Francja: Macron obiecuje zmiany, związki zawodowe obiecują dalsze protesty

Emmanuel Macron, źródło: Flickr/© École polytechnique - J.Barande

Emmanuel Macron, źródło: Flickr/© École polytechnique - Jérémy Barande

Prezydent Francji w telewizyjnym orędziu wziął na siebie część odpowiedzialności za frustrację części Francuzów, która dała początek protestom „żółtych kamizelek”. Obiecał korekty w przepisach podatkowych, ale zapowiedział jednocześnie, że nie wycofa się całkowicie ze swojej polityki. Tymczasem jedna z central związkowych chce się przyłączyć do oddolnych protestów.

 

Emmanuel Macron obiecał „wszystkimi środkami przywrócić we Francji spokój”. Wyjaśniał, że chodzi nie tylko o bardziej zdecydowane reakcji służb bezpieczeństwa podczas manifestacji, ale także o odpowiedź na postulaty protestujących. Już wcześniej francuski rząd wycofał się (przynajmniej w przyszłym roku) z podwyżki akcyzy na paliwa.

Płaca minimalna w górę

Teraz Macron zapowiedział kolejne zmiany. „Odpowiemy na pilne potrzeby ekonomiczne i społeczne za pomocą zdecydowanych środków, redukując szybciej podatki, kontrolując wydatki rządowe, ale nie zmienimy naszej polityki o 180 stopni” – zastrzegł francuski prezydent. Wśród jego propozycji znalazło się podniesienie od 2019 r. gwarantowanej płacy minimalnej o 100 euro miesięcznie oraz zniesienie podwyżki składki na ubezpieczenie społeczne wobec emerytów, którzy otrzymują mniej niż 2 tys. euro miesięcznie. Miały by to być elementy wprowadzenia we Francji – jak to ujął Macron – „ekonomicznego i społecznego stanu wyjątkowego”.

Francuski prezydent oświadczył również, że „jest częściowo odpowiedzialny za gniew i frustrację części Francuzów, które popchnęły ich do protestów”. Sam protest nazwał „głęboko usprawiedliwionym”, ale jednocześnie potępił „akty niedopuszczalnej przemocy”. Zastrzegł, że w ciągu 18 miesięcy swoich dotychczasowych rządów nie jest w stanie naprawić błędów jakie we Francji „narastały do 40 lat”. Wezwał też prywatnych przedsiębiorców, aby wsparli rząd i wypłacili swoim pracownikom świąteczne premie.

Francuski rząd wycofuje się z podwyżki akcyzy na paliwo

Rząd w Paryżu ogłosił, że w 2019 r. nie wprowadzi zapowiadanej podwyżki akcyzy na paliwo. Przeciwko polityce rządu od trzech tygodni trwają we Francji masowe protesty tzw. ruchu „żółtych kamizelek”.
 

Jest to krok w celu zażegnania kryzysu wywołanego demonstracjami trwającymi od …

Związkowcy zapowiadają sojusz z „żółtymi kamizelkami”

Tymczasem część związkowców, którzy wzięli wczoraj (10 grudnia) udział w specjalnym kryzysowym spotkaniu w Pałacy Elizejskim, gdzie rozmawiali z prezydentem, premierem, ministrami oraz przedstawicielami związków pracodawców, ogłosiło, że obietnica Macrona „są niewystarczające”.

Sekretarz generalny największej we Francji centrali związkowej CGT Philippe Martinez zapowiedział, że ten związany z francuskimi komunistami związek przyłączy się do protestu „żółtych kamizelek”. Ich wspólny strajk miałby się zacząć w najbliższy piątek (14 grudnia).

Nie wiadomo, czy oznacza to, że CGT odmówiło udziału w zaproponowanych przez Macrona wielkich społecznych konsultacjach w sprawie transformacji energetyczno-gospodarczej kraju, jakie miałyby się zacząć 15 grudnia.

Wprowadzenie wyższej akcyzy na paliwa, a zwłaszcza na olej silnikowy, było elementem działań, jakie miały zachęcić Francuzów do wymiany samochodów na mniej paliwożerne (a więc bardziej ekologiczne) i rezygnacji z pojazdów z silnikami diesla. Biedniejsi Francuzi poczuli się jednak w ten sposób mocno przymuszeni do wielkich wydatków.

Protesty ruchu „żółtych kamizelek” zaczęły się 17 listopada od blokowania przez kierowców dróg. Nazwa nieformalnego ruch wzięła się od zakładanych przez nich odblaskowych kamizelek. Protesty szybko jednak zaczęły się stawać bardzo ostre. W Paryżu kilkakrotnie dochodziło już do zamieszek. Od początku protestów zatrzymano już w związku z nimi ponad 4,5 tys. osób.

Francja: Po sobotnich zamieszkach władze rozważają wprowadzenie stanu wyjątkowego

Największe od wielu lat uliczne zamieszki w Paryżu to skutek trwającego już ponad 2 tygodnie protestu tzw. żółtych kamizelek przeciwko podwyżkom akcyzy na paliwa oraz rosnącym kosztom życia. Francuskie władze obawiają się kolejnych rozruchów.
 
W ostatnią sobotę (1 grudnia) protestowało we …

Rosyjskie trolle podgrzewają sytuację we Francji?

Tymczasem amerykańska organizacja Alliance for Securing Democracy (ASD), która analizuje wymierzoną w Stany Zjednoczone rosyjska działalność w internecie poinformowała, że 600 tych samych uznawanych za powiązane z Kremlem kont na Twitterze, które wykorzystywane były do dezinformacji w USA, stało się bardzo aktywnych także w chwili największych protestów we Francji. To one przyczyniły się do dużego wypromowania hasła #giletsjaunes, czyli #żółtekamizelki.

Za pośrednictwem tych kont rozpowszechniano nieprawdziwe newsy na temat fikcyjnych przypadków znęcania się policjantów nad protestującymi oraz informowano o narastającym buncie przeciw prezydentowi wśród części mundurowych. Publikowane zdjęcia rzekomo ciężko rannych osób pochodziły zaś z zupełnie innych wydarzeń w innych częściach świata. Konta te powielały też głównie artykuły i filmy z prokremlowskich mediów – telewizji RT oraz agencji Sputnik.

Emmanuel Macron jeszcze w kampanii wyborczej w 2017 r. padał ofiarą dezinformacji szerzonej przez rosyjskie media oraz rosyjskich trolli w internecie, którzy rozpowszechniali m.in. informacje o środkach finansowych nielegalnie przekazywanych komitetowi Macrona przez donatorów z Arabii Saudyjskiej.

KE: Rosyjska dezinformacja to obecnie największe zagrożenie dla UE

Z raportu przygotowanego przez Komisję Europejską oraz unijne służby dyplomatyczne wynika, że Rosja wydaje coraz więcej pieniędzy na propagandę na obszarze UE. Dlatego KE chce zwiększyć unijne zdolności do przeciwdziałania dezinformacji.
 
Komisja Europejska opublikowała swój Plan Działań Przeciw …