Czy długa praca jest powodem do dumy? Hiszpania przetestuje czterodniowy tydzień pracy

hiszpania, praca, depresja, pandemia, COVD19, prawo pracy, praca zdalna, bezrobocie, lewica, populizm, unia europejska, pracodawca

Badania pokazują, że długie godziny pracy prowadzą do depresji i chorób krążenia, skracanie czasu pracy zaś do wyższej produktywności i lepszego samopoczucia. / Foto via flickr (CC BY-NC-ND 2.0) [La Moncloa - Gobierno de España]

Badania pokazują, że długie godziny pracy prowadzą do depresji i chorób krążenia, skracanie czasu pracy zaś do wyższej produktywności i lepszego samopoczucia. Hiszpania sprawdzi to na żywym – własnym organizmie, pisze Adriana Rozwadowska z „Gazety Wyborczej”.

 

 

Hiszpański rząd przystał na propozycję lewicowej partii Más País i przetestuje czterodniowy – trwający 32 godziny – tydzień pracy. Pilotaż – dla firm, które same wyrażą zainteresowanie – nie będzie niósł za sobą żadnego ryzyka dla pracodawców.

Dlaczego? Bo Hiszpania na trzyletnią próbę przeznaczy 50 mln euro. W pierwszym roku pracodawcy otrzymają 100 proc. zwrotu kosztów eksperymentu, w drugim – 50 proc., w trzecim zaś – 33 proc.

Pomysłodawcy mają bowiem nadzieję, że już po pierwszych dwunastu miesiącach firmy zauważą pozytywny wpływ skróconego tygodnia pracy na efektywność pracowników i pracownic i zdecydują się kontynuować pilotaż mimo zmniejszonych dotacji. Más País liczy, że w eksperymencie udział weźmie 200 przedsiębiorstw.

Pomysł wziął się z badań, które pokazują, że krótsza praca jest bardziej efektywna, a pracownicy i pracownice przychodzą do pracy bardziej wypoczęci, są bardziej zmotywowani i zdrowsi.

Jak przypomina brytyjski dziennik „The Guardian”, Hiszpania była jednym z pierwszych krajów, w których – wskutek nacisków ówczesnej lewicy – w 1919 r. wprowadzono ośmiogodzinny dzień pracy. Wcześniej, w XIX w., standardem była praca trwająca kilkanaście godzin. Walka o jej skrócenie potrwała przez cały wiek.

Co robią pracownicy w pracy? Szukają nowej

Pracownicy są wydajni wtedy, kiedy są skoncentrowani. Tymczasem utrzymanie koncentracji przez osiem godzin dziennie nie jest możliwe. Zwłaszcza że uniemożliwia to często charakter pracy – m.in. ciągłe maile i telefony.

Z rozmaitych badań wynika, że pracownik jest w stanie utrzymać koncentrację przez nie więcej niż trzy godziny dziennie – i nie wynika to z jego winy czy niechęci, ale praw rządzących organizmem. Co pracownik robi przez pozostałe pięć?

Zgodnie z amerykańskim badaniem z 2018 roku – przeprowadzonym przez Bureau of Labor Statistics – przez godzinę i pięć minut pracownicy czytają wiadomości w internecie, 44 minuty spędzają w mediach społecznościowych, przez 40 minut zaś rozmawiają ze współpracownikami na tematy niezwiązane z pracą.

Przerwy na palenie papierosów wcale nie zabierają tak dużo czasu, jak się powszechnie uważa – w sumie tylko 23 minuty. Więcej poświęca się na szukanie w internecie nowej pracy – 26 minut. Na dalszych miejscach znalazły się: rozmowy telefoniczne (18 minut), robienie kawy czy herbaty (17 minut), wysyłanie wiadomości (14 minut), jedzenie (8 minut) i przygotowywanie jedzenia (7 minut).

Dłuższa praca to też kłopoty ze zdrowiem. W 2015 r. renomowane czasopismo medyczne „The Lancet” opublikowało wyniki analizy, która objęła aż 600 tys. osób. Te pracujące 55 godzin tygodniowo – czyli po 11 godzin przez pięć dni w tygodniu – doznawały udarów mózgu aż o jedną trzecią częściej niż te, które nie przekraczały kodeksowych 35-40 godzin. Osoby pracujące jeszcze mniej – 6 godzin dziennie – zgłaszają znacznie lepsze samopoczucie.

Przykładem może być eksperyment ze Szwecji, gdzie przez 18 miesięcy w domu opieki w Gothenburgu pielęgniarskie dyżury skrócono do sześciu godzin. Okazało się, że pielęgniarki rzadziej korzystały ze zwolnień lekarskich i czuły się lepiej. Do tego organizowały dla swoich podopiecznych o 85 proc. więcej aktywności niż przy 8-godzinnym dniu pracy.

Długa praca nie popłaca

Idea work-life balance – czyli zachowywania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym – ma swój początek w latach 70. To wtedy amerykańscy badacze zauważyli, że wraz ze wzrostem liczby godzin pracy wydajność i kreatywność pracowników spada, rośnie zaś liczba zwolnień lekarskich – szczególnie ze względu na choroby układu krążenia.

Ich spostrzeżenia potwierdziły potem setki innych badań: im więcej pracy, tym częściej pojawiają się depresja, zaburzenia lękowe, zawały. Krótszy dzień pracy powoduje zaś, że – paradoksalnie – pracownik jest w stanie zrobić więcej. I pozostaje zdrowszy.

W Polsce wciąż jednak panuje przekonanie, że długi dzień pracy jest efektywny oraz powinien być powodem do dumy. Im krótszy zaś, tym pracownik robi mniej – ta opinia jest zresztą popularna także wśród samych pracujących.

Według przeprowadzonego w 2018 r. badania Barometr Rynku Pracy większość pracodawców – 65 proc. – jest przeciwko skróceniu czasu pracy z 40 do 35 godzin. Za jest 30 proc., reszta nie ma zdania. Pracownicy? Wśród nich pomysł popiera 38 proc., 53 proc. jest temu przeciwnych.

„W siedem godzin nie da się wyprodukować tyle, ile produkuje się w osiem” – tłumaczył ekonomista Jeremi Mordasewicz w 2018 r., kiedy skrócenie czasu pracy zaproponowali polscy politycy.

Krótszy tydzień pracy? „To rozdawnictwo”

W Polsce podobna inicjatywa pojawiła się tylko raz. W 2018 r. skrócić tydzień do 35 godziny pracy chciała partia Razem.

„Przykłady krajów takich jak Francja, Dania czy Szwecja pokazują, że pracownicy, którzy mają skrócony czas pracy, cieszą się lepszym zdrowiem, dłuższym czasem spędzanym z rodziną, mają więcej czasu na wypoczynek. Badania dowodzą, że skrócenie czasu pracy nie wpływa negatywnie na produktywność”, argumentowała wówczas dzisiejsza posłanka Marcelina Zawisza.

Mimo badań przemawiających na korzyść pomysłu inne partie go nie poparły. Magdalena Kochan z Platformy Obywatelskiej tłumaczyła wtedy, że jest przeciwna projektowi, bo „wciąż jesteśmy krajem na dorobku”. Kornelia Wróblewska z Nowoczesnej zaś, że ucierpiałaby na tym gospodarka.

„Dla mnie to populizm i rozdawnictwo”, mówiła Wróblewska.

Ostatecznie Partii Razem nie udało się zebrać 100 tys. podpisów, które są wymagane, aby złożyć w Sejmie projekt obywatelski.

Start eksperymentu w Hiszpanii zaplanowano na jesień. Partia Más País ma trzech deputowanych w izbie reprezentantów i jednego w senacie. Trzeba jednak dodać, że w wyborach w 2019 r. na partię tę można było głosować w 18 z łącznie 59 okręgów wyborczych.