Koronawirus: Chile demontuje system emerytalny z powodu pandemii. Ekonomiści ostrzegają przed konsekwencjami

Zmiany w systemie emerytalnym mają pomóc przetrwać kryzys najbardziej potrzebującym Chilijczykom./ Foto via twitter @sebastianpinera

Zwolennicy reformy świętują. Podpisana przez prezydenta Sebastiána Piñerę ustawa zapewni doraźną pomoc dla zubożałych z powodu pandemii obywateli. Przeciwnicy wskazują, że reforma jest posunięciem niebezpiecznym i populistycznym, które emeryci odczują w przyszłości. Chile z powodu pandemii wprowadza doraźne zmiany w systemie emerytalnym stawianym w przeszłości za wzór dla Polski.

 

 

Chilijski system emerytalny przez wielu był stawiany za wzór do naśladowania. Pamięta jeszcze chilijskiego generała i dyktatora Augusto Pinocheta, jednak Sebastián Piñera – pierwszy prawicowy prezydent od upadku dyktatury w latach 90-tych. – podpisał właśnie ustawę częściowo go demontującą. To doraźna pomoc dla obywateli w kraju, który jest jednym z głównym ognisk pandemii SARS-CoV-2 w Ameryce Południowej.

W niedzielę (26 lipca) Ameryka Południowa i region Karaibów wyprzedziły Amerykę Północną pod względem liczby potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Potwierdzono tam od początku pandemii 4 mln 340 tys., w porównaniu do 4 mln 330 tys. na kontynencie północoamerykańskim, z czego większość przypada na USA.

Chile – prawie 350 tys. zakażeń – należy, zaraz po Brazylii i Peru, do państw najbardziej doświadczonych przez wirusa SARS-CoV-2 w Ameryce Południowej, i to zarówno pod względem zdrowotnym, jak i ekonomicznym. Dlatego władze szukają różnych sposobów na uśmierzenie kryzysu wywołanego pandemią.

Chile: Środki natychmiastowe na kryzys

Z inicjatywą zmian w systemie emerytalnym w Chile wyszła centrolewicowa opozycja. Jej przedstawiciele argumentowali, że w trakcie pandemii należy podjąć radykale zmiany, aby pomóc znajdującym się w trudnej sytuacji mieszkańcom kraju. Projekt ustawy zakładał wycofanie do 10 proc. środków zgromadzonych w prywatnych funduszach emerytalnych.

Oznacza to, że każdy z prawie 11 mln ubezpieczonych otrzyma możliwość podjęcia z konta emerytalnego nie więcej niż 1 mln peso – około 1250 dolarów (ok. 5 tys. złotych). Kwota ta nie podlega opodatkowaniu. W połowie lipca po przegłosowaniu ustawy w Izbie Deputowanych (izba niższa parlamentu) posłowie wiwatowali i śpiewali hymn narodowy. Minister finansów Ignacio Briones wyrażał nadzieję na odrzucenie projektu przez Senat, ale do tego nie doszło. Do przegłosowania w obu izbach przyczyniło się kilku polityków koalicji rządzącej, którzy poparli projekt ustawy.

Propozycji zmian od początku przeciwny był Sebastián Piñera, próbujący przez ostatnie kilkanaście dni zatrzymania reformy. Jednak wobec zdecydowanego  – ponad 2/3 parlamentu – poparcia, podpisał ostatecznie w niedzielę (26 lipca) stosowną ustawę. Prezydent nie zaskarżył reformy do Trybunału Konstytucyjnego. Zapowiedział jednak gruntowną reformę systemu emerytalnego.

Koronawirus: Coraz gorsza sytuacja w Ameryce Południowej, ale w dwóch krajach radzą sobie z wirusem

Paragwaj i Urugwaj w przeciwieństwie do innych państw Ameryki Południowej radzą sobie w walce z pandemią koronawirusa. Co decyduje o ich sukcesie i jaki ma to związek z piciem tradycyjnych napojów: mate i tereré?

Chile: Niskie świadczenia zamiast luksusów

Chilijski system emerytalny należy do wyjątków w skali światowej. Utworzono go w okresie dyktatury generała Augusto Pinocheta (1973-1990) w 1981 r. przez rządząca juntę. System polega na indywidualnej kapitalizacji składek pracowniczych. Pracownik ubezpieczony w tym systemie wpłaca każdego miesiąca na osobiste konto 10 proc. zarobków. Junta – system wprowadzono, gdy działalność opozycji była zakazana – obiecywała Chilijczykom wysokie emerytury dzięki zarządzaniu składkami przez prywatne fundusze emerytalne.

Całością zarządza Administracja Funduszów Emerytalnych (Administracion de los Fondos de Pensiones), której działanie poddawano krytyce od wielu lat. System okazał się bowiem mniej skuteczny niż obiecywano, a statystyczny Chilijczyk zamiast życia w luksusie może liczyć na, co najwyżej, głodowe świadczenie.

Pensja minimalna w 2019 r. w Chile wynosiła równowartość 415 dolarów miesięcznie (1560 zł), tymczasem ponad 80 proc. mieszkańców kraju nie otrzymywało na emeryturze więcej niż wyznaczona minimalną pensją granica. Tylko najlepiej zarabiający mogli liczyć na wyższe emerytury, ale i tak stanowiły one nie więcej niż 70 proc. ich ostatniego uposażenia. Do reformy systemu emerytur wzywano od lat. Postulat ten pojawił się także m.in. jesienią ubiegłego roku, gdy w Chile wybuchła fala społecznego niezadowolenia – w Santiago w największej demonstracji w historii kraju wzięło udział w październiku ponad 1,2 mln osób – z powodu rosnących nierówności w kraju.

Brazylia znalazła skuteczny lek na koronawirusa?

Czy dostępność w aptekach cudownego leku na koronawirusa uratuje prezydenturę Bolsonaro?

Chile: System emerytalny jako wzór do naśladowania

Obecne zmiany w chilijskim systemie popiera ośmiu na dziesięciu badanych. Popularność reformy nie dziwi, biorąc pod uwagę niskie emerytury oraz spotęgowane przez koronakryzys problemy, ale ekonomiści i eksperci – jak José de Gregorio były szef Banku Centralnego – uważają, że przegłosowanie reformy to triumf środków „nieprzemyślanych i populistycznych”. Tymczasem według Banku Centralnego zadłużenie chilijskich gospodarstw utrzymuje się na historycznym – sięgającym 75,4 proc. rocznych dochodów – poziomie.

System emerytalny w Chile przez lata uchodził za wzór dla państw dokonujących transformacji gospodarczej i politycznej, jak w latach 90-tych kraje byłego bloku wschodniego, w tym Polska. Chilijską gospodarkę w liberalnym kierunku pchnęli tzw. „chłopcy z Chicago” (Chicago boys) – grupa młodych, chilijskich ekonomistów, którzy zdobyli wykształcenie na amerykańskich uczelniach w latach 50-70., XX w., którzy po powrocie do kraju zdobyli znaczący wpływ na kształt polityki gospodarczej.

Chicago Boys zainspirowani myślą Miltona Friedmana, po uzyskaniu w latach 70-tych wpływu na wojskową juntę, zaproponowali w 1980 r. przekształcenie repartycyjnego systemu emerytalnego w kapitałowy o tzw. zdefiniowanej składce. System emerytalny w Chile miał składać się z trzech filarów. Pierwszy przewidziano jako element zabezpieczenia socjalnego. Wypłacane z niego emerytury przeznaczono dla osób, które nie wpłacały środków na żaden inny filar (Pensión Básica Solidaria (PBS)). Drugi filar to fundusze emerytalne, do których co miesiąc spływa wspomniane wyżej 10 proc. uposażenia każdej osoby pracującej. Oszczędzanie w trzecim filarze, podobnie jak po reformie emerytalnej w Polsce w 1999 r.  było dobrowolne.

W praktyce jednak zdecydowano, że na emerytury obywatele będą oszczędzać wyłącznie w II filarze. Składki trafiały do kilku prywatnych funduszy, które przez lata zgromadziły ponad 200 mld dolarów.

Wenezuela: UE nakłada nowe sankcje. Nicolás Maduro odpowiada wydaleniem unijnej ambasador

Nowe unijne sankcje dla 11 wenezuelskich polityków, parlamentarzystów i urzędników spotkały się z natychmiastową reakcją prezydenta Nicolása Maduro. Przewodnicząca unijnej delegacji – Isabel Brilhante Pedrosa – otrzymała 72 godz. na opuszczenie Wenezueli.

Chile: Studenci domagają się darmowej edukacji

Według OECD, Chile przed pandemią należało do czołówki państw o największych nierównościach społecznych. W kraju co kilka lat wybuchają strajki – ich kulminacją były gromadzące wiele tysięcy osób protesty z jesieni ubiegłego roku. Wówczas fala społecznego niezadowolenia wystąpiła także w kilku innych krajach Ameryki Południowej.

W protestach w Chile aktywny udział biorą także studenci; osoby dopiero co wkraczające na rynek pracy. Nierówności społeczne oraz głodowe emerytury nie są jedynym problemem Chile. Młodzi ludzie od lat domagają się bowiem wprowadzenia darmowej i powszechnej edukacji wyższej, która pozwoliłaby ograniczyć utrwalanie dotychczasowej struktury społecznej państwa, gdzie nielicznych zamożnych stać na wykształcenie dzieci, a pozostali skazani są na życie bez perspektyw. Największy strajk studentów przed 2019 r. odbył się na początku dekady. W 2011 r. poparcie dla postulatów demonstrujących sięgało ponad 80 proc. (Tutaj o bolączkach młodych z tamtego okresu, nadal jednak aktualnych, śpiewa popularna chilijsko-francuska wokalista Ana Tijoux. Tytuł piosenki – Shock – to oczywiste odwołanie do „doktryny szoku”, sposobu, w jaki zwolennicy Friedmana wprowadzali neoliberalne reformy gospodarcze, m.in. w Chile.).

Chile ma dwie twarze. Z jednej strony to od wielu lat południowoamerykański prymus pod względem wzrostu gospodarczego. PKB na głowę Chilijczyka wzrósł na przestrzeni niemal 30. lat (1990-2018) z 2 tys. 490 dolarów do prawie 16 tys. dol., podczas gdy w całej Ameryce Łacińskiej – z 2 tys. 490 do 9 tys. dol. W 2000 r. 30 proc. Chilijczyków żyło za 5 dol. dziennie, w 2018 r. – już 6,5 proc.

Kubańska "biała armia" lekarzy na ratunek Włochom

Rząd w Hawanie skierował do epicentrum koronawirusa w północnych Włoszech 52 doświadczonych medyków. Skąd wzięła się kubańska „armia w kitlach”?

Z drugiej strony, jak wynika ze wskaźników OECD, w Chile żyje rozwarstwione społeczeństwo, w którym bogatsi stają się jeszcze bogatsi. Górne 5 proc. najbogatszych Chilijczyków zarabiało przed pandemią prawie 260 razy więcej niż dolne 5 proc. najuboższych. A na 1 proc. najzamożniejszych przypadło 27 proc. bogactwa narodowego. Jednocześnie połowa ludności żyje za 550 dol. miesięcznie, czyli niewiele więcej niż wynosi płaca minimalna.

Po ogłoszeniu wycofania 10 proc. środków z kont emerytalnych w lokalnej prasie można przeczytać świadectwa Chilijczyków o przeznaczeniu dodatkowych funduszy na przeżycie. Władza, która poniosła prestiżową porażkę, zapowiada pilną reformę całego systemu emerytalnego.

Krajowi ekonomiści ostrzegają: ten ruch obniży przyszłe emerytury mieszkańców kraju, jednak zwolennicy przypominają, że mieszkańcy Chile już teraz potrzebują pilnej pomocy finansowej z powodu pandemii.

Co jest ważniejsze w obliczu obecnego kryzysu?