Dziś Chile w referendum pożegna konstytucję Augusto Pinocheta?

Chile, referendum, Pinochet, Ameryka Południowa, Frente Amplio, neoliberalizm, Friedman, Pinera

Kampania przedreferendalna przed referendum w Chile. Aktywiści oraz członkowie lewicowej koalicji Frente Amplio namawiają na ulicach Santiago do poparcia zmiany ustawy zasadniczej z 1980 r. / Foto via twitter [@elfrente_amplio]

Dziś w Chile referendum, które zdecyduje o losie konstytucji z 1980 r., a więc pamietającej jeszcze dyktaturę generała Augusto Pinocheta. Głosowanie zdeterminuje przyszłość kraju, w którym neoliberalna polityka gospodarcza wojskowej junty przyczyniła się do bardzo szerokiego rozwarcia nożyc nierówności ekonomicznych. Czy z procesu zmiany konstytucji w Chile wypływają istotne wnioski dla coraz bardziej spolaryzowanych społeczeństw Europy?

 

 

W weekend poprzedzający niedzielne (25 października) referendum Chilijczycy wylegli tłumnie na ulice i place miasta, aby uczcić rocznicę „społecznej rewolty” z 2019 r. spowodowanej narastającą drożyzną.

Strzelanina w Wiedniu: nowe fakty. Wielka Brytania podnosi stan zagrożenia terrorystycznego / Europa i świat w skrócie

W związku z poniedziałkowym atakiem zatrzymano już 14 osób. / Europa i świat w skrócie.

Chile: Gniew ludu czy zwykły wandalizm?

Na plac Włoski, tradycyjne miejsce społecznych protestów, gdzie rok temu odbyła się największa manifestacja od czasu upadku dyktatury generała Augusto Pinocheta (na ulice stolicy wyległo ponad 1,2 mln osób), zgromadziło się tym razem co najmniej 25-30 tys. osób.

Pokojowy protest – de facto ludowy festyn, w którym mieszkańcy stolicy „żegnali” znienawidzoną konstytucję – przerodził się po kilku godzinach w zamieszki sprowokowane przez zamaskowanych demonstrantów. Doszło do aktów wandalizmu. W Santiago podpalono dwa kościoły. Po kilku godzinach na ulicę runęła płonąca iglica z jednej z najstarszych świątyń katolickich miasta – kościoła Wniebowstąpienia.

Nie oszczędzono także posterunków policji. W wyniku awantur i starć ze służbami porządkowymi zginęła co najmniej jedna osoba, kilkaset odniosło rany. Zatrzymano prawie 600 demonstrantów.

„Wzywam do wspólnego odrzucenia przemocy, nienawiści i destrukcji, do wspólnego wejścia na drogę pokoju, jedności i demokracji”, powiedział po niedzielnych protestach Sebastián Piñera – pierwszy prawicowy prezydent od upadku dyktatury w latach 90-tych.

Kubańska "biała armia" lekarzy na ratunek Włochom

Rząd w Hawanie skierował do epicentrum koronawirusa w północnych Włoszech 52 doświadczonych medyków. Skąd wzięła się kubańska „armia w kitlach”?

Referendum domyka cykl polityczny

Referendum w Chile następuje w tydzień po wyborach prezydenckich w Boliwii, które ostatecznie w cuglach wygrał w I turze kandydat lewicowego Ruchu na rzecz Socjalizmu (MAS) – Luis Arce, namaszczony przez byłego wieloletniego prezydenta Evo Moralesa.

W ciągu najbliższych 15 miesięcy w krajach Ameryki Południowej odbędzie się kilkanaście wyborów – prezydenckich, parlamentarnych lub referendów. Odbędą się one w klimacie naznaczonym przez pandemię koronawirusa oraz jej ekonomiczne skutki, które jeszcze bardziej skomplikowały tradycyjne spory polityczne oraz stosunki społeczno-gospodarcze.

Niedzielne referendum w Chile jest domknięciem cyklu politycznego zapoczątkowanego protestami studenckimi z 2006 r., a zakończonego ubiegłoroczną „rewoltą społeczną”. Protesty z października 2019 r. trwały z różnym natężeniem jeszcze przez kilka miesięcy i wyhamowała ja dopiero pandemia koronawirusa.

Bezpośrednią przyczyną gniewu była niewielka podwyżka cen biletów na metro, która zadziałała jak katalizator dla społecznych frustracji. Ze wskaźników OECD sprzed pandemii wynika że, w Chile żyje rozwarstwione społeczeństwo, w którym bogatsi stają się jeszcze bogatsi. Górne 5 proc. najbogatszych zarabiało prawie 260 razy więcej niż dolne 5 proc. najuboższych. A na 1 proc. najzamożniejszych przypadło 27 proc. bogactwa narodowego. Jednocześnie połowa ludności żyła za 550 dol. miesięcznie, czyli niewiele więcej niż wynosi płaca minimalna.

Dodatkowo co kilka lat krajem cyklicznie wstrząsały strajki uczniów i studentów domagających się reformy systemu szkolnictwa. Ubiegłoroczne niezadowolenie dość szybko przerodziło się w w bunt przeciwko niesprawiedliwemu państwu: dziurawej służbie zdrowie czy ultraliberalnemu systemowi emerytalnemu wprowadzanemu przez juntę przy wsparciu tzw. Chicago boys – grupy młodych, chilijskich ekonomistów, którzy zdobyli wykształcenie na amerykańskich uczelniach w latach 50-70., XX w. i przeszczepiali na rodzimy grunt liberalną myśl Miltona Friedmana.

Dziś Boliwia wybiera prezydenta i swoją przyszłość. Dlaczego to ważne wybory dla Europy i świata?

Złoża litu w Boliwii stanowią ok. jednej trzeciej światowych zasobów surowca, wynika z szacunków Amerykańskiego Towarzystwa Geologicznego.

Presja ma sens?

Do uśmierzenia protestów z 2019 r., podczas których podpalano blisko 30 stacji metra w Santiago, niszczono witryny sklepów, komisariaty i samochody na ulicach, władze wprowadziły stan wyjątkowy oraz skorzystały z pomocy wojska. W kraju, w którym przez kilkanaście lat rządziła czteroosobowa junta z Pinochetem jako prezydentem, która na swoich rękach miała krew 3-4 tys. przeciwników politycznych oraz kilkadziesiąt tys. torturowanych, udział wojska jest zawsze źle odbierany i zaostrza społeczne nastroje.

Najważniejszym efektem gwałtownych protestów była deklaracja wszystkich sił politycznych od prawa do lewa dotycząca konieczności zorganizowania referendum w celu zmiany konstytucji. Pierwotnie głosowanie, w którym Chilijczycy mieli zdecydować o losie „konstytucji Pinocheta” zaplanowano na kwiecień, ale pandemia koronawirusa pokrzyżowała plany.

W referendum 14,8 mln chilijskich wyborców ma odpowiedzieć na dwa pytania: czy są za zmianą obecnej ustawy zasadniczej, a jeśli tak – to drugie pytanie będzie dotyczyło sposobu jej przygotowania. Z odpowiedzi na drugie pytanie wyniknie, który organ będzie odpowiedzialny za opracowanie nowego tekstu ustawy: zgromadzenie konstytucyjne złożone z obywateli czy mieszana z politykami komisja konstytucyjna.

W przypadku przewagi odpowiedzi aprobujących, prace legislacyjne rozpoczną się w przyszłym roku. Dla Chilijczyków oznacza to, że po raz pierwszy od 1833 r., gdy uchwalono pierwszą konstytucję tego kraju, obywatele będą mieli wpływ na kształt najważniejszego dokumentu w państwie.

Na znaczenie tego faktu zwraca uwagę Vicky Murillo z Instytutu Studiów Latynoamerykańskich na nowojorskim Uniwersytecie Columbia. Badaczka zwraca uwagę, że włączenie obywateli w proces tworzenia nowej konstytucji może okazać się kluczowy dla odbudowania zaufania do państwa po wielu latach protestów społecznych.

„Jest niezwykle ważne, aby pamiętać o oczekiwaniach, które są związane z procesem tworzenia nowej ustawy zasadniczej. (…) Oznacza to, że nie tylko ostateczny efekt, ale także proces konstytucyjny mogą być kluczowe dla przywrócenia legitymacji rządzących”, podkreśliła eksperta w rozmowie z BBC.

Chile: Ile znaczy mit zwycięstwa socjalisty Allende w dobie pandemii?

Trzylecie rządów Salvadora Allende i zwycięstwo popierającej go koalicji Frontu Jedności Ludowej (UP) stało się mitem i do dziś budzi ogromne emocje w Chile.

Wyszczerbiona konstytucja

Konstytucja z 1980 r. przetrwała w innej niż początkowo postaci. Na przestrzeni lat usunięto z niej najbardziej niedemokratyczne zapisy, jak w 2006 r., gdy zrezygnowano z mianowania dożywotnich senatorów. Jednak innych postanowień, jak dotyczących prywatnego szkolnictwa czy systemu emerytalnego strzegły wpisane w ustawę bezpieczniki w postaci wysokich progów większości kwalifikowanej czy w ostateczności – znajomo brzmiący w Polsce argument – mianowany za poprzedniego reżimu Trybunał Konstytucyjny.

Ich zmiana okazała się niemożliwa w spolaryzowanym kraju, w którym nawet rządząca centrolewica napotykała na opór wspieranej korzystną ordynacją wyborczą prawicy. I tak przez lata nierówności społeczne oraz głodowe emerytury były de facto zadekretowane przez państwo. Jednocześnie młodym ludziom z biedniejszych rodzin już na starcie było trudno poprawić status społeczny z powody systemu prywatnej edukacji.

W takiej rzeczywistości utrwalała się dotychczasowa struktura społeczna państwa, gdzie nielicznych zamożnych stać na wykształcenie dzieci, a pozostali skazani są na życie bez perspektyw. Największy strajk studentów przed 2019 r. odbył się na początku dekady. W 2011 r. poparcie dla postulatów demonstrujących sięgało ponad 80 proc.

Koronawirus: Chile demontuje system emerytalny z powodu pandemii. Ekonomiści ostrzegają przed konsekwencjami

Prezydent Sebastián Piñera podpisał ustawę mimo że był jej przeciwny.

Chilijczycy wezmą udział w głosowaniu?

Miriam Henríquez, dziekan Wydziału Prawa Uniwersytetu Alberta Hurtado w Santiago podkreśla, że sukces procesu konstytucyjnego będzie zależeć od dwóch rzeczy. Uniknięcia pokusy tworzenia bezpieczników prawnych, które uniemożliwią dokonywanie reform z poziomu Kongresu – dwuizbowego parlamentu oraz sprawiedliwej dystrybucji dóbr publicznych istotnych z punktu widzenia całego społeczeństwa. Według Henriquez chodzi nie tylko o zagwarantowanie praw obywatelskich oraz wolności, ale także socjalnych, jak dostępu do wody, systemu taniego mieszkalnictwa czy właśnie darmowej edukacji.

last but not least, niezwykle istotne jest zakorzenienie nowej ustawy zasadniczej w społeczeństwie, tj. stworzenie aktu prawnego, respektowanego przez obywateli bez złych konotacji, jak dokument z 1980 r.

Dlatego, jak podkreśla dla BBC, politolog Gabriel Negretto w warstwie symbolicznej dobrze byłoby, gdyby za zmianą konstytucji opowiedziała się znaczna większość głosujących potwierdzona wysoką frekwencją wyborczą. „Konstytucji Pinocheta towarzyszył strach i terror, dlatego nowa musi być uchwalona w ramach szerokiego konsensusu. (…) W przeciwnym razie znajdą się niezadowoleni, którzy mogą w przyszłości ją kontestować.

Z badań opinii publicznej zrealizowanych w 2020 r. wynika, że znaczna większość obywateli opowiada się za zmianą. Sondaże mówią o poparciu sięgającym 60-70 proc. Udział w referendum deklaruje około 60 proc. uprawnionych.

Jednak frekwencja w Chile z każdym rokiem po upadku reżimu Pinocheta zmniejsza się – to m.in. efekt spadku zaufania do elit politycznych – a w 2017 r., gdy w wyborach prezydenckich zwyciężył Piñera, nie przekroczyła 50 proc.

To budzi pewne obawy odnośnie niedzielnego głosowania. Wprawdzie władze nie zdecydowały się na wprowadzenie żadnego progu ważności głosowania, jednak pandemia koronawirusa – w Chile potwierdzono już ponad 500 tys. zakażeń, co daje 15 miejsce na świecie tuż za Włochami – może negatywnie odbić się na frekwencji.