COVID-19 jest kobietą – orzekła Akademia Francuska

COVID-19 jest kobietą. Fot. Pixabay

COVID-19 jest kobietą. Fot. Pixabay

Le COVID czy la COVID? Akademia Francuska właśnie oficjalnie stwierdziła, że najczęściej spotykane używanie z tym skrótem rodzajnika męskiego jest błędne. Zaleca żeńską formę „la”.

 

Chociaż większość Francuzów traktuje COVID-19 jako rzeczownik rodzaju męskiego (stosując wobec niego rodzajnik ‚le’), stojąca na straży prawidłowego posługiwania się językiem francuskim Akademia Francuska zaleca używanie tego terminu w formie żeńskiej – czyli z rodzajnikiem ‚la’.

COVID-19 jest kobietą

W uzasadnieniu akademicy powołują się na prostą zasadę gramatyki: w przypadku akronimu (a takim jest termin COVID) kluczowy jest rodzaj głównego słowa. „Covid to akronim choroby wywoływanej przez koronawirus [ang. „corona virus disease”*], a skróty i akronimy mają rodzaj rzeczownika stanowiącego rdzeń frazy, której są skrótem (…) Powinniśmy zatem powiedzieć la COVID-19, ponieważ jądro nazwy jest odpowiednikiem francuskiego słowa rodzaju żeńskiego „maladie” [czyli… ta choroba] – stwierdziła w oficjalnie wydanym oświadczeniu Akademia.

Skąd zatem wzięło się tak częste używanie męskiego rodzajnika? Zdaniem Akademii wynika to z faktu, że zanim ludzie zaczęli stosować akronim „COVID-19” (używanie tego terminu  zalecił 11 lutego dyrektor generalny WHO dr Tedros Adhanom Ghebreyesus), posługiwali się zwykle terminem „koronawirus”, a wirus jest rodzaju męskiego. Następnie zaś – drogą metonimii (zastąpienie jednej nazwy inną, związaną z poprzednią stosunkiem przyczyny do skutku, np. cała Polska zamiast wszyscy mieszkańcy Polski) – niejako automatycznie przypisali także chorobie płeć powodującego ją patogenu.

Akademia stoi jednak na stanowisku, że należy przywrócić COVID-19 jej właściwą płeć.

Covim nie Covid?

Zdaniem Akademii cała konstrukcja nazwy stojącej za „COVID” jest zresztą wątpliwa, ponieważ fraza „corona virus disease” łączy łacinę i angielski. O wiele lepszym rozwiązaniem według akademików byłoby „corona virus morbus” (i wtedy skrót brzmiałby „Covim-19”).

Jeśli czuwająca nad polszczyzną Rada Języka Polskiego zajęłaby się lingwistyczną stroną choroby COVID-19 i oparła się na tych samych przesłankach co Akademia Francuska, zmuszona byłaby dojść do tych samych wniosków.

 

Koronawirus: Jak Polska i inne kraje Europy wspierają kulturę?

Przedstawiciele branży w całej Europie apelują o wsparcie