Polska sprawiedliwa społecznie

Źródło: Andreas Reeg via EESC

Raport Fundacji Bertelsmanna wykazał, że wskaźniki sprawiedliwości społecznej w Europie zaczynają wychodzić z pokryzysowego dołka, ale wciąż nie osiągnęły poziomu sprzed kryzysu. Wyjątkiem jest Polska.

 

Fundacja Bertelsmanna opublikowała dzisiaj (14 listopada) tegoroczny raport na temat sprawiedliwości społecznej w Europie, Wskaźnik Sprawiedliwości Społecznej (dostępny w całości TUTAJ). Ocenia on stan sprawiedliwości społecznej w Europie na podstawie sześciu kategorii: zapobiegania ubóstwu, dostępności i jakości edukacji, dostępu do rynku pracy, spójności społecznej i walki z dyskryminacją, opieki zdrowotnej i sprawiedliwości międzypokoleniowej.

Badania

Każda z tych kategorii ma kilka dalszych podkategorii. I tak np. dostępność i jakość edukacji bierze pod uwagę nie tylko ile osób jest objętych edukacją podstawową i ile kończy przynajmniej szkołę średnią, ale także jak w szkołach radzą sobie osoby z różnych klas społeczno-ekonomicznych.

Z kolei kategoria sprawiedliwość międzypokoleniowa nie analizuje tylko emerytur i zasiłków rodzinnych, ale także to, jaka Ziemia będzie przekazana przyszłym pokoleniom. Jest to badane poprzez pomiar emisji gazów cieplarnianych, ilość energii pochodzącej z odnawialnych źródeł, wydatki na badania i rozwój, a także zadłużenie publiczne.

Kategorie nie są traktowane na równi. Zapobieganie ubóstwu ma potrójną wagę w wyliczaniu Wskaźnika, wykształcenie i rynek pracy – podwójną, a pozostałe – pojedynczą.

Tak wysoką wagę zwalczania ubóstwa tłumaczył prezes Fundacji, Aart De Geus. Stwierdził on, że „praca w pełnym wymiarze musi dawać nie tylko dochód, ale również pozwolić się utrzymać. Kiedy rosnąca liczba osób nie jest w stanie żyć ze swojej pracy przez dłuższy czas, cały sens naszego ładu socjoekonomicznego jest podważany” – podkreślał.

Wskaźnik

Na podstawie wyników w tych poszczególnych kategoriach tworzony jest jeden wspólny wskaźnik – Wskaźnik Sprawiedliwości Społecznej, przedstawiany jako liczba między 1 a 10, gdzie 1 jest najsłabszym wynikiem, a 10 – najlepszym. Tegoroczna średnia dla Europy wyniosła 5,75, z najlepszym wynikiem w Szwecji (7,51), a najgorszym – w Grecji (3,66). Polski wynik był niemalże równy średniej – wyniósł 5,81.

Tegoroczna średnia unijna jest pierwszym znaczącym odbiciem od czasu załamania się wskaźnika po kryzysie w 2008 r. Wówczas wynosiła ona 6,06, ale przez kilka kolejnych lat spadała, osiągając w 2014 r. najniższy poziom – 5,62. Rok temu, w 2015 r. zanotowano nieznaczne odbicie – średnia unijna wzrosła do 5,63.

Polska

Polska na tle UE jest wyjątkiem. Jesteśmy jedynym państwem, które przez ostanie 8 lat nie zanotowało spadku Wskaźnika Sprawiedliwości Społecznej – rósł on cały czas od 4,56 w 2008 r. do obecnych 5,81.

Polska zanotowała istotne sukcesy w najważniejszej z punktu widzenia Wskaźnika kategorii, czyli zapobieganiu ubóstwu. Wynik w tym obszarze poprawił się prawie dwukrotnie –  z 2,81 do 5,42. Autorzy tłumaczą go przede wszystkim dużym spadkiem ryzyka ubóstwa wśród populacji (z 34 proc. do 23,4 proc.).

Jako zagrożone ubóstwem, zgodnie z unijnymi definicjami, uważa się osoby w gospodarstwach domowych, w których dochód do dyspozycji jest niższy od poziomu 60 proc. mediany dochodu w całym kraju. Jako, że mediana dochodu rosła, to i próg relatywnego ubóstwa przesuwał się wyżej – przykładowo, w 2008 r. próg był na poziomie 9,4 tys. zł, a w 2013 r. – już na poziomie 13 tys. zł. dochodu rocznie (szersze omówienie wskaźników ubóstwa na stronie Ministerstwa Rozwoju TUTAJ).

Jedyną kategorią, w której w ciągu ośmiu lat w Polsce nastąpiło pogorszenie, są sprawy zdrowotne. Autorzy doceniają reformy wprowadzone przez rząd Ewy Kopacz, a  konkretnie pakiety kolejkowe i onkologiczne, które wpłynęły na poprawę wyniku. Mimo wszystko – jak podkreślają – zabrakło im bardziej  zaawansowanych reform. Od 2008 r. wynik Polski spadł z 4,47 do 4,39, osiągając minimum w zeszłym roku – 4,11. Ten wynik jest obniżany, według autorów przede wszystkim z uwagi na problemy w łatwości dostępu do opieki zdrowotnej na wysokim poziomie. „7,8 proc. Polaków stwierdziło, że w ogóle nie mogło otrzymać potrzebnej im opieki z uwagi na koszty, odległość lub długi czas oczekiwania (24. wynik). Dla porównania, w najlepszych pięciu krajach podobny problem miało mniej niż 1 proc. mieszkańców” – zauważają autorzy.