Niemcy: „Kluczowi pracownicy” strajkują. Jakie mają postulaty?

Niemcy, strajk, związki zawodowe, podwyżki wynagrodzeń, koronawirus, COVID

Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń dla pracowników "kluczowych branż", ale także "respektu i uznania"./ Foto via unsplash

Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń dla pracowników „kluczowych branż”, ale także „respektu i uznania”. W jaki sposób na strajk reagują Niemcy?

 

 

Pracownicy sektora publicznego w wielu niemieckich landach przeprowadzili wczoraj (22 września) „strajk ostrzegawczy” w celu zwiększenia presji w sporze o płace 2,3 mln pracowników, po tym jak negocjacje w sprawie układów zbiorowych nie przyniosły rezultatu.

Szczyt UE przełożony, szef Rady Europejskiej na kwarantannie / Europa i świat w skrócie

Szczyt UE planowany na ten tydzień, przełożony na następny. Przewodniczący Rady Europejskiej trafił bowiem na kwarantannę. Tymczasem Turcja i Grecja podejmą rozmowy na temat morskich sporów granicznych. Europa i świat w skrócie.

Strajk: Nie tylko podwyżki wynagrodzeń

Problem dotyczy przede wszystkim Nadrenii Północnej-Westfalii (strajki ostrzegawcze, w tym w placówkach edukacyjnych), Szlezwiku-Holsztyna i Badenii-Wirtembergii (administracja i przedszkola we Freiburgu, szpital w Emmendingen).

Z utrudnieniami musieli zmierzyć się także mieszkańcy Augsburga, Kilonii (szpital miejski), Gütersloh (szpitale i przedszkola), Duisburgu (m.in. wywóz śmieci), Hamburga (m.in. przedszkola), Fryburga (placówki edukacyjne). Na środę planowana jest kontynuacja strajków.

Związek zawodowy Verdi i Związek Niemieckich Urzędników (DBD) domagają się więcej pieniędzy dla 2,3 mln pracowników budżetówki. Jürgen Böhm, wiceprzewodniczący DBB powiedział: „Nie chodzi nam tylko o pochwałę naszej pracy podczas kryzysu koronawirusowego, musi to również znaleźć odzwierciedlenie w wynagrodzeniach”.

Koronawirus: Jak koszty kolejnego kryzysu przerzucane są na pracowników

Paradoksalnie, ci bez których żadne społeczeństwo nie mogłoby funkcjonować w ostatnich tygodniach, są najsłabiej opłacani.

Niemcy: To dopiero początek?

Kolejna runda negocjacji zaplanowana jest na 22 i 23 października, ale wtorek był dniem „strajku ostrzegawczego”. Są one dotkliwe zwłaszcza dla osób korzystających z pomocy szpitalnej, gdyż w przypadku strajku w szpitalach działa tylko ostry dyżur.

Jürgen Böhm wyjaśnia: „Będziemy podążać tą drogą i kontynuować protest. Wtedy dopiero wszyscy zobaczą, jak ważną rolę odgrywają pracownicy sektora publicznego”.

Przedstawiciele pracowników domagają się podwyżki płac o 4,8 proc. Pracownicy mają otrzymać co najmniej 150 euro więcej miesięcznie. Władze federalne i gminy nie godzą się na podwyżkę, tłumacząc się epidemią koronawirusa – większymi wydatkami socjalnymi – a przez to brakiem dodatkowych środków.

Gerd Landsberg, dyrektor generalny Niemieckiego Stowarzyszenia Miast i Gmin, krytykuje akcje strajkową realizowaną w trakcie pandemii koronawirusa. Jego zdaniem strajki to „zły sposób”. Aktualne szacunki podatkowe potwierdziły, że wpływy z podatków gminnych spadną w najbliższych latach. Teraz, jak podkreśla, ważne jest, aby znaleźć „kompromis”.

Bangladesz: Głód i nędza zamiast szycia "naszych" ubrań

Z powodu pandemii koronawirusa miliony osób w Bangladeszu, drugim na świecie eksporterze odzieży, są narażone na utratę pracy i pogorszenie warunków życia

Jak reaguje społeczeństwo?

Tymczasem zapowiedziane strajki ostrzegawcze spotykają się ze zrozumieniem większości Niemców. 63 proc. ankietowanych wypowiedziało się na ten temat pozytywnie w badaniu opublikowanym we wtorek przez telewizję RTL i n-tv.

Wynika z niego, że nawet ci, którzy mogą się spodziewać pewnych ograniczeń w związku z protestami są pozytywnie nastawieni do protestów. Z kolei 32 proc. badanych nie wykazało zrozumienia dla strajków.

Ponad dwie trzecie (69 proc.) nie spodziewa się żadnych ograniczeń w związku ze strajkami. Z drugiej strony 27 proc. badanych obywateli uważa, że strajki ich dotkną – szczególnie często odpowiadali tak rodzice dzieci w wieku przedszkolnym.