Światowy Dzień Książki: Czy koronawirus podniesie czytelnictwo?

Photo by Susan Yin on Unsplash

Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 sprawiła, że wiele osób prawie cały czas spędza w domu. Czy epidemiczne realia sprawiają, że czytamy więcej książek?

 

„Nie mam czasu” – to jest najczęstsza odpowiedź, jakiej ludzie udzielają, kiedy ktoś pyta ich dlaczego nie przeczytali w ciągu roku ani jednej książki. W Polsce takie osoby, to aż 61 proc. dorosłego społeczeństwa.

Biblioteka Narodowa co roku w przypadający 23 kwietnia Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich publikuje wyniki swoich badań na temat czytelnictwa w naszym kraju. Według najnowszej analizy tylko 39 proc. Polaków przeczytało w ciągu poprzednich 12 miesięcy chociaż jedną książkę. To i tak wynik lepszy niż w ostatnich latach, w których ten odsetek nie przekroczył 38 proc. Lepiej było w 2014 r., kiedy czytanie książek deklarowało 42 proc. Polaków. Więcej niż połowa (a nawet 58 proc.) Polaków zadeklarowała przeczytanie książki ostatnio w roku 2004.

Tegoroczne wyniki nie mogą jeszcze pokazać, czy koronawirus podniósł w Polsce czytelnictwo. Pandemia trwa raptem półtora miesiąca, a badanie dotyczy pełnych 12 miesięcy. Do tego aż 27 proc. Polaków czyta głównie książki z biblioteki, a te zostały na czas kryzysu zamknięte nie tylko w naszym kraju, ale w większości państw europejskich. Wyjątkiem są Szwecja i Białoruś. Bibliotekarze w niektórych krajach próbują więc przeciwdziałać tej sytuacji. W Finlandii książki można zamówić telefonicznie, a potem odebrać je zapakowane w folię przed bibliotecznymi budynkami.

Wydawcy i księgarze – nie tylko w Polsce – obawiają się więc, że koronawirus oraz kryzys gospodarczy, jaki przyniosła pandemia, wyjątkowo mocno uderzą w rynek książki.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

Księgarze w wielkim kłopocie

W Polsce biblioteki pozostają zamknięte, ale księgarnie cały czas mogą być otwarte. O ile nie znajdują się w centrum handlowym. Te od drugiej połowy marca pozostają zamknięte. Ale – jak tłumaczy badająca rynek książki dr Sylwia Stano – księgarnie umiejscowione w przestrzeni miejskiej, często nieduże, od lat sukcesywnie znikają. Dominującą pozycję na rynku mają dziś w Polsce duże księgarnie sieciowe. A te otwierane są tam, gdzie jest dużo ludzi – właśnie w galeriach handlowych.

„To co się teraz dzieje na pewno mocno wpłynie na rynek książki. Będzie dużo perturbacji i zawirowań, choć oczywiście jest jeszcze zbyt wcześnie by przewidzieć jak wszystko będzie wyglądać za kilka miesięcy. Teraz przede wszystkim przesuwane są kolejne premiery, nawet te najbardziej oczekiwane. A to ma dramatyczne konsekwencje przede wszystkim dla tych, którzy te książki tworzą – autorów, tłumaczy czy ilustratorów. Dużą część dochodu stanowią spotkania autorskie. Część z nich ma także w umowie – zamiast dużej zaliczki – tzw. success fee, czyli udział w zysku ze sprzedaży książki. A jak nie ma premiery, to nie ma tego zarobku” – wyjaśnia ekspertka.

Zdaniem dr Sylwii Stano rynek książki na całym świecie znajduje się obecnie w stanie zawieszenia. „W wielu krajach europejskich, jak np. w Austrii, Czechach, we Włoszech czy w Hiszpanii wszystkie księgarnie są zamknięte. W krajach, gdzie są otwarte – klientów jest o wiele mniej. Można oczywiście kupować książki on-line i dostać je z dostawą do domu. Widać wyraźny wzrost sprzedaży książek w internecie, ale na razie ten wzrost nie rekompensuje strat, jakie przyniosło załamanie się tradycyjnej sprzedaży” – mówi ekspertka. Księgarnie stacjonarne także zaczęły oferować sprzedaż książek z dostawą do domu, ale nie mają takiej siły przebicia jak duże księgarnie internetowe. No i dostępu do dużych rabatów u wydawców, co pozwalało by im konkurować cenowo.

KE zatwierdziła prawie 8 mld euro pomocy publicznej w Polsce

Komisja Europejska wydała zgodę na udzielenie przez polskie władze pomocy publicznej spółek na kwotę 7,8 mld euro, czyli ponad 35 mld złotych. To część rządowego pakietu antykryzysowego dla przedsiębiorców.

Apele branży o pomoc

Niewiele lepsza od sytuacji księgarzy jest sytuacja wydawców. Ale i tak otwarcie mówią już oni o ogromnych stratach. Zamiast o rozwoju czy nowych projektach, myślą o przetrwaniu. Założycielka nazwanego jej imieniem i nazwiskiem katowickiego wydawnictwa Sonia Draga w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” oceniła, że straty wydawnictw sięgają teraz 70-80 proc. Zdaniem dr Stano to naprawdę będzie walka o przetrwanie. „Mniejsze wydawnictwa rzeczywiście mogą upadać” – mówi.

Branża wydawnicza apeluje o pomoc do Unii Europejskiej i jej państw członkowskich. Federacja Europejskich Wydawców (FEP) 8 kwietnia wystosowała list otwarty do ministrów kultury wszystkich krajów UE oraz stowarzyszonych z nią Islandii i Norwegii. „My, reprezentujący europejskich wydawców, chcemy, abyście wiedzieli, jak bardzo kryzys dotknął nasz sektor. Premiery nowych tytułów są odwoływane (z dramatycznymi konsekwencjami dla autorów, tłumaczy i redaktorów), a księgarnie są w większości zamknięte (chociaż sprzedaż online książek rośnie, nie jest w stanie zastąpić utraconej sprzedaży w sklepach). Sektor poniósł już skumulowaną stratę w wysokości około 25 proc. szacowanych obrotów w 2020 r.” – napisał w liście dyrektor FEP Rudy Vanschoonbeek.

Organizacja wezwała ministrów kultury do stworzenia specjalnej linii budżetowej przeznaczonej na książki w programie Kreatywna Europa; zwiększenia inwestycji publicznych na zakup książek dla instytucji, a zwłaszcza bibliotek; finansowego wsparcia całego sektora książki czy sprawdzenia, czy pieniądze z budżetu UE przeznaczone na pomoc w rozwiązaniu kryzysu obejmują fundusze przeznaczone na sektory kultury, w tym na rynek książki. „Często słyszymy: książki i kultura są ważne dla przyszłości Europy, są kluczowym atutem europejskiej gospodarki. Dziś nadszedł czas, aby pokazać, że sektor książki jest naprawdę priorytetem dla Europy” – zakończy list Vanschoonbeek.

„Podejście polityków do branży to jedna z części problemu. Wydawnictwa i księgarnie traktuje się tak jak każdy inny biznes, a tymczasem powinny być traktowane bardziej jak instytucje kultury. Dobry przykład dają od lat Niemcy. Księgarnie mają tam preferencyjne czynsze na wynajem lokali. Uważa się, że działająca księgarnia podnosi standard okolicy i przekłada się np. na wartość mieszkań” – mówi dr Stano.

Będzie zerowy VAT na książki?

Księgarnie zostały też w Niemczech wyłączone z epidemicznych obostrzeń. Mogą działać bez względu na powierzchnię handlową, podczas gdy większość sklepów może być otwarta tylko jeśli nie są większe niż 800 m2. Dotacje dla kultury, w tym dla wydawców książek, są bardzo duże. Rząd federalny wyasygnował dla kultury już 54 mld euro. Kolejne fundusze przeznaczyły władze landowe. Sam Berlin wyasygnował 500 mln euro.

„To jest jasny sygnał, jakie jest podejście niemieckich władz do kultury w czasie pandemii. Dano do zrozumienia, że kultura, a w tym książki, są niezbędne do życia. Prawo do dostępu do kultury traktuje się na równi z innymi prawami obywatelskimi czy nawet prawami człowieka. Życzyłabym sobie takiego podejścia polskich władz” – mówi dr Stano.

Polski rząd wsparcie dla kultury w czasie pandemii przewidział w realizowanym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego programie „Kultura w sieci”. Jego budżet zwiększono wczoraj do 80 mln złotych. Ale jego celem jest wspieranie artystów, twórców oraz instytucji, którzy ze względu na trwającą epidemię nie mogą realizować swojej twórczości artystycznej w dotychczasowej formie. Uzyskane w ramach tego programu środki mają być przeznaczone na zmianę formy upowszechniania działalności twórczej lub prezentacji jej efektów w elektronicznych kanałach komunikacji, przede wszystkim w internecie. Księgarze czy wydawcy raczej więc z tego nie skorzystają. A pisarze raczej nie zaczną swoich książek udostępniać tylko w internecie.

Polskie władze zerkają więc w stronę Unii Europejskiej. Minister Kultury Piotr Gliński poinformował dziś, że Warszawa zaproponowała Brukseli, aby obniżyć VAT na książki do stawki zerowej. „To jest oczywiście spowodowane tym, że chcemy, żeby książka była bardziej dostępna, żeby instytucje i ludzie kultury, którzy także muszą żyć w sensie finansowym, biznesowym mogli ten trudny czas, w lepszej kondycji, przeżyć. Chcielibyśmy, aby ta stawka była utrzymana także i po pandemii” – powiedział minister Gliński.

Ale branży raczej to nie zbawi, bo ulga podatkowa nie będzie duża. Już dziś VAT na książki papierowe i elektronicznie wynosi tylko 5 proc., a na e-wydania gazet – 8 proc.

Koronawirus: Polska i Dania nie wesprą firm korzystających z rajów podatkowych

Polska i Dania stanowczo wobec spółek ukrywających dochody w rajach podatkowych.

Cyfrowa rewolucja przyspieszy

W Polsce wciąż przede wszystkim sprzedają się książki papierowe. Spośród czytających osób, które przebadała Biblioteka Narodowa, aż 98 proc. deklaruje sięganie po papier. Tylko 6 proc. korzysta z e-booków, a 3 proc. z audiobooków. W Europie Zachodniej i USA odsetek osób korzystających z książek elektronicznych jest wyższy, ale także dominuje papier. Być może jednak pandemia i kłopoty z dostępem do bibliotek i księgarni przyspieszą cyfrową rewolucję na rynku książki.

„Kiedy kilka lat temu prowadziłam badanie naszego rynku książki i rozmawiałam z polskimi wydawcami, to oni dość ostrożnie podchodzili do e-booków i audiobooków. Uważali, że nic lepszego niż papier dotąd nie wynaleziono. Byli wręcz nieufni wobec książek cyfrowych. Teraz powtarzam tamto badanie. I z moich rozmów jasno wynika, że zaufanie do e-booków czy audiobooków jest coraz większe. Coraz więcej książek od razu ma swoją e-wersję. Widać już, że niektóre tytuły mają teraz premierę w e-booku, a papierowa wersja ma pojawić się dopiero później, po pandemii. Długo wydawało się, że na polskim rynku wiele się nie zmieni, ale teraz cyfryzacja na pewno przyspieszy” – mówi dr Stano.

Na razie danych o sprzedaży e-booków w czasie pandemii w Polsce nie ma, ale na wzrost zainteresowania tym segmentem pokazują dane z USA. W marcu według „Forbesa” sprzedaż e-booków wzrosła za oceanem o 1/3. Dużo większe jest także zainteresowanie wypożyczaniem e-booków. Aplikacja Libby, która umożliwia dostęp co cyfrowej bazy bibliotek publicznych w wielu miejscach świata, zanotowała w ostatnim tygodniu marca ponad 10 mln wypożyczeń. To o 30 proc. więcej niż tydzień wcześniej. Adresowane do młodzieży aplikacje e-bookowe Yarn oraz CatchUp odnotowały zaś 20-proc. wzrost aktywności swoich użytkowników.

Dr Stano nie spodziewa się jednak, że e-booki wyprą papierową książkę. „Ten nośnik broni się bardzo dobrze. Inne nośniki z tekstami kultury przemijają. Wielki problem ma teraz prasa papierowa. Wydawcy, także w Polsce, zamykają tytuły albo przenoszą je w całości do internetu, ale papierowa książka się obroni” – mówi ekspertka.

Gdzie się podziewają uziemione przez pandemię koronawirusa samoloty?

Większość lotów – zwłaszcza w Europie, Azji czy USA, została wstrzymana. Gdzie znajdują się wszystkie uziemione samoloty?

Odwołane targi i festiwale

Mocno utrudniona jest jednak nie tylko sprzedaż książek, ale także ich promocja, która dziś toczy wyłącznie w internecie. Odwołane zostały najważniejsze europejskie targi książek – nie odbyły się już London Book Fair czy najważniejsze dla książki dziecięcej – Międzynarodowe Targi w Bolonii. Odwołano także zaplanowane na maj Warszawskie Targi Książki oraz Targi Książki w Pradze. Nie wiadomo co z zaplanowanymi na jesień Targami Książki w Krakowie czy Buchmesse we Frankfurcie.

Odwołane zostały także wszystkie spotkania autorskie czy Międzynarodowy Festiwal Literacki „Apostrof” w Warszawie. Pod znakiem zapytania są coraz popularniejsze wakacyjne festiwale literacko-kulturalne. Organizatorzy zaplanowanego na czerwiec poetyckiego Festiwalu Miłosza w Krakowie poinformowali wczoraj (22 kwietnia), że tegoroczna edycja „nie odbędzie się w tradycyjnej formie i w planowanym terminie”. „Obecnie pracujemy nad nową formułą tej szczególnej edycji, która pozwoli wszystkim czytelnikom na żywy kontakt z poezją, a nam na podtrzymanie więzi pomiędzy twórcami i publicznością” – napisali organizatorzy.

Część wydawnictw i autorów organizuje więc wirtualne spotkania autorskie. Pisarze chętniej angażują się też w promocję swoich książek w serwisach społecznościowych. „Obserwując media społecznościowe widzę, że autorom ta forma się spodobała. Ale myślę, że to tymczasowe. Kiedy pandemia się skończy, wrócą tradycyjne spotkania twarzą w twarz oraz targi i letnie festiwale. Pytanie tylko ilu księgarzy i wydawców tego doczeka” – mówi dr Stano.

Zdaniem ekspertki najczarniejsza przyszłość czeka księgarnie stacjonarne, zwłaszcza te niesieciowe. „Przez brak stałej ceny książki nie wytrzymają konkurencji z dużymi sieciami i księgarniami internetowymi. Nikt na rynku się już nie łudzi, że będzie inaczej. Kiedy kilka lat temu prowadziłam swoje badania, księgarze i wydawcy byli pesymistami. Ale ciągle działali na rynku, bo po prostu kochają książki. Mam wrażenie, że mało kto wydaje lub sprzedaje książki dla zysku. Ci ludzie robią to głównie z pasji. Starali się po prostu wyjść na swoje. Ale teraz to już nie jest pesymizm. Teraz jest prawdziwie czarna rozpacz. Niedługo może ich przestać być stać na działanie na rynku książki. Nikt nie chce przecież do interesu dokładać” – podsumowuje dr Sylwia Stano.

Koronawirus psuje i odgazowuje piwo

Branża piwna mocno odczuwa skutki pandemii koronawirusa.