Hiszpania: Społeczne niezadowolenie z powodu restrykcji. Protestują także lekarze

Hiszpania, koronawirus, protest, lockdown, COVID

Hiszpanie mają dość dalszych restrykcji. Przybiera fala społecznego niezadowolenia z powodu zamrażania gospodarki. / Foto via twitter

Sobotnia noc była jedną z najgorętszych w ostatnich tygodniach. Hiszpanie mają dość dalszych restrykcji wprowadzanych z powodu pandemii koronawirusa. Przybiera fala społecznego niezadowolenia z powodu zamrażania gospodarki. W ubiegłym tygodniu protestowali także lekarze.

 

 

Kongres Deputowanych, niższa izba parlamentu Hiszpanii, w czwartek (29 października) wyraziła zgodę na wydłużenie stanu zagrożenia epidemicznego do 9 maja 2021 r. Decyzja o jego wprowadzeniu zapadła w niedzielę (25 października) na nadzwyczajnym posiedzeniu rady ministrów.

Hiszpania się zamyka

Stan zagrożenia epidemicznego premier Pedro Sánchez ogłosił w niedzielę. Wyjaśnił, że na mocy nowych przepisów wprowadzony zostaje m.in. zakaz wychodzenia z domów w godzinach 23-6, a władze regionów będą mogły narzucać obostrzenia bazując na czterostopniowej skali infekcji, oscylującej na poziomie 25-200 zakażeń na 100 tys. mieszkańców w ciągu 14 dni.

Zgodnie z nowym prawem w sytuacji przekroczenia poziomu 200 infekcji na 100 tys. obywateli władze wspólnot autonomicznych powinny w porozumieniu z rządem Hiszpanii wprowadzić surowe restrykcje epidemiczne, takie jak przymusowa izolacja obywateli lub kordon sanitarny.

Stan zagrożenia w związku z COVID-19 został po raz pierwszy wprowadzony w Hiszpanii w połowie marca. Wprawdzie po spadku liczby zakażeń odwołano go 21 czerwca, ale od sierpnia, wraz z nasileniem się infekcji, poszczególne wspólnoty autonomiczne zaczęły wprowadzać własne obostrzenia.

Nocne protesty przeciwko restrykcjom

W nocy z soboty (31 października) na niedzielę już po raz kolejny w ostatnich dniach odbyły się w Hiszpanii zamieszki osób kontestujących wprowadzone przez rząd centralny oraz rządy regionalne restrykcje.

Do zamieszek doszło w m.in. w Barcelonie, Walencji, a także w Burgos. W miastach tych protesty prowadzone były już drugą dobę, a w trakcie manifestacji protestujący niszczą fasady budynków, podpalają kontenery na śmieci i rabują sklepy.

W sobotę aresztowano dziesiątki osób w całym kraju. Jednak największe protesty miały miejsce w Madrycie, a demonstranci krzyczeli „wolność!”. Podpalali kosze na śmieci i wznosili prowizoryczne barykady na głównej arterii miasta, Gran Vía.

Policjanci zostali obrzuceni kamieniami i flarami, gdy próbowali interweniować. Według służb ratunkowych rannych zostało dwanaście osób – w tym trzech policjantów.

Do sobotniego wieczora kordonem sanitarnym w 47-milionowej Hiszpanii zostało objętych 14 z 17 wspólnot autonomicznych kraju. Wyjątkiem są archipelagi Wysp Kanaryjskich i Balearów, a także sąsiadująca z Portugalią Estremadura. W sumie zakaz opuszczania regionu dotyczy ponad 41 mln osób.

Hiszpania przywraca epidemiczny stan alarmowy. Co to oznacza w praktyce?

To całkowity powrót do sytuacji z zimowo-wiosennej pierwszej fali pandemii?

Lekarze chcą zmian

Hiszpania znajduje się w światowej czołówce, jeśli chodzi o wszelkie statystyki dotyczące koronawirusa. Jest jednym z ośmiu krajów, w których odnotowano jak dotąd ponad milion zakażeń (oprócz niej są to Kolumbia, Argentyna, Francja, Rosja, Brazylia, Indie i Stany Zjednoczone). Kraj ze stolicą w Madrycie zajmuje również ósme miejsce pod względem zgonów (ponad 35 tys.).

Tak trudna sytuacja epidemiologiczna zbiegła się z ponownymi obawami o wydolność służby zdrowia. W szpitalach przebywa obecnie ponad 16,5 tys. pacjentów, przez co w wielu regionach zaczyna brakować personelu, a także pojawiają się problemy z dostępnością łóżek i respiratorów. Pod tym względem najgorsza sytuacja panuje w regionach La Rioja, Navarra, Kastylia i León oraz Aragonia.

Rozwój epidemii zmusił rząd Pedro Sáncheza do zmiany strategii. Złagodzone zostały regulacje dotyczące uprawnień medycznych, dzięki czemu zabiegi czy zadania wymagające hospitalizacji mogą wykonywać rezydenci. Co więcej, rząd ma teraz prawo do relokowania medyków między szpitalami. Wszystko to, łącznie z niskimi wynagrodzeniami i trudnymi warunkami pracy doprowadziło do pierwszych od 1995 r. strajków lekarzy.

Hiszpania jak Polska? Rząd upolityczni wymiar sprawiedliwości?

Opozycja porównała inicjatywę do działań rządów w Polsce i na Węgrzech. Hiszpańskie władze skrytykowała także Komisja Europejska.

Ilu lekarze protestowało?

Hiszpańska Centralna Medycznych Związków Zawodowych (CESM) przekazała, że 85 proc. wszystkich medyków, czyli ponad 200 tys. osób rozpoczęło w miniony wtorek (27 października) strajk, który polegał na odejściu od łóżek pacjentów i opuszczeniu placówek medycznych. Protestujący domagają się podwyżek, lepszego zaopatrzenia, a także częstszych i dających rezultaty rozmów z władzami.

Część z protestujących udała się na uliczne manifestacje, aby wyrazić swoją dezaprobatę wobec rządowego dekretu, służącego zwiększeniu liczby etatów lekarzy w szpitalach.

Przedstawiciele CESM przekazali opinii publicznej, że decyzja o relokacji lekarzy i poszerzaniu kompetencji rezydentów została podjęta bez jakichkolwiek rozmów z lekarzami. Według nich wszystkie podejmowane przez rząd działania narażają pacjentów na utratę zdrowia i życia, nie tylko wskutek zakażenia koronawirusem.

Według zapowiedzi medycy nie zamierzają odpuszczać i chcą protestować dalej. Wstępne plany zakładają wyjście na ulicę w każdy wtorek. Taki stan rzeczy ma trwać do chwili, w której nie uda się dogadać z rządem i opracować nowej strategii w walce z epidemią.

Koronawirus: Jaki plan ma Hiszpania na wyjście z kryzysu?

Ile nowych miejsc pracy planuje stworzyć rząd Hiszpanii?

Medycy pod presją

Z badań wynika, że już co czwarty pracownik personelu medycznego w Hiszpanii cierpi na zaburzenia psychiczne z powodu epidemii COVID-19. Najczęściej pracownicy szpitali skarżą się na stres i lęki związane z możliwością infekcji koronawirusem.

Z ankiety wykonanej wśród ponad 1400 pracowników służby zdrowia we wszystkich 17 hiszpańskich wspólnotach autonomicznych wynika, że personel szpitali wraz z nadejściem drugiej fali epidemii częściej narzeka na trudności natury psychologicznej.

Badanie koordynowane przez lekarzy ze szpitala Virgen del Rocio w Sewilli dowodzi, że częściej na trudności psychologiczne przeżywane podczas epidemii skarżą się kobiety pracujące w służbie zdrowia.

Autorzy badania wskazali, że poza najczęściej deklarowanymi objawami zmian psychicznych, takimi jak stres i lęk przed zakażeniem, często wskazywanymi przez pracowników służby zdrowia symptomami są też stany depresyjne, rozdrażnienie, a także bezsenność.