Japonia: Reżyser ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich zwolniony za dawne kpiny z Holokaustu

Zegar odliczający w Tokio czas do oficjalnego rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich, źródło: Flickr/fot. Gilbert Sopakuwa (CC BY-NC-ND 2.0)

Zegar odliczający w Tokio czas do oficjalnego rozpoczęcia Igrzysk Olimpijskich, źródło: Flickr/fot. Gilbert Sopakuwa (CC BY-NC-ND 2.0)

Na dwa dni przed oficjalnym rozpoczęciem Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio reżyser ceremonii ich otwarcia Kentaro Kobayashi został zwolniony. Wszystko przez nagranie z lat 90. XX wieku, na którym żartuje on z Holokaustu.

 

Nagranie pochodzi z programu telewizyjnego, w którym Kentaro Kobayashi – niegdyś komik – prezentował skecze i monologi. W jednym z nich – pochodzącym z 1998 r. – reżyser ceremonii otwarcia Igrzysk wraz z drugim komikiem odgrywają role dwóch osób zabawiających dzieci. W pewnej chwili Kobayashi żartuje, aby „pobawili się w Holokaust”.

Oburzony premier i działacze żydowscy

Dawne nagranie przypomniały teraz japońskie media. Sprawa wywołała oburzenie nie tylko w Japonii. Japoński premier Yoshihide Suga nazwał żart Kobayashiego „oburzającym i nie do zaakceptowania”, a rabin Abraham Cooper z amerykańskiego Centrum Szymona Wiesenthala stwierdził, że „nawet najbardziej kreatywne osoby nie mają prawa do żartowania z nazistowskiego ludobójstwa”.

Oświadczenie w tej sprawie wydał też sam Kobayashi. Stwierdził w nim, że „rozrywka nigdy nie może nikogo wprawiać z zakłopotanie”. „Rozumiem, że mój głupi dobór tamtych słów był rzeczą złą. Bardzo tego żałuje” – napisał.

Ostatecznie jednak Komitet Organizacyjny Igrzysk zwolnił Kobayashiego. „W związku z tak bliskim terminem ceremonii otwarcia przepraszamy za wywołanie niepokoju u osób zaangażowanych w igrzyska, mieszkańców Tokio i japońskiej opinii publicznej” – powiedziała zaś minister ds. olimpijskich Seiko Hashimoto. Uznała jednak, że „sama nie ma powodów do dymisji”.

UE chce, aby jej flaga powiewała na ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Tokio

Flagę mieliby ponieść chorąży reprezentacji Słowenii, która sprawuje obecnie rotacyjną prezydencję w Radzie UE.

Seria skandali wokół organizatorów Igrzysk

Tymczasem skandal wokół dawnych żartów Kobayashiego to nie jedyna afera wokół ludzi zaangażowanych w przygotowanie Igrzysk Olimpijskich. Na początku bieżącego tygodnia komitet zrezygnował bowiem ze współpracy z kompozytorem Keigo Oyamadą, którego muzyka miała zostać wykonana podczas ceremonii otwarcia

Okazało się bowiem, że Oyamada – co czego sam kiedyś przyznawał się w prasowych wywiadach – był w młodości sprawcą przemocy wobec szkolnych kolegów. W szczególności znęcał się zaś na chłopcem, który był niepełnosprawny.

Z kolei w marcu do dymisji podał się dyrektor kreatywny Igrzysk (odpowiedzialny m.in. za ich promocję w mediach społecznościowych) Hiroshi Sasaki. Zarzucono mu bowiem tzw. fatshaming, czyli poniżanie osób z nadwagą lub otyłych. Sasaki nazwał bowiem będącą osobą plus-size aktorkę kabaretową Naomi Watanabe – „Olympig” (gra słów z użyciem wyrazów olympic, czyli „olimpijski” oraz pig, czyli „świnia”.

Natomiast w lutym ze swojej funkcji zrezygnował szef komitetu organizacyjnego Igrzysk  (a na codzień prezydent Japońskiej Federacji Rugby) Yoshiro Mori. Zrobił to pod presją krytyki po tym jak publicznie oświadczył, że „kobiety za dużo gadają”, a spotkania z udziałem członkiń komitetu „strasznie się przez to przeciągają”.

Korea Północna wycofuje się z Olimpiady w Tokio

Powodem decyzji ma być pandemia COVID-19.

Kłopoty z ceremonią otwarcia

Ale to zwolnienie Kobayashiego jest dla organizatorów Igrzysk największym problemem. Minister Hashimoto przyznała, że trwają narady na temat tego co zmienić w same ceremonii w związku z pozbyciem się jej reżysera.

Ceremonia otwarcia Igrzysk, która odbędzie jutro (23 lipca), i tak będzie miała inny przebieg niż wszystkie dotychczasowe. Na Stadionie Olimpijskim w Tokio na żywo będzie ją z powodu przeciwepidemicznych obostrzeń oglądać tylko 950 osób. Niemal całą widownię będą zatem stanowić telewidzowie.

W japońskiej stolicy obowiązuje bowiem obecnie czwarty, czyli najwyższy stopień zagrożenia epidemicznego. Wszystkie olimpijskie zawody będą się więc odbywać bez udziału publiczności. Poza stadionami i obiektami sportowymi nie będą się też ze sobą stykać sami sportowcy. Hotele w wiosce olimpijskiej mają opuszczać jedynie na treningi, zawody i oficjalne konferencje prasowe.

Japonia: Ponad 80 proc. mieszkańców nie chce Igrzysk Olimpijskich w Tokio

Ale Międzynarodowy Komitet Olimpijski wydaje się być zdeterminowany, aby największą imprezę sportową świata jednak przeprowadzić.

Zakażenia koronawirusem i ucieczka sztangisty z Ugandy

Wszystkich sportowców, trenerów i działaczy obowiązują też zakazy opuszczania wioski olimpijskiej pod karą natychmiastowej deportacji z Japonii. Mimo to z wioski uciekł już jeden z ugandyjskich sztangistów – 20-letni Julius Ssekitoleko, który chciał uzyskać w Japonii azyl i pomocy szukał u ugandyjskiej społeczności zamieszkującej oddalone od Tokio o 40 km miasteczko Yokkaichi. Zanim tam jednak dotarł, został zatrzymany przez policję.

Ponadto zakażenie koronawirusem wykryto już u 87 członków różnych zagranicznych ekip sportowych (m.in. z RPA, Holandii, Czech, USA i Korei Południowej), co grozi nawet odwołaniem całych Igrzysk (lub rywalizacji w poszczególnych olimpijskich dyscyplinach). Według ostatnich sondaży aż 55 proc. Japończyków chciałoby odwołania imprezy.

Na razie jednak Igrzyska mają ruszyć zgodnie z planem i zakończyć się 8 sierpnia. Część reprezentacji – np. zachodnioafrykańska Gwinea czy Korea Północna – zrezygnowała w ogóle z udziału w Igrzyskach.