Szwajcaria: Kobiety zastrajkowały przeciw nierównościom

Strajk kobiet w Bernie, źródło: Twitter/Jacqueline Badran (@JayBadran)

Strajk kobiet w Bernie, źródło: Twitter/Jacqueline Badran (@JayBadran)

Tysiące Szwajcarek wyszło dziś na ulice największych miast w kraju, aby zaprotestować przeciw ich dyskryminacji na rynku pracy. Zrobiły to w 28. rocznicę podobnego strajku. I wtedy, i dziś chodziło przede wszystkim o równość w zarobkach, ale nie tylko.

 

Wiele kobiet w Szwajcarii wyszło dziś z pracy o 15:30, czyli o 20 proc. czasu wcześniej niż powinny pracować w myśl szwajcarskiego kodeksu pracy. W ten sposób chciały symbolicznie zaprotestować przeciw nierównościom płacowym. Przeciętnie kobieta zarabia na tym samym stanowisku co mężczyzna właśnie o 20 proc. mniej pieniędzy.

Związki zawodowe przeciwne strajkowi

Gromadzące tysiące kobiet protesty odbyły się m.in. w Zurychu, Bernie i Genewie. Część z uczestniczek będzie mieć potem z tego powodu kłopoty. Linie lotnicze Swiss zakazały swoim pracowniczkom wyjść dziś z pracy wcześniej, sieć handlowa Migros zgodziła się, ale pod warunkiem, że strajkujące panie odpracują swoją nieobecność w innym terminie.

Związki zawodowe w większości nie stanęły po stronie kobiet. Związkowcy przekonywali, że strajk jest w myśl szwajcarskiego prawa nielegalny i mocno zaszkodzi toczącym się właśnie negocjacjom w komisji trójstronnej dotyczącym podwyżek minimalnych wynagrodzeń. Ale wiele kobiet chciałoby, aby przy tej okazji podnieść płace wszystkim tak, aby stały się równe na tym samym stanowisku.

Dzisiejszy (14 czerwca) protest odbywa się dokładnie w 28. rocznicę podobnego protestu, który odbył się w 1991 r. Wówczas na Helvetiaplatz w Bernie na wielką manifestację przyszło 200 tys. kobiet. Impulsem do protestu był strajk pracownic fabryki zegarków w kantonie Jura. Zarabiały one dużo mniej od męskich pracowników, a kodeks pracy nie gwarantował im żadnych praw jako matkom. Większość z nich musiała bowiem godzić pracę zarobkową z obowiązkami domowymi. Co więcej, w szwajcarskim prawie nie istniało wówczas pojęcie „urlopu macierzyńskiego”, a więc ciężarna Szwajcarka musiał po prostu odejść w pewnym momencie z pracy.

Protest robotnic z Jury rozlał się szybko na cały kraj, a jego kulminacją był właśnie wielki pochód w Bernie. W tym samym czasie w innych miastach na ulice wyszło kolejne 300 tys. kobiet. Dziś protest nie jest taki wielki, choć sytuacja kobiet w Szwajcarii nieco się od lat 90. XX wieku poprawiła.

2 miesiące urlopu rodzicielskiego dla ojców w Europie

Parlament Europejski ogromną większością głosów przyjął dyrektywę, która wprowadzi dwumiesięczne urlopy rodzicielskie tylko dla ojców. Nowe przepisy mają pomóc matkom w powrocie na rynek pracy po urodzeniu dziecka, zaś ojcom mocniej zaangażować się w ich wychowanie.
 

Dyrektywę przyjęto zdecydowaną większością głosów. …

Sytuacja poprawiła się, ale niewiele

Zarobki obu płci zbliżyły się do siebie (ale wciąż nie zrównały) głównie w gorzej opłacanych zawodach. Im bardziej prestiżowe funkcje, tym kobiet mniej. Wśród osób zarabiających powyżej 8 tys. franków miesięcznie kobiety to tylko 25 proc. Według wyliczeń Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) Szwajcaria jest na ostatnim miejscu w Europie pod względem zrównania wysokości zarobków kobiet i mężczyzn na stanowiskach managerskich.   Na stanowiskach kierowniczych jest też tylko 36 proc. kobiet. Wprowadzono natomiast urlopy macierzyńskie, choć co siódma Szwajcarka po powrocie do pracy dowiaduje się, że zaraz i tak zostanie zwolniona.

Ta różnica wiąże się ze szwajcarską historią. Jej skutkiem jest też niska reprezentacja kobiet w polityce. Szwajcaria jest bowiem ostatnim krajem w Europie, w którym kobiety uzyskały prawa wyborcze. Stało się tak dopiero w 1971 r. Równouprawnienie wpisano zaś jako zasadę do szwajcarskiego prawa dopiero 10 lat później – w 1981 r. W kantonie Appenzell Innerrhoden do 1991 r. kobiety nie mogły głosować w lokalnych wyborach i referendach aż do 1991 r. Kanton ten został jednak zmuszony do zmiany prawa przez wyrok Sądu Najwyższego.

To sprawiało, że Szwajcarią przez długie lata rządzili tylko mężczyźni. Zaledwie 8 razy w historii kraju kobieta sprawowała funkcję ministra, choć trzeba też zaznaczyć, że szwajcarskie władze centralne – tzw. Rada Związkowa, której przewodzi prezydent – liczą zaledwie 7 osób, ponieważ o bardzo wielu rzeczach decydują same kantony. W obecnej radzie jest niemalże parytet – 4 mężczyzn i 3 kobiety. Do tego kadencja prezydencka trwa zaledwie 1 rok, więc część Szwajcarów… nie wie nawet, kto akurat jest obecnie prezydentem.

Szwajcaria fatalnie wypada też na tle Europy w kwestii przemocy domowej i seksualnej wobec kobiet. Jej ofiarą padło już 20 proc. Szwajcarek. 2 na 3 kobiety w Szwajcarii były zaś choć raz w życiu molestowane. Aż 2 kobiety miesięcznie giną zaś statystycznie z rąk swoich partnerów.  Do tego prawo definiuje w Szwajcarii gwałt bardzo wąsko – tylko jako wymuszenie pełnego stosunku seksualnego.

Do dzisiejszego protestu dołączają także organizatorki strajku sprzed 28 lat. Jedna z nich – Paola Ferra – powiedziała BBC: „Mam te same powody co w 1991 r. Chcę po prostu sprawiedliwości”.

(Nie)Feministyczna polityka zagraniczna

Odsetek kobiet w polityce zagranicznej i dyplomacji europejskiej wzrasta, jednak wciąż zajmują one głównie stanowiska niższego i średniego szczebla – mniej decyzyjne i gorzej opłacane. Nic nowego pod słońcem – już w 1976 r. prof. Robert Putnam nazwał to zjawisko …