Cyfrowi giganci kontra prawa pracownicze. W Google powstanie związek zawodowy

Google, USA, Nowe technologie, związki zawodowe

Protest związkowców z Koalicji na Rzecz Organizowania Pracowników Cyfrowych (CWA). Źródło: FB [CWAUnion]

W poniedziałek (4 stycznia) ponad 200 pracowników holdingu Alphabet i należącego do niego giganta technologicznego Google założyło pierwszy związek zawodowy działający w ramach spółek cyfrowego imperium kierowanego przez Larriego Page’a i Sergey’a Brina. Sukces udało się osiągnąć dopiero po wielu latach starań.

 

 

Konflikt pracowniczy w Google trwa już od 2017 r. Jednym z powodów były ciągnące się od kilku lat doniesienia o molestowaniu seksualnym, jak dotąd zamiatane pod dywan.

Jednak trzy lata temu pracowniczki amerykańskiej korporacji w sprzeciwie wobec polityki firmy zorganizowały tzw. „dziki strajk” (nie wpisany w tryby sporu zbiorowego, a więc spontaniczny), w którym wzięło udział 20 tys. osób. Dzięki akcji, przeprowadzonej na fali amerykańskiego ruchu #metoo, firma przeprowadziła śledztwo i zmieniła swoją politykę wewnętrzną.

Pracownicy zarzucali ponadto szefostwu firmy m.in. cenzurowanie chińskiej wersji wyszukiwarki Google oraz kontrowersyjną współpracę z Pentagonem, której celem było doskonalenie technik służących do militarnego wykorzystywania dronów.

2021: Co wydarzy się w Nowym Roku w Europie i na świecie?

Oto 10 rzeczy, które zdaniem redakcji EURACTIV.pl przyniesienie nam 2021 r.

Zwolnienia jako forma dialogu z pracownikami

Jednak genezy działań na rzecz powstania związku zawodowego w Google można szukać w wydarzeniach z listopada 2019 r., kiedy to Google zwolniło czwórkę aktywnych politycznie pracowników.

W obronie tzw. November Four (Listopadowej Czwórki) demonstrowało w San Francisco 200 osób. Jak stwierdziła firma, ich zwolnienie było związane z nieprawidłowościami w obsłudze danych i wyciekiem poufnych informacji.

Jednak kolejne decyzje kierownictwa raczej poddały w wątpliwość argumentację stosowaną przez Google. W okolicach Święta Dziękczynienia zwolniono bowiem kolejną czwórkę pracowników – tzw. Thanksgiving Four.

Oskarżono ich o złamanie procedur bezpieczeństwa, nazywając ich sprawę „niezwykle rzadkim przypadkiem”. Tak się jednak złożyło, że i oni byli zaangażowani w obronę praw pracowniczych, m.in. w protesty przeciwko wcześniejszym zwolnieniom.

Wydarzenie to zainspirowało inne osoby pracujące w Google i innych spółkach konsorcjum Alphabet. Pracownicy i pracowniczki nie przemawiali już tylko ustami wcześniej zwolnionych osób, lecz zaczęli mówić w swoim imieniu, opowiadając za pośrednictwem mediów społecznościowych o tym z kim firma prowadzi swoje projekty oraz w jaki sposób traktuje pracowników. Na jaw wyszło wyszło m.in. więcej szczegółów dotyczących praktyk mobbingowych, mających na celu zduszenie w zarodku jakiejkolwiek działalności związkowej.

Protesty organizowano również w sprawach dotyczących mowy nienawiści – szczególnie tej wymierzonej w społeczność LGBTQ+ – która dzięki mediom społecznościowym, osiągała coraz to większe rozmiary, towarzysząc fali destrukcyjnego populizmu.

Dzięki oddolnemu zaangażowaniu sprawą zainteresowały się  amerykańskie media, nadając jej światowy rozgłos. CNBC jednoznacznie stwierdziło, że zwolnienie Thanksgiving Four z dnia na dzień uczyniło z organizujących się pracowników i pracowniczek „bohaterów”. Media zarzuciły władzom Google’a  nieudolność i obarczyły odpowiedzialnością za spór.

USA: Kolejny pozew o praktyki monopolistyczne wobec cyfrowego giganta. Teraz 35 stanów pozywa Google

Do sądu w Waszyngtonie trafił wniosek podpisany przez prokuratorów generalnych 35 stanów, stołecznego Dystryktu Kolumbii oraz dwóch amerykańskich terytoriów zależnych – Guam i Portoryko. Zarzucają oni Google stosowanie praktyk monopolistycznych ze szkodą dla klientów.

 

Głównymi inicjatorami pozwu są prokuratorzy generalni z …

Nowy początek

Powstanie związku zawodowego – Alphabet Workers Union, bowiem tak nazywa się związek zawodowy, powołany przez pracowników Google w USA – stanowi wyzwanie dla kierownictwa firmy zatrudniającej około 100 tys. pracowników i pracowniczek na całym świecie. Wraz ze skargą ze strony związku zawodowego Communications Workers of America, która wpłynęła w grudniu 2019 r. do National Labor Relations Board (Krajowej Rady ds. Stosunków Pracy ) rozpoczął się proces legalizowania i umacniania aktywności pracowniczej w spółkach należących do Alphabet.

Skargę rozpatrzono na korzyść pracowników, a następnie skierowano do administracji, wskazując na nadużycia ze strony władz firmy. Dotyczą one m.in. wielokrotnego rozbijania inicjatyw utworzenia w firmie związków zawodowych, bezprawnej inwigilacji pracowników i innych poważnych naruszeń praw pracowniczych. Otworzyło to drogę dla powołania organizacji związkowej w holdingu Alphabet.

„Utworzenie związku stało się możliwe dzięki odważnym działaniom na przestrzeni wielu lat pracowników Google” – powiedział Nicki Anselmo, zaangażowany w powołanie organizacji. „Od walki z polityką dead namingu (odnoszenie się do osób transpłciowych za pomocą ich poprzednich imion – przyp. autora) przez sprzeciwianie się Project Maven (programu współpracy z Pentagonem – red.), po protestowanie przeciwko skandalicznym, wielomilionowym wypłatom kierownictwu, którego członkowie dopuścili się molestowania seksualnego. Widzieliśmy, że Alphabet reaguje, kiedy działamy zbiorowo. Nasz związek zapewnia trwałą strukturę, dzięki której wspólne wartości pracowników Alphabet są szanowane, nawet po zniknięciu naszych akcji z medialnych nagłówków”.

Organizacja pracowników Alphabet należy do CWA CODE-CWA (Koalicji na Rzecz Organizowania Pracowników Cyfrowych), której działania mają zmierzać ku popularyzacji idei związków zawodowych w firmach należących do cyfrowych gigantów. Filie tej organizacji istnieją już w takich firmach, jak Kickstarter oraz Glitch.

Facebook "przeniesie" swoich brytyjskich użytkowników do USA

Jakie to może mieć konsekwencje dla Brytyjczyków?

Demokracja vs Cyfrowi Giganci

Dieter Bohn, redaktor naczelny portalu The Verge, specjalizującego się w tematyce cyfrowej, w swym artykule z grudnia 2019 r. umieścił wydarzenia mające miejsce w Google w ciekawej chronologii. Podzielił on historię spółki, powstałej w 1998 r. na trzy okresy. W pierwszym rozwinęła ona potencjał technologiczny internetu. W drugim osiągnęła pozycję światowego giganta-monopolisty. W trzeciej natomiast, którą symbolizują m.in. opisywane tutaj wydarzenia, musi się ona zmierzyć z owocami tego procesu.

Dopiero od niedawna społeczeństwo globalne stara się w pełni zrozumieć rolę i wpływ cyfrowych gigantów na mechanikę codziennego życia każdego i każdej z nas.

Dyskusja toczy się wokół miejsca wirtualnego świata i jego właścicieli w polityce. Dotyczy m.in. zachwytów nad Arabską Wiosną, czy Strajkiem Kobiet, po szowinistycznych populistów czerpiących garściami z dobrodziejstw mediów społecznościowych, po kwestię (nie)płacenia podatków przez korporację, inwigilację i prywatność, jak i problematykę monopolizacji rynku.

Nieprzypadkowo związek zawodowy w Google powstaje w momencie europejskiej debaty dotyczącej suwerenności cyfrowej, która orbituje wokół Kodeksu Usług Cyfrowych (DSADigital Services Act), mającego zapewnić bezpieczeństwo użytkowników w internecie i umożliwić rozwój – dziś przytłaczanych przez cyfrowe giganty, w tym Google – innowacyjnych przedsiębiorstw cyfrowych.

To właśnie w dzisiejszych zmaganiach legislatur, polityków i pracowników z cyfrowymi gigantami i ich lobbystami wykuwa się nowe, świadome swych ograniczeń oraz możliwości, środowisko demokracji XXI w.