Koronawirus i powodzie zamroziły sezon turystyczny w Belgii. Na odrobienie strat potrzeba będzie 5 lat

Brugia, Belgia, turyści, pandemia

Ulice Brugii świecą pustkami. Niewielu turystów zdecydowało się w tym roku na podróż do Belgii. [Anseric Soete]

Sezon turystyczny w Belgii został praktycznie spisany na straty. Pandemia koronawirusa i lipcowe powodzie sprawiły, że kraj ten cieszy się w tym roku niewielkim zainteresowaniem.

 

Jeszcze kilka lat temu władze Brugii martwili się natłokiem turystów, a teraz niepokoją się z powodu ich braku. Każdego roku przed pandemią to miasto w północno-zachodniej części Belgii odwiedzało ok. 8,3 mln turystów.

Historyczne stare miasto Brugii ze średniowieczną zabudową zostało w 2000 r. wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Od tego czasu stolica prowincji Flandria Zachodnia plasuje się w TOP 3 belgijskich destynacji turystycznych.

„Brugia liczy sobie 115 tys. mieszkańców, a każdego dnia 50-60 tys. osób szuka noclegu w mieście. Musimy uważać, żeby turyści nas nie przytłoczyli”, mówił w 2019 r. burmistrz Brugii Dirk De fauw.

Belgia: Bruksela w tyle ze szczepieniami na COVID-19. "Straciła już zbyt wiele czasu"

Jak dotąd zaszczepiło się 58 proc. mieszkańców regionu stołecznego Brukseli, a więc o wiele niższy odsetek, niż choćby we Flandrii.

Pandemiczna rzeczywistość

Przed wybuchem pandemii koronawirusa Belgię odwiedzało rocznie średnio 17 mln turystów. W skali europejskiej to średni wynik. Według Światowej Organizacji Turystyki na pierwszym miejscu pod względem ruchu turystycznego znajduje się Francja, którą w 2018 r. odwiedziło 89 mln osób.

Belgowie utrzymujący się z turystyki po fatalnym pod względem podróży 2020 r. liczyli, że kolejny rok przyniesie im możliwość łatwego i szybkiego zarobku. Zimą nie spodziewano się jednak, że obostrzenia zostaną utrzymane jeszcze prawie całe pierwsze półrocze.

O ile pandemiczne obostrzenia można było przewidzieć, o tyle nikt nie mógł spodziewać się powodzi, które nawiedziły zachodnią część Europy. Belgia, Francja, Holandia, Niemcy silnie ucierpiały podczas lipcowego załamania pogody.

Ewakuowano kilkanaście tysięcy osób. 41 osób zmarło. Straty materialne szacuje się na miliardy euro.

Powodzie miały miejsce na tydzień przed świętem narodowym Belgii, które przypada 21 lipca. Był to zawsze czas największego zainteresowania turystów, którzy brali udział w licznych paradach i uroczystościach z okazji rocznicy wstąpienia na tron pierwszego króla Belgów Leopolda I . W tym roku z powodu powodzi, niewiele kto zdecydował się na podróż do Belgii. Pocieszającym dla branży turystycznej jest fakt, że w powodziach bardziej ucierpiała południowa część kraju, która jest mniej popularna wśród turystów.

Belgia kończy dziś 190 (191) lat. Dwusetnych urodzin może nie doczekać

Przez ponad 190 lat od powstania państwa Belgowie musieli ćwiczyć się w trudnej sztuce kompromisu.

Plany na przyszłość

Najwięcej przychodu generują w Belgii turyści z Azji czy z Ameryki Północnej. Spędzają w tym kraju więcej czasu niż odwiedzający go Europejczycy, wydając więcej pieniędzy na hotele, jedzenie czy pamiątki.

„Mamy jedynie 20 proc. zajętych noclegów”, informuje Fabian Hermans, prezes Brukselskiej Federacji Barów, Restauracji i Hoteli, dodając, że większość turystów odwiedzających Belgię w tym sezonie to turyści z sąsiednich państw – Holandii czy Francji, którzy rzadko decydują się na nocleg.

Jednego ze sprzedawców pamiątek na rynku w Brugii sytuacja zmusiła do przebranżowienia sklepu. „Teraz sprzedaję parasole, bo dawno nie mieliśmy tak deszczowego lata. Europejczyków nie interesują pamiątki. Oni wolą pójść do muzeum”, powiedział w rozmowie z portalem Politico Risaz Nicolag. Średnio podczas letnich miesięcy w Belgii spada 225 mm deszczu, tego lata spadło ich już 361.

Organizacje turystyczne szacują, że straty za 2020 i 2021 r. zostaną odrobione w ciągu 5 lat. „Dopiero w 2025 r. będzie można liczyć na takie obłożenie hoteli jakie było w 2019 r.”, ocenia Peter de Wilde z flandryjskiego parlamentu.