Polityka językowa na Bałkanach. Kiedy język potrafi dzielić

polityka-jezykowa-bałkany-serbia-chorwacja-bułgaria-macedonia-czarnogóra-grecja-historia-jugosławia-tosamość-narodowa

Dwujęzyczne tablice to nierzadki widok na Bałkanach / foto via flickr [Wojtek.]

Czarnogórcy mówią po czarnogórsku czy w dialekcie serbskiego? Macedończycy porozumiewają się po macedońsku czy po bułgarsku? Języki i ich nazwy to na Bałkanach ważny element tożsamości narodowej, ale i przyczyna wielu konfliktów.

 

 

Jak pisał Piotr Bąk, polski językoznawca, „język jest zasadniczym składnikiem kultury narodu. (…) jest nie tylko składnikiem kultury narodu, ale zarazem najlepszym odbiciem tej kultury. W języku jak w zwierciadle odbijają się doświadczenia społeczne jednostki i narodu”. W perspektywie Bałkanów jego słowa znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości.

30 lat od rozpadu Jugosławii. Czy na Bałkanach tęsknią za wspólnym państwem?

Tam, gdzie teraz na mapie znajduje się siedem państw, kiedyś było jedno – Jugosławia. Czy w XXI w. miałoby szansę powrócić?

Cyrylica jako dziedzictwo kulturowe

15 września Parlament Republiki Serbskiej (RS, jednostka składowa Bośni i Hercegowiny zamieszkała głównie przez Serbów) przyjął – w Dniu Jedności Narodowej, Wolności i Flagi Republiki Serbskiej oraz Serbii, ustawę o ochronie, zachowaniu i używaniu „języka narodu serbskiego” i alfabetu cyrylicy. Ta sama ustawa została również uchwalona przez serbski parlament.

Nowe prawo reguluje system ochrony, zachowania oraz sposób używania języka serbskiego i alfabetu cyrylicy w Republice Serbskiej oraz Serbii jako niematerialnego dziedzictwa kulturowego, tj. dóbr kultury o wyjątkowym znaczeniu.

„Ponieważ język narodu serbskiego i alfabet cyrylicy z pewnością stanowi zasób kulturowy o wyjątkowym znaczeniu, uważamy, że konieczne jest jak najszybsze określenie systemu ochrony, zachowania i używania języka serbskiego i cyrylicy w Republice Serbskiej jako niematerialnego dziedzictwa kulturowego” – oświadczyła minister edukacji i kultury RS Natalija Trivić.

Przepisy ustawy przewidują działania dotyczące sektora prywatnego – ulgi podatkowe i inne udogodnienia dla tych, którzy zdecydują się na używanie cyrylicy w swojej pracy i biznesie. Obejmuje to również korzystanie z cyrylicy w mediach elektronicznych i drukowanych.

Ustawa przewiduje też kary pieniężne za naruszenie przepisów – w RS od 1 tys. do 5 tys. marek zamiennych bośniackich (od. ok 2,4 tys. do 11,8 tys. zł), a w Serbii od 50 tys. do 500 tys. dinarów (od ok. 1,9 tys. do nawet 19,6 tys. zł) dla organów, organizacji oraz innych osób prawnych i fizycznych, jeśli nie będą używać cyrylicy w „obrotach prawnych”.

Zbrodniarz wojenny bohaterem narodowym? Historia dzieli współczesne Bałkany

W krajach bałkańskich niejednokrotnie zdarza się, że za bohatera narodowego uznaje się wojskowych skazanych za zbrodnie przeciwko ludzkości z czasów wojen z lat 90-tych XX w.

Czy łacinka zastąpi cyrylicę w Serbii?

Działania podjęte przez władze na serbskojęzycznych terenach nie są przypadkowe. Sondaż z 2014 r. wykazał, że więcej, bo 47 proc. Serbów używa na co dzień „łacinki”, a więc wariantu alfabetu przystosowanego do zapisu języka serbskiego, w porównaniu do 36 proc., które używa cyrylicy (pozostała grupa używa obu alfabetów w podobnym stopniu). Trend na korzyść tego pierwszego zapisu będzie coraz bardziej widoczny, gdyż jedyna grupa, w której przewyższają zwolennicy pisania cyrylicą to osoby 60+, a wśród młodych (w wieku 20-29 lat) różnica w użyciu poszczególnych alfabetów, na korzyść „łacinki”, jest bliska 50 proc.

Jak zauważają lingwiści, jest to spowodowane m.in. tym, że uczniowie w szkole korzystają częściej z alfabetu łacińskiego – na angielskim, łacinie, chemii czy matematyce. Wiele serbsko –  oraz czarnogórskojęzycznych portali czy gazet jest dostępna w tej wersji, choć częstym zjawiskiem w mediach, który można zaobserwować np. na stronie serbskiego państwowego nadawcy RTS, jest ich „dwualfabetyczność”- dzięki jednemu kliknięciu można przeczytać ten sam tekst zarówno w cyrylicy, jak i w łacince.

„Żyjemy w dobie mediów społecznościowych, szybkich wiadomości i globalizacji w internecie, gdzie alfabet łaciński dominuje, więc możemy założyć, że w życiu codziennym cyrylica nieco traci na znaczeniu. Nie zagraża to jednak jej pozycji – jest zbyt silnie ugruntowana kulturowo, stanowi wyznacznik serbskości, wiary prawosławnej, więc nie zniknie z tego obszaru”, podkreśla natomiast w rozmowie z EURACTIV.pl. dr Jan Muś z Instytutu Europy Środkowej (IEŚ) w Lublinie.

„Cyrylica jest bardzo ważna dla kultur związanych z prawosławiem. Jednakże faktycznie, w takiej Czarnogórze, inaczej niż w Macedonii Północnej czy Bułgarii, alfabet ten jest bardziej zagrożony, ale nie można zapominać, że osoby identyfikujące się jako Serbowie stanowią w tym kraju znaczący procent (ok. 30 proc., przy ok. 60 proc. uznających język serbski jako ojczysty – red.), więc nie spodziewałbym się jakichś drastycznych zmian lub rozwiązań ograniczających obecność cyrylicy w regionie. Zresztą formalny zakaz lub nakaz czegoś w tym regonie Europy o niczym nie przesądza”, dodaje ekspert.

Po prawej stronie serbskiej opinii publicznej, pojawiają się głosy, że latynizacja serbskiego prowadzi do jego „kroatyzacji”. Sami Chorwaci nie mieliby zapewne nic przeciwko takiemu obrotowi spraw – oni zdecydowanie nie zamierzają zmieniać dominującego w ich państwie alfabetu łacińskiego, a kiedy w 2013 r. rząd w Zagrzebiu planował wprowadzenie w mieście Vukovar oznakowań w języku serbskim pisanych cyrylicą z myślą o tamtejszej serbskiej mniejszości, wybuchły wielkie protesty.

Hasło „Tak dla chorwackiego Vukovaru, nie dla cyrylicy” jednoznacznie wskazuje podejście wielu Chorwatów, którzy uważają cyrylicę jako symbol serbskości i zagrożenie dla chorwackiej tożsamości. Równocześnie takie sytuacje – kiedy Serbowie bronią praw swoich rodaków poza granicami kraju, mających bezpośredni związek z cyrylicą, powodują że nie tracą oni przywiązania do starego alfabetu mimo że już na co dzień mogą go nie używać.

Serbia i Czarnogóra spierają się o historię, co wywołało konflikt dyplomatyczny

Odmienna ocena wydarzeń sprzed ponad 100 lat doprowadziła do wydalenia z Czarnogóry serbskiego ambasadora.

Czarnogórski czy dialekt serbskiego?

Wspomniany język czarnogórski może budzić zainteresowanie nie tylko ze względu na jego postępującą latynizację w życiu codziennym. Samo jego istnienie budzi kontrowersje. Pojawiające się głosy, przede wszystkim płynące z Serbii, twierdzą, że jest on nie odrębnym językiem, a jedynie dialektem serbskiego. Jak łatwo się domyśleć – sprawa języka czarnogórskiego stała się kwestią polityczną.

„Co ciekawe – według niektórych specjalistów z Chorwacji – język czarnogórski ma najwięcej podstaw do bycia uznanym za odrębny ze wszystkich powstałych z serbsko-chorwackiego obszaru językowego. Jednak, czy kwestia językowa w tym przypadku jest również polityczną? Zdecydowanie tak. Różnice w np. języku niemieckim w różnych częściach tego kraju są zdecydowanie większe, niż pomiędzy czarnogórskim a bośniackim czy serbskim a chorwackim”, twierdzi Jan Muś.

Sprawa języka czarnogórskiego powróciła przy okazji wydarzeń związanych z ingresem nowego Metropolity Czarnogóry i Przymorza, Joannicjusza II. Protesty, oskarżenia wobec Belgradu o chęć podporządkowania sobie Podgoricy, czy nawet głosy mówiące o tym, że Serbia chce „zrobić zamach” na niepodległość Czarnogóry, spowodowały że w nadadriatyckim kraju ponownie zaczęto podkreślać własną tożsamość, odrębną od Serbii. Jednym z przykładów tejże odrębności ma być właśnie język.

„Wszystkie kraje chcą mieć własną państwowość, elementy świadczące o ich odrębności, a język jest idealnym narzędziem do osiągnięcia tego celu. Istnieją nieliczne wyjątki, takie jak zachowanie nazwy języka angielskiego w Stanach Zjednoczonych, czy Australii. Jednak w przypadku krajów byłej Jugosławii niezależny język posiada to szczególne znaczenie, ponieważ narody bałkańskie oparte są na etnosie a nie, jak w przypadku krajów anglosaskich – demosie”, analizuje dr Muś.

„W tym gorącym okresie, który poprzedzał wojnę na Bałkanach, mieliśmy do czynienia z takimi sytuacjami, kiedy Chorwaci przerywali obrady w parlamencie republiki Bośni i Hercegowiny, twierdząc że potrzebują tłumacza z serbskiego na chorwacki. Wówczas Bośniaccy Muzułmanie postępowali analogicznie i prosili o przekład na bośniacki. To pokazuje, że język na Bałkanach, w krajach byłej Jugosławii od dawna jest kwestią polityczną”, dodaje ekspert IEŚ.

W Czarnogórze można studiować na Wydziale Filologii Czarnogórskiej. Jednak jedyne co dzieli taki kierunek z serbistyką jest język współczesny, bo dzieła czarnogórskich twórców powstawały przez wieki w języku serbskim. Jednakże Czarnogórcy są dumni z własnego języka, który od reszty serbsko-chorwackiej rodziny językowej różni się m.in. obecnością niespotykanych w pozostałych mowach liter – znanych Polakom ń, czy ź.

W odpowiedzi na czarnogórskie podejście, Serbowie często przytaczają, że wprawdzie w nadadriatyckim kraju więcej osób identyfikuje się jako Czarnogórcy niż Serbowie, to i tak większość z nich uważa, że posługuje się językiem serbskim. Dodają też, że do 2007 r. (do momentu wejścia w życie nowej konstytucji) oficjalnym językiem Czarnogóry był „dialekt języka serbskiego”, a dopiero po uzyskaniu niepodległości, władze w Podgoricy „nieprzychylne Belgradowi” zaczęły kampanię mającą na celu stworzenie „sztucznego” języka.

Czarnogóra: Zamieszki podczas ingresu prawosławnego arcybiskupa

W tle są polityczne spory o to jak blisko Czarnogóra powinna być z Serbią.

Czy Macedończycy mówią po bułgarsku?

Język macedoński z pewnością nie jest dialektem serbskiego. Nie znaczy to jednak, że jego pochodzenie jest pozbawione dyskusji. Tym razem wątpliwości mają Bułgarzy, którzy twierdzą, że jest on jednym z sześciu dialektów języka bułgarskiego, a obecną formę zyskał po wchłonięciu serbskich naleciałości podczas czasów jugosławiańskich.

Nie da się ukryć, że oba języki są do siebie bardzo podobne – np. w obu występują niespotykane w językach słowiańskich rodzajniki, a do 2017 r. przedstawiciele Skopje i Sofii spotykali się oficjalnie bez tłumaczy. Jednakże językoznawcy stoją na stanowisku, że są to odrębne języki.

Zgadzają się z tym stanowiskiem w Macedonii Północnej, nie zgadzają w Bułgarii, co ostatecznie było jednym z powodów zablokowania przez Sofię negocjacji akcesyjnych Skopje z Unią Europejską. Bułgaria żąda m.in. aby strona macedońska unikała używania terminu „język macedoński” podczas rozmów akcesyjnych, a zamiast tego stosowała termin „język urzędowy Republiki Macedonii Północnej”, uznając tym samym twierdzenie, że język macedoński jest tylko dialektem bułgarskim.

Z tym nie zgadzają się Macedończycy, którzy już raz zmienili swoje podejście w celu zbliżenia się do Wspólnoty Europejskiej – nazwę kraju zmieniono na skutek wieloletnich protestów Grecji. Mieszkańcy kraju zresztą czują się osaczeni – często powtarzają, że są otoczeni z każdej strony przez państwa, które chcą im coś zabrać – Albańczycy ziemię (projekt tzw. Wielkiej Albanii), Serbowie Kościół (Cerkiew w Macedonii jest wciąż częścią Serbskiego Kościoła Prawosławnego, nie ma zgody władz cerkiewnych w Belgradzie na autokefaliczny Macedoński Kościół Prawosławny), Bułgarzy język, a Grecy nazwę i historię (związaną szczególnie z okresem Filipa II Macedońskiego oraz Aleksandra Wielkiego, kontrowersje w Atenach budzi też flaga Macedonii Płn.).

Jeszcze niedawno próby wyodrębniania języków na Bałkanach, szczególnie w krajach byłej Jugosławii były powodem do żartów (czego przykładem jest jeden z odcinków kultowego  jugosławiańskiego programu satyrycznego „Top Lista Nadrealista”, który był emitowany na antenie TV Sarajewo na przełomie lat 80 i 90.). Obecnie jednak śmiech ustąpił miejsce bezwzględnej polityce, a język jest używany do osiągania wyznaczonych celów i stanowi ważny element tożsamości narodowej krajów bałkańskich.