Korea Południowa: Od pacjentki „31” do wyhamowania pandemii koronawirusa

Seul. Zdjęcie via unsplash.com

W Korei Południowej zanotowano już ponad 8 tys. zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Prawdopodobnie za aż 60 proc. zakażeń w tym kraju mogą być odpowiedzialni wierni kościoła Jezusa Shincheonji. Jednak w ostatnich dniach udało się znacząco zmniejszyć liczbę zakażeń. W czym tkwi tajemnica sukcesu Koreańczyków?

 

 

Każdy kraj ma swojego pacjenta „0”, „1”, „2”, „3”. Z czasem liczy już tylko służba zdrowia. Dla Korei Płd. najważniejszy jest pacjent „31”. 61-letnia Koreanka jest według koreańskich mediów źródłem znacznej ilości „pierwszych zakażeń”.

Tak się składa, że jest ona jednocześnie wyznawczynią Kościoła Jezusa Shincheonji, czyli koreańskiej sekty, której członkowie i wyznawcy są odpowiedzialni za ponad połowę przypadków zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Ponad połowę z ponad 8 tysięcy.

Korea Południowa intensywnie walczy z pandemią, a w ostatnich dniach podejmowane działania przynoszą coraz lepsze rezultaty. Mimo że każdego dnia przypadków choroby przybywa, to jednak od zeszłej środy włącznie, więcej osób zdrowieje niż zaraża się patogenem.

Koronawirus: Sytuacja w Polsce, Europie i na świecie

Europa stała się epicentrum pandemii koronawirusa. Obecność patogenu zdiagnozowano u ponad 425 tys. ludzi na świecie, wyzdrowiała dotąd ok. 1/4 zakażonych. Ponad 4 proc. osób zarażonych umarło. 

Na początku był lot z Wuhan do Korei

Polski pacjent zero, czyli 55-latek z województwa lubelskiego, który na początku marca wrócił z Niemiec, czuje się już podobno coraz lepiej. Chiński pacjent zero, czyli osoba, od której rozpoczęła się pandemia koronawirusa, mógł być zarażony już w listopadzie ubiegłego roku, czyli miesiąc wcześniej niż wynikało z dotychczasowych analiz.

W Korei Południowej do społecznej świadomości nie przedostała się pierwsza zakażona pacjentka. W tym kraju wirusa SARS-CoV-2 po raz pierwszy wykryto 20 stycznia br., gdy 35-letnia Chinka z Wuhan wsiadła na pokład samolotu do Incheon (Inczon) niedaleko Seulu. Służby natychmiast odizolowały ją od otoczenia i wydawało się, że przez długi czas uda się opanować epidemię, ponieważ przez pierwsze 4 tygodnie potwierdzono zakażenie wirusem u zaledwie 30 osób. Sytuację zmieniła pacjentka „31”.

Koronawirus pojawił się na świecie już w listopadzie?

Chińscy wirusolodzy i epidemiolodzy wciąż szukają tzw. pacjenta zero, czyli osoby, od której rozpoczęła się pandemia koronawirusa. Jak ujawniła prasa z Hongkongu, najwcześniejszy znany przypadek infekcji pochodzi z połowy listopada ubiegłego roku.

 

Dotąd oficjalnie uważano, że epidemia koronawirusa określanego obecnie jako …

Groźna niesubordynacja

W Korei jak dotąd potwierdzono 8236 przypadków zakażenia patogenem. Zmarło 75 osób, z czego udało się wyleczyć już 1137. Tak duża liczba zakażeń – Korea przez długi czas była największym skupiskiem wirusa poza Chinami – wynika ze splotu okoliczności oraz… członków i wiernych Kościoła Jezusa Shincheonji.

Nie wiadomo dokładnie, gdzie pacjentka „31” zaraziła się wirusem. Wiadomo natomiast, że 6 lutego uczestniczyła w wypadku drogowym, po którym zgłosiła się do szpitala medycyny orientalnej w Daegu. Tam pomiędzy badaniami dwukrotnie uczestniczyła w nabożeństwach Kościoła Jezusa Shincheonji. Ze względu na wysoką gorączkę lekarze zaproponowali Koreance poddanie się także badaniom na obecność koronawirusa, jednak zamiast tego kobieta wybrała się do stołówki na obiad, a test na koronawirusa przeprowadziła już później w innej placówce.

Węgry zamykają granice dla ruchu osobowego

Węgry zmieniają politykę w sprawie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się koronawirusa. O nowych środkach bezpieczeństwa poinformował w parlamencie premier Viktor Orban.

 

 

W niedzielę na Węgrzech zmarła pierwsza osoba zakażona koronawirusem. Węgierskie Centrum Informacyjne Rządu (CIR) poinformowało w niedzielę o śmierci 75-letniego mężczyzny. Wydaje …

Droga do nieba

We wtorek 18 lutego lekarze poinformowali, że to właśnie 31. potwierdzony przypadek wirusa SARS-CoV-2 w kraju. W kolejnych dniach liczba zachorowań znacząco wzrosła. Początkowo większość zakażonych okazała się być wiernymi kościoła Shincheonji. To uruchomiło lawinę i doprowadziło do zakażenia ponad 8 tys. osób w całym kraju oraz przyczyniło się do wzrostu zainteresowania działalnością ruchu, który do tej pory pozostawał nieznany poza Koreą Południową.

Wyznawcy ruchu założonego w 1984 r. wierzą, że jego przywódca Lee Man Hee jest prorokiem, a on sam podaje się za kolejne wcielenie Jezusa na ziemi. 88-letni Koreańczyk ma wedle wiernych zabrać ze sobą do nieba 144 tys. osób. Obiecujące perspektywy działają na wyobraźnię Koreańczyków. Szacuje się, że w tym kraju do wyznawców kościoła należy około 250 tys. osób, a w pozostałych krajach Azji Południowo-Wschodniej ich liczba wynosi około 20 tys.

Utknąłeś zagranicą? Oto co musisz wiedzieć

Rządowy program „Lot do domu” umożliwi powrót do kraju Polakom, którzy z powodu zawieszenia międzynarodowego ruchu lotniczego mają z tym olbrzymie trudności – zapewnił w sobotę premier Mateusz Morawiecki. 

Prokuratorskie zarzuty

Kościół Shincheonji stał się celem ataków ze wszystkich stron, a Lee Man Hee znalazł się w trudnym położeniu. Władze koreańskiej stolicy domagają się oskarżenia przywódcy ruchu oraz innych 11 członków o zabójstwo oraz złamanie przepisów dotyczących kontroli epidemiologicznej. Obecnie trwa postępowanie prokuratorskie, w toku którego zapadnie decyzja o postawieniu ewentualnych zarzutów. Jednocześnie rząd niemal natychmiast wystąpił o udostępnienie spisu wszystkich członków ruchu, aby przeprowadzić testy na obecność wirusa SARS-CoV-2.

Po wzmożeniu krytyki Lee Man Hi przeprosił publicznie za zaistniałą sytuację. Przyznał, że nie miał pojęcia o istnieniu koronawirusa oraz zapewnił, że członkowie jego ruchu nie zarażali świadomie innych mieszkańców kraju. Jednak dla rządu znalezienie potencjalnego kozła ofiarnego stało się wygodnym pretekstem dla uniknięcia krytyki, ponieważ w początkowej fazie epidemii media informowały o braku koordynacji działań, niedoborach specjalistycznego sprzętu czy maseczek zabezpieczających. Prezydent Moon Jae-in jest zdeterminowany, aby odwrócić wcześniejsze niedociągnięcia. Polityk zapowiedział w ubiegłym tygodniu przekazanie 25 mld dolarów na działania związane z epidemią.

Dworczyk: Od dziś zawieszenie lotów wewnątrzkrajowych

Szef KPRM Michał Dworczyk powiedział, że premier podjął decyzję o zawieszeniu lotów krajowych. Jednocześnie z godziny na godzinę wzrasta liczba Polaków, którzy zadeklarowali chęć powrotu do kraju.

 

 

Decyzja premiera Mateusza Morawieckiego czeka na potwierdzenie podczas poniedziałkowego spotkania zespołu zarządzania kryzysowego. Szef …

Szybkość działania

Wysiłki lekarzy oraz służb epidemiologicznych przynoszą efekty. W Korei Południowej mieszka 51,4 mln ludzi, średnia wieku wynosi 42,2 lata, a oczekiwana długość życia wynosi 82,6 lat. Oznacza to, że w kraju żyje znaczna liczba starszych mieszkańców, którzy są szczególnie narażeni na zakażenie. Sytuacja wymagała podjęcia natychmiastowych działań, dlatego władze poszczególnych miast nie czekały – jak w przypadku niektórych europejskich państw i regionów – na rozprzestrzenianie się wirusa SARS-CoV-2.

Burmistrz Daegu – największego skupiska przypadków zainfekowania wirusem w kraju – gdzie mieszka około 2,5 mln mieszkańców, zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) natychmiast po pojawieniu się pierwszych 50 przypadków zaapelował do mieszkańców o pozostanie w domach oraz noszenie maseczek ochronnych nie tylko w miejscach publicznych, ale także w domach.

Szybko działano także w innych koreańskich miastach. W Pusan, w drugim co do wielkości mieście Korei, po wykryciu 21 lutego pierwszego przypadku zakażenia, natychmiast zdecydowano o zamknięciu bibliotek publicznych, odwołano imprezy sportowe, a na przystankach komunikacji transportu miejskiego oraz w miejscach publicznych pojawiły się dozowniki z płynem dezynfekującym. Jednocześnie wprowadzono obowiązkową kontrolę temperatury u wszystkich podróżnych z obszarów uznanych za ryzykowne.

Francja: Wybory samorządowe z rekordowo niską frekwencją

Zaledwie 45 proc. uprawnionych do głosowania Francuzów poszło wczoraj do urn, aby wybrać nowe władze samorządowe. To najniższa frekwencja w historii. W większości miast nie udało się jednak wyłonić merów w I turze.

 

Sytuacja epidemiologiczna we Francji staje się coraz poważniejsza. …

Cud nad rzeką Han?

W Korei przeprowadza się każdego dnia średnio 15 tys. testów także u osób, u których nie mają żadnych objaw. Dla porównania w Polsce, wedle informacji Ministerstwa Zdrowia, między piątkiem a sobotą przeprowadzono 1 tys. testów. Korea ma nad innymi krajami tę przewagę, że na jej terytorium działają niektóre firmy, które produkują odczynniki do wykrywania wirusa. Jednocześnie uruchomiono sieć prawie stu laboratoriów, które zajmują się analizą próbek. Ta taktyka spowodowała, że statystyki zakażonych znacznie podskoczyły w porównaniu z innymi państwami, np. w Europie, ale jednocześnie dzięki temu znacznie obniżył się współczynnik śmiertelności szacowany obecnie na 0,8 proc., podczas gdy w Chinach zmarło ponad 4 proc. zakażonych.

Koreańczycy sięgnęli także po inne kontrowersyjne metody jak geolokalizacja zainfekowanych osób (bez ich identyfikacji). Wszystko po to, aby pozostali obywatele mogli zobaczyć miejsca, w których doszło do największej liczby zakażeń. Nie bez znaczenia w stopniowym przezwyciężaniu epidemii okazało się odpowiedzialne podejście mieszkańców koreańskich miast. W dzień po apelu burmistrzów o pozostanie w domach ulice w całym kraju opustoszały. W Korei – pomimo ponad 8 tys. potwierdzonych przypadków koronawirusa – uniknięto także zamykania miast. Działania zaczęły przynosić efekty.

Wraz z początkiem marca – gdy Korea była drugim po Chinach skupiskiem epidemii – zaczęto notować znaczny spadek zachorowań. Obecnie ich liczba nie przekracza 100 dziennie i podczas gdy w Chinach nadal stan zdrowia ponad 3 tys. osób jest ciężki (we Włoszech 1672, we Francji 400 a w Hiszpanii 272), to w Korei za ciężkie uznawane jest już tylko 59 przypadków.

Premier u youtubera o koronawirusie

Premier Mateusz Morawiecki przyznał wczoraj, że kwarantanna będzie się rozszerzać, ale zapewnił, że rząd nie zamierza zamykać miast ani sklepów spożywczych, ani też kierować wojska na ulicę. Nie wykluczył jednak dalszych prewencyjnych działań, w tym  przedłużenia przymusowej przerwy w szkołach.