W świetle prawa nie istnieją. Jak wygląda sytuacja rodzin LGBT+ w Polsce?

lgbt-lgbtiq-polska-polacy-raport-teczowe-rodziny-pride-lgbti-spoleczenstwo-unia-europejska-pis-kosciol

Jak wygląda sytuacja tęczowych rodzin w Polsce? [Photo via Unsplash]

Jest ich około 50 tys., jednak tylko 54 proc. społeczeństwa zdaje sobie z tego sprawę. W świetle prawa – nie istnieją. Mowa o tęczowych rodzinach, którym poświęcony został ostatni raport stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza – „Jesteśmy rodziną. Co myślą Polacy i Polki o rodzinach osób LGBTIQ?”.

 

 

Tęczowe rodziny to pary tej samej płci, które wychowują potomstwo. Pomimo tego, że w ciągu ostatnich trzech dekad ich prawne uznawanie w Europie bardzo się rozwinęło, nadal napotykają na sprzeciw wśród niektórych społeczeństw.

Rodzice LGBTIQ często pozostają niewidoczni, a w sześciu krajach UE, w tym także i w Polsce, nie istnieją żadne regulacje prawne dla par jednopłciowych. Przez to, są one wykluczone i bardzo często pozbawione dostępu do podstawowych praw. Jednocześnie utrudnia to ich normalizację oraz akceptację w społeczeństwie.

Nie wrogość, a niedoinformowanie

W raporcie stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza skupiono się na postawach Polek i Polaków wobec różnorakich modeli rodziny oraz rodzicielstwa, jak i społeczności LGBT+. Jakie płyną z niego wnioski?

Podczas gdy powszechnie można spotkać się z deklarowaną obojętnością lub lekkimi, nieświadomymi uprzedzeniami, dość duży odsetek polskiego społeczeństwa posiada znikomą wiedzę na temat samych rodzin LGBT+ – 18 proc. ankietowanych uważa, że w Polsce nie ma par jednopłciowych wychowujących dzieci, pomimo tego, że ich liczba jest szacowana na około 50 tys.

Ponadto, jak podkreślają autorzy badania, brak poparcia dla rodzicielstwa nie wynika z silnych przekonań bądź uprzedzeń wobec ludności LGBT+. Jest to najczęściej wynik braku rzetelnej wiedzy na temat ich sytuacji w naszym kraju. Lęki dotyczące tęczowych rodzin najczęściej wiążą się z obawami o prześladowanie wywodzących się z nich dzieci przez polskie społeczeństwo – 77 proc. ankietowanych wskazało, że dzieci z tęczowych rodzin narażone są na drwiny ze strony otoczenia i rówieśników.

To nie zmienia faktu, że Polacy w dużej mierze są zdania, że dzieci z rodzin LGBT+ rozwijają się prawidłowo a także, że tęczowe rodziny funkcjonują bezproblemowo w krajach Zachodu (odpowiedziało tak 59 proc. ankietowanych).

Dlaczego Polacy nie dostrzegają tego, co dzieje się na ich podwórku i mają takie obawy wobec samych siebie? Według Huberta Sobieckiego, współprzewodniczącego stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza, znajduje to swoje źródło w polskiej mentalności, także w przypadku osób młodych.

„Ludzie widzą takie rodziny w zagranicznych serialach czy filmach. Obcują z popkulturą, czyli mają niejako styczność z tematem. Natomiast w Polsce wiadomo, że jak w serialu ma się pojawić postać geja to on koniecznie musi uwodzić męża głównej bohaterki. To jest w dalszym ciągu temat abstrakcyjny. On jest odległy, nie jest z podwórka, nie jest z naszego sąsiedztwa”, podkreśla nasz rozmówca.

W badaniu przeprowadzonym na potrzeby raportu, większość respondentów przyznała, że tęczowym rodzinom należy zapewnić bezpieczeństwo, jak i ochronę prawną. 87 proc. osób wskazało, że prawo do założenia rodziny jest uniwersalne, a 86 proc., że podstawą do jej zaistnienia jest miłość, troska i szacunek, a nie to, kto ją tworzy. Co więcej, 88 proc. Polaków jest zdania, że rodzice zastępczy są równie dobrzy, jak biologiczni.

„W kampanii Jesteśmy Rodziną pokazujemy rodziny, które też są z małych miejscowości, ze wsi, z prowincji. Żyją w swoich lokalnych, małych społecznościach i są traktowane jako „swoje”. To ważne, żeby to przełamywać – to wyobrażenie, że „może to jest gdzieś tam w tych krajach zachodnich, które są odległe, ale na pewno nie ma tego u nas”. Ludzie są różni i to jest podstawowy fakt społeczny czy naturalny”, mówi Hubert Sobiecki.

Raport o sytuacji społecznej osób LGBT+ w Polsce. Jest gorzej niż pięć lat temu

55 proc. badanych osób ze społeczności LGBT w Polsce miewa myśli samobójcze.

Polska nieprzyjazna dla społeczności LGBT+?

Sytuacja osób LGBT+ w Polsce pogorszyła się istotnie w ciągu ostatnich pięciu lat – dowodzi o tym m.in. ostatni raport autorstwa Kampanii Przeciw Homofobii i Lambda Warszawa. Od 2017 r. istotnie wzrosły zarówno poziom nietolerancji jak i ilość przypadków depresji (dotyka ona aż 44 proc. osób LGBT+). Autorzy raportu zauważyli, że w ostatnich latach „załamał się stabilny dotychczas trend wzrostu akceptacji i poprawy sytuacji osób LGBT+”.

Jednocześnie, w 2021 r. nasz kraj drugi rok z rzędu znalazł się na ostatnim miejscu w UE pod względem traktowania osób LGBTIQ. Organizacja ILGA-Europe, odpowiedzialna za zestawienie, zarzuciła Polsce m.in. brak przestrzeni dla osób tej społeczności a także ograniczenie wolności słowa.

„Zdecydowanie nie bez znaczenia jest krzywdząca narracja, która od około trzech lat jest bardzo nasilona, ze strony władz, Kościoła katolickiego czy mediów publicznych. To bardzo intensywna propaganda, która dociera do ogromnej rzeszy ludzi w Polsce”, przyznaje Hubert Sobiecki.

W odniesieniu do tęczowych rodzin, nasz rozmówca zwraca uwagę na fakt, że postawy Polaków – cechujące się przeważnie obojętnością, niewiedzą lub uprzedzeniami, dotyczą przedstawicieli różnych grup wiekowych.

„Postawy, które są mocno uprzedzone są tak naprawdę rozproszone. Mamy młode osoby, przed 30 lub od 30 do 40 r.ż., które mają bardzo silne lęki, np. związane z rodzicielstwem tej samej płci, ale także przekonania w stylu „homoseksualność to choroba”, „to zagrożenie dla społeczeństwa” czy „zagrożenie dla rodziny”, podkreśla Sobiecki.

„Z tego wynika, że to nie kwestia zmiany pokoleniowej, lecz także kwestia zmiany tego, w jaki sposób o osobach LGBT+ oraz o ich rodzinach rozmawiamy w Polsce. W tym momencie żadnej rozmowy nie ma – jest jatka. Po drugie to kwestia docierania z wiedzą, informacjami –  osoby które uprzedzone nie są, mają bardzo dużo obaw związanych z tym, czy dzieci dwóch matek czy ojców nie będą prześladowane. Większość ludzi w Polsce się tego boi, bez względu na to, czy mają własne uprzedzenia, czy nie. Uważają, że nawet jeśli mamy i ojcowie będą w porządku rodzicami, to dzieci będą cierpieć z powodu otoczenia. Czyli wszyscy sobie, jako Polacy i Polki, wystawiamy diagnozę, że jesteśmy społeczeństwem które będzie gnębić dzieci tylko dlatego, że mają dwóch ojców czy dwie matki”, dodaje nasz rozmówca.

TSUE: Wyrok ws. paszportu dla dziecka dwóch matek. Więzi rodzinne uznane w jednym kraju UE, muszą być honorowane w drugim

Małoletni obywatel każdego kraju UE ma prawo do dowodu lub paszportu na podstawie akt USC z rodzicami tej samej płci.

„To taki temat, z którym Polska będzie się musiała prędzej czy później zmierzyć”

W listopadzie 2020 r. Komisja Europejska przedstawiła pierwszą w historii unijną strategię na rzecz równości osób LGBTIQ. „Nie spocznę w wysiłkach na rzecz budowania Unii równości. Unii, w której można być, kim się chce, i kochać, kogo się chce – bez obawy przed oskarżeniami lub dyskryminacją. Gdyż bycie sobą nie jest ideologią. Jest twoją tożsamością. Nikt nie ma prawa nikomu jej odbierać”, podkreśliła przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen, w orędziu o stanie UE w ubiegłym roku, zapowiadając wdrożenie strategii.

Badania pokazują, że na przestrzeni lat UE poczyniła postępy w zakresie równości osób LGBTIQ. Niemniej nadal stanowi to problem, który staje się coraz bardziej widoczny – w 2019 r. 76 proc. Europejczyków było zdania, że lesbijki, geje oraz osoby biseksualne powinny mieć takie same prawa jak osoby heteroseksualne. W 2015 r. takiego zdania było 71 proc. respondentów. Jednocześnie podczas gdy w 2012 r. dyskryminacji doświadczyło 37 proc. osób LGBT, w 2019 r. odsetek ten wynosił już 43 proc.

Strategia ma zapewnić, by kwestie dotyczące społeczności LGBTIQ był w odpowiednim stopniu uwzględniane w procesie kształtowania polityk Unii Europejskiej, tak, by jej członkowie byli bezpieczni i otrzymywali równe szanse rozwoju i pełnego uczestnictwa w społeczeństwie. Określono w niej szereg działań, skupionych w czterech filarach: walki z dyskryminacją, zapewnienia bezpieczeństwa, promowania równości osób LGBTIQ na całym świecie, a także ochrony tęczowych rodzin.

„UE nie dysponuje żadnymi sankcjami albo możliwościami zmiany regulacji prawnych a to one są najważniejsze. To, że zmieni się postawa społeczna to jedno, natomiast konieczne jest to, by te rodziny były chronione prawnie. UE nie może oczywiście niczego nakazać, wbrew temu, co nasze władze czasami twierdzą”, przyznaje Hubert Sobiecki.

Jednocześnie nasz rozmówca zwraca uwagę na ostatni wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), podkreślając, że podobne sprawy toczyły się również w Polsce i najczęściej trafiały do przysłowiowej, urzędowej „próżni”.

14 grudnia, w odpowiedzi na pytanie prejudycjalne bułgarskiego sądu, TSUE wydał wyrok w sprawie dziecka, mającego według hiszpańskiego prawa dwie matki. Chodzi o małżeństwo Brytyjki z Gibraltaru i Bułgarki (zawarte w Hiszpanii), które walczyło przed bułgarskimi sądami o uznanie ich rodzicielstwa. Sędziowie w Sofii nie wiedzieli jak rozstrzygnąć sprawę dokumentów dla ich dziecka – aktu urodzenia, paszportu czy obywatelstwa, pomimo tego, że córka pary miała prawo do obywatelstwa.

Jako, że Bułgaria nie uznaje małżeństw jednopłciowych ani związków partnerskich, urzędnicy oraz sądy odrzucały to, by kobiety mogły w oficjalnych dokumentach być wpisane jako rodzice dziewczynki – formularz aktu urodzenia w Bułgarii przewiduje tylko jedno pole dla „matki” i jedno dla „ojca”.

W ostateczności, bułgarski sąd skierował sprawę do TSUE. Ten uznał, że „państwo członkowskie UE, którego obywatelem jest dziecko, mające akt urodzenia wyznaczający dwie matki jako rodziców, jest zobowiązane do wydania temu dziecku dokumentu tożsamości”. Zgodnie z tą wykładnią więzi rodzinne uznane w jednym kraju członkowskim, muszą być uznane w innym a władze Bułgarii będą musiały wydać córce pary dokument tożsamości na podstawie hiszpańskich akt stanu cywilnego, wedle których ma ona dwie matki.

Jak mówi Hubert Sobiecki, „orzeczenie, które wyszło ze strony TSUE mówi wyraźnie że kraje powinny uznawać oboje rodziców. Jeśli w jednym kraju jest się rodzicami, to w każdym państwie UE powinno mieć się prawa rodzicielskie. To jest taki temat, z którym Polska będzie się musiała prędzej czy później zmierzyć. Ten temat był omijany przez wszystkie dotychczasowe władze – od 1989 r. wszyscy się bali, unikali tego ze względu na Kościół czy prawicę. I to trzeba rozwiązać – ludzie z Polski biorą śluby z obywatelami i obywatelkami innych państw UE. Z tych związków są i będą dzieci, będzie tych par coraz więcej i będą chciały być normalnie traktowane”, konkluduje nasz rozmówca.