Koniec tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce

Protest przed TK po orzeczeniu ws. aborcji, źródło twitter Małgorzata Tracz

Protest przed TK po orzeczeniu ws. aborcji, źródło twitter Małgorzata Tracz

Trybunał Konstytucyjny orzekł wczoraj, że aborcja w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodna z konstytucją. TK uznał, że ta przesłanka do aborcji to eugenika. Rzeczniczka PiS Anita Czerwińska już zapowiedziała, że obowiązujące dotychczas w tej dziedzinie prawo zostanie niebawem znowelizowane.

 

Czwartkowe (22 października) orzeczenie TK oznacza bowiem koniec obowiązującego w Polsce od 27 lat tzw. „kompromisu aborcyjnego”, a jednocześnie zaostrzenie przepisów prowadzące w praktyce do zakazu aborcji.

Według danych Ministerstwa Zdrowia w zeszłym roku w Polsce wykonano bowiem jedynie 1110 legalnych zabiegów przerwania ciąży z czego 1074 – ze względu właśnie na nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę płodu. Wczorajsze orzeczenie TK oznacza zatem, że ponad 98 proc. przeprowadzanych w Polsce zabiegów zostanie zakazana.

Wnioskiem grupy 119 posłów PiS, Konfederacji i Kukiz’15 w tej sprawie zajął się Trybunał w pełnym składzie (z zachowaniem pandemicznych rygorów). Przewodniczącym składu orzekającego była prezes TK Julia Przyłębska, a sprawozdawcą – sędzia Justyn Piskorski. Zdania odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski i Leon Kieres.

Sukces ruchów Pro-life

Po orzeczeniu TK obecni przed budynkiem Trybunału aktywiści antyaborcyjni z radości podrzucali w powietrze Kaję Godek, liderkę ruchu walczącego o całkowity zakaz usuwania ciąży w Polsce. Media zwróciły uwagę, że Godek – przedstawiana jako liderka ruchu antyszczepionkowców, chociaż jak sama przekonuje to fałszywy zarzut – nie miała na twarzy obowiązkowej maseczki i to mimo że Warszawa znajduje się w czerwonej strefie i powinna mieć osłonięte usta i nos. Godek twierdzi, że posiada zaświadczenie o przeciwwskazaniach do noszenia maski ochronnej.

Wyjątki od tej zasady – przypomina “Wprost” – obowiązują jedynie osoby z zaburzeniami psychicznymi, całościowym zaburzeniem rozwoju, niepełnosprawnością intelektualną co najmniej umiarkowaną, a także osoby z trudnościami w samodzielnym zakryciu nosa i ust oraz dzieci i przedstawiciele kilku konkretnych zawodów, których Kaja Godek nie wykonuje.

Spontaniczny protest po orzeczeniu TK

Czwartkowe orzeczenie Trybunału, kwestionowanego m.in. z powodu zasiadających w nim tzw. sędziów-dublerów, wywołało gwałtowny protest zarówno części polityków, jak i wielu grup społecznych.  Głos zabrały m.in. znane osobistości, a przed budynkiem TK wieczorem zebrał się tłum protestujących. Uczestnicy protestu mieli ze sobą transparenty i kartki z hasłami: „Prawo ma nas chronić”, „Macie krew na togach”, czy „Zrozumcie prawica: to moja macica”, a także płonące znicze. Na chodniku przed siedzibą Trybunału pojawił się napis: „Macie krew na rękach” i słychać było okrzyki „Hańba! Sędziowie budują piekło kobiet”, „Solidarność naszą bronią”, czy „Hańba”.

Co najmniej kilkuset protestujących, eskortowanych przez podobną liczbę policjantów przeszło potem pod siedzibę PiS przy ulicy Nowogrodzkiej, choć policjanci liczyli, że trasa poprowadzi pod Sejm. Stamtąd nieoczekiwanie uczestnicy spontanicznego protestu skierowali się pod dom prezesa PiS wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, gdzie czekał na nich szczelny kordon policji i kilkadziesiąt policyjnych samochodów. Po drodze, liczącej około sześciu kilometrów, mimo późnej pory przyłączały się do marszu kolejne osoby. Media informowały o zatrzymaniach.

Po godz. 22 w pobliżu domu prezesa PiS zebrały się duże siły policyjne choć protestujący dotarli przed dom Jarosława Kaczyńskiego dopiero po północy. Demonstranci wykrzykiwali hasła: „chodźcie z nami policjantki”, „kto nie skacze ten za PiS”. Tłum oddzielał kordon policji i ciasno zaparkowanych radiowozów. W pewnym momencie – przekazywały posłanki Lewicy – policjanci „założyli hełmy i użyli gazu”. Jedną z poszkodowanych była posłanka KO Klaudia Jachira.

We wpisie na Twitterze Komenda Stołeczna Policji przyznała, że “w celu przywrócenia porządku użyto jednostkowo gazu pieprzowego i siły fizycznej”. Wyjaśniła także, że „policjanci zareagowali, gdy cześć osób zebranych na ul. Mickiewicza zaatakowała funkcjonariuszy, rzucając w nich kamieniami i usiłując przerwać policyjny kordon”.

Podobne manifestacje odbyły się również w innych miastach, m.in. w Łodzi i Wrocławiu.

Łętowska: To oznacza aborcyjne podziemie

Prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku i pierwsza polska Rzecznik Praw Obywatelskich ostrzegła, że zakaz aborcji przynosi ten sam skutek. “To się od zawsze kończy w jeden sposób. Aborcyjnym podziemiem” – powiedziała Onetowi. Zwróciła przy tym uwagę, że oznacza jedno. Gdy tylko orzeczenie TK zostanie opublikowane w Dzienniku Ustaw, z polskiego prawa zniknie przesłanka do legalnej aborcji związana z uszkodzeniem płodu.

Prof. Łętowska przyznała też, że nie podobało jej się już ograniczenie możliwości dokonywania aborcji  z 1997 r. “Nie podobał mi się ani ten rzekomy kompromis wtedy, ani nie podoba mi się to, co jest teraz. Tym bardziej” – powiedziała. Przyznała przy tym, że że taka decyzja, w której z jednej strony są racje za życiem, a z drugiej – za wolnością i prawem kobiety do samostanowienia, nieuchronnie rodzi konflikt osób zaangażowanych po obu stronach.

“To zaś oznacza, że w czasach, gdy Polacy, i nie tylko oni, mają naprawdę dość powodów do niepokoju w związku z pandemią, gdy żyjemy w czasach chaosu i kołysania nastrojami społecznymi – decyzja Trybunału jest dołożeniem tych niepokojów” – podkreśliła pierwsza RPO. “Sądziłam, że nie dojdzie do wydania tego wyroku. Myliłam się” – dodała.

Mijatović: To pogwałcenie praw człowieka

Podobnie oceniła czwartkowy wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego Komisarz Praw Człowieka przy Radzie Europy Dunja Mijatović. Na Twitterze napisała, że usuwanie podstawy dla niemal wszystkich legalnych aborcji w Polsce jest równoznaczne z łamaniem i pogwałceniem praw człowieka. “Oznacza podziemie aborcyjne i wyjazdy za granicę, dla tych, których na to stać i jeszcze większe męki dla wszystkich pozostałych” – ostrzegła. “To smutny dzień dla praw kobiet” – zakończyła komisarz swój wpis.

“Wyrażamy satysfakcję, że TK stanął po stronie życia” – powiedział PAP rzecznik Andrzeja Dudy po ogłoszeniu wyroku ws. aborcji. Błażej Spychalski zwrócił przy tym uwagę, że poglądy prezydenta w tej sprawie “są powszechnie znane” i “się nie zmieniły”.

Krytyczne opinie polityków opozycji

Na tę wypowiedź prezydenta Dudy zareagował prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. “Prezydent Duda, ustami swojego rzecznika, wyraża satysfakcję z wyroku pseudo-TK. Najczarniejsze przepowiednie kampanii się sprawdzają. A może być tylko gorzej” – napisał na Twitterze. “Niebywały cynizm tej władzy. Partyjni figuranci chcą zastąpić sumienie” – ocenił. Jego zdaniem zaostrzenie prawa aborcyjnego i skazanie kobiet na niewyobrażalne cierpienie ma służyć jedynie, by zakryć nieudolność w walce z koronawirusem. “I oni mają czelność pouczać nas czym jest odpowiedzialność. Hańba” – napisał wiceszef PO.

Według lidera ruchu Polska 2050 Szymona Hołowni Kaczyński przez pięć lat bał się zaostrzyć przepisy w Sejmie. “Zrobił to dziś, w epidemii, tchórzliwie, przez posłuszny TK, żeby uniknąć dyskusji, zamknąć usta Polkom i Polakom” – napisał na Twitterze. “Różnimy się w sprawie aborcji, powinniśmy o tym rozmawiać. A nie być zmuszanymi do zdania szefa szefowej TK” – dodał Hołownia.

„Wrzucenie tematu aborcji i orzeczenie w tej sprawie pseudotrybunału w środku szalejącej pandemii to coś więcej niż cynizm” – ocenił orzeczenie TK były szef Rady Europejskiej Donald Tusk. “To polityczne łajdactwo” – napisał na Twitterze. “To dowód na tchórzostwo Kaczyńskiego. Kilka lat temu musiał w Sejmie wycofać się z forsowanych przepisów, bo wystraszył się społecznych protestów i siły polskich kobiet. Ale jak widać, nie może znieść tej klęski” – stwierdził tymczasem szef PO Borys Budka na Facebooku.

Była kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska napisała, że wyrok upolitycznionego TK oznacza piekło kobiet. Oskarżyła też władze o tchórzostwo. “Chcą, by kobiety w dramatycznej sytuacji wykazywały się heroizmem. Sami tchórzą przy każdej, trudniejszej decyzji. Tak jak dziś, gdy odpowiedzialność przerzucili na ich Trybunał. Tchórze! “- napisała wicemarszałek Sejmu na Twitterze.

Marcelina Zawisza  podkreśliła, że PiSowski trybunał zakazując aborcji w Polsce skazał Polki na tortury. “Będą rodzić dzieci z bezmózgowiem, z rozszczepem kręgosłupa, bez serc. Dzieci, które w męczarniach umrą” – napisała posłanka Lewicy. Podkreśliła też, że wyrokiem TK w czasie pandemii państwo polskie stosuje doktrynę szoku na własnym społeczeństwie. “Jeżeli myślicie, że pandemia nas powstrzyma ewidentnie nie znacie Polek. Już raz wam pokazałyśmy nasz sprzeciw. Pokażemy znowu!” – zapowiedziała Zawisza.

Zdaniem posłanki KO Katarzyny Lubnauer na polecenie PiS TK wydał wyrok na kobiety, na córki, siostry, wnuczki, przyjaciółki. “Mają rodzić zdeformowane płody, żeby ochrzcić i pochować” – napisała nawiązując do wypowiedzi prezesa partii rządzącej Jarosława Kaczyńskiego. “Cierpienie kobiet w imię fanatyzmu religijnego i interesu politycznego” – oceniła orzeczenie TK.

Sławomir Nitras (PO) podkreślił zaś, że to nie jest prawo tylko bezprawie. „Pomysł, aby moment, kiedy walczymy z pandemią, wykorzystać do zaostrzania przepisów antyaborcyjnych, mógł narodzić się tylko w naprawdę chorej głowie. Po tych wszystkich protestach kobiecych” – napisał na Twitterze. Natomiast jego partyjna koleżanka Kamila Gasiuk-Pihowicz napisała, że “państwo, które wprowadza przepisy o torturowaniu i znęcaniu się nad własnymi obywatelami przestaje być państwem, staje się oprawcą”, a “ubranie w paragrafy nakazu rodzenia śmiertelnie chorych dzieci to draństwo”. “Moralne dno, prawne bagno i ludzkie dramaty – do tego prowadzą rządy PiS” – napisała na Twitterze.

Wieczorne oświadczenie PiS

„Nasi polityczni przeciwnicy posługują się fake newsami, obelgami i grają na emocjach kobiet” oświadczyła wieczorem rzeczniczka PiS Anita Czerwińska. “My chcemy podejść do sprawy poważnie i z empatią” – zapewniła w oświadczeniu przesłanym PAP podkreślając, że państwo musi zapewnić odpowiednią opiekę matkom i dzieciom, które będą przychodzić na świat w efekcie tego orzeczenia. “My, jako PiS, szanujemy orzeczenia TK i nie uciekamy przed tą odpowiedzialnością – zapewniła rzeczniczka rządzącej partii. Zapewniła ponadto, że program „Za życiem” zostanie usprawniony i rozszerzony oraz zapowiedziała nowelizację obowiązujących obecnie przepisów o aborcji. „Powołamy komisję nadzwyczajną, która w ciągu kilku tygodni przedstawi kompleksową nowelizację przepisów” – sprecyzowała Czerwińska.

Światowe media o decyzji TK

„To wprowadzenie prawie całkowitego zakaz aborcji w kraju, który już miał jedne z najsurowszych praw dotyczących aborcji w Europie” – napisał „The New York Times” w reakcji na orzeczenie polskiego TK ws. aborcji. „Decyzja, od której nie można się odwołać, wstrzymuje przerywanie ciąży z powodu ciężkiego upośledzenia płodu – praktycznie jedynego rodzaju aborcji obecnie wykonywanego w kraju” – stwierdza dziennik. Zwraca też uwagę, że spór wokół prawa kobiet do przerywania ciąży „odzwierciedla gorzką polaryzację społeczeństwa” podzielonego między tradycyjnymi wartościami religijnymi a tymi bardziej liberalnymi.

Również BBC w swojej analizie stwierdza, że „orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego będzie oznaczało niemal całkowity zakaz aborcji”. Zauważa, że gdy decyzja TK zostanie opublikowana, przerwanie ciąży będzie możliwe tylko w przypadku gwałtu lub kazirodztwa lub gdy zagrożone będzie życie lub zdrowie matki.

„Guardian” podkreśla natomiast, że orzeczenie polskiego sądu konstytucyjnego może utorować drogę rządzącemu PiS do wprowadzenia prawnego zakazu aborcji z powodu ciężkiego upośledzenia płodu. „Polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja z powodu wad płodu jest niezgodna z konstytucją, odrzucając najpowszechniejszą z nielicznych podstaw prawnych do przerywania ciąży w kraju, w którym dominuje katolicyzm” – pisze. Przytacza przy tym ocenę Kamili Ferenc z Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, która stwierdziła, że „najgorszy scenariusz, który mógł się spełnić, spełnił się” i że jest to „druzgocący wyrok, który zniszczy życie wielu kobiet i wielu rodzin”.

Również Reuters podkreśla, że polski TK uznał za niezgodną z konstytucją jedną z nielicznych podstaw prawnych aborcji i zwraca uwagę na szersze, polityczno-społeczne tło czwartkowego rozstrzygnięcia Trybunału. Stwierdza, że „ograniczenie dostępu do aborcji było od dawna ambicją partii, ale wycofała się ona z poprzednich propozycji legislacyjnych w obliczu powszechnego sprzeciwu opinii publicznej”.

„Konserwatywne wartości odgrywają coraz większą rolę w życiu publicznym w Polsce, od czasu objęcia władzy przez nacjonalistyczne Prawo i Sprawiedliwość (PiS) pięć lat temu, kiedy to obiecało bronić tego, co uważa za tradycyjny, katolicki charakter narodu” – zauważa agencja. Zwraca również uwagę na kontrowersje dotyczące apolityczności obecnego składu TK. „Krytycy twierdzą, że Trybunał Konstytucyjny mógł działać w imieniu partii.

Chociaż Trybunał jest nominalnie niezależny, większość jego sędziów została powołana przez PiS” – pisze. Według Reutersa rządząca w Polsce partia “zaprzecza próbom wpływania na orzeczenia Trybunału, choć wstrząsy w polskim sądownictwie podniosły w kraju i za granicą zarzuty, że łamie demokratyczne normy”. “PiS twierdzi, że jego reformy mają na celu jedynie usprawnienie wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa” – podkreśla agencja.

Dotychczasowe przepisy

Obowiązująca dotychczas ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży weszła w życie 7 stycznia 1993 r. (w okresie rządu Hanny Suchockiej). Ograniczyła ona dostęp do zabiegów przerywania ciąży. Na jej podstawie aborcja w Polsce była możliwa w trzech przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu); gdy badania lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej); gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (do 12 tygodni od początku ciąży).

Wcześniejsze próby zmiany ustawy antyaborcyjnej

Obowiązujący obecnie kompromis ten został określony ustawą ze stycznia 1993 r., ale od tego czasu podejmowano wiele prób zarówno liberalizacji, jak i zaostrzania obowiązujących przepisów. Do Sejmu wpływały obywatelskie projekty przeciwników aborcji, ale też zwolenników liberalizacji istniejącej ustawy. Najgłośniejszą chyba próbą zaostrzenia była ta sprzed czterech lat, której twarzą stała się działaczka pro-life Kaja Godek.

W lipcu 2016 obywatelski komitet „Stop Aborcji” złożył w Sejmie pół miliona podpisów poparcia dla projektu ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne. Projekt przewidywał m.in. karę pozbawienia wolności za bezprawne dokonanie aborcji zarówno dla lekarza dokonującego aborcji, jak i kobiety, która się na to zdecydowała. Miesiąc później, w kontrze do tej inicjatywy, komitet „Ratujmy Kobiety” złożył 215 tys. podpisów pod projektem ustawy zakładającej nieograniczoną możliwość przeprowadzenia aborcji do końca 12. tygodnia ciąży.

W kolejnym miesiącu przedstawiciele Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia złożyli projekt zakładający zaostrzenie prawa aborcyjnego, jednak – w przeciwieństwie do projektu „Stop Aborcji” – pozostawiający wyłączenie spod sankcji karnej kobietę poddającą się aborcji. Po pierwszym czytaniu Sejm przekazał do dalszych prac tylko projekt inicjatywy „Stop Aborcji”.

“Czarny protest”

Reakcją na to były październikowe manifestacje w ponad stu polskich miastach, w których uczestniczyły dziesiątki tysięcy kobiet sprzeciwiających się projektowi zaostrzenia przepisów. Nazwany został czarnym protestem lub protestem czarnych parasolek, bo uczestniczki demonstracji ubrane były w czarne stroje, a z powodu padającego deszczu chroniły się pod czarnymi parasolkami.

W Parlamencie Europejskim odbyła się wtedy nawet debata nt. sytuacji kobiet w Polsce, jednak unijna komisarz ds. sprawiedliwości i równouprawnienia płci Věra Jourová zwróciła uwagę, że „UE nie ma żadnych kompetencji, jeśli chodzi o politykę dotyczącą aborcji i nie może interweniować w tego typu sprawach”. Pod naciskiem protestujących Sejm odrzucił wtedy jednak projekt zaostrzający przepisy regulujące przerywanie ciąży.

Potem było jeszcze kilka podobnych prób, ale dopiero dziś działacze Pro-life z Kają Godek na czele mogą świętować swój, na razie częściowy, sukces. Po orzeczeniu TK konieczne jest bowiem wprowadzenie zmian do obowiązującego prawa, ale trudno przypuszczać, żeby partia rządząca, która ma większość w Sejmie, przepisów o przerywaniu ciąży nie zaostrzyła.