Dzień Kobiet: Hiszpanki protestują, pensje Francuzek być może wzrosną

źródło Pixabay/Ernesto Eslava/CC0 Creative Commons

Średnio o 16 proc. mniej od mężczyzn zarabiały w UE w 2016 r. kobiety. Takie dane przynosi raport Eurostatu. Tymczasem w Międzynarodowy Dzień Kobiet Hiszpanki postanowiły zaprotestować przeciw płciowym nierównościom. Z kolei Francuzki być może już niedługo w kwestii równości płac chronić będzie zreformowane prawo.

 

Raport Eurostatu dotyczy państw członkowskich oraz trzech krajów należących do Europejskiego Obszaru Gospodarczego – Szwajcarii, Islandii oraz Norwegii. Pod uwagę wzięto średnią stawkę godzinową. W żadnym z badanych krajów kobiety nie zarabiają na tych samych stanowiskach tyle samo co mężczyźni. Największa różnica jest w Estonii. Tam kobiety zarabiają średnio o 25,3 proc. mniej. Na drugim miejscu tego rankingu płacowych nierówności znalazły się Czechy (21,8 proc.) oraz Niemcy (21,5 proc.).

Najlepiej sytuacja wygląda wg. Eurostatu w Rumunii, gdzie kobiety zarabiają tylko o 5,2 proc. mniej od mężczyzn. Podobnym wynikiem mogą się pochwalić Włochy (5,3 proc.), Luksemburg (5,5 proc.), Belgia (6,1 proc.) i Polska (7,2 proc.). Według wyliczeń Eurostatu średnia unijna wynosi natomiast 16 proc.

How much less did women in the EU earn than men in 2016? Eurostat has the answer. http://ec.europa.eu/eurostat/en/web/products-press-releases/-/3-07032018-BP

Publié par Eurostat sur mercredi 7 mars 2018

Francja wprowadzi równość płac?

Francja w powyższym zestawieniu znalazła się niemal dokładnie w środku stawki. Eurostat wyliczył, że kobiety zarabiają tam średnio o 15,2 proc. mniej od mężczyzn. Sytuacja ta być może niedługo się zmieni. Rząd rozważa bowiem nałożenie na firmy i instytucje obowiązku zrównywania płac na tych samych stanowiskach dla obu płci. Miałyby one otrzymać trzy lata na wprowadzenie zmian. Jeśli tego nie zrobią, czekać będą kary finansowe nawet w wysokości 1 proc. sumy wszystkich wypłacanych pracownikom pensji. Firmy zatrudniające co najmniej 250 pracowników już w przyszłym roku otrzymałyby specjalne oprogramowanie służące „rozliczaniu się z równości płacowej”. Firmy posiadające od 50 do 249 pracowników – będą musiały zacząć zdawać raporty od 2020 r. Małe firmy, które zatrudniają 49 i mniej pracowników, nie podlegałyby tym regulacjom. Nowe prawo, gdyby zaakceptował je parlament, zaczęłoby całkowicie obowiązywać od 2022 r.

Według francuskich wyliczeń sytuacja jest jednak lepsza niż zdaniem Eurostatu. Francuzki mają zarabiać tylko o 9 proc. mniej od Francuzów. Francja stosuje jednak inny sposób liczenia niż Eurostat w swoim raporcie za 2016 r.

Dokładnie szczegóły propozycji dotyczącej równości płac poznały już związki zawodowe i stowarzyszenia pracownicze. Proponowane rozwiązania mają się stać elementem szerszej reformy systemu socjalnego. Premier Edouard Philippe ma przedstawić projekt ustawy pod koniec kwietnia. „To szalone, że w prawie już są zapisy uderzające w nierówność płacową, a ona wciąż w praktyce istnieje. Naszym celem jest przejście od pięknych słów do prawdziwej i szczerej równości” – mówił szef francuskiego rządu.

Przepisy wymuszające równość płac bez względu na płeć obowiązują już od początku roku na Islandii. Islandki, wykonując tę samą pracę co Islandczycy, muszą otrzymywać pensję w takiej samej wysokości. I na odwrót, także mężczyznom nie wolno na takim samym stanowisku płacić mniej. Nowe prawo obejmuje wszystkie firmy, które zatrudniają przynajmniej 25 osób. Nowym rygorom poddane są nie tylko firmy, ale także jednostki administracji publicznej. Jeśli kontrole wykażą, że mimo uzyskania certyfikatu, w jakimś miejscu pracy występują nierówności płacowe, pracodawca będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości do 500 dolarów za każdy dzień do czasu dostosowania się do nowych przepisów.

Islandia jako pierwsza na świecie wprowadziła równość płac niezależnie od płci

Od początku nowego roku Islandki, wykonując tę samą pracę co Islandczycy, będą musiały otrzymywać pensję w takiej samej wysokości. I na odwrót, także mężczyznom nie będzie wolno na takim samym stanowisku płacić mniej. Nowe prawo obejmuje wszystkie firmy, które zatrudniają …

Hiszpanki strajkują

Tymczasem w Hiszpanii zorganizowano dziś 24-godzinny strajk kobiet. Protest pod hasłem „Jeśli my się zatrzymamy, świat też się zatrzyma” przeciw nierównościom płciowym i dyskryminacji seksualnej zorganizowała feministyczna Komisja 8 Marca. Strajk poparło 10 organizacji zrzeszających związki zawodowe. Według planu kobiety miały dziś nie przyjść do pracy, nie robić zakupów i nie wykonywać obowiązków domowych. Na tory nie wyjechało dziś 300 pociągów. Metro w Madrycie kursowało zaś z przerwami. Zaplanowano też ponad 200 protestacyjnych marszów w całym kraju, m.in. w Madrycie, Barcelonie, Bilbao i Walencji.

Rządząca konserwatywna Partia Ludowa skrytykowała strajk uznając, że to „działanie, które służy feministycznym elitom, a nie kobietom i ich prawdziwym problemom.” Jednakże dwie z pięciu zasiadających w rządzie kobiet – minister rolnictwa Isabel García Tejerina oraz odpowiedzialna za region Madrytu Cristina Cifuentes – postanowiły dziś wziąć „wolne od rządzenia”. Strajk poparła słynna hiszpańska aktorka Penelope Cruz, która odwołała wszystkie swoje zaplanowane na dziś publiczne wystąpienia. Solidarność ze strajkującymi wyraziły także burmistrz Madrytu – Manuela Carmena oraz burmistrz Barcelony – Ada Colau.

Według zamówionego przez dziennik „El Pais” sondażu 82 proc. Hiszpanów popiera dzisiejszy strajk. 76 proc. respondentów przyznało też, że w kraju kobietom żyje się gorzej niż mężczyznom.

Kobiety na rynku pracy

Podstawową barierą dla kobiet na rynku pracy są ich obowiązki opiekuńcze, wykonywane z racji przypisanej im historycznie roli. Mowa tutaj o opiece nad dziećmi i osobami starszymi. Zgodnie z badaniami, około 40 proc. bezrobotnych kobiet jest nieaktywnych zawodowo właśnie z …