Czechy: Setki tysięcy ludzi nie może wyjść ze spirali długów

homeless-man

W Czechach rośnie szara strefa, bo ludzie wolą pracować na czarno, byle uniknąć komorniczych egzekucji.

 

Czeskie media pełne są historii osób, które przed wieloma laty przyłapano na jeździe bez biletu, a po latach ich dług tak urósł, że nie były w stanie go spłacić. Jeden z najgłośniejszych przypadków dotyczy 15-latki, która dzięki pomocy jednej z organizacji charytatywnych zaskarżyła prawo do egzekucji do Trybunału Konstytucyjnego i zdołała uniknąć gigantycznej kary.

W przeszłości została dwukrotnie złapana na jeździe na gapę – gdy miała sześć i jedenaście lat. Jej dług po latach urósł do 40 tys. koron (ok. 6,7 tys. zł), w żaden sposób nie mogła go spłacić. Dopiero wyrok Trybunału przed dwoma laty obniżył jej karę do 2 tys. koron (ok. 330 zł).

KE zamraża unijne dotacje dla przedsiębiorstw związanych z premierem Czech

Komisja Europejska zdecydowała o zawieszeniu dotacji dla przedsiębiorstw związanych z premierem Czech Andrejem Babiszem. Chodzi o potencjalny konflikt interesów i nieuprawnione czerpanie dochodów ze spółek, którmi Babisz zarządzał przed objęciem urzędu.
 
Decyzja KE jest wynikiem nagromadzenia niejasności wokół wielkiego czeskiego holdingu …

Według oficjalnych danych ponad 860 tys. Czechów, czyli blisko co dziesiąty obywatel, przynajmniej raz w życiu miało egzekucję komorniczą, zaś połowa z nich – nawet cztery i więcej. 6 tys. osób to nieletni, którzy byli karani mandatami, a te urosły do tak wielkich rozmiarów, że skomplikowały ich dorosłe życie.

Kredyty na kredyty

Niektóre przypadki wydają się beznadziejne. Reporterzy Reutersa dotarli do Ludmily Krivkovej, która pięć lat temu wzięła chwilówkę na 5 tys. koron, by kupić żywność i meble do pokoju córki. Okazało się, że nie doczytała warunków spłaty – firma oprocentowała pożyczkę na 9064 proc. w skali roku. By ją spłacić Krivkova brała kolejne kredyty – w sumie 14. Ostatecznie pożyczka z 5 tys. koron przekształciła się w dług w wysokości 850 tys. koron (142 tys. zł).

Tylko dzięki wsparciu organizacji humanitarnej Ludzie w Potrzebie udało jej się dogadać z wierzycielami i ogłosić upadłość. Dzisiaj miesięcznie spłaca 6,2 tys. koron długu (ok. 1 tys. zł), na życie jej rodzinie pozostaje zaś ok. 5 tys. koron (840 zł). Mogą przeżyć tylko dzięki zapomogom.

Liberalna lichwa

Tak wysokie opłaty nakładane przez firmy windykacyjne umożliwiły liberalne przepisy wprowadzone po 2000 r. W teorii miały rozpędzić gospodarkę i usprawnić ściąganie długów, jednak jak mówi Daniel Prokop, socjolog z Uniwersytetu Karola w Pradze, ich ofiarą padli przede wszystkim zwykli Czesi. – Zwłaszcza ci z obszarów postindustrialnych na północy kraju. Według naszych szacunków w niektórych regionach nawet co czwarty mieszkaniec ma problem ze spłatą długów – mówi Prokop.

Tomáš Kafka: Potrzebujemy pragmatycznej i odpowiedzialnej UE

W przeciwieństwie do Czech, Polska chciałaby mieć wpływ na wartości, którymi kieruje się Unia Europejska – mówi Tomáš Kafka z czeskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
 

Polska i Czechy odmawiają przyjęcia modelu UE „dwóch prędkości”, który dzieli Europę na Wschód i Zachód. Typowa …

Kłopoty te miały zniknąć dzięki antylichwiarskim ustawom, które przeszły w ostatnich latach przez parlament. To udało się jednak tylko połowicznie. Kilka lat temu prawo ograniczyło co prawda wysokość rocznych odsetek nakładanych na dłużnika do 100 proc. w skali roku, firmy jednak zrekompensowały to sobie dodatkowymi prowizjami. Niewiele pomogła również ustawa nakazująca posiadanie licencji do udzielania pożyczek. Z rynku zniknęło 90 proc. firm skupujących długi, ale skala problemu i tak nie zmalała. Do tego nie jest proste ogłoszenie upadłości – by móc to zrobić, trzeba spłacić co najmniej 30 proc. długu z ostatnich pięciu lat. Co roku takie wnioski składa ponad 20 tys. osób.

Według instytutu badawczego Median 57 proc. z ponad 860 tys. dłużników zaciągnęło pożyczki, by spłacić poprzednie. 24 proc. zaś nie nadążało ze spłatą bieżących rachunków.

Problem gospodarczy, społeczny i polityczny

Problemy z dłużnikami odbijają się również na gospodarce. Według badań Median 200-300 tys. obywateli zrezygnowało z legalnej pracy, by uniknąć egzekucji długów. Przynosi to gospodarce straty w wysokości 17-20 mld koron rocznie (ok. 3 mld zł) i poważnie ogranicza jej rozwój. Przy bezrobociu nieprzekraczającym 3 proc. w kraju jest 324 tys. wakatów, bezrobotnych zaś oficjalnie – 193 tys.

Czeski europoseł kandydatem konserwatystów na szefa KE

Podczas posiedzenia w Parlamencie Europejskim w Strasburgu grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR) zdecydowała, że czeski eurodeputowany Jan Zahradil będzie kandydatem na przyszłego przewodniczącego Komisji Europejskiej.
 

Wybory do europarlamentu odbędą się w maju 2019 r. Po nich ma zostać wybrany nowy szef Komisji Europejskiej. Frakcje polityczne w Parlamencie Europejskim wskazują swoich …

– To  problem nie tylko gospodarczy, ale też przede wszystkim społeczny i polityczny. Ludzie, którzy są pogrążeni w długach, znacznie częściej głosują na radykalne i antysystemowe partie. Uważają, że po 1989 r. nie spotkało ich nic dobrego, nie ufają demokracji – mówi Prokop. Wyliczył on, że blisko 40 proc. zadłużonych osób głosowało w ostatnich wyborach na radykałów, np. na ksenofobiczną Partię Demokracji Bezpośredniej Tomio Okamury.

– W wyborach prezydenckich ponad 60 proc. z nich oddało głos na Milosza ZemanaTo paradoks, bo on często negatywnie wypowiada się o zadłużonych. Postrzegany jest jednak przez ten elektorat jako najbardziej antysystemowy – mówi Prokop.