#Guillotine2020: Celebryci proszą o darowizny na walkę z koronawirusem. Amerykanie i Francuzi mają dla nich… gilotynę

Hashtag #guillotine2020 służy do wyrażania krytyki wobec epatowania bogactwem oraz hipokryzji gwiazd i celebrytów

Hashtag #guillotine2020 służy do wyrażania krytyki wobec epatowania bogactwem oraz hipokryzji gwiazd i celebrytów. XIX-wieczna rycina przedstawia egzekucję króla Francji Ludwika XVI poprzez ścięcie przy pomocy gilotyny / Zdjęcie via Domena Publiczna

Bogaci celebryci na całym świecie – ze swoich opływających w luksusy domów – proszą o darowizny na walkę z koronawirusem. Nie spodobało się to Francuzom i Amerykanom, którzy stosują wobec swoich gwiazd symboliczną gilotynę. A konkretnie #guillotine2020. 

 

Im społeczne nierówności są większe – jak w USA – a także im hasła sprawiedliwości społecznej mają dłuższą tradycję – jak we Francji – tym hashtag #guillotine2020 szybciej zyskuje na popularności. Za jego pomocą ujście znajduje frustracja i niepewność wobec przyszłości oraz złość z powodu epatowania ostentacyjnym bogactwem przez gwiazdy i celebrytów.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie – AKTUALIZACJA

Najnowsze informacje na temat pandemii koronawirusa w Polsce, Europie i na świecie – TEKST NA BIEŻĄCO AKTUALIZOWANY

USA: Celebryci proszą o darowizny na walkę z koronawirusem

Nawiązanie do gilotyny w mediach społecznościowych najpierw pojawiło się w marcu w USA. W drugiej połowie miesiąca w Stanach Zjednoczonych o zasiłek dla bezrobotnych wystąpiło już 10 mln osób. Mieszkańcy USA – kraju najmocniej doświadczonego przez koronawirusa SARS-CoV-2 – w ten sposób dawali wyraz swojej frustracji, widząc jak w mediach społecznościowych gwiazdy i celebryci namawiali swoich fanów do wspólnej walki z koronawirusem.

„Ameryka przeżywa kryzys, ale gwiazdy mają się dobrze. Przekonują nas do pozostania w domach. Do zachowania pozytywnego nastawienia, ponieważ pandemia dotyczy przecież nas wszystkich. Jednak podczas oglądania ich wiadomości, moją uwagę bardziej przykuwa wystrój ich domów, np. kunsztowny wystrój wnętrz wyłaniający się zza ramienia Roberta De Niro. (…)”, napisała Amanda Hess w ostatnim dniu marca w „New York Times”

Dziennikarka postawiła tezę, że jednym ze społecznych skutków pandemii koronaiwrusa będzie szybki demontaż „kultu celebrytów”. W czasie gdy zwykli Amerykanie mierzą się z najgorszym kryzysem w historii, może prysnąć amerykański sen, ponieważ różnica między „zwykłymi” a tymi, którym się udało, nigdy nie była tak wyraźna, jak w czasach pandemii, przekonywała dziennikarka.

Bezrobocie: Fatalne dane z Europy i USA. Polska nie uniknie kryzysu

Polska była wiceliderem w Unii Europejskiej pod względem niskiego bezrobocia przed wybuchem obecnego kryzysu. To stan nie do utrzymania.

Bogata Francja zachęca do solidarności

Od marca w mediach społecznościowych postom z hashtagiem #guillotine2020 towarzyszą najróżniejsze wpisy, którym towarzyszy jeden wspólny mianownik: mniej lub bardziej elegancka krytyka bogactwa i hipokryzji gwiazd. Wielokrotnie pod zamieszczanymi w mediach społecznościowych apelami o datki dla potrzebujących czy na służbę zdrowia pojawiały się więc pytania: co Wy [gwiazdy – red.] zrobiłyście i dlaczego zachęcacie nas, biednych, do pomocy, podczas gdy sami/same opływacie w luksusach?

Podobny mechanizm zaobserwowano we Francji, a katalizatorem spopularyzowania akcji #guillotine2020 był występ 19 kwietnia we francuskiej telewizji publicznej Thierry’iego Lhermitte, znanego aktora i producenta filmowego, który namawiał widzów do składania darowizn na rzecz badań nad szczepionką na koronawirusa SARS-CoV-2.

Lhermitte wystąpił na tle regału, na którym znalazły się trzy opasłe segregatory z podpisami: BRED, Neuflize, Lazard. To nazwy banków i instytucji finansowych dla zamożniejszych klientów. Po telewizyjnym występie aktora wiele osób we Francji zadawało sobie pytanie czy to moralne, aby namawiać innych do finansowych wyrzeczeń w tak trudnej sytuacji gospodarczej, gdy samemu jest się na tyle zamożnym, aby korzystać z usług instytucji dla bogaczy?

Giuseppe Conte: To historyczny moment dla całej Europy – Nie powtarzajmy błędów przeszłości!

Giuseppe Conte: To czas odważnych i ambitnych decyzji – mówi premier Włoch w ekskluzywnym wywiadzie dla EURACTIV.it – nowego członka europejskiej sieci medialnej EURACTIV.

Nowa rewolucja społeczna?

W wyniku telewizyjnego apelu nie tylko Lhermitte został symbolicznie zgilotynowany w mediach społecznościowych. Podobny los spotkał także inne francuskie gwiazdy i celebrytów, które – podobnie jak w USA – ze swoich rezydencji relacjonowały czas spędzony w izolacji. Dziennikarze nad Sekwaną, ale także np. we Włoszech zaczęli się zastanawiać w jaki sposób kwarantanna, społeczne frustracje i lockdown wpłyną na nastroje społeczne w czasie po pandemii.

Na gniew i brak zrozumienia społeczeństwa naraziły się również inne grupy zawodowe, jak piłkarze. W pierwszych tygodniach kryzysu klubu piłkarskie na kontynencie, szukając oszczędności, namawiały zawodników na obniżenie pensji. Strony najczęściej osiągały porozumienie, ale podczas gdy zawodnicy ze słabszych lig musieli pogodzić się ze zwolnieniem, ci z czołowych klubów najbardziej oponowali przeciwko cięciom. Negocjacjom towarzyszyły często niezdrowe emocje, a niektórzy zawodnicy nie widzieli powodu dla gestów solidarności, argumentując, że pieniądze zapisane w kontraktach po prostu im się należą.

Na obniżki pensji nie zgodziło się wielu piłkarzy najbogatszej ligi świata: Premier League. Np. zawodnicy londyńskiej Chelsea nie zgodzili się na cięcia poborów o 10 proc. Obiecali, że część dochodów przekażą na organizacje charytatywne. Przeciwko obniżce zastrajkowali zawodnicy hiszpańskiego drugoligowca Elche. Wywalczyli zachowanie pełnego wynagrodzenia. We Włoszech mistrz kraju Juventus porozumiał się wprawdzie w sprawie obniżek pensji z piłkarzami, ale jeden z nich, Francuz Adrien Rabiot, według informacji mediów nie zgadza się na cięcia. Piłkarz zaprzecza. Włoski związek zawodowy zawodników stanął w obronie piłkarzy.

Taka postawa kontrastowała z codziennością wielu „zwykłych” obywateli na całym świecie, którzy albo żegnali się z pracą, albo w najlepszym razie musieli zaakceptować fakt obniżki wynagrodzeń. Problem dostrzega niemiecki związek piłkarski (DFB), który na wzór zawodowych lig w USA proponuje wprowadzenie limitów płacowych. „Kryzys daje nam szansę na uzdrowienie piłki nożnej”, argumentuje szef DFB Fritz Keller. 

Hashtag z gilotyną powstał przy okazji zaplanowanych na jesień br. wyborów prezydenckich w USA jako znak protestu lewicy spod znaku Berniego Sandersa przeciwko brakowi alternatywy w głosowaniu, w którym po jednej stronie stanie obecny prezydent, miliarder Donald Trump z faworytem establishmentu Partii Demokratycznej Joe Bidenem.

„Obecna sytuacja przypomina tę sprzed rewolucji francuskiej. Wprawdzie nie ma już monarchów, ale istnieją miliarderzy, którzy przez fakt posiadania ogromnych majątków wpływają na politykę (…). Jeff Bezos ani Mark Zuckerberg nie zrezygnują ze swoich miliardów, dlatego to społeczeństwo powinno przejąć ich majątki”, wyjaśnia pomysłodawca (lub pomysłodawczyni, ponieważ płeć autora/ki hashtagu jest nieznana), zacytowany/a przez dziennik „Le Monde”.

Bangladesz: Głód i nędza zamiast szycia "naszych" ubrań

Z powodu pandemii koronawirusa miliony osób w Bangladeszu, drugim na świecie eksporterze odzieży, są narażone na utratę pracy i pogorszenie warunków życia

Zła sytuacja mieszkaniowa

Tym samym pandemia koronawirusa i związane z nią restrykcje przyczyniły się do podkreślenia różnić socjalnych. Bo o ile gwiazdy i celebryci spędzały ten czas w swoich rezydencjach, jak np. Mick Jagger we Francji w Pocé-sur-Cisse w Château de Fourchette z XVIII w.

Podczas gdy amerykański muzyk za pośrednictwem mediów społecznościowych relacjonował czas spędzony w swojej posiadłości, znaczna liczba Francuzów mogła jedynie pomarzyć o takich warunkach spędzania społecznej izolacji. Z danych francuskiego Państwowego Instytutu Statystyki i Badań Ekonomicznych (INSEE) przytoczonych przez „France Culture” wynika, że sytuacja mieszkaniowa 5 mln Francuzów jest określana jako bardzo trudna. Często żyją oni w ciasnych mieszkaniach, dzieląc niewielki metraż z kilkoma członkami rodzin.

We Francji podczas społecznej izolacji doszło już do zamieszek na przedmieściach kilku głównych miast, w tym Paryża, zamieszkiwanych głównie przez mniej zamożną, i jak w przypadku stolicy kraju, imigranckiego pochodzenia część społeczeństwa. Zamieszki udało się opanować, ale eksperci twierdzą, że w każdej chwili może dojść do powtórki – wystarczy iskra.

Zamieszki pod Paryżem i Strasburgiem. Koronawirus pogłębi podziały we Francji?

Dlaczego dochodzi do zamieszek na przedmieściach Paryża?

Rewolucja francuska wzorem?

Napięciom społecznym, które jak na razie znajdują ujście w internecie (jak tutaj, gdy przypominana jest informacja o kwocie zgromadzonej w rajach podatkowych przez najbogatszych Francuzów lub tutaj), towarzyszą wezwania do poprawy sytuacji materialnej tych wszystkich grup zawodowych, które w trakcie społecznej kwarantanny znalazły się na pierwszej linii w walce z koronawirusem.

Do ekonomistów i ekspertów dołączył niedawno przedstawiciel Komisji Europejskiej. „Skończmy z niesprawiedliwością. Hierarchia płac nie odpowiada społecznej użyteczności”, powiedział w rozmowie z EURACTIV Nicolas Schmit, unijny komisarz ds. miejsc pracy i praw socjalnych

Gilotyna złą sławę zawdzięcza głównie wydarzeniem rewolucji francuskiej. Traktowano ją jako narzędzie, przy pomocy którego karano wrogów ojczyzny. Rewolucja, które zniosła na jakiś czas monarchię we Francji, była z jednej strony napędzana ideami Oświecenia, ale także najzwyklejszym kryzysem finansowym ancien régime’u.

Sytuację bezskutecznie ratował główny królewski kontroler finansów Anne-Robert-Jacques Turgot, który próbował wówczas zreformować niewydolny system podatkowy poprzez nałożenie nowych danin na uprzywilejowane stany: szlachtę i duchowieństwo – ówczesnego symbolicznego 1 proc. najbogatszych. Francja w 2018 i 2019 r. była już świadkiem protestów żółtych kamizelek, po zapowiedzi podwyższenia akcyzy za paliwo. W wyniku kryzysu finansowego sprzed dekady przez świat przetoczyły się fale demonstracji „oburzonych”. Historia lubi się powtarzać?

Koronawirus: Jak koszty kolejnego kryzysu przerzucane są na pracowników

Paradoksalnie, ci bez których żadne społeczeństwo nie mogłoby funkcjonować w ostatnich tygodniach, są najsłabiej opłacani.