 nad ranem. Trzech przybyłych na miejsce policjantów miało wzywać Erica Torella do poddania się, a gdy nie reagował – oddali w jego kierunku trzy strzały. Jeden z nich okazał się śmiertelny. Potem okazało się jednak, że mężczyzna mógł nie rozumieć kierowanych do niego poleceń i w ogóle całej sytuacji. Był bowiem niepełnosprawny, cierpiał na głęboki autyzm oraz zespół Downa „Umysłowo znajdował się na poziomie 3-latka” – tłumaczyła jego matka Katarina Söderberg. „Nie mogę w to uwierzyć, to był niezwykle łagodny człowiek, nie skrzywdziłby nawet muchy” – mówiła zrozpaczona kobieta.

Trwa śledztwo w sprawie tragedii

Szwedzkie policja i prokuratura wyjaśniają już okoliczności zajścia. Wiadomo, że strzelał więcej niż jeden policjant. Nie wiadomo jednak, który z nich trafił śmiertelnie Torella. Mężczyzna zmarł kilka godzin później w szpitalu. Wszyscy trzej mundurowi zeznali, że nie reagował na ich polecenia i „zachowywał się w groźny sposób”. Dopiero potem okazało się, że to co wszyscy wzięli za prawdziwy pistolet automatyczny, było w rzeczywistości plastikową zabawką, którą mężczyzna otrzymał niedawno w prezencie. Co więcej, Torell miał duże trudności z mówieniem i jedyne co potrafił powiedzieć to słowo: „mama”.

Jak zeznała pani Söderberg, kilkakrotnie zdarzało się już, że syn wychodził samodzielnie z domu korzystając z nieuwagi opiekunów, ale nigdy nie zachowywał się agresywnie, był znany wśród sąsiadów i zawsze ktoś szybko odprowadzał go do domu. Tym razem jednak Torell wyszedł z domu w nocy i zabrał ze sobą feralną zabawkę. W chwili gdy doszło do tragicznej w skutkach interwencji policji, jego zaginięcie było już zgłoszone i inni funkcjonariusze go poszukiwali. Niestety interweniujący patrol prawdopodobnie nie wiedział, że w okolicy może się kręcić niepełnosprawny i nieumiejący się komunikować mężczyzna. Na ulicach poszukiwali go także rodzice. Na ich nieszczęście – bezskutecznie.