Niemcy: Berlińczycy poparli projekt wywłaszczenia największych właścicieli mieszkań

niemcy-berlin-DWE-wywłaszczenia-czynsze-wysokie-mieszkania-lokale-reprywatyzacja

Obywatelski ruch lokatorski DWE po trzech latach działalności doprowadził do zrealizowania swojego głównego celu - przeprowadzenia referendum wywłaszczeniowego. Teraz czas na decyzję berlińskich samorządowców. / Foto via flickr [Uwe Hiksch]

W Berlinie wraz z niedzielnymi (26 września) wyborami parlamentarnymi odbyło się referendum, w którym mieszkańcy stolicy Niemiec poparli projekt wywłaszczenia przez miasto mieszkań należących do największych prywatnych właścicieli. Chodzi o ponad 200 tys. lokali, które przez lata za bezcen wykupiły fundusze inwestycyjne.

 

 

84 proc. berlińczyków nie posiada własnego mieszkania, tylko je wynajmuje. Wynika to z wysokiej średniej ceny za metr kwadratowy powierzchni, która w ostatnich latach zwiększyła się trzykrotnie i wynosi teraz ok. 5 tys. euro. To jednak niejedyny objaw drożyzny na rynku mieszkań w Berlinie. Czynsze za wynajem również są wysokie – w ciągu 10 lat koszt wynajmu jednego metra kwadratowego mieszkania wzrósł z 7 do 13 euro miesięcznie.

Średnia pensja wynosi w RFN 3,9 tys. euro miesięcznie brutto. Wzrastające koszty wynajmu mogą być dla wielu rodzin głównym powodem finansowych kłopotów. Berlin w 2019 r. próbował w ramach walki z drożyzną zamrozić czynsze – tj. utrzymać je przez pięć lat na poziomie z 18 czerwca 2019 – ale plan był niedopracowany i w ostatecznym rozrachunku nie udało się go zrealizować.

Według aktywistów lokatorskich, jednym z powodów wysokich kosztów wynajmu i kupna lokali mieszkalnych jest ich skupowanie przez fundusze inwestycyjne. Do największych z nich należą np. Deutsche Wohnen (113,6 tys. mieszkań nabytych w ten sposób), Vonovia (43,2 tys.) oraz Adler Group (ok. 20 tys.).

Berlin zamraża czynsze na pięć lat

To już pewne: po Nowym Jorku teraz to Berlin zamraża czynsze. Przez pięć lat ceny najmu pozostaną na poziomie z czerwca br. Rosły, bo w modnym Berlinie na jedno mieszkanie przypada od 400 do 800 chętnych. A to jest okazją …

Berlin: Silny ruch lokatorski

Powstały w 2018 r. obywatelski ruch lokatorski Deutsche Wohnen & Co. Enteignen (niem. wywłaszczmy Deutsche Wohnen i spółkę; DWE) jest odpowiedzialny za wczorajsze referendum.

Organizacja od kilku lat prowadziła kampanię wymierzoną w wysokie czynsze i skupowanie mieszkań za bezcen od miasta przez finansowych gigantów. Barwami ruchu stał się fiolet i żółć, widoczne podczas wszystkich wydarzeń organizowanych w ramach DWE. Działania ruchu na rzecz referendum wywłaszczeniowego popierały m.in. niemieckie partie polityczne (Die Linke i Zieloni), młodzieżówka SPD Jusos, największe związki zawodowe oraz grupy lokatorskie.

DWE rozpoczęło przygotowania do referendum, zbierając w 2019 r. 77 tys. podpisów pod jego projektem, który musiał zostać rozpatrzony pod względem legalności przez Senat Berlina. Po pozytywnej opinii urzędu, w 2021 r. zebrano dodatkowe 350 tys. głosów, inicjujących przygotowania do referendum.

Akcja rekomunalizacja: Berlin walczy ze wzrostem cen czynszów

Rosnące koszty życia w europejskich stolicach stają się coraz bardziej dojmującym problemem dla mieszkańców. Z wysokimi czynszami usiłują walczyć władze Berlina. Najnowszym pomysłem jest „rekomunalizacja”. Jej koszty sięgną 1 mld euro.
 

 

To kolejna z inicjatyw władz Berlina, które próbują ograniczyć zjawisko …

Konstytucja nie wyklucza wywłaszczeń

Niemiecka konstytucja nie wyklucza, a nawet przewiduje wywłaszczenia. Art. 14 tego dokumentu mówi, że własność prywatna powinna służyć społeczeństwu. Art. 15 natomiast, że „grunty i ziemia, bogactwa naturalne i środki produkcji mogą być w celu uspołecznienia przekształcone na mocy ustawy, która określa rodzaj i rozmiar odszkodowania we własność społeczną lub w inne formy gospodarki społecznej”.

Na tej podstawie wystartowała w 2018 r. inicjatywa zakładająca przejęcie przez miasto nadwyżki powyżej 3 tys. lokali od największych prywatnych właścicieli. Dotyczy ona w Berlinie około 245 tys. mieszkań.

Pojawia się jednak problem kosztów uspołecznienia mieszkań. Niemieckie władze szacują wysokość koniecznych do wypłacenia w przypadku przeprowadzenia komunalizacji  odszkodowań na ok. 30-40 mld euro, choć miasto może wyemitować spłacane później z lokatorskich czynszów obligacje.

Niemcy: Pierwsza w historii kobieta na stanowisku burmistrza Berlina

SPD triumfuje także w wyborach regionalnych.

Co teraz?

Pomysł zza Odry może wydawać się Polakom radykalny – jednak plan DWE zyskał poparcie wśród berlińczyków. Bowiem wyniki głosowania są jednoznaczne. Ponad połowa – 56 proc. osób – opowiedziała się za przeprowadzeniem komunalizacji mieszkań. Nieco ponad jedna trzecia – 39 proc. głosów – była przeciwna. Frekwencja w niedzielnym głosowaniu wyniosła 75 proc.

„To zmiana o 180 stopni w debacie politycznej. Od 30 lat decyzje podejmowane są w oparciu o interesy akcjonariuszy – i to nie tylko na rynku mieszkaniowym. Teraz znowu mamy demokratyczny wpływ na naszą rzeczywistość. Decyzja została podjęta!” – stwierdziła na Twitterze aktywistka ruchu DWE Jenny Stupka.

Referendum jednak nie jest zobowiązujące. Było to w pewnym sensie sprawdzenie stosunku mieszkańców Berlina do wywłaszczeniowej inicjatywy. To dopiero od berlińskich samorządowców zależeć będą kolejne kroki. Czy dojdzie do wywłaszczenia 200 tys. mieszkań i przejęcia ich przez miasto? A może Berlin wykorzysta wynik głosowania jedynie jako pretekst do zaostrzenia polityki wobec funduszy inwestycyjnych?

Niemcy: AfD i Die Linke. Która skrajność przyciąga więcej wyborców?

Zadecydują o tym głównie wyborcy ze wschodniej części kraju.

A jak sprawa mieszkań ma się w Polsce?

Polski rynek mieszkań jest w trochę innej sytuacji niż ten niemiecki. Skupujące mieszkania na dużą skalę fundusze inwestycyjne dopiero rozpoczynają działalność nad Wisłą. Według Głównego Urzędu Statystycznego w latach 2001 – 2020 czynsze wzrosły aż o 93 proc. Ceny usług wzrosły o 47 proc. (inflacja). Pojawiające się w naszym kraju nieprawidłowości przy reprywatyzacji przejętych przez państwo w czasie PRL lokali i budynków w 2016 r. określono w mediach mianem afery reprywatyzacyjnej.

Niektórzy właściciele zreprywatyzowanych budynków dopuszczają się ich tzw. „czyszczenia”, polegającego na nękaniu i zastraszaniu dotychczasowych lokatorów, w celu wypędzenia ich z budynku. „Wyczyszczony” dom można zastąpić bardziej dochodowym obiektem. Od 2016 r. takie czynności wobec lokatorów są w Polsce nielegalne.

Oddolną odpowiedzią lokatorów na proceder nielegalnych i brutalnych eksmisji był wzrost popularności ruchów lokatorskich, zwłaszcza w Warszawie. Symbolem walki o prawa lokatorów stała się Jolanta Brzeska, działaczka na rzecz praw lokatorskich, która sama padła ofiarą „czyszczenia” jej kamienicy. W marcu 2011 r. Brzeska wyszła z mieszkania i ślad po niej zaginął. Po czterech dniach córka zgłosiła zaginięcie. Zwęglone ciało Brzeskiej znaleziono w Lesie Kabackim. Choć wiele wskazywało na brutalne morderstwo, snuto hipotezę o samobójstwie.

W czerwcu 2021 r. sejm przegłosował nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego. Projekt przewiduje, że decyzja administracyjna wydana bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa będzie mogła zostać uznana za nieważną w okresie 10 lat od jej doręczenia lub ogłoszenia.

Nowelizacja ma ukrócić nadużycia w procesie reprywatyzacji. W przypadku decyzji wydanych 30 lat temu lub wcześniej wszystkie sprawy o uznanie nieważności będą umorzone. Oznacza to, że ubiegające się o reprywatyzację budynku osoby nie będą mogły podważać na podstawie współczesnych przepisów praw obowiązujących w PRL, na podstawie których znacjonalizowano mieszkania.

Działacz lokatorski i aktywista Jan Śpiewak stwierdził na swoim profilu na  Facebooku, że „unieważnianie decyzji [nacjonalizujących za czasów PRL] było podstawą mechanizmu dzikiej reprywatyzacji. […] Cwaniaki unieważniały w sądach administracyjnych decyzje wydane w latach pięćdziesiątych czy czterdziestych i żądały wydania nowych decyzji w oparciu o akty prawne wydane w okresie powojennym. W ten sposób Warszawa oddała 4 tys. nieruchomości, wartych dziesiątki miliardów na podstawie decyzji wydanych z mocy Dekretu Bieruta. Oczywiście w zupełnie innych warunkach historycznych i prawnych”.

„Co do zasady zmianę przepisów k.p.a. należy ocenić pozytywnie. Możliwość stwierdzenia nieważności decyzji jest wyjątkowym uprawnieniem i powinna być obwarowana terminem, z uwagi na realizację zasady trwałości ostatecznej decyzji administracyjnej oraz ze względu na zaufanie mieszkańca do gminy i stanowionego przez nią prawa”, twierdzi cytowany przez „DGP” Krzysztof Szłapka z Urzędu Miejskiego we Wrocławiu.